Do filmowania i FPV – dobre zestawy na początek (luty 2019)

Jeden z naszych stałych czytelników zwrócił się do mnie z pytaniem o poradę odnośnie koptera do filmowania i czegoś do polatania ot tak – najlepiej FPV. Bardzo słusznie wspomniał o zakupie dwóch osobnych kopterów, ale nie do końca spodobały mi się oba pomysły, więc przedstawiłem swoje własne kontrpropozycje. Mail był długi i właściwie uświadomił mi, że na pytanie, co kupić dysponując przeciętnym budżetem, mam właściwie odpowiedź. Oto ona.

Jednym z bardziej palących tematów jest zawsze pytanie, co w danym momencie kupić. Nie każdy chce wydawać znaczne środki na początek swojej przygody, a szuka sprzętu, który będzie miał dobry stosunek jakości do ceny. Nowe koptery pojawiają się szybko i właściwie co chwila można wskazać coś nowego, więc i pytanie zadane pół roku temu może mieć już dawno nieaktualną odpowiedź. Innym razem to, co jest dobre i sprawdzone powinno mieć pierwszeństwo przed świeżynkami na rynku. Tutaj omówimy przedstawicieli obu nurtów.

Są dwa podstawowe cele zakupu drona. Pierwszym jest możliwość stworzenia ciekawego nagrania z powietrza. Musi ono być przyzwoitej jakości, ale i możliwie stabilne, co wcale nie jest łatwe do osiągnięcia, szczególnie przy ograniczonym budżecie. Materiał będziemy przecież chcieli potem komuś pokazać, albo przynajmniej mieć pamiątkę utrwaloną z innej niż zwykle perspektywy, więc chcemy czegoś więcej, niż niewyraźnego, trzęsącego się obrazu. Dron ma być więc tylko platformą do nagrywania i to kamera jest priorytetem, a nie jego osiągi. Spokojny lot prowokuje mniej ryzykownych sytuacji i szans na uszkodzenie koptera, więc jego trwałość może być ważna, ale nie zakładamy, że będziemy go obijać przy każdym locie.

Drugi cel to zabawa w FPV, czyli latanie kopterem wykorzystując podgląd obrazu z kamery w goglach. Tutaj nie liczy się jakość obrazu, ale brak opóźnienia, który pozwoli nam na szybkie reagowanie podczas przemykania się pomiędzy przeszkodami. Mimo, iż jest możliwość rejestrowania takiego przelotu (tzw. DVR), nie będziemy potem pokazywali widoków, które nagraliśmy z góry, bo materiał będzie miał na celu głównie pochwalenie się umiejętnościami prowadzenia koptera. Tutaj z kolei to dron jest celem, a kamera tylko środkiem do tego, żebyśmy widzieli dokąd lecimy. Liczy się jego wytrzymałość i to, jak sprawnie jest w stanie pokonywać łuki i utrzymać się w powietrzu.

Przygotowałem dwie pewne propozycje, które z pewnością nie powinny nikogo rozczarować, a moim zdaniem powinny nas przekonywać, że dobrze wydaliśmy pieniądze.

Ryze Tello + repeater WiFi + gamepad

Źródło: 4Śmigła.pl

Ryze Tello recenzowałem nie tak znowu dawno na blogu 4Śmigła. Jest on doskonałym wyborem, jeśli zależy nam na stabilnych i dobrych jakościowo nagraniach z lotu. Kamera rejestruje obraz w 720p, ale w zestawieniu z modelami w podobnej cenie, które chwalą się FullHD (1080p), wypada zdecydowanie lepiej i z dwojga lepiej wybrać realną rozdzielczość matrycy, niż sztucznie podbijaną liczbę pikseli. Dodatkowo kopter ma cyfrową stabilizację obrazu (EIS). Optyka rejestruje nieco szerszy kadr, a oprogramowanie wycina jego część w taki sposób, że mimo niewielkich ruchów koptera, obraz jest stabilny. Przy sztywno zamocowanej kamerze, każdy ruch drona jest widzoczny w postaci pochylania i przechylania obrazu. Dodatkowo obraz trzęsie się, gdy kopter walczy z podmuchami wiatru, szczególnie na większych wysokościach. Elektronika w Tello nie jest w stanie wyeliminować tych niestabilności kompletnie, ale wykonuje rewelacyjną pracę i podczas spokojnego (powolnego) lotu obraz jest niezwykle stabilny, a kadr się nie zmienia. Z punktu widzenia oglądającego tak nieruchomy obraz jest bardzo przyjemny w odbiorze i pozwala się skupić na tym, co próbowaliśmy nagrać. Jako przykład pokazuję dwa nagrania na Youtube – pierwsze z Visuo XS812, drugie z Tello:

Oczywiście wybór pozostawię Wam, ale w moim odczuciu Tello wygrywa w przedbiegach.

Repeater Xiaomi

Źródło: Banggood

Oczywiście sam kopter ma też pewne wady. Jedną z nich jest relatywnie słaby zasięg. Wynika to z tego, że łączymy się z kopterem poprzez Wi-Fi z użyciem smartfona, lub tabletu. Urządzenia te nie są projektowane tak, aby działać w znaczącym dystansie od punktów dostępowych. Można im jednak pomóc kupując tzw. Repeater Wi-Fi. Jest to niewielkie urządzenie, którego jedyną funkcją jest odebranie sygnału i ponowne przesłanie go po wzmocnieniu i ewentualnej korekcji. Aby repeater był skuteczny, powinien się znajdować pomiędzy obydwoma urządzeniami, które próbują się ze sobą skomunikować, czyli w naszym przypadku kopterem i smartfonem. Repeater możemy położyć w jakimś nieco wyższym punkcie, a zasilanie dostarczyć mu z przenośnego powerbanku. Tak przygotowani osiągniemy zarówno lepszy zasięg sterowania, jak i stabilność podglądu z kamery koptera, który będziemy oglądać na ekranie.

Gamepad bluetooth

Źródło: Banggood

Tello kupujemy bez aparatury. Domyślnie producent przewidział smartfon, z którego będziemy sterować. Zrozumiałe jednak jest to, że nie każdy będzie chciał opierać palce na ekranie dotykowym. W zamian, można wykorzystać kompatybilny z Tello kontroler, który jest tak naprawdę gamepadem na bluetooth, ale Ryze przewidziało współpracę obu urządzeń. Istotne jest to, że kontroler paruje się z telefonem, a nie z Tello, więc sterowanie nadal idzie poprzez Wi-Fi, co powoduje, że mając repeater nie tracimy zasięgu. Jak wiadomo, Bluetooth został zaprojektowany, aby działać wyłącznie na małe odległości, więc byłoby to dużą stratą. Oprócz tego, że dostajemy fizyczne manipulatory, a więc w odróżnieniu od ekranu, możemy poczuć, w którą stronę są one wychylone, to sam gamepad ma też uchwyt, w którym zamocujemy smartfon. Nie będziemy więc musieli trzymać go w drugiej ręce, a ekran będzie wygodnie dla nas pochylony.

Lista zakupów:

Emax TinyHawk RTF

Emax Tinyhawk – zestaw RTF
Źródło: https://www.emaxmodel.com/tinyhawk-rtf.html

Umówmy się – nie każdy marzy o szybkich i ciasnych przelotach FPV. Adrenalina rośnie proporcjonalnie do ryzyka, jakie pojawia się, gdy kopter niebezpiecznie zbliża się do wysokiego drzewa, albo przestrzeni okazuje się mniej, niż nam się z daleka wydawało. Z uwagi na sezon zimowy, przyglądam się kopterom, którym można latać nie tylko na zewnątrz, ale i w środku. Dobrze się złożyło, ponieważ Emax wpierw wypuścił następcę BabyHawka, a następnie cały zestaw RTF (ang. Ready-To-Fly, czyli złożony, gotowy do lotu) pozwalający za pomocą jednego zakupu zanurzyć się w świecie latania FPV, czyli widząc obraz wprost z kamery zamocowanej na kopterze.

Zacznijmy od samego koptera. TinyHawk został zaprojektowany zupełnie od nowa. Mimo, że widzieliśmy już odwrócone silniki, tutaj rama stanowi jedną zbitą całość, a śmigła są chronione zarówno od góry, jak i z boku, więc z jednej strony zbyt szybko ich nie połamiemy, ale też sobie albo komuś nie powinniśmy zrobić krzywdy. To ważne. Cała konstrukcja jest niezwykle wytrzymała – polipropylenowa rama gnie się przy uderzeniu przejmując dużą część energii, ale też łatwo nie pęka. Przewody silników idą wierzchem kadłuba, ale schowane w korytkach są bezpieczne i nie wkręcą nam się w śmigła. Również ich wymiana nie powinna nastręczać problemów, jeśli już do niej dojdzie, ponieważ kontroler lotu ma gniazda, a sam silniki wtyczkę 3-pinową. Cała wymiana to więc odkręcenie 3 śrubek trzymających motor w ramie oraz jego odłączenie.

Emax TinyHawk – unikalny i niezwykle trwały design
Źródło: https://www.emaxmodel.com/tinyhawk-rtf.html

Gogle FPV nie są wybitne. Ich rozdzielczość to jedyne 480×272 piksele, ale jest to zestaw dla początkujących. „Kubełki”, bo tak zwie się gogle z pojedynczym, dużym ekranem pośrodku, są podobne do Eachine VR006, choć zważywszy na rodzaj zasilania, Emax zaprojektował je samodzielnie. Dwie anteny oznaczają najprawdopodobniej biediversity (neologizm – zbitek słów: „bieda” i „diversity”, czytaj: „biedajwersiti”, przyp. aut.), czyli obie są podłączone do pojedynczego odbiornika i być może jest to nieznacznie lepsze, niż rozwiązania z pojedynczą, zważywszy na to, ile takich produktów jest już na rynku. Wśród zalet należy wymienić regulowaną odległość soczewki fresnela od ekranu, czym możemy skorygować ostrość tego, co widzimy – inaczej, niż w VR006, gdzie została ona zamocowana na sztywno. Ważne jest jednak to, że gogle pracują oczywiście na 5.8GHz, co oznacza, że możemy je wykorzystać do podglądu obrazu z dowolnego właściwie koptera FPV.

Niewątpliwą zaletą zestawu jest zastosowanie powszechnych rozwiązań w dziedzinie zasilania. W komplecie otrzymujemy ładowarkę do pakietów Li-Po od samego TinyHawka. Podłącza się ją do dowolnego portu USB i pozwala ona na ładowanie do 6 pakietów na raz. Możemy wybrać też prąd ładowania – 0.2A lub 0.6A. Zważywszy na to, że pakiet ma 450mAh to żadna z tych opcji nie jest idealna, ale prawdopodobną przyczyną jest cięcie kosztów, bo takich ładowarek jest na pęczki – daleko nie szukając – HappyModel dodaje podobną do każdego z minikopterów. Z kolei same gogle i aparatura wykorzystują zasilanie z popularnych akumulatorów Litowo-Jonowych 18650. Jest to taka przerośnięta wersja „paluszków” AA, ale najważniejsze jest to, że nie potrzebujemy do nich dedykowanej ładowarki, jeśli takowej nie mamy. Zarówno w aparaturze, jak i w samym pojemniku na baterię od gogli mamy gniazda microUSB przez które z łatwością naładujemy oba urządzenia. Producent nie zapomniał o dołączeniu przewodu USB-MicroUSB, gdybyśmy przypadkiem takiego nie mieli, choć przy wysokiej popularności smartonów i tabletów z pewnością macie ich dostatek.

Zestaw RTF przychodzi do nas w etui, w którym mieści się wszystko, co jest nam potrzebne do cieszenia się FPV.
Źródło: https://www.emaxmodel.com/tinyhawk-rtf.html

Aparatura nie jest najwyższych lotów, a jej płasko zakończone manipulatory przypadną do gustu głównie fanom konsol, ale pamiętajmy, że komplet zamyka się w nieco ponad 600 zł. Producent jednak nie zostawia nas zupełnie na lodzie i dołączony sprzęt ma dwa dodatkowe przełączniki 3-pozycyjne, które pozwalają m.in. zmienić tryb lotu i uzbroić sam kopter. Plusem jest też zewnętrzna antena, którą możemy

Nie zapominajmy, że sam kopter możemy skonfigurować spod Betaflight, a prawdziwy kontroler lotu pozwoli nam latać zarówno w trybie stabilizowanym (Angle), jak również Horizon (możliwe flipy przy maksymalnym wychyleniu manipulatora, poza tym tak, jak stabilizowany), czy wreszcie pełnym Acro. Nie zapominajmy też o możliwości dopasowania własnych Rates, czyli tego, jak mocno kopter będzie reagował na wychylenie manipulatorów.

No i wreszcie pomówmy chwilę o późniejszym rozwoju naszego kompletu. TinyHawk jest zgodny z protokołem FrSky D8, wobec czego jeśli plastikowa apartura nam się znudzi, możemy kupić dowolnego Taranisa (X-Lite, Q X7, X9D), czy Horusa i latać na prawdziwym, modelarskim sprzęcie. Podobnie sprawa ma się z goglami. Jeśli budżet pozwoli nam dorzucić paręset złotych, możemy zmienić na dowolne inne i dalej cieszyć się lataniem. Co ważne, Tinyhawk z dużym prawdopodobieństwem przetrzyma naszą naukę latania. Odwrócone silniki są dobrze chronione z każdej praktycznie strony, a rama jest giętka i elastyczna. Same osiągi koptera są naprawdę rewelacyjne i można nim polatać zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, o ile wiatr nie urywa głowy.

Sam Tinyhawk czeka u mnie na zrecenzowanie, ale po paru lotach już wiem, że jest to bardzo udany kopter i Emax poświęcił sporo czasu, aby latał naprawdę dobrze. Nie jest to najtańszy komplet do latania FPV, ale stosunek ceny do jakości jest tutaj naprawdę rewelacyjny, a i samo obciążenie dla portfela wciąż jest znośne. Moim zdaniem w tej chwili trudno jest znaleźć lepszy zestaw dla początkujących.

Lista zakupów:

Podsumowanie

Dostrzegam, że im dalej idziemy z rozwojem kopterów, tym hobby staje się przyjaźniejsze dla początkujących, a rozwiązania – tańsze. Oczywiście wciąż topowy sprzęt pozostaje drogi, ale kopter ze stabilizacją obrazu, barometrem i optycznym śledzeniem pozycji (Tello), z kamerą 720p za ~300 do 450 zł w Polsce to doskonała propozycja. Podobnie z TinyHawkiem, którego wyciągamy z pudełka i możemy latać na równi z innymi pilotami FPV. Zestaw jest łatwy do rozszerzenia i ma spore możliwości. A całość zamyka się w około 600-650 zł. Ja na początku swojej drogi kupowałem za taką kwotę Hubsana H107D, który miał silniki szczotkowe i nie miał połowy tych możliwości, co sprzęt od Emaxa. Gdybym dziś zaczynał zabawę w FPV, byłby to mój zdecydowany faworyt na pierwszy, ale kompletny zakup.

Niezwykle cieszę się, że koptery się popularyzują, a możliwość filmowania z powietrza w przyzwoitej jakości staje się coraz bardziej dostępna i przede wszystkim prostsza. Podobnie z FPV, które jako hobby jest już zupełnie osiągalne, a dobrze zrobione zakupy szybko nie tracą na wartości. Jeśli zaczynacie swoją przygodę – oba sprzęty polecam z pełnym przekonaniem. Latałem, testowałem i jestem pod wrażeniem!

%d bloggers like this: