Kupujemy kopter – listopad 2018

Swego czasu pojawił się wyraźny apel, aby opracować nową listę zakupową i odświeżyć ją o modele, którym warto się przyjrzeć. Oczywiście należy mieć na uwadze, że jest to moje subiektywne spojrzenie i choć śledzę rynek i inne recenzje w ramach swoich możliwości, części modeli nie miałem w rękach, a jedynie wiem, że są warte uwagi. Mam jednak nadzieję, że pomoże to komuś w dokonaniu wyboru. Przypominam także, że grudzień niedługo, więc warto powoli tworzyć listę dla Świętego Mikołaja 🙂

Furibee F36 (~50 zł)


Furibee F36 – źródło: Gearbest.com

Naszą listę otwiera kopter od Furibee – model równoległy do Eachine E010. Jest to doskonały wybór dla początkujących z uwagi na niską cenę i miniaturowe gabaryty, które gwarantują, że żadne sprzęty domowe nie ucierpią podczas nauki latania. Za niecałe 50 zł dostaniemy kopter wraz z malutką aparaturą, a dodatkowe baterie dokupimy naprawdę za grosze. Producent zapewnia pakiety ze złączem PH 2.0 i przyzwoitą wydajnością prądową, co gwarantuje, że podczas lotu nie powinien za często się „dławić” i opadać. Niektórzy upierają się przy tym modelu zamiast Eachine E010, gdyż rzekomo ma mniejszą tendencję do tracenia wysokości podczas gwałtownych manewrów. Mnie osobiście trudno stwierdzić, gdyż latałem obydwoma w dość dużym odstępie czasu. Furibee F36 radził sobie w powietrzu dobrze i ogólnie byłem z niego bardzo zadowolony. Trzeba tylko pamiętać, że cena idzie w parze z jakością wykonania, więc warto mieć pod ręką lutownicę, aby dolutować urwany kabelek, albo wymienić silnik, jeśli zajdzie taka potrzeba. Albo zamówić drugi – przy tej cenie lepiej kupić cały kopter jako „dawcę części”.

DJI Ryze Tello (~330-420zł)

Źródło: DJI

Poniekąd sygnowany marką DJI, kopter tak naprawdę pochodzi od firmy Ryze Technology. Wypuścili oni kopter, który jest próbą trafienia do młodszych użytkowników poprzez dość duży, jak na cenę, poziom automatyzacji lotu i dostępnych udogodnień. Kopter ma z przodu kamerę  rejestrującą wideo w 720p i zdjęcia w max 5MP, z cyfrową stabilizacją obrazu (EIS). Wbrew pozorom ma to sens, bo kopter mimo sztywno zamocowanej kamery (bez gimbala) jest w stanie w ten sposób kompensować wibracje i przechylenia. W porównaniu z innymi zabawkami w podobnej cenie, tutaj użyteczność naszego nagrania jest dużo wyższa – obraz częściej jest poziomy i stabilny. Pod spodem znajdują się dwa czujniki podczerwieni, które pozwalają kopterowi badać odległość od ziemi – oczywiście w ograniczonym zakresie. To sparowane jest z barometrem, który kontroluje pułap naszego koptera i utrzymuje go na stałym poziomie. I wreszcie kamera na spodzie, pozwalająca Tello utrzymywać pozycję. Nie jest to oczywiście GPS, ale tzw. Optical Flow Positioning działa na niewielkich wysokościach (najskuteczniej ~6-10m w górę) i sprzęt od Ryze (DJI) dowodzi, że opcja ma ta sens. Dodatkowo producent obiecuje 13 minutowy lot, co jest niezwykle przyzwoitym wynikiem i nawet jeśli ta obietnica nie jest całkowicie spełniona, to nawet 10 minut uznałbym, w takiej wielkości sprzęcie, za rewelacyjny czas. Tello ma też zaprogramowane schematy lotu, charakterystyczne dla kopterów od DJI i innych, droższych marek. Możemy wykonać start rzucając kopter w powietrze (Throw & Go), automatycznie nagrać widok 360 stopni, kiedy to Tello automatycznie włączy kamerę i będzie się powoli obracał wokół własnej osi, wreszcie Bounce, czyli skakanie góra-dół, Circle, czyli lot wokół jakiegoś obiektu, czy znane nam już flipy, czyli przewroty w wybraną stronę. Tello pozwala też w ograniczonym stopniu programować loty autonomiczne poprzez podanie serii komend typu: wystartuj, poleć w przód z prędkością x cm / s, obróć się o x stopni, wykonaj przewrót, wyląduj. Oczywiście pomiar prędkości i wysokości są orientacyjne, ale i tak jest to ewenement i warto pochwalić Tello za takie opcje. Programowanie jest możliwe w języku Scratch (dostępny dla młodszych użytkowników), a bardziej zaawansowani mogą wykorzystać też Pythona – przykład jest dostępny na stronie producenta. Wady? Cóż, części zamienne są mocno przepłacone, a silniki szczotkowe, czy śmigła niestety czasem trzeba będzie jednak wymienić. Dodatkowo należy pamiętać, że kopter od Ryze nie ma dedykowanej aparatury – steruje się nim poprzez smartfona z Wi-Fi i Bluetooth, co ogranicza zasięg lotu. Tello nie jest specjalnie tani, szczególnie w kontekście swoich gabarytów, ale to, co oferuje jest z pewnością warte swojej ceny, co tylko potwierdzają kolejne recenzje.

Instrukcja: https://dl-cdn.ryzerobotics.com/downloads/Tello/20180212/Tello+User+Manual+v1.0_EN_2.12.pdf

Visuo XS812 GPS (~300-400 zł)

Źródło: Banggood.com

Producent wszedł na rynek poprzednim modelem – XS809, który okazał się dużym sukcesem. Mimo, iż z początku nie budził mojego zaufania – szybko się do niego przekonałem. Dobra charakterystyka lotu, przyzwoity zasięg, solidna bateria – w zasadzie nie miał on zauważalnych uchybień. Jego młodszy brat nie zmienił się jakoś znacząco, nadal przypomina swojego poprzednika i ma składane ramiona. Jakość nagrań się nie podniosła, ale w tej wersji poprawnie już działa zapisywanie danych na kartę microSD. Dodatkowo otrzymujemy GPS i wszystkie związane z nim udogodnienia. Mamy więc prawdziwy RTH (ang. Return-To-Home – powrót w miejsce startu), a także funkcję follow-me (kopter podąża za nami, a dokładniej aparaturą) oraz dość bogatą telemetrię – wyświetlanie bieżącego pułapu, odległości od miejsca startu, prędkości, czy stanu baterii. Niestety w tej cenie otrzymujemy wciąż model na silnikach szczotkowych, ale tutaj cena dość mocno jednak ogranicza wyposażenie. Poprzedni Visuo XS809 zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie (Recenzja) i zakładam, że ten nie będzie bardziej rozczarowujący od poprzednika. Dobrze, że producent nie odszedł od poprzedniego designu, ponieważ mimo, iż model miał składane ramiona, całość była solidna i dobrze się prezentowała. Dodatkowo sprzęt jest łatwiejszy w transporcie, o ile pokusimy się o zdjęcie osłon na śmigła.

MJX Bugs 3H (~340 zł) / B2C (~370 zł) / B2W (~600 zł)

Jeżeli silniki szczotkowe w Visuo Was nie przekonują to zawsze można wrócić do marki MJX. Po sukcesie Bugs 3 (który aktualnie kosztuje < 300 zł!) producent wypuścił sporo nowych modeli. Pierwszym z nich jest wymieniony model, ale z dodatkiem barometru, czyli Bugs 3H. W stosunku do pierwowzoru mamy tu więc utrzymanie stałego pułapu w trakcie lotu. W zamian Bugs 3H lata nieznacznie wolniej przy maksymalnym wychyleniu manipulatora i jak donoszą posiadacze – czas lotu mógł się lekko skrócić. W zamian otrzymujemy model, który łatwiej utrzymać w powietrzu. 3H możemy kupić w wariancie z kamerą 2MP lub 5MP. Nie należy się po niej spodziewać zbyt wiele – jakość nagrań jest daleka od satysfakcjonującej. Jeśli jednak „dozbroimy” kopter w sprzęt od SJCam, czy leżące w szufladzie GoPro to uzyskamy przyjemność z oglądania nagrań lotniczych. Oczywiście pamiętajmy, że mocowanie kamery nie jest w żaden sposób stabilizowane, więc każdy ruch Bugsa 3H w powietrzu będzie niestety widoczny na nagraniu. Niewątpliwą zaletą jest poważny wygląd zarówno aparatury, jak i samego koptera, jak również jego wielkość. Oczywiście idzie to w parze z dobrym czasem lotu (ok. 12 minut). Miłym akcentem jest też to, że mimo obecności barometru, a więc i utrzymania wysokości, producent pozwala go wyłączyć i sterować gazem samodzielnie. Oznacza to, że możemy nauczyć się latać ze wspomaganiem, ale w każdej chwili można sobie podnieść poprzeczkę.

MJX Bugs 3H – źródło: Tomtop.com

Jeśli poszukujecie modelu z wbudowaną kamerą to warto zainteresować się B2C. Gabaryty są podobne, jak pozostałych, jedynie kadłub zdaje się bardziej opływowy. Kamera jest na sztywno wbudowana z przodu – dokładnie w tym miejscu, w którym Bugs 3 miał zaślepkę. Wideo jest rejestrowane w 1080p, choć nie ma się co łudzić, że będzie to jakość znana z kamer sportowych. Da się to oglądać, ale wspomniany już wcześniej Tello spokojnie może konkurować pod względem jakości nagrań. Modele Bugsa z serii 2 (czyli 2C i 2W) mają GPS, który gwarantuje ich powrót do miejsca startu (RTH) i stabilny zawis, jeśli zechcemy ponagrywać coś z powietrza. Pamiętajmy jednak, że na sztywno zamocowaną kamerę przenoszą się wszystkie drgania i korekty lotu, więc nawet w trybie GPS kopter wciąż poprawia własną pozycję, co widać na nagraniu w postaci drgania i przechylania horyzontu. Pamiętajmy też, że ten model nie ma podglądu tego, co widzi kamera – zobaczymy to dopiero po wylądowaniu. Tym niemniej, to co Bugs 2 ma robić, robi dobrze, a bezszczotkowe silniki nie tylko żyją dłużej, ale i zapewniają dużo większy zapas mocy i dają mu możliwość walki z podmuchami wiatru, które zawsze pojawiają się na większych wysokościach. Czas lotu wciąż nie spadł poniżej 10 minut, co jest całkiem zadowalającym wynikiem. Można się za to do B2C przyczepić z uwagi na plastikowe elementy, z których wykonany jest silnik. Na pewno nie będą tak odporne na uderzenia, jak metalowe z Bugsa 3, czy B2W.

MJX Bugs 2C – źródło: Banggood.com

Jeśli już doszliśmy do tego ostatniego – MJX proponuje jeszcze droższy model, który ma jednak kamerę z Wi-Fi 5GHz, czym zapewnia nam podgląd obrazu na żywo. Nie jest to transmisja analogowa na 5.8GHz, które kojarzymy z zestawów FPV, ale mamy separację częstotliwości pomiędzy sterowaniem (2.4GHz), a przesyłaniem obrazu (5GHz). Do tego musimy jednak mieć smartfon albo tablet, który obsługuje Wi-Fi w standardzie 802.11ac, choć wiele nowszych modeli już je posiada. Oczywiście musimy liczyć się z opóźnieniem przesyłania obrazu i tym, że to jednak transmisja cyfrowa, więc obraz wraz ze słabnięciem sygnału nie będzie śnieżyć, tylko „zamarznie” nam w pewnym momencie na ekranie, ale przypominam, że DJI Spark też wykorzystuje tą właśnie metodę przesyłu obrazu.

MJX Bugs 2W – źródło: Banggood.com

BetaFPV Beta 75S / Beta85 / Beta 75 Pro 1S (~340 – 450 zł)

BetaFPV Beta 85 – źródło: 4Śmigła.pl

Jeżeli już posiadacie własną aparaturę i gogle FPV, a potrzebujecie czegoś do polatania po mieszkaniu, czy domu to BetaFPV ma całą grupę kopterów, które wystarczy spiąć z radiem i latać. Dwa pierwsze modele posiadają silniki szczotkowe, co czyni je nieco tańszymi i prostszymi w eksploatacji. Pierwszy z kopterów ma ramę 75mm i silniki 820 (8 x 20mm), zaś drugi, nieco większy 85mm i typ 8520 (8.5 x 20mm). Całkiem świadomie polecam właśnie modele z większym pakietem Li-Po (HV, 3.8V, 1S, 550 mAh) i napędem większej mocy. Aby kopter miał „siłę” wykonywać gwałtowniejsze manewry, w moim przekonaniu potrzebne są 3 rzeczy: zapas mocy samych silników, pakiet Li-Po HV (max. 4.35V) oraz odpowiednie złącze zasilania  -JST PH 2.0, jeśli zasilamy całość z pakietu 1S. Pisałem o tym wcześniej i podtrzymuję swoje zdanie. BetaFPV w swoich kopterach stosuje kontroler lotu na procesorze F4 (współcześniejszy i wciąż wspierany przez Betaflight w odróżnieniu od F3), ma dobrą kamerę, która dobrze radzi sobie w gorszych warunkach oświetleniowych, a soczewka zapewnia szeroki kąt widzenia. Dodatkowym plusem jest antena FPV, którą producent wypuszcza tyłem, wzdłuż ramy. Niełatwo ją uszkodzić, zaś gdyby się okazało, że potrzebujemy czegoś lepszego, bez problemu wlutujemy w jej miejsce np. VeeRace od Actuny. Na pokładzie jest też OSD (na szczęście wiele modeli już je posiada), dzięki któremu na obrazie z kamery zobaczymy też napięcie baterii i czas lotu. Plusem jest też nadajnik FPV, który wspiera moc aż do 200mW. BetaFPV wciąż udoskonala swoje model np. poprzez zlikwidowanie sztywnego połączenia kamery i nadajnika, czy kolejne iteracje silników bezszczotkowych, co świadczy o tym, że produkt ma być naprawdę porządny i trwały. Ramy są wykonane z syntetycznego materiału, są giętkie, ale niełatwo pękają zabezpieczając przy okazji bardzo skutecznie śmigła. Moje obijanie się o bramki Betą 85 potwierdza, że kopter jest bardzo wytrzymały.

BetaFPV Beta 75X – źródło: Betafpv.com

A jak już przy tym jesteśmy, BetaFPV ma także model z silnikami bezszczotkowymi. Do latania na zewnątrz nada się BetaFPV 75X, który lata na pakiecie 2S, natomiast nie jest to sprzęt do latania pod dachem, a rama, czy mocowanie kamery, przy prędkościach, które jest w stanie rozwinąć – nie będą miały łatwo. Jest to także świeży na rynku model i czas pokaże, czy w dłuższym użytkowaniu nie wyjdą jakieś defekty. Jeśli chcecie zakupić Betę z „X” na końcu wybierzcie koniecznie wersję ze złączem XT-30, które wytrzyma wysokie prądy. Jest co prawda rozwiązanie z JST PH 2.0 i dwiema bateriami połączonymi w szereg przejściówką, ale doświadczenie pokazało, że wtyczka może się grzać, co zdarzało się nawet w modelach 1S, więc nie warto jechać po krawędzi.

BetaFPV Beta 75 Pro 1S – źródło: Betafpv.com

Kończąc, nie sposób nie wspomnieć Bety 75 Pro 1S, która jest bezszczotkowym przedstawicielem modeli do latania głównie w środku. W odróżnieniu od modelu z „X” na końcu, lata na baterii 1S (3.8V HV), ale ponadto wiele się wnętrzem nie różni. Kopter ten jest jednoznaczną alternatywą dla Beta 85 z uwagi na niemalże identyczną cenę i zbliżone osiągi, choć jednak na korzyść modelu bezszczotkowego. Sprzęt ten dużo lepiej, niż 75X nadaje się do latania po wnętrzach z uwagi na to, że jest spokojniejszy. Oczywiście podobnie jak i Betę 85, możemy go zabrać na zewnątrz, ale trzeba liczyć się z tym, że podmuchy wiatru nie będą mu obojętne.

Wszystkie wymienione modele za wyjątkiem Bety 75X latają na tych samych pakietach 550mAh 3.8V HV 1S, co zapewnia ok. 3 minuty dynamicznego latania, ale co ważniejsze, możemy je kupić raz i włożyć do dowolnego z wymienionych kopterów. Oczywiście kształt pakietu jest taki, że na Banggood spokojnie możemy kupić w zastępstwie Gaonengi 3.8V i użyć ich zamiast tego, co daje nam producent.

Wszystkie koptery od BetaFPV mają w standardzie OSD, które pokazuje bieżące napięcie baterii i dające się konfigurować przez Betaflight. Dziś, nawet w tak małych kopterach jest to już całkiem powszechne, ale swego czasu był to atut sprzętu od BetaFPV.

Eachine US/UK65 (~260 zł)

Eachine UK65 – źródło: Banggood.com

Po omawianych kopterach od BetaFPV wstawianie sprzętu od Eachine wydaje się dość dyskusyjne, ale jeśli nie jesteśmy skorzy płacić i zamawiać koptera właśnie stamtąd, to Banggood ma w ofercie całkiem przyzwoity sprzęt. Bardzo charakterystyczny wizualnie – w kolorach flagi brytyjskiej, bądź amerykańskiej – na ramie 65mm z silniczkami bezszczotkowymi. Eachine UK65 (lub US65 – zależnie od koloru) to dokładny, rozmiarowo, odpowiednik Tinywhoopa, wykorzystujący jednocześnie wszystkie współczesne rozwiązania. Jest więc OSD, które pokazuje napięcie baterii, RSSI (siłę odbieranego sygnału), czy wreszcie bieżący (poprawnie mierzony) pobór prądu! Z uwagi na to, że wbudowany odbiornik FrSky wspiera telemetrię możemy również zmieniać ustawienia w Betaflight z użyciem skryptów LUA, a więc konfigurować kopter częściowo bezpośrednio z aparatury, o ile korzystamy z któregoś Taranisa. Dodatkowo nadajnik FPV obsługuje Smartaudio, które oznacza, że można zmieniać kanały FPV zdalnie, z użyciem aparatury, albo poprzez OSD. Kontroler lotu na procesorze F3 nie jest może najwspółcześniejszym, ale w tak małych zabawkach z silnikami wpuszczonymi w kanały i tak nie można liczyć na przesadną stabilność, a więc i podkręcanie częstotliwości próbkowania żyroskopu nie jest tak istotne. Należy jednak mieć na uwadze, że za jakiś czas skończy się wsparcie procesorów F3 przez Betaflight, z uwagi na to, że firmware przestaje się mieścić w pamięci tego mikroprocesora. Miłym natomiast dodatkiem jest ładowarka na 6 pakietów oraz 3 baterie, które znajdziemy w zestawie z tym kopterem. Oczywiście są to ogniwa HV 3.8V ze złączem PH 2.0, więc spokojnie można na tym polatać. Również cena jest zachęcająca, ponieważ nieznacznie przekracza 250 zł.

EMax TinyHawk (~360 zł)

EMax TinyHawk – źródło: Emaxmodel.com

Emax wszedł z przytupem na rynek kopterów, jako producent silników, czy ESC, aby wreszcie zaoferować własne modele. Babyhawk był ciekawym modelem, po czym przyszła pora na Babyhawka R i Pro – sprzęty z większym „pazurem”, ukierunkowane na wyścigi. Po drodze był też Hawk 5 – debiut producenta w kategorii 5-calowców, o którym piszę krótko też dalej. Emaxowi trzeba oddać, że nie boi się iść pod prąd, czego kolejnym przykładem jest TinyHawk. Mimo, zdawałoby się, ustalonego formatu koptera 1S, tutaj producent odwrócił silniki (śmigła są skierowane w dół), a cała sylwetka jest wydłużona (rama „stretch X”), aby lepiej radzić sobie na zakrętach i przy zwrotach. Co prawda same pomysły nie są nowe, ale Emax zastosował je w tak małym kopterze i jeśli wierzyć pierwszym recenzentom – zrobił to, jak zawsze, dobrze. Kupując ten kopter, podobnie jak któregoś z Babyhawków należy się liczyć z zupelnie niestandardowymi śmigłami, więc w zasadzie jesteśmy skazani na to, co stworzył producent. Silniki również są nietypowe, bo 08025, czyli stojan ma wymiary 8mm x 2.5mm, co zapewnia prawdopodobnie niezłą moc, ale kosztem nietypowego rozwiązania (najczęstsze są dziś typy 0603 i 0703). W zamian producent stosuje łożyska kulkowe, które są najnowszym trendem w tak małych silniczkach, co z kolei ma się przekładać na ich dłuższą bezawaryjną pracę. Należy natomisat liczyć się z tym, że wraz z kontrolerem lotu został zintegrowany nadajnik FPV i odbiornik, więc awaria dowolnego elementu na płytce będzie nas kosztowała połowę całego koptera. Tinyhawk dopiero wchodzi na rynek, ale z uwagi na współczesne wyposażenie (procesor F4, OSD, SmartAudio) i nowatorskie rozwiązania może się okazać jednym z najciekawszych modeli w tym rozmiarze.

EMax Hawk 5

Emax Hawk 5 – źródło: Banggood.com

Wspominałem już, że Emax odważnie wszedł na rynek produkując kompletne, gotowe do lotu modele. Jeśli szukacie czegoś przyzwoitego i naprawdę szybkiego to Hawk 5 powinien znaleźć się w Waszym kręgu zainteresowań. Model ma bardzo zwartą konstrukcję i już fabryczne pochylenie kamery przekraczające 45 stopni sugeruje wyraźnie, że sprzęt ten został zbudowany pod kątem prędkości. Jeśli marzy Wam się wyścigowy model FPV, a jakoś nie możecie się zebrać do złożenia czegoś samemu, to tutaj w komplecie znajdziecie silniki 2306 2300KV i śmigła 5″ ze skokiem 4.3″ o bardzo finezyjnym kształcie. Nadajnik FPV maksymalnie nadaje z mocą 200mW i znajduje się na 3-poziomowej „kanapce”, którą Emax nazywa „Magnum”. Składaja się ona z ESC 4w1 30A, kontrolera lotu na procesorze F4 oraz przylutowanych do niego na goldpinach – nadajnika i odbiornika. Całość jest bardzo zgrabnie schowana w obrysie ramy wykonanej z grubych elementów włókna węglowego. Całość zamyka się w 270 gramach (bez baterii), więc jest to lekki kopter, który dzięki temu nietrudno rozpędzić. Płaskie powierzchnie na spodzie i wierzchu ramy pozwalają zamocować pakiet Li-Po wedle naszego upodobania – na górze lub na dole. Hawk 5 nie jest sprzętem dla początkujących, ale jeśli macie doświadczenie w lotach kopterami FPV i szukacie czegoś naprawdę dynamicznego to kopter od Emaxa powinien zwrócić Waszą uwagę. No i ten wygląd!

Diatone 2018 GT-M3 (~610 zł)

Diatone 2018 GT-M3 – źródło: Banggood.com

W zestawieniu nie warto zapominać o kopterach, które mieszczą się w bardzo lubianej przeze mnie kategorii 3″. Jest to świetne połączenie charakterystyki lotu większych kopterów (4-5″) z niewielką wagą, która oscyluje w granicach 170 gramów, a przez to nie będzie z nim problemu, jeśli przejdzie unijna zmiana przepisów wprowadzająca ograniczenia wagowe 250g (takie zresztą obowiązuje np. w Kanadzie) zamiast dotychczasowych 600g. Nie jest ponadto w stanie zrobić większych szkód ani sobie, ani otoczeniu. Przy okazji jest nieco tańszy, niż jego większe odpowiedniki, a wraz z nim pakiety Li-Po – wystarczy nam tutaj 700-1000mAh i pakiet 3S. Diatone stosuje sprawdzony już kształt ramy z metalową klatką osadzoną na włóknie węglowym – pomysł przepracowany już w kopterach 5″, a także 2″. Diatone ściga się dosłownie i w przenośni z EMaxem i ten sprzęt również nie zostaje w tyle. Producent, podobnie jak jego konkurent stosuje swój własny „stack” z ESC i kontrolerem lotu, ale mocuje je na miękkich, amortyzujących wibracje gumkach. Producent nie żałował również na porządne podzespoły i tak znajdziemy tutaj nadajnik TBS Unify Pro, kamerę Runcam Micro Swift, czy silniki 1408 4000KV, co jest sporej wielkości jednostką napędową, jak na tej wielkości sprzęt. Unikalny design ramy od Diatone wymaga odkręcenia tylko dwóch śrubek, co pozwala następnie uchylić całą klatkę, aby dostać się do elektroniki. Kopter akceptuje też baterie 4S, które pozwalają mu osiągnąć naprawdę solidną prędkość. Diatone wiele swoich modeli sprzedaje w dwóch wariantach – na ramie X lub Stretch X. Pierwsza to wariant symetryczny, druga ma ramiona wyciągnięte mocniej w przód, niż na boki przez co powinna charakteryzować się lepszą zwrotnością. Przyjmuje się, że symetryczne ramy (X) lepiej nadają się do Freestyle z uwagi na podobne zachowanie w obu osiach obrotu.

Podsumowanie

Powyższa lista jest pewnym zestawieniem sprzętów, które uznaję za godne uwagi, ale w żadnym wypadku nie jest ona kompletna, a część z urządzeń znam z recenzji, a nie autopsji. Tym niemniej jest to lista, na której znalazły się koptery, które przykuły moją uwagę i albo je posiadam, albo rozważam kupno, albo po prostu uważam, że ze względu na producenta i dobre opinie są warte Waszych pieniędzy. Oczywiście z pewnością są modele, które może zaliczają się do równie interesujących, albo przystępniejszych cenowo. Jeśli macie własne typy, podzielcie się nimi w komentarzach!

Bezpiecznych lotów i udanych zakupów!

%d bloggers like this: