Recenzja: Eachine CG023

Po wielu różnych klonach Hubsana, pora na kopię innego, równie znanego w świecie quadrocopterów, modelu – Nano QX. Ten ostatni to bardzo ciekawa konstrukcja firmy Blade, która charakteryzuje się wysoką jakością wykonania, doskonałymi parametrami lotu, bardzo przemyślaną konstrukcją i … wysoką ceną. Ta ostatnia była doskonałym punktem, w którym pojawiła się szansa uszczknąć część rynku dla Siebie tworząc model, który garściami czerpie z oryginału, a przy tym jest prawie na każdą kieszeń. Oczywiście nie ma róży bez kolców, więc trzeba się liczyć z tym, że za ćwierć ceny nie można w pełni dorównać pierwowzorowi. Jak wypada więc kopia, czyli Eachine CG023 ? Sprawdźmy !

W pudełku

Model dociera do nas w kwadratowym, dość sporym pudełku. Próżno na nim szukać wspomnianego wcześniej producenta, bo napis na nim sugeruje, że jest nim „Ao Sen Ma Toys”, a model nazywa się „Raider”. Tak, czy inaczej pierwsze wrażenie jest bardzo dobre, bo ilustracje są estetyczne, a ilość treści na kartonie nie jest przesadzona.

resized_IMG_20150108_222834

Po podniesieniu wieczka, bo tak pudełko jest skonstruowane, trafiamy od razu na nasz model. Jest on większy niż się spodziewałem i sprawia wrażenie równie delikatnego, jak Nano QX. Jest on jednak zabezpieczony od góry wypraską plastikową, więc powinien do nas dotrzeć w jednym kawałku.

resized_IMG_20150108_222849

resized_IMG_20150108_222910

Poniżej quadrocoptera kolejna wypraska, tym razem kryjąca aparaturę. Ta również wygląda całkiem interesująco i jest dobrze zabezpieczona na czas transportu.

resized_IMG_20150108_222937

Na samym dole pudełka znajdujemy wszystkie akcesoria, których będziemy potrzebować, czyli: ładowarkę, zapasowe śmigła i coś jeszcze… Producent dołącza wymienne drążki do aparatury. Domyślnie ma ona założone płaskie, idealne do opierania kciuków. W opakowaniu zaś znajdziemy dłuższe, dobre do chwytania między palec wskazujący, a kciuk, a jednocześnie nieco dłuższe i przez to precyzyjniejsze. Do wyboru, do koloru.
Przyznaję, że te ostatnie są miłym zaskoczeniem i rozsądnie, że znikomym kosztem producent daje nam wybór wygodniejszej dla nas metody sterowania.
Dołączone śmigła są czarno-białe, tak jak te założone już na quadrocopterze. Wybór tak kontrastowych kolorów jest bardzo dobry do oceny kierunku lotu i wpasowuje się w ciemną, grafitową kolorystykę modelu i aparatury.
Ładowarka USB nie wymaga w zasadzie więcej opisu – zakończona jest typowym złączem baterii „Losi Micro-T” (to samo, co w Hubsanie), więc możemy wykorzystać inne posiadane ładowarki z tymże złączem.

resized_IMG_20150108_223329

Budowa

Pierwsze na co zwrócimy uwagę biorąc quadrocopter do ręki to jego niska waga. Jest on naprawdę lekki, szczególnie zważywszy na jego rozmiar. Nie należy jednak zapominać, że projekt bazuje silnie na Nano QX, który powyższą cechę wykorzystywał jako jeden z atutów. Kiedy jednak naprawdę dobrze się przyjrzymy to widać wyraźnie, że Eachine nie zrobiło kopii 1:1. Mimo, że Blade Nano QX jeszcze nie recenzowałem, postaram się opowiedzieć czym charakteryzuje się CG023 i co odróżnia go od pierwowzoru.

resized_IMG_20150108_223955

Kabina, która przykrywa elektronikę i nadaje quadrocopterowi dynamiczny charakter, wykonana jest z plastiku. W przypadku Nano QX była to cienka wypraska z folii, która była ekstremalnie lekka, ale nie aż tak wytrzymała. O dziwo Eachine wcale nie zyskuje przesadnie na wadze ze względu na to rozwiązanie. Na plus zasługuje też fakt, że można go za rzeczoną kabinę chwycić, bo ta od Nano QX sprawia wrażenie, jakby miała zaraz popękać.

resized_IMG_20150108_224259

Spod kabiny wystają niewielki fragment PCB. Po podłączeniu zasilania okazuje się, że pod spodem znajdują się diody, które odpowiadają za oświetlenie modelu. Nie jest to może wykonane perfekcyjnie, ale należy pamiętać, że Nano QX nie miał żadnego oświetlenia w ogóle.

resized_IMG_20150108_224310

Cały plastikowy szkielet quadrocoptera wykonany jest z jednej części plastiku, ale w razie uszkodzenia można ją wymienić, ponieważ jest dostępna w postaci części zamiennej. Same ramiona są otwarte od spodu i mają profil odwróconego „U”. Są dość giętkie, co powoduje, że połamanie ich naprawdę wymaga dużej siły. Silniki z kolei wpuszczone są w część ramienia, która po obu stronach ma plastikowe uchwyty, trzymające je w jednym miejscu. Mocowanie jest pewne i nie ma luzów. Należy także zauważyć, że zastosowane silniki są wyjątkowo małej mocy, bo ich średnica wynosi 6mm.

resized_IMG_20150108_224229

Osłona śmigieł stanowi integralną część ramienia, więc w przypadku jej połamania trzeba będzie wymienić całość. Ona sama sprawdza się dobrze, bo quadrocopter jest na tyle lekki, że jej uszkodzenie jest bardzo trudne. Upadki nie robią na modelu jakiegokolwiek wrażenia – ponownie ze względu na niewielką wagę i dużą sprężystość całego szkieletu.

resized_IMG_20150108_224242

Z tyłu quadrcoptera tradycyjnie już wyprowadzono wtyk do zasilania. Jak już wspominałem, jest to złącze Losi Micro-T stosowane w Hubsanie i innych modelach tego typu, więc możemy podłączyć inne baterie, które już posiadamy. W tym modelu zastosowano ogniwo 150 mAh. Zastępczo można bez problemu zastosować baterię z NiHui U207, który opisywałem (tutaj). Czas lotu jest stosunkowo długi (ok. 4-5 minut), jak na takie ogniwo i z pewnością wynika z niewielkiej wagi quadrocoptera, a co za tym idzie – niskiego poboru mocy. Pod tym względem nawet agresywne latanie zapewnie satysfakcjonujący czas, jaki mija do momentu konieczności posadzenia modelu z uwagi na rozładowaną baterię.

resized_IMG_20150108_224337

Kabina wystaje nieco ponad śmigła i ich osłony, co powoduje, że spotkanie z sufitem nie jest zbyt groźne. Plastikowa obudowa spokojnie zniesie tego typu uderzenia, więc można się bawić w „wiatraczki” pod sufitem. Zabawa ta polega na podleceniu pod sam sufit – model „przyssa” się do niego nawet przy zmniejszonym gazie. Następnie należy pociągnąć drążek obrotu (yaw) i podziwiać, jak quadrocopter kręci się niczym wiatrak.

resized_IMG_20150108_224400

Wspomniane wcześniej oświetlenie składa się z 4 miniaturowych diod o niskiej mocy, oraz 2 u góry, które świecą przez otwory w obudowie niczym oczy. Te pierwsze skierowane są do dołu i lekko tylko widoczne z boku. Podczas latania ułatwiają one nawigację, ale po zmroku nie można na nich w pełni polegać. Są one też trochę za ciemne i niestety częściowo zasłonięte samym ramieniem, ponieważ zostały umieszczone prawie przy samej kabinie. W tym modelu jednak nie za bardzo dało się zrobić inaczej, bo bardzo dbano tutaj o niewielką wagę quadrocoptera. Dodatkowo ramiona są bardzo giętkie, więc im mniej przewodów w nich idzie, tym lepiej.
Diody świecące przez obudowę nieco pomagają uchwycić przód quadrocoptera, ale na nich również nie można w pełni oprzeć ustalania orientacji modelu.

resized_IMG_20150108_225224

Baterię umieszczamy w „koszyczku” od spodu quadrocoptera. Jej umiejscowienie jest bardzo pewne, więc nie wysunie się w trakcie lotu, a nawet po upadku modelu. Uchwyt jest na tyle dokładnie dopasowany do kształtu baterii, że zamiana na inne ogniwo będzie prawdopodobnie wymagała jego wycięcia. Przy użyciu standardowej baterii mamy też gwarancję doskonałego rozmieszczenia środka ciężkości, a fakt że bateria nie może przesunąć się do przodu dodatkowo gwarantuje nam stabilny lot.

resized_IMG_20150108_225230

Budowa wewnętrzna

Eachine CG023 jest moim pierwszym quadrocopterem, który nie wymagał żadnego śrubokręta, żeby zdemontować obudowę. Jest ona osadzona na dwóch plastikowych pręcikach, które przechodzą przez jej boczne otwory i są integralną częścią ramion i podstawy, na której zamocowano płytkę z elektroniką. Ta ostatnia wygląda typowo, nie licząc wystających kawałków laminatu, które zawierają pod spodem diody oświetlające ramiona.

Niestety przewody od silników przylutowane są bezpośrednio do PCB, więc ich wymiana będzie wymagała rozgrzania lutownicy. Nie leżą one przy tym przy samej krawędzi płytki i są dość „zbite” po obu stronach, więc należy przeprowadzać wymianę ostrożnie. Pojawia się zarówno ryzyko rozlutowania któregoś z elementów obok, jak i po prostu uszkodzenia izolacji jednego ze splątanych przewodów. Warto zauważyć, że ich nadmiar schowany jest normalnie pod obudową, ale przy jej demontażu widać tam lekki nieporządek. Również ciekawią przygotowane pola lutownicze pod dodatkowe komponenty, w tym jedno pod 24-pinowy układ scalony, które nie zostały wypełnione. Sugeruje to miejsce na dodatkowe elementy elektroniki np. dla modelu z kamerą, przy tym samym układzie komponentów. Wyjaśnia to także pojawienie się przycisków do obsługi kamery na aparaturze.

resized_IMG_20150225_202657

Wyciągnięcie silników z uchwytu na ramieniu i pomiary suwmiarką potwierdzają, że mamy do czynienia z silnikiem o średnicy 6 mm. Jego długość bez ośki wynosi 15 mm, razem z nią 20.4 mm, czyli sama ośka ma 5.4 mm.

resized_IMG_20150225_203444

Aparatura

Kontroler, który otrzymujemy, jest wreszcie bardziej podobny do zwykłej aparatury, niż wiele ostatnio modeli, które kopiują w jakimś stopniu rozwiązania znane z konsol do gier. Całość wykonana jest z gładkiego plastiku i nie jest może wybitna, ale pasuje formą do quadrocoptera, który otrzymujemy. Ma ostro zarysowane kształty i cała jest w kolorystyce identycznej, jak nasz model.

resized_IMG_20150108_224501

Jeżeli chodzi o ergonomię, to wypada ona dobrze. Jest nieco za wąska, przez co mamy lekko wygięte nadgarstki do środka, ale pod spodem znajdują się dwa wyżłobienia, o które można oprzeć palce. Wygodnie operuje się natomiast manipulatorami, które stawiają idealny z mojej perspektywy opór. Chodzą płynnie i dobrze wracają do centralnej pozycji nie męcząc przy tym za mocno kciuków.
Wokół drążków rozmieszczone zostały przyciski do trymowania, do których łatwo jest sięgnąć, a to że działają na zasadzie kołyski (wychylane w dwa przeciwstawne kierunki) czyni trymowanie bardziej intuicyjnym. Jest to również rozwiązanie wzięte z „dużych” aparatur modelarskich.
Pośrodku tradycyjnie mamy jeszcze przesuwany włącznik aparatury.

resized_IMG_20150108_224652

W dolnej części aparatury znajdziemy wyświetlacz, który nie jest zbyt duży, ale wystarcza, aby zapoznać się z podstawowymi paramterami pracy. Mamy więc stan poszczególnych trymów, poziom baterii, oznaczenie stanu oświetlenia modelu (włączone / wyłączone) i nagrywania z użyciem kamery. To ostatnie oczywiście miałoby sens, gdyby model w takową był zaopatrzony. Wskaźnik stanu sygnału aparatury to oczywiście kolejna bujda i nie należy się nim sugerować.
Wokół wyświetlacza rozmieszczono 6 przycisków. Pierwsze 3 z lewej służą do wyboru prędkości lotu – mamy tutaj opcję 20%, 60%, 100%. Po drugiej stronie znajdziemy odpowiednio przyciski do robienia zdjęć, włączania kamery oraz wyłączania diod oświetlających model dla tych, którzy chcieliby nieznacznie przedłużyć czas lotu.

resized_IMG_20150108_224733

Wbudowana antena dobrze wpasowuje się w smukły kształt całości i sprawia, że dużo trudniej ją uszkodzić. Przykryta jest metalowym kapturkiem, który jest jedynym akcentem na całej aparaturze. Fakt wbudowania anteny w środek nie przekłada się natomiast specjalnie negatywnie na zasięg, ponieważ quadrocopter reaguje poprawnie aż do pełnego dystansu, w którym to przestaje być go wystarczająco dobrze widać. Innymi słowy nie udało mi się odlecieć na tyle daleko, żeby model stracił sygnał, więc ten aspekt oceniam bardzo pozytywnie.

Z przodu aparatury znajdziemy też dwa przyciski. Lewy włącza „headless mode” (opisany dalej), natomiast prawy – pozwala wykonywać flipy (beczki, przewroty). Nie są one położone najfortunniej, ale przy odpowiednim chwycie aparatury da się do nich trafić. Pewnie akurat ten kontroler nie jest do końca kompatybilny z moimi dłońmi 😛

resized_IMG_20150108_224610

Warto jeszcze wspomnieć parę słów o manipulatorach, które jak wspomniałem wcześniej, dostajemy w dwóch typach do wyboru. Płaskie, krótkie, dla sterujących kciukami i podłużne – dla „szczypaczy”, którzy drążek trzymają między kciukiem, a palcem wskazującym.

resized_IMG_20150108_224633

O ile w żadnym quadrcopterze drążki z oparciem na kciuki (zdjęcie powyżej) mi nie przeszkadzały, o tyle w tym modelu, który jest tak czuły na zmiany gazu i w konsekwencji wysokości (patrz „Charakterystyka lotu”), uważam że sprawują się one źle. Są na tyle krótkie, że w zasadzie nie da się nimi precyzyjnie sterować, a utrzymanie modelu na jednym pułapie graniczy z cudem. Osobiście polecam od razu przesiadkę na długie drążki, które wyglądem przypominają te z „dużych” aparatur i dają dużo większą precyzję. Odkąd je zmieniłem, przestałem narzekać na jekiekolwiek cechy tego modelu – lata naprawdę świetnie. Można też sobie poradzić z utrzymaniem wysokości.

resized_IMG_20150108_224941

Aparatura jest zasilana 4 bateriami AA (paluszki), które oczywiście umieszczamy w tylnej części. Całość chroni klapka, która trzyma się solidnie i nie jest przez producenta przykręcana. Od spodu, z obu boków kontrolera widzimy także dwa szerokie wyżłobienia, które mają ułatwić nam chwyt. Przy tak wąskiej aparaturze nie jest to rozwiązanie idealne, ale podczas latania na pewno nie przeszkadza i szybko zapomina się o tym, co trzymamy w rękach.

resized_IMG_20150108_224514

Łączenie aparatury z modelem (bindowanie) wykonujemy, jak w większości modeli. Najpierw podłączamy baterię do quadrocoptera, a następnie, po położeniu go na płaskiej powierzchni, włączamy samą aparaturę. Ustawiamy przepustnicę (gaz, lewy drążek) na sam dół, a potem końca w górę i znowu w dół. Oświetlenie quadrocoptera zacznie świecić w sposób ciągły, gdy bindowanie zostanie zakończone. Od tego momentu będziemy mogli nim sterować.

Charakterystyka lotu

Model ma 3 tryby lotu – 20%, 60% i 100%. O pierwszym nie ma co długo opowiadać. Dobry jeśli zaczynamy, bo model ledwie się porusza. W trybie drugim zaczyna się właściwe latanie i możemy pokusić się o szybsze manewrowanie. Model staje się zwinny, choć odrobinę za szybki jak na latanie w małym pomieszczeniu. Przy odrobinie doświadczenia da się to jednak zrobić. Wreszcie tryb 3, czyli 100% pozwala „wycisnąć” z quadrocoptera jego maksymalne możliwości. Model pochyla się na tyle mocno, żeby nabrać sporej prędkości, ale nie aż tak agresywnie, żeby tracić siłę nośną. Przy skrajnym wychyleniu drążków nie reaguje aż tak skrajnie jak np. Hubsan H107L. Yaw rate z kolei jest odpowiednio proporcjonalny i zdaje mi się dość dobrze dobrany w każdym z kolejnych trybów.

Warto wspomnieć o rzeczy, która mnie zniechęciła do tego modelu na samym początku. Otóż w Eachine CG023 wyjątkowo trudno utrzymuje się stałą wysokość lotu. Quadrocopter tak gwałtownie reaguje na drobne nawet zmiany gazu, że trudno go utrzymać na jednej wysokości, a naprawdę latałem ponad 15 różnymi i żaden nie sprawił mi tyle kłopotu. Szczerze odradzam go z tego względu początkującym, bo może być to nieco frustrujące. Po pewnym czasie udało mi się go opanować, ale w tym celu musiałem zmienić drążki z płaskich – kciukowych, na podłużne – dla „szczypaczy”. Są one po prostu dłuższe i łatwiej precyzyjnie kontrolować ich wychylenie. Ze względu na trudność w utrzymaniu stałej wysokości polecam odpuścić sobie manewrowanie w ciasnych pomieszczeniach, bo nie ma z tego za wiele radości. Próbowałem w biurze i w domu i latanie jest umiarkowanie przyjemne.

resized_IMG_20150108_225249

Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy wyjdziemy na zewnątrz, bądź jeszcze lepiej – zabierzemy model w przestronne, zadaszone miejsce. Testowałem go w bezwietrzną pogodę na dworze, jak również na parkingu podziemnym, gdy już większość aut wyjechała 😉 Przyznaję, że Eachine bardzo szybko stał się jednym z moich ulubionych modeli do zabawy wszędzie tam, gdzie mocno nie wieje. Ze względu na swoją niewielką masę jest on wyjątkowo zwinny i błyskawicznie reaguje na pracę drążkami. Nie traci przy tym nic z precyzji lotu, więc manewrowanie między filarami nie sprawiło mi trudności. Quadrocopterem lata się wyjątkowo naturalnie i śmiało mogę powiedzieć, że jego zachowanie zależy niemal wyłącznie od naszych umiejętności, bo technicznie trudno mu cokolwiek zarzucić.

W trakcie latania wyraźnie czuć, że małe silniczki są całkowicie wystarczające dla tego modelu. Przy maksymalnie otwartej przepustnicy (gaz) bardzo szybko się wznosi i wyjątkowo stabilnie opada. Nawet po całkowitym odcięciu gazu i swobodnym spadku, model bardzo łatwo wraca do stabilnego zawisu. Tutaj dodatkowe wyrazy uznania dla stabilizacji lotu, bo sprawuje się absolutnie bez zarzutu. Model rzucony w powietrze natychmiast po dodaniu gazu łapie poziom i miękko do niego wraca, kiedy puścimy prawy drążek. Widać wyraźnie, że wiele uwagi poświęcono wyregulowaniu wszystkich parametrów pracy quadrocoptera i podczas sterowania jest to wyraźnie wyczuwalne.

resized_IMG_20150108_225242

Drobny mankament, który miałem to prawdopodobnie jeden słabszy silnik. Podczas gwałtownego wznoszenia model przechylał się na jedno ramię i nieco obracało go podczas tego manewru. W zawisie taka sytuacja nie występowała. Znalazłem na forach jeszcze jedną osobę, która miała taki problem, więc może to tylko przypadek, a może po prostu gorsza seria. Lekkie znoszenie było denerwujące w trakcie zabaw na małej powierzchni, ale w dużych pomieszczeniach podczas latania w zasadzie jest nieodczuwalne.

Flipy to również mocna strona tego modelu. Nie, to za mało powiedziane. Quadrocopter wykonuje beczki tak szybko i sprawnie, że aż trudno się na nie napatrzeć. Przytrzymanie przycisku od flipów powoduje dodatkowo, że możemy ich zrobić wiele w sekwencji po sobie. I tutaj, quadrocopter Eachine jako pierwszy wychodzi obronną ręką, ponieważ ze 3 metry nad ziemię zrobiłem 4 następujące po sobie beczki i model nie dotknął ziemi. Żaden model z tych, które posiadam nie potrafi tego powtórzyć – większość po drugim przewrocie już nie ma siły nośnej i spotyka się z podłożem. Jestem pełen podziwu dla CG023 – rewelacja !

Aha, i jeszcze ostatnia rzecz – tryb Headless. CG023 zawiera magnetometr (elektroniczny kompas), który kalibrowany jest przy każdym bindowaniu z aparaturą. Pozwala on na lot w stałym kierunku niezależnie od orientacji (obrócenia) quadrocoptera. Normalnie, pchnięcie prawego drążka w przód oznaczało lot w kierunku, w który akurat zwrócony jest przód naszego modelu. W przypadku trybu Headless, ten sam ruch manipulatorem poprowadzi model od nas, a do tyłu – do nas. Tryb docelowo miał być przeznaczony dla osób, które dopiero zaczynają latanie i nie radzą sobie ze zmianą kierunku lotu wraz z tym, jak obracają (yaw) model. W CG023, podobnie jak w wielu nowych modelach, Headless działa, tylko krótko. Nasz kompas bardzo szybko się rozkalibrowuje i już po 30 sekundach lotu kierunki potrafią obrócić się o 45 stopni, a potem jeszcze więcej. Powoduje to dodatkową dezorientację i w moim przekonaniu jedynie utrudnia naukę prawidłowych odruchów podczas sterowania.

Podsumowanie

Eachine CG023 mocno mnie zaskoczył. Kiedy walczyłem z nim na początku w domu, miałem wrażenie, że to mój pierwszy, absolutnie nieudany zakup. Po zmianie drążków aparatury na „długie” i opanowaniu trzymania wysokości okazało się, że tym quadrocopterem da się latać. Zabranie go na większą przestrzeń pozwoliło tak naprawdę rozwinąć mu skrzydła. Ewidentnie najlepiej nadaje się on do latania w bezwietrzną pogodę, a jeszcze lepiej na dużej, zamkniętej powierzchni, takiej jak np. parking podziemny, czy duża sala gimnastyczna. Sterowanie CG023 nie jest proste i nie jest to model dla nowicjuszy, bo szybko się zniechęcą. Poradziwszy sobie jednak z pierwszymi trudnościami można zauważyć, jak przyjemnie i precyzyjnie da się nim sterować. Model jest bardzo lekki i czuć to podczas sterowania. Niska waga powoduje też, że jest on niezwykle odporny na upadki i ma dość długi czas lotu. Oświetlenie na początkach ramion pozwala go unieść w powietrze także po zmroku, choć nie jest tak wyraźne, jak w innych modelach. Jeżeli macie trochę doświadczenia z quadrocopterami i nie macie problemów z szybszym lataniem, to polecam serdecznie uzupełnić swoją kolekcję o ten model. Nie będziecie rozczarowani szczególnie, że jego cena jest tak atrakcyjna !

Ocena 4Śmigła.pl: 4.5 / 5 grade_1grade_1grade_1grade_1grade_0

Banggood – ok. 90 zł (Kup)

Allegro – ok. 150 zł (chwilowo niedostępne)

%d bloggers like this: