Headless mode

Wiele nowych modeli quadrocopterów jest reklamowane tajemniczym hasłem „headless mode”. W tym krótkim wpisie przyjrzymy się, czym on jest i dlaczego nie warto zwracać na niego uwagi.

Normalny tryb lotu

Największym problemem podczas nauki latania modelem 4-kanałowym, takim jak quadrocopter, jest zmiana kierunków sterowania zależnie od orientacji modelu. Gdy jest on skierowany tyłem do nas – kierunki wychylenia prawego drążka odpowiadają dokładnie tym, w które przemieści się quadrocopter. Jeżeli jednak obrócimy go przodem w swoją stronę – lewa strona zamieni się z prawą, a przód z tyłem. Wtedy manipulowanie drążkiem już nie jest takie proste. Sposób poruszania zależnie od orientacji modelu prezentują na ilustracji poniżej:

RegularMode

Tryb headless

Czy nie byłoby łatwiej, gdyby niezależnie od tego, w którą stronę zwrócony jest model – zawsze drążek w przód powodował lot „od nas”, w tył „do nas” i odpowiednio w lewo i w prawo ? Tym tropem poszli autorzy trybu nazywającego się „Headless”. Opiera się on o magnetometr, czyli po prostu elektroniczny kompas. Na podstawie jego odczytów quadrocopter ustawia sobie kierunki bezwzględne (przód zawsze w tą sama stronę), niezależne od tego, jak sam jest zwrócony. Tym samym, w trybie Headless, przy stałym wychyleniu prawego drążka, quadrocopter będzie się poruszał wciąż w jednym kierunku, nawet jeśli go obrócimy (yaw). Sytuację ilustruje poniższy obrazek:

HeadlessMode

Czy warto latać w „Headless” ?

Tryb Headless jest przeznaczony dla początkujących. W teorii pozwala on na bardziej intuicyjną kontrolę modelu, ponieważ nie musimy się przejmować „odwracaniem” w głowie kierunków podczas obracania quadrocoptera. No i pociągnięcie prawego drążka do siebie zawsze spowoduje, że będzie on leciał w tył – w naszym kierunku. Tak powinien w każdym razie robić. Jak jest w praktyce ?

Kompas już po góra 30 sekundach latania rozregulowuje się w takim stopniu, że kierunki obracają się o 45 stopni. Z czasem dochodzi już do 90 stopni, czyli prawy drążek pchnięty w przód powoduje lot dokładnie w lewo, lub prawo. Wierzcie mi, można naprawdę szybko się pogubić i nie być w stanie kontrolować modelu. Obracanie się kierunków kompasu następuje stopniowo, ale najpóźniej w połowie spokojnego lotu zauważymy niepokojące efekty tego zjawiska, które nawet dla doświadczonych „lataczy” jest nie do opanowania. Z tego względu gorąco zachęcam, żeby przyzwyczajać kciuki do latania zgodnie ze względnym kierunkiem (tam, gdzie przód quadrocoptera), a nie bezwzględnym (magnetometr). Nie będziecie wtedy zdani na łaskę i niełaskę zawodnego elementu elektroniki, tym bardziej, że nasz mózg dość szybko potrafi się nauczyć sprawnej pracy obydwoma drążkami.

Mimo wszystko chcesz spróbować ?

Sposób na włączenie trybu headless, jeśli quadrocopter oczywiście go obsługuje, jest zawsze opisany w instrukcji i nie ma ogólnej metody – zależy ona od aparatury. Jest jednak jedna cecha wspólna. Jeżeli chcemy latać w trybie Headless to należy przed procesem bindowania z aparaturą (i włączania trybu headless) położyć model dokładnie przed sobą, z przodem ustawionym dokładnie tam, gdzie patrzymy. Innymi słowy model musi być zwrócony swoim tyłem do nas. Wtedy kierunek pchnięcia prawego drążka będzie się faktycznie pokrywał z kierunkiem lotu quadrocoptera, ponieważ każdorazowo kompas kalibruje się zgodnie z początkowym ustawieniem modelu.

Podsumowanie

Uważam, że tryb headless jest tylko chwytem marketingowym, który ma nas przekonać do wyboru danego modelu. Magnetometry stosowane w zabawkowych quadrocopterach są na tyle niedokładne, że szybko gubią właściwy kierunek, a samo latanie w tym trybie nie pozwala wyrobić właściwych nawyków podczas sterowania. Umiejętność obsługi aparatury 4-kanałowej w normalnym trybie pozwala bez dodatkowego wysiłku latać także helikopterami RC, a te ostatnie trybu Headless przecież nie mają. W moim odczuciu więc należy zacząć może od trochę trudniejszej, ale docelowej metody sterowania – bez dodatkowego wspomagania.

Udanych lotów i czekam na Wasze opinie w komentarzach ! Może macie inne przemyślenia ?

  • Fernir

    Dla mnie latanie z headlessem jest samobójstwem (przyzwyczajony jestem do normalnych modeli), a przy odpowiedniej ilości treningu można to robić manualnie bez polegania na komputerze pokładowym. 😉

    • Podpisuję się rękoma i nogami ! Mnie również łatwiej się lata bez Headless, choć jak go włączę to też sobie jakoś radzę. Muszę natomiast być ewidentnie bardziej skupiony, ponieważ jak magnetometr zaczyna się gubić to wraz z nim kierunki lotu. Nie zmienia to faktu, że teraz każdy model ma tą funkcję, więc wypada chociaż przetestować. Zaskoczeniem było dla mnie na przykład to, że Eachine E010 naprawdę trzymał właściwy kierunek do końca, więc bywają i produkty, w których on działa. Nie będę natomiast z pewnością zalecał nauki w tym trybie, bo potem przejście na samodzielne śledzenie kierunku lotu może być bardzo trudne.

  • garu

    Rzeczywiście Headless mode czy też CF mode to ściema i działa tylko przez chwilę. Kupiłem niedawno Wltoys g212g zaopatrzony w cudowne działanie headless mode na filmikach yt lecz na żywca szybko okazało się że działa ale krótko. Co innego z High Altitude mode. Super sprawa. Nie martwię się już utrzymywaniem stałej wysokości. Barometr idealnie robi to za mnie. Pozdro.

    • garu

      Oczywiście q212g

  • Nowy

    Witam, czy mógłbyś zrobić recenzję symy X5C? Bo przymierzam się do kupna quada i mam rozterkę, syma cz V222. Z góry dzięki.

    • W tej chwili nie posiadam tego modelu, choć patrząc na jego popularność będę musiał go w pewnym momencie zamówić 😉 Zanim jednak pojawi się recenzja – minie jeszcze trochę czasu.

      Mam natomiast V222, który w sumie dość długo już czeka na swoją kolej, bo dotychczas wszystkie opisywane modele były mniejsze.

      W pewnym skrócie mogę powiedzieć, że wybór quadrocoptera oczywiście zależy od tego, do czego chcesz go wykorzystać. Syma X5C ma lepszą rozdzielczość kamery (2 MP), ale przy 30 fps obraz nie będzie płynny, choć ważne że coś w ogóle będzie się dało rozpoznać. V222 ma kamerkę VGA, która nagrywa z kolei w 60 fps, ale widać niewiele. Możesz sobie porównać nagrania Hubsana X4 (2 MP) z V222 (VGA) na moim kanale: https://www.youtube.com/user/wacekdziewulski/
      Kamera od X5C ma relatywnie niewielki kąt patrzenia i te 30 fps trochę gryzie pod kątem płynności obrazu. Jeśli jednak zależy ci na megapikselach to Syma.

      Ta ostatnia ma jednak problemy z zasięgiem aparatury, więc nie nastawiałbym się na wysokie loty, chyba że chcesz podłubać przy niej z lutownicą. Na YT są hacki, które pozwalają zwiększyć mizerny zasięg radia od Symy. W tym względzie V222 wypada dużo, dużo lepiej.

      Widziałem nagrania „odchudzonej” X5C – bez kamery i podwozia i lata nieźle, ale V222 bije ją pod względem dynamiki na głowę. Jeśli więc kamera nie jest jedynym powodem dla zakupu tej klasy quadrocoptera, to ponownie polecam przemyśleć V222.

      Syma ma natomiast osłonę śmigieł w zestawie, czego nie dźwignie raczej V222. Pod względem oświetlenia oba modele wypadają bardzo dobrze, więc tutaj nie ma preferencji. Syma na pewno dźwignie też większy ciężar, bo ludzie podczepiają do niej nawet Mobiusa. V222 jest lżejszy, ale nie ma tyle mocy co X5C.

      Aparatura od V222 jest oparta o protokół, który ludzie z DeviationTX nazywają V2X2 i jest on w miarę często spotykany, więc mając ten model możesz łatwo dokupić inne quadrocoptery w wersji BNF, czyli bez radia – zawsze nieco oszczędności. Aparatura od X5C o ile wiem binduje się tylko z nią samą, bo nawet inne modele od Symy nie są z nią kompatybilne.

      Podsumowując – jeśli chcesz głównie filmować z lotu i ew. wstawić inną, lepszą kamerkę to bierz Symę X5C. Poprawisz aparaturę, żeby miała lepszy zasięg i masz spokój.

      Jeśli chcesz mieć frajdę z latania, a okazjonalnie pobawić się kamerką w trakcie lotu to proponuję wziąć V222, bo jest dynamiczniejszy i poleci dalej wyjęty od razu z pudełka. Również aparatura będzie kompatybilna z innymi modelami, gdybyś chciał kupić coś kolejnego w przyszłości. Aha, no i V222 więcej ci wybaczy, gdy go rozbijesz, bo jest lżejszy i nieobudowany plastikiem z każdej strony. Nie wygląda aż tak dobrze jak Syma, ale coś za coś.

      Pozdrawiam !

      • Nowy

        Dziękuję za odpowiedz. Chyba jednak zdecyduje się na syme. Na banggood jest nowa wersja x5c-1 która ma lepszy zasięg. Nie ukrywam że ten model kusi mnie głownie swoim phantomowym wyglądem, jednak przemyśle jeszcze V222. Głównie zależy mi na frajdzie z latania, kamerki będe rzadko używał. Jeszcze raz dziękuję za odpowiedz, bardzo mi pomogła, znam już różnicę pomiędzy tymi modelami :).

        • Cieszę się, że mogłem pomóc w wyborze. Siadłem właśnie do recenzji V222. Mimo, iż mam go chyba najdłużej to cały czas się nie doczekał uczciwego opisu 🙂
          Jeżeli chodzi o X5C-1 – faktycznie w tym modelu poprawiono zasięg aparatury – moje przeoczenie.

          W przypadku zakupów na Banggood będę wdzięczny za wykorzystanie linku w artykule „I ty możesz wspomóc 4smigla.pl”. Dzięki temu łatwiej będzie mi zebrać na kolejny model do recenzji, a nie niesie to żadnych dodatkowych kosztów dla kupującego.

          Z góry dziękuję, pozdrawiam i trzymam kciuki za udane loty ! W razie kłopotów zachęcam do pisania – pomogę ile będę w stanie 🙂