Syma X5C – Recenzja

Syma X5C to jeden z częściej poszukiwanych modeli. Jest tania, ma rozmiar, który nie kojarzy się jednoznacznie z zabawką oraz posiada kamerę 2MP, co zapewnia przyzwoitą jakość nagrywanego obrazu. Dodatkowo, w Polsce ten model jest dużo łatwiej kupić w stacjonarnym sklepie, niż większość recenzowanych przeze mnie quadrocopterów. Pora więc przyjrzeć się mocnym i słabym stronom Symy X5C.

Uwaga ! Recenzję wykonywałem w oparciu o model, który użyczył mi przyjaciel, więc tym razem będzie opis bez pudełka. Całą resztę starałem się opisać rzetelnie, jak zawsze !

W pudełku

Syma X5C dociera w dość sporym pudełku, które w środku musiało pomieścić nasz quadrocopter, aparaturę typu hobby-grade (mniejsza wersja „dużych” aparatur, nieprzypominająca kontrolera do gier), zapasowy komplet śmigieł, osłony do nich, śrubokręt, baterię 500 mAh oraz ładowarkę USB.

Budowa quadrocoptera

Syma X5C to model o rozpiętości ramion wynoszącej 34 cm i pod tym względem rozmiarem przypomina opisywany już V222. Swego czasu oba modele mogły spokojnie konkurować ze sobą, gdyż ich parametry i cena były bardzo zbliżone.
Opisywany quadrocopter wygląda bardzo dobrze ze względu na ciekawy, opływowy kształt kadłuba. Wszystkie części są wyraźnie zakryte począwszy od kontrolera lotu, na silnikach skończywszy.

m_IMG_20150613_124549

Jedyna część, która jest na wierzchu to przekładnia z małym kołem od silnika oraz większym, które jest mocowane na ośce łączącej się z piastą śmigła. Szczególnie groźnym dla tego elementu jest drobny brud i piasek, który dostawszy się między tryby może doprowadzić do uszkodzenia któregoś z kół zębatych tym samym przekładając się na prędkość obrotową śmigła i obciążenie silnika. Warto jest czasem obejrzeć te elementy i upewnić się, że nic się między nie nie dostało.
Tutaj warto zauważyć, iż Syma X5SC ma dodatkową osłonę, która w dużej mierze zabezpiecza ten mechanizm.

m_IMG_20150613_124846

Od spodu producent umieścił kamerę 2MP, która nagrywa obraz w rozdzielczości 720p (czyli 1280×720) przy 30 klatkach na sekundę (fps). Oprócz tego zdecydowano się zamontować podwozie w postaci dwóch płóz. Jest ono mocowane wyłącznie na wcisk, więc łatwo je zdjąć, no i jest dość elastyczne. Patrząc na efekty nauki latania mojego serdecznego przyjaciela, jest ono w stanie sporo wytrzymać, ponieważ mimo wielu upadków wciąż trzyma się dzielnie.

m_IMG_20150613_124603

Wspominając o szkoleniowych lotach warto też zwrócić uwagę na osłony śmigieł, które otrzymujemy wraz z modelem. Ich montaż polega na wciśnięciu ich mocowania w otwory przy skraju ramienia i dokręceniu pojedynczej śrubki. Mimo, iż przykręcone, osłony mają tendencję do lekkiego wysuwania się, więc warto je co pewien czas poprawić, szczególnie jeśli quadrocopter nie ma z nami łatwego życia. Czy same osłony się sprawdzają ? Hmm, mam mieszane uczucia, ponieważ są one tak samo miękkie, jak wspomniane już podwozie. Elastyczność gwarantuje im, że łatwo nie pękają, ale też przy kolizji wyginają się na tyle, by zablokować śmigło.

m_IMG_20150613_124533

Dodatkowo znajdują się one bardzo blisko krawędzi śmigła, więc zdarza się, że zahacza ono o osłony w trakcie swobodnego lotu. Gdybym miał wyrokować, to osobiście proponuję ich nie używać, a dokupić sobie w zamian jeszcze jeden komplet śmigieł. Te ostatnie są naprawdę wytrzymałe i ich połamanie jest naprawdę nie lada wyzwaniem (mnie się nie udało). Ponadto redukujemy masę quadrocoptera, co też nie jest bez znaczenia, bo Syma nie jest modelem o przesadnie dużej mocy. Jeśli jednak chcecie optycznie powiększyć quadrocopter, lub choć spróbować zabezpieczyć model przed kolizjami to oczywiście droga wolna. Należy tylko słuchać, czy śmigła nie ocierają o osłony i w takich sytuacjach odpowiednio je wygiąć, przywracając ich pierwotny kształt.

m_IMG_20150613_131618

Same śmigła od Symy X5C są dwupłatowe, identycze jak w X1 oraz X7. Prawodopodobnie ze względu na spójność wyglądu producent zdecydował się na ujednolicenie ich koloru – wszystkie cztery są białe. Odbija się to negatywnie na możliwości oceny, w którą stronę zwrócony jest model. Na szczęście można dokupić zestaw śmigieł od Symy X1/X7, które są odpowiednio białe i czarne. Taki właśnie widzicie na zdjęciu poniżej.

m_IMG_20150613_131428

W kwestii orientacji warto jeszcze zwrócić uwagę, że model ma oświetlenie od spodu w postaci dwóch diod na każdym ramieniu, które przykryte są odpowiedniej barwy, plastikową, półprzeźroczystą osłonką. I tak – z przodu ma ona kolor czerwony, z tyłu – zielony. Oczywiście, jak zawsze, będę się tego czepiał, ponieważ czerwony nijak nie pasuje mi z przodu modelu. Zapewniam jednak – można się przestawić – trzeba tylko o tym pamietać.

m_IMG_20150613_131927

Samo oświetlenie prezentuje się przyzwoicie, choć jest najlepiej widoczne, gdy model jest sporo nad nami. Mając go na wysokości oczu, diody są widoczne już bardzo słabo, ponieważ świecą głównie w dół. Jest to częściowo uzasadnione, ponieważ Syma X5C jest modelem z kamerą, służącym raczej do nagrywania z pewnego pułapu, a nie latania między drzewami.

m_IMG_20150613_131938

m_IMG_20150613_131933

Sprytnie poradzono sobie także z baterią. Jest ona chowana wewnątrz obudowy, pod klapką, na której zamocowano kamerę. Całość trzyma się na zatrzasku. Żeby otworzyć klapkę, trzeba ją pociągnąć wzdłuż kadłuba, ku tyłowi. Przy zamykaniu analogicznie.

m_IMG_20150613_124639

Pod klapką znajduje się miejsce, w które wsuwamy baterię. Wchodzi ona ciasno i nie przemieszcza się podczas lotu, co świadczy o tym, że konstrukcja quadrocoptera jest przemyślana. Potwierdza to również fakt, że pod klapką znajduje się gniazdo do którego podłączamy baterię, a na zewnątrz wyprowadzony jest włącznik. Dzięki temu możemy włożyć ogniwo i mieć model w pełni gotowy do lotu, a uruchomić go dopiero wtedy, gdy tego potrzebujemy.

m_IMG_20150613_124706

m_IMG_20150613_124745

Sama bateria ma pojemnosć 500 mAh i zakończona jest złączem Losi Micro-T – najczęściej spotykanym wśród quadrocopterów tej klasy. Wystarcza ona na około 7-8 minut lotu przy zdemontowanym podwoziu, osłonach śmigieł i kamerze oraz niecałe 6 minut „w pełnym rynsztunku” z włączonym nagrywaniem.
Ładowarka to typowy wtyk USB po jednej stronie, Losi Micro-T po drugiej. Wbudowana, czerwona dioda świeci podczas ładowania i gaśnie, gdy się ono zakończy.

Kamera

m_IMG_20150613_124647

Urządzenie do nagrywania, w jakie wyposażono Symę, potrafi zapisywać obraz w rozdzielczości 1280 x 720 pikseli przy 30 fps (klatkach na sekundę). Film nie jest więc zupełnie płynny, szczególnie przy szybszych manewrach, ale jego jakość jest przyzwoita. Widać lekkie drżenie obrazu (tzw. jello) wynikające z niepełnego wyważenia śmigieł i przenoszenia tego na ramę quadrocoptera. W modelach w tej cenie jest to bardzo często spotykane, więc nie można mieć pretensji akurat do Symy, gdyż pod tym względem zachowuje się podobnie jak konkurencja. Sama kamera jest pochylona o paręnaście stopni w dół, co daje nienajgorszy efekt podczas nagrywania w zawisie. Gdy tylko jednak pochylimy quadrocopter – prawdopodobnie nagramy wyłącznie to, co znajduje się pod nim. X5C wyraźnie była stworzona do nagrywania z większej wysokości i tylko wtedy tak naprawdę ma to sens. Jak wspomniałem, jakość nie jest wybitna, ale pozwala nacieszyć się widokami kręconymi z powietrza. Mankamentem jest natomiast relatywnie duża powierzchnia quadrocoptera, która w połączeniu ze skromną masą powoduje, że wiatr z łatwością ją zabiera. Na większych wysokościach jest to tym bardziej odczuwalne, więc należy często korygować lot. To z kolei odbija się na jakości naszego nagrania, na którym obraz co chwila będzie się przechylać. Czy Syma jest w tym względzie jednak gorsza od innych ? Raczej nie – wypada przyzwoicie.

m_IMG_20150613_124915

Sama kamera jest demontowalna. Aby to zrobić, należy odłączyć przewód, który łączy ją z quadrocopterem, a następnie odkręcić 2 śrubki, którymi zamocowana jest na klapce od baterii. Tą ostatnią także można w całości zdjąć, ale należy uważać, żeby nie połamać bocznych słupków, na których się trzyma.

m_IMG_20150613_124951

Nagrania są udźwiękowione, ale umówmy się – nie usłyszymy nic poza szumem silników i śmigieł. Głośnym i denerwującym. Chcąc uniknąć szoku – ściszcie głośniki przed otworzeniem poniższego filmu.

Aparatura

Syma X5C z nieznanych mi przyczyn bazuje na aparaturze, która wygląda identycznie, jak ta od pierwszego quadrocoptera tej marki – Symy X1. Mimo, iż przypomina bardziej te prawdziwie modelarskie modele to jest do bólu plastikowa i nie wzbudza zachwytu swoim wykonaniem. Nawet nie będąc fanem aparatur, które wyglądają jak pad od konsoli, wolę jednak tą, która jest dołączana do większości quadrocopterów Symy. Opisywałem ją w recenzji modelu X12. Cenię ją za lepszy zasięg i jakość wykonania.

m_IMG_20150613_132133

Po pierwszym wrażeniu wizualnym przychodzi kolej na przyjrzenie się aparaturze bliżej. Manipulatory (mówiąc prościej: drążki) są dość długie, pracują bardzo lekko i dokładnie. W zestawieniu z innymi modelami, tutaj nie można ich wymienić. Są one jednak dobrze wyprofilowane, więc jakkolwiek je chwycimy – powinno nam być wygodnie. Tradycyjne już wykończenie „koroną” z wierzchu, jak również nacięcia wokół powodują, że palce się nie ślizgają i przez cały czas mamy dobrą kontrolę nad modelem.

Rozmieszczone wokół manipulatorów przyciski do trymowania również nawiązują do tradycyjnych aparatur modelarskich. Działają one na zasadzie „kołyski”, więc pracują w obie strony (przód-tył lub lewo-prawo). Trymy tyczą się 3 kanałów – roll (wychylenie), pitch (pochylenie), yaw (rotacja). Ostatni przycisk przy lewym manipulatorze służy nam do obsługi kamery. Bez czytania instrukcji trudno na to wpaść, więc nie do końca przekonuje mnie takie akurat rozwiązanie. Zamiast tego można było umieścić przyciski wokół wyświetlacza, ponieważ te, które tam są to atrapa. Można tutaj wspomnieć rozwiązanie stosowane w WL-Toys V222.

m_IMG_20150613_132143

Wyświetlacz jest mocną stroną aparatury. Pokazuje on w sposób graficzny stan każdego z kanałów sterowania. Dwa słupki po bokach to gaz, który dodajemy lewym manipulatorem (Mode 2). Krzyż na środku obrazuje pracę prawym drążkiem (roll / pitch). Wreszcie na obwodzie koła mamy kanał Yaw, czyli obracanie quadrocoptera wokół osi pionowej. Oprócz tego widzimy również bieżący stan baterii w aparaturze, tryb lotu (H – szybki, L – wolny) oraz ustawienie poszczególnych trymów. Jak zawsze ikonka sygnału aparatury jest bzdurą, więc przypadkiem się nią nie sugerujcie.

m_IMG_20150613_132235

W górnej części aparatury znajdziemy niewielkiej długości antenę, która faktycznie się tam znajduje – nie jest atrapą, jak to się zwykło zdarzać w niektórych modelach. Oprócz tego z przodu znajdziemy dwa przyciski. Ten po lewej służy do zmiany trybu lotu – są tylko 2 – wolny i szybki. Prawy natomiast pozwala wykonywać flipy, czyli przewroty wokół jednej z osi. Zasada działania jest prosta – najpierw naciskamy przycisk, a potem ciągniemy prawy manipulator w jednym z czterech kierunków.

m_IMG_20150613_132201

Z tyłu aparatury znajdziemy dwa wypusty, dzięki którym nieco pewniej leży ona w rękach. Zasilanie zapewniają nam 4 baterie AA, czyli popularne paluszki. Umieszczamy je pod klapką widoczną na zdjęciu. Ta ostatnia ma otwór, w który można wkręcić śrubkę zabezpieczającą przed otwarciem.

m_IMG_20150613_132212

Jeżeli chodzi o zasięg to spotkałem się raczej z negatywnymi opiniami. Na Youtube można znaleźć nagrania, w których Syma X5C spada jak kamień będąc dość blisko sterującego, choć zdarzają się inni, którzy na rzekomo oryginalnej konfiguracji polecieli stosunkowo wysoko. Sam nie doświadczyłem nagłej utraty kontroli nad modelem, ale też nie wysyłałem go na siłę zbyt daleko. Dla tych, którzy będą rozczarowani zasięgiem aparatury przygotowano już w sieci poradnik, jak go zwiększyć: http://www.instructables.com/id/Quadcopter-Range-Hack/. Są również nagrania na Youtube – szukajcie pod hasłem „Syma X5C range mod”.

Warto na koniec wspomnieć, że aparatura jest bardzo lekka. Zawdzięcza to materiałom, które nie są pierwszej jakości, ale w zamian nie czujemy jej ciężaru w rękach. Opinię, czy to potrzebne, czy nie, pozostawiam Wam.

Charakterystyka lotu

Syma X5C początkowo bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie swoją niewielką masą, szczególnie przy tych gabarytach. Czar niestety częściowo pryska, gdy zdecydujemy się unieść model w powietrze, ponieważ quadrocopter ma bardzo przeciętną moc i wznosi się dość niechętnie. Mając to na uwadze, producent odradza robić flipy podczas lotów z kamerą, ponieważ bardzo trudno jest po takim manewrze odzyskać początkowy pułap. Podczas zbyt gwałtownego schodzenia również potrafią pojawić się problemy z brakiem mocy – quadrocopter traci wysokość nawet mimo pełnego wychylenia drążka gazu. Tego efektu nie lubię najbardziej, bo w tej sytuacji model jest nie do „uratowania” – będzie opadał dopóki nie zetknie się z ziemią.

Podczas latania Symą X5C trzeba więc wyrobić dwa nawyki. Po pierwsze nigdy nie należy puszczać zupełnie gazu. W innym przypadku z pewnością podczas któregoś lotu zakrzyczycie – „Jaka piękna katastrofa !”. Po drugie podczas schodzenia nie należy opuszczać modelu całkiem pionowo w dół. Utrzymanie lotu w jednym kierunku, bądź zygzakowanie pozwoli opaść bez ryzyka, że obniżając pułap zbyt szybko po prostu nie będziemy w stanie wyrównać go przed spotkaniem z ziemią.

m_IMG_20150613_132001

Jeżeli chodzi o samą dynamikę lotu to ta również jest przeciętna. Na duży plus zasługuje doskonała i płynna reakcja na sterowanie aparaturą. Model ma dobrze dobrane PIDy, przez co lata się nim przyjemnie i przewidywalnie. Nie jest to natomiast quadrocopter, którym można „poszaleć”. Pierwszy tryb – wolniejszy, sprawdzi się, ale wyłącznie przy bezwietrznej pogodzie. Model lata wtedy bardzo spokojnie i można dobrze wyczuć sterowanie, bez ryzyka wpadnięcia z impetem na jakąś przeszkodę. Drugi tryb – szybszy, pozwoli nam już na swobodniejszy lot i będzie on również nieco bardziej dynamiczny. Jest to absolutnie minimum, jeżeli na dworze jest nawet słaby wiatr, ponieważ połączenie niskiej masy z relatywnie dużą powierzchnią powoduje, że wiatr chętnie „zabiera” model. Przy silniejszych podmuchach odradzam nawet próbę walki z quadrocopterem, ponieważ prawie na pewno sobie nie poradzi.

m_IMG_20150613_131951

Yaw rate, czyli prędkość z jaką quadrocopter wykonuje obrót w osi pionowej, jest jak w większości modeli tego producenta – przeciętne. Wyraźnie czuć, że w pozostałych płaszczyznach model wykazuje większą skłonność do reagowania na drążki. Czy to mocno przeszkadza ? Myślę, że w tym akurat quadrocopterze nie jest to wielka bolączka. Model wyraźnie nie był projektowany do latania szybkiego i wykonywania ewolucji, tylko raczej jako platforma do filmowania dla początkujących. Dlatego też nie należy się spodziewać fajerwerków podczas pilotowania tego akurat quadrocoptera.

Maksymalne wychylenie i pochylenie (roll / pitch) modelu nawet w szybkim trybie jest pewnie o połowę mniejsze niż w przypadku WLToys V222 i pokrewnych. Tamte, jeśli pamiętacie, były zwrotniejsze, ale z kolei ich kamera z rozdzielczością VGA wzywała o pomstę do nieba. Syma na każdym kroku pokazuje, że nie jest szybka i do takiej nie aspiruje. Myślę natomiast, że sprawdzi się w rękach osoby początkującej, ponieważ lata płynnie, a umiarkowane tempo lotu przypadnie do gustu tym, którzy z aparaturą jeszcze nie są dobrze obeznani.

Flipy, czyli przewroty przez którąś z poziomych osi tutaj akurat nie są warte wzmianki

Podobnie jak swoi odpowiednicy, na oryginalnej baterii X5C potrafi utrzymać się w powietrzu około 6 minut, ale czas mocno się waha zależnie od tego, czy włączamy kamerę oraz stosujemy osłony na śmigła.

Podsumowanie

Syma po raz kolejny wypuszcza produkt, który jest dobry. Nie można nazwać go przełomowym, innowacyjnym, ani wyjątkowym. To normalny quadrocopter o przeciętnych parametrach, ale też przewidywalnej, przyzwoitej jakości i bez niepotrzebnych udziwnień. Producent ten nie upycha nieprzydatnych funkcji do swoich modeli, dzięki czemu cały produkt wydaje się bardziej spójny i przemyślany. Na plus zdecydowanie zasługuje trwałość elementów – zarówno śmigła, jak i sam kadłub są lekkie, elastyczne i trwałe. Przyzwoitej jakości kamera oraz łatwe sterowanie to dodatkowe cechy, które podkreślają grupę docelową przyszłych pilotów Symy – początkujący, którzy chcą zobaczyć, jak wygląda ich okolica z lotu ptaka. Wśród wad należy wymienić niewielki zapas mocy quadrocoptera, który sprawia, że model nie za szybko się wznosi, a przy opadaniu czasem trudno go utrzymać w powietrzu. Dodatkowe mankamenty to dość nieudane osłony śmigieł, przeciętne oświetlenie modelu oraz dyskusyjna estetycznie aparatura.
Jeżeli Syma X5C ma być Twoim pierwszym quadrocopterem to będzie to dobry i przewidywalny wybór. Można się na niej nauczyć sterować i zniesie ona naprawdę wiele błędów, których na pewno się nie wystrzeżesz. Przyzwoitej jakości kamera zapewni nagrania, które potem łatwo pokazać znajomym choćby na smartfonie, pamiętając że rozdzielczość 720p należy traktować z lekkim przymrużeniem oka zważywszy na ostrość obrazu. Jeżeli jednak Syma miałaby trafić w ręce kogoś, kto posiada już model z kamerą, albo opanował dostatecznie sterowanie i szuka czegoś bardziej dynamicznego – lepiej się powstrzymać. Ten model nikogo nie zaskoczy, ale też kupując go w prezencie, po rozpakowaniu na pewno nie będzie rozczarowaniem.

Ocena 4Śmigła.pl: 4 / 5 grade_1grade_1grade_1grade_1grade_0

Banggood (Syma X5C-1): 56 USD (ok. 210 zł) Banggood – Syma X5C-1
Gearbest – 56 USD (ok. 210 zł). GearBest – Syma X5C-1
Megadron.pl – 307 zł Megadron.pl – Syma X5C
Olx.pl: 240-300 zł
Allegro.pl: 199-350 zł

Warto wiedzieć

Do Symy X5C można dokupić większe ogniwa o pojemności 600, 720 i 750 mAh. Informacje, które dotychczas znalazłem wskazują na to, że można uzyskać dłuższy czas lotu, niż na oryginalnej baterii, ale trzeba uważnie ją wybrać. Zainteresowanych tematem odsyłam pod poniższy link: http://ideas-inspire.com/battery-flight-times-for-the-syma-x5c-1-quadcopter/

Syma X5 wytępuje obecnie w paru odmianach. Bazowy model, który opisałem X5C. Następnie jest X5C-1, który wg. niektórych różni się jedynie mniejszym pudełkiem. Inni podają, że ma nieco lepszy zasięg sterowania oraz lata bardziej gładko dzięki zmianom w oprogramowaniu kontrolera lotu (PIDy). Być może jest to zależne od serii, którą nabyliśmy i im późniejsze, tym bardziej poprawione. Szczerze – nie wiem, co tak naprawdę myśleć.
Kolejny model to X5SC, która ma wyższe podwodie (4 szeroko rozstawione nogi), osłonięte od spodu koła zębate (por. jedno z pierwszych zdjęć recenzji), osobną klapkę od baterii, które nie jest połączona z kamerą oraz tryb Headless.
Jest wreszcie X5SW, która ma kamerę z wbudowanym Wi-Fi, co pozwala na przesyłanie obrazu do smartfona. Do latania FPV w ogóle się to nie nadaje, ale wystarczy, żeby podejrzeć co „widzi” nasz model.
Uwaga ! Jest już na rynku trochę modeli, które nie bez przypadku w nazwie mają X5, ale nie są produkowane przez Symę. Trudno mi wyrokować nad ich jakością, ale jeżeli polujecie na Symę X5C, to bądźcie czujni !

Do Symy X5C będzie można w niedługim czasie dokupić zestaw FPV, który różni się od tego, co oferuje X5SW, ponieważ dostajemy z nim osobny wyświetlacz i transmisję w paśmie 5.8 GHz. Powinno to dać dużo pewniejszy podgląd obrazu płynącego z kamery, ponieważ przesyłanie sygnału po Wi-Fi ma niewielki zasięg i z łatwością gubi klatki, przez co obraz nie jest płynny. Jest to opcja do rozważenia, chociaż w Banggood zapłacimy za ten zestaw ok. 200 zł – niemało. Banggood.com – Zestaw FPV do Symy X5C

%d bloggers like this: