Recenzja: HonTai F803 Quadrocopter

Quadrocoptery w rozmiarach Hubsana X4 są dość popularne ze względu na przyjazne wymiary i dobry stosunek mocy do wielkości. O HonTai F803, bo tak nazywa się omawiany model, krążą różne opinie i trudno ustalić, czy warto go nabyć. Stwierdziłem, że jedyny sposób to zamówienie go samodzielnie i dodanie kolejnej, własnej, w pewnym stopniu na pewno subiektywnej recenzji. Czy warto wydać na niego wcale nie tak znowu dużą kwotę ? Sprawdźmy !

W pudełku

Quadrocopter przyszedł do mnie w całkiem atrakcyjnym kartonowym pudełku. Oczywiście droga z Azji była wyboista, więc nie obeszło się bez wgnieceń, ale wnętrze zostało nienaruszone. F803 występuje także w wersji z kamerą i nazywa się wtedy F803C, jednak pudełko od F803 mimo wszystko zawiera duży piktogram z napisem „Camera”, co oczywiście w przypadku mojego zamówienia nie było zgodne z prawdą. Liczy się jednak wnętrze, więc niezwłocznie przystąpiłem do rozpakowania produktu.

resized_IMG_20150210_095023

W środku, w plastikowej wyprasce, znajdziemy quadrocopter wraz z aparaturą i częściami zamiennymi. W zasadzie zarówno model ze swoją połyskliwą obudową, jak i aparatura nie przypominają pozostałych rozwiązań obecnych na rynku. Czy to dobrze, przekonamy się za chwile, gdy przyjrzymy się bliżej zawartości.

resized_IMG_20150210_095052

Dodatki, które znajdziemy w pudełku z quadrocopterem są następujące: 4 zapasowe śmigła; osłony śmigieł oraz śrubki do ich zamocowania; śrubokręt, którym je wkręcimy oraz drugi rodzaj drążków do aparatury. Załączone akcesoria mają jeden mankament – brakuje klucza do śmigieł. Zdjęcie tych ostatnich jest konieczne, podczas montażu osłon, a jak już kiedyś pisałem – wyszarpywanie śmigieł bez pomocy dodatkowego narzędzia jest niewskazane. Dołączony śrubokręt z kolei jest o tyle przydatny, że pasuje do wszystkich śrubek, które zastosowano w modelu, więc możemy go rozebrać przy pomocy tylko jednego narzędzia.

resized_IMG_20150211_163854

Oczywiście w zestawie jest jeszcze ładowarka USB, która z jakiegoś powodu nie znalazła się na zdjęciu.

Budowa

Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę widząc quadrocopter HonTai to połyskliwa wierzchnia część kadłuba, która w moim przypadku jest niebieska, ale można dostać także model w kolorze zielonym, a wśród części zapasowych jest też złoty.
Drugi charakterystyczny element to niewielka waga. HonTai jest wyczuwalnie lżejszy od Hubsana, a to za sprawą innych materiałów i braku jakiegokolwiek wypełnienia wewnątrz obudowy, do czego wrócę jeszcze opisując budowę wewnętrzną modelu.

resized_IMG_20150211_164125

Kadłub składa się z dwóch części, które są ze sobą połączone wyłącznie śrubkami. Dolna jest koloru białego ze względu na diody, które umieszczone zostały wewnątrz ramion quadrocoptera. Całość kadłuba jest dość elastyczna i może wpadać w rezonans w trakcie lotu.

resized_IMG_20150211_164337

Silniki są trzymane przez plastikowe mocowania po obu stronach obudowy (górnej i dolnej). Nie wyglądają one również najsolidniej i o ile połamać mi się ich nie udało, o tyle jeden z silników wyraźnie rezonuje dając przy tym nieprzyjemny hałas.

Jeśli chodzi o śmigła to są one nieco większej średnicy niż te stosowane w Hubsanie, więc nie można ich tak łatwo zastąpić. Na ogromny plus zasługuje natomiast ich niesamowita trwałość, bo parę razy naprawdę solidnie uderzyłem modelem o przeszkodę, ale śmigła co najwyżej spadały. Dotychczas nie połamałem ani jednego i jestem naprawdę pod wrażeniem ich trwałości.

resized_IMG_20150211_164410

Od spodu zamiast typowych gumowych nóżek mamy samoprzylepne gąbki, które są dość cienkie i nie dają na pewno takiej odporności jak rozwiązania, które znamy chociażby z Hubsana.

resized_IMG_20150211_164214

Ciekawie zrealizowano kwestię oświetlenia modelu i zamiast montować diody na zewnątrz, umieszczono je w środku ramion. Ze względu na to, że dolna część obudowy jest wykonana z cienkiego, białego plastiku, światło LEDów doskonale jest przez niego widoczne. W ciemności widoczne są więc całe, świecące ramiona.

resized_IMG_20150211_164502

Efekty umieszczenia diod wewnątrz obudowy są doskonałe i quadrocopter z łatwością widać w ciemności. Jego orientacja również nie budzi najmniejszych wątpliwości. Z przodu zastosowano diody koloru czerwonego, a z tyłu niebieskiego. Nieco kłóci się to z moją intuicją i przyzwyczajeniem do barwy czerwonej z tyłu modelu, ale ponieważ jest to rzecz zależna od indywidualnych preferencji – ocenę pozostawiam czytelnikowi.

resized_IMG_20150211_164444

Osłony śmigieł dołączone do zestawu sprawiają wrażenie przydatnych, więc pokusiłem się o ich zamontowanie. W tym celu należy zdjąć śmigła i założyć każdą z osłon, zabezpieczając je pojedynczą śrubką wkręcaną od góry w ramię quadrocoptera. Po założeniu śmigieł wyszedł jednak zgrzyt. Dotykają one obejmy wokół silnika, która stanowi punkt mocowania osłony. Śmigło nie ma ani milimetra prześwitu i piastą obciera o osłonę, co uniemożliwia lot. Nawet nie próbowałem podnosić modelu nad ziemię, bo jedno ze śmigieł z trudem obracało się pchnięte palcami. Szkoda silników.
Należy powiedzieć jasno – osłony śmigieł są, ale nadają się jedynie do kosza.

IMG_20150527_225418

IMG_20150527_225342

Quadrocopter zasila bateria o pojemności 300 mAh i pozwala na przeciętne 4-5 minut lotu. Pod względem rozmiarów, ogniwo jest większe od tego stosowanego w Hubsanie H107L (240 mAh) i mniejsze od H107C (380 mAh). Grubość i szerokość są jednak zgodne, więc możemy zastosować każde ze wspomnianych wcześniej ogniw.

Gdy bateria słabnie, quadrocopter ostrzega nas o tym poprzez miganie wszystkimi diodami na wszystkich czterech ramionach. Jest to sygnał, że pora na lądowanie. Quadrocopter pozwala nam kontynuować lot przez paręnaście sekund, kiedy to zasilanie zostanie ostatecznie odcięte (LVC). Nie ma w tym czasie żadnych negatywnych zmian związanych z charakterystyką lotu, takich jak znane z Symy częściowe odcięcie mocy i przymusowe powolne opadanie modelu. Zasłużony plus i w tej kwestii.

resized_IMG_20150211_164303

Samo ogniwo wsuwamy w otwór wewnątrz dolnej części obudowy. Jest on dość ciasny i bateria nie wysuwa się z niego w trakcie lotu.

Złącze baterii jest typowym stosowanym w większości modeli tego rozmiaru – Losi Micro. Jest ono identyczne, jak to stosowane w Hubsanie.

resized_IMG_20150211_164237

Budowa wewnętrzna

Demontaż dolnej części kadłuba quadrocoptera należy zacząć od odkręcenia w sumie 8 śrubek z czego 4 z nich znajdują się na końcu ramion, a pozostałe w okolicach środkowej części, wokół baterii. To co widzimy we wnętrzu modelu nie zachwyca z pewnością jakością wykonania. Przewody od silników są luźno puszczone wewnątrz ramion, a silniki w zasadzie nie mają porządnego mocowania. Te ostatnie są co prawda trzymane przez górną i dolną część obudowy, ale sposób, w jaki zostało to zrobione jest daleki od tego, jak zostało to wykonane np. w Hubsanie X4.
Koszyk na baterię, który jest integralny z dolną częścią kadłuba, trzymany jest przez dwa paski taśmy dwustronnej. Jest to też sposób na izolację płytki PCB od baterii i chroni ją przed uszkodzeniami mechanicznymi, choć umówmy się – jest to metoda chałupnicza. Na plus natomiast zasługuje fakt umieszczenia diod oświetlających ramiona bezpośrednio na wypustach płytki PCB. Jest to dużo pewniejszy montaż, niż dioda wklejona klejem na gorąco, a awarie LEDów w tak relatywnie krótkiej eksploatacji quadrocoptera raczej się nie zdarzają.

resized_IMG_20150209_231602

Jak widać ramiona są puste w środku, a na ich końcu widać jedynie miejsce mocowania silnika. Te mają przewody przylutowane bezpośrednio do płytki PCB, ale blisko jej krawędzi i w dużym odstępie od siebie, co z pewnością ułatwi lutowanie, kiedy trzeba będzie je wymienić.

resized_IMG_20150209_231630

Przyjrzałem się też uważnie samym silnikom. Są identycznych rozmiarów jak te od Hubsana H107L, również o średnicy 7 mm. Niestety sama ośka również jest o połowę dłuższa i mierzy całe 7 mm. Z tego powodu części zamienne od Hubsana odpadają – trzeba będzie szukać pod kątem tego konkretnie modelu.

resized_IMG_20150209_231730

Aparatura

Duża część modeli obecnych teraz na rynku sprzedawana jest z aparaturą, która w ten czy inny sposób przypomina pad do konsoli. Nie inaczej jest w tym wypadku, w którym to mamy do czynienia z nieudolnym dość wzorowaniem się na rozwiązaniu z XBoxa. Aparatura jest dość duża i całkiem nieźle leży w rękach.

resized_IMG_20150211_164559

Pośrodku mamy diodę, która informuje nas o fakcie włączenia kontrolera, a poniżej niej włącznik i niewielki wyświetlacz. Przyciski do trymowania rozłożone są wokół manipulatorów, ale ich umiejscowienie jest raczej nastawione na wygląd, niż funkcjonalność. Ich używanie w trakcie lotu jest umiarkowanie wygodne, ale znam gorsze rozwiązania.

resized_IMG_20150211_164641

Wyświetlacz zdaje się być skopiowany z Hubsana, ale przebija go pod względem bzdur, które pokazuje. Po pierwsze przez cały czas u dołu wyświetlony jest napis „Expert”, który bardzo schlebia każdemu, szczególnie aspirującemu pilotowi. Oryginalnie pokazywał się on w faktycznym trybie „Expert”, czyli szybszym – tutaj jesteśmy „Expert” niezmiennie od ustawienia na kontrolerze. Obok wskaźników ustawienia trymów, które pokazują stan dla wszystkich 4-ech kanałów znajdziemy napisy „M1” i „M2”. Jest to pozostałość po możliwości wyboru trybu aparatury (Mode 1, Mode 2), którego w tym modelu oczywiście nie ma, więc na wszelki wypadek obie te opcje wyświetlone są równocześnie. Reszta informacji jest już typowa – stan baterii w aparaturze oraz wyrażone w procentach wychylenie jednego z drążków (najwyższa wartość).

resized_IMG_20150211_164928

W przypadku tego quadrocoptera, producent przewidział końcówki gałek aparatury zarówno dla osób, które sterują kciukami, jak i szczypaczy (pinchers). Te pierwsze są lekko obłe, z delikatnymi wklęśnięciami i zapewniają dobre oparcie, tylko powodują, że manipulatory stają się zbyt krótkie do precyzyjnego sterowania. Dlatego też nawet sterując samymi tylko kciukami, preferuję drugie, dłuższe końcówki.

resized_IMG_20150211_164826

Montujemy je na wcisk. Wyraźnie wydłużają one manipulator, a zakończenie w postaci „korony” powoduje, że palec nie ślizga się podczas sterowania. W tej konfiguracji mamy dużo większą precyzję sterowania i z pewnością ci, którzy zmienili na drugi, szybszy tryb latania docenią oferowaną przez aparaturę dokładność kontroli modelu.

resized_IMG_20150211_165035

resized_IMG_20150211_165015

Aparatura ma umieszczone dwa dodatkowe przyciski z przodu aparatury, do których z łatwością sięgniemy palcami wskazującymi. Pozwalają one na uruchomienie szeregu różnych funkcji poprzez naciśnięcie, albo przytrzymanie każdego z nich. Nie jestem przekonany co do ich intuicyjności i faktu, że czasem aparatura mylnie interpretuje zbyt krótkie przytrzymanie przycisku, jako jego wciśnięcie dając nam działanie inne od zamierzonego.

Zaczniemy od wciśnięcia każdego z nich. Lewy wykonuje tzw. flip, czyli przewrót wokół jednej z osi. Prawy zmienia tryb lotu – wolny, albo szybki. Aparatura potwierdza to poprzez odpowiednio pojedyncze i podwójne piknięcie.
Przytrzymanie przycisków daje dwie kolejne funkcje. Ponownie, lewy włącza tzw. Fly-Back, czyli po prostu lot w tył. Przytrzymując ten przycisk powodujemy, że quadrocopter leci umiarkowanie szybko do tyłu. Prawy przycisk włącza z kolei Headless mode, czyli lot w oparciu o magnetometr, czyli elektroniczny kompas. Działanie tego trybu wyjaśniałem tutaj: Headless mode.

Czy Fly-Back ma jakikolwiek sens ? W sumie chciałem powiedzieć, że absolutnie żadnego, ale po pewnym namyśle zrozumiałem co producent mógł mieć na myśli. Otóż jeśli włączymy Headless Mode z quadrocopterem, który będzie zwrócony dokładnie „od nas” to lot w tył będzie oznaczał tyle, co powrót w naszym kierunku. Jeśli więc odlecimy za daleko i nie wiemy jak sterować, żeby model do nas wrócił (np. straciwszy orientację) to można włączyć Headless Mode i Fly-Back, co razem spowoduje, że quadrocopter będzie wracał powoli w naszym kierunku. Co prawda taki sam efekt uzyskamy z samym trybem Headless, pociągając przy tym prawy manipulator w dół, ale może taki dodatkowy bajer komuś się przyda. Z pewnością Fly-Back jest absolutnie nieprzydatny w trybie latania bez magnetometru, ponieważ wtedy quadrocopter poleci w kierunku swojego tyłu, a to już zależy od tego, w którą stronę jest obrócony. Tak czy inaczej – dla mnie to zbędna funkcja, ale może komuś z początkujących uchroni model przed ucieczką – kto wie.

resized_IMG_20150211_164607

Same manipulatory również można wciskać i służą one do włączania kamery, bądź robienia zdjęć, zależnie od tego który z nich naciśniemy. Z racji tego, że nie mam wersji z tym dodatkiem – nie jestem w stanie sprawdzić, który odpowiada za jaką funkcję.

resized_IMG_20150211_165023

Aparaturę zasilają 4 baterie AA (paluszki). Klapka baterii trzymana jest tylko przez zatrzask, a sama jest dla kontrastu w czerwonym kolorze, podobnie jak i inne elementy aparatury.

resized_IMG_20150211_164615

Charakterystyka lotu

F803 bardzo żwawo podnosi się z ziemi. Jego niska masa w połączeniu z nieco większą średnicą śmigieł dają naprawdę dobry efekt podczas lotu. W pierwszym (wolniejszym) trybie model manewruje bardzo spokojnie i sprawdzi się podczas nauki oraz w domu.

resized_IMG_20150211_164522

Drugi tryb (szybszy) pozwala na rozwinięcie dość dużej prędkości. Maksymalne wychylenie quadrocoptera jest mniejsze, niż w przypadku Hubsana H107L, ale za to przy skrajnie pchniętym prawym drążku quadrocopter nie nurkuje aż tak mocno w ziemię. Przy pełnej prędkości przelotu trzeba jednak pracować również przepustnicą (gaz), aby nie tracić wysokości. Należy zauważyć jednak, że Hubsan pozwalał na płynną regulację poszczególnych kanałów sterujących – tutaj musimy zadowolić się dwoma sztywno ustawionymi trybami. W zamian są one naprawdę dobrane rozmyślnie i dla kogoś, kto chce po prostu polatać będą jak znalazł.

Na wyróżnienie zasługuje stabilizacja lotu. Nawet przy gwałtownym opadaniu model szybko łapie poziom i nie telepie nim tak, jak to miało miejsce z innymi quadrocopterami, choćby właśnie Hubsanem H107L. Większe śmigła i tutaj pokazują, że zostały dobrane nie przypadkowo i pozytywnie odbijają się na jakości lotu. Oczywiście jest też dopuszczalny start z rzutu w powietrze i tutaj również quadrocopter błyskawicznie łapie poziom, gdy tylko dodamy gazu. Sam powrót do pozycji zawisu jest robiony dość gwałtownie. Mnie osobiście bardzo się to podoba, ale jeśli ktoś preferuje bardziej „pływające” modele, to tutaj może być nieco zaskoczony.

resized_IMG_20150211_164532

Prędkość obrotu wokół własnej osi (yaw rate) jest tutaj dobrana proporcjonalnie do pozostałych kanałów. Model nie jest tak szybki jak Hubsan, ale z kolei dużo dynamiczniejszy niż jakakolwiek Syma. Sterowanie również w tej płaszczyźnie jest płynne i dokładne. Oczywiście „yaw” zmienia się w obu trybach lotu pozostając zgrane z pochyleniem (pitch) i wychyleniem (roll).

Flipy, czyli przewroty w powietrzu w którąś z czterech stron, wykonywane są umiarkowanie szybko, a utrata wysokości nie jest znaczna. Powiedziałbym, że pod tym względem quadrocopter wypada po prostu średnio. Należy natomiast zwrócić uwagę na to, że model automatycznie dodaje gazu po przewrocie, żeby odzyskać poprzedni pułap. Jeśli ktoś, tak jak ja, jest przyzwyczajony do samodzielnego korygowania wysokości po flipach to tutaj trzeba się tego oduczyć. Szczególnie uciążliwe jest to w domu, gdzie po każdym przewrocie trafiałem w sufit ze względu na nagłe wznoszenie spowodowane dodaniem gazu zarówno przez quadrocopter, jak i przeze mnie równolegle – siła odruchów.

Podsumowanie

HonTai F803 to model, który jest dobry, ale niedopracowany. Niechlujnie wykonany kadłub kłóci się tutaj z dobrze rozwiązaną płytką PCB, a śmigła, które są nie do połamania skutecznie poddają się po założeniu osłon. Niska masa quadrocoptera zapewnia mu lekkość poruszania, której efekt psuje wpadający w rezonans silnik ze względu na brak porządnego mocowania. Na szczęście rewelacyjnie widoczne diody wewnątrz ramion poprawiają ogólne odczucie.
Podobne sprzeczności pojawiają się w przypadku aparatury. Jest duża i dobrze leży w rękach, ale mimo iż dołączono dwa rodzaje drążków, tylko jedne z nich są tak naprawdę użyteczne. Wyświetlacz pokazuje bzdurne napisy takie jak „Expert” i „M1”, „M2”, ale na szćżęście pozbawiono go ikony sygnału aparatury, która jest jeszcze bardziej kuriozalna. Płynnie i dokładnie pracujące manipulatory stoją w opozycji do niemądrze przypisanych do poszczególnych przycisków funkcji.
Najmniej moich wątpliwości budzi tak naprawdę sam lot. Mimo tylko dwóch trybów, ten szybszy jest naprawdę satysfakcjonujący i pod względem zachowania w powietrzu w moim odczuciu nawet lepszy od Hubsana (nadrabia aparatura). Nieco większe śmigła powodują, że model nie wpada w drgania podczas szybkiego opadania, a stabilizacja lotu płynnie poziomuje quadrocopter. F803 lata szybko i zwinnie, a to dla mnie wystarcza, aby mankamenty mogły zejść na dalszy plan.

Ocena 4Śmigła.pl: 3.5 / 5 grade_1grade_1grade_1grade_1grade_0

Gearbest.com (około 24 USD): GearBest – HonTai F803

Warto wiedzieć

Hon Tai F803 nie ma kombinacji, która pozwala na kalibrację akcelerometru. Zamiast tego przeprowadzana jest ona, tak jak w części modeli, podczas podłączania baterii.

%d bloggers like this: