Recenzja – Ryze Tello

Kiedy zobaczyłem po raz pierwszy Ryze Tello i fakt, że został on opracowany przy współpracy z DJI, stwierdziłem, że to może być naprawdę udany kopter. Jakby nie patrzeć, wspomniana firma dominuje na rynku, ale trudno odmówić jej produktom innowacyjności, estetyki, czy jakości wykonania.

W pudełku

Tello został zapakowany minimalistycznie. Karton, który otrzymujemy jest niewiele większy od samego koptera, a prawie cały przód jest przeźroczysty z wyjątkiem górnej i dolnej krawędzi. Całość doskonale eksponuje produkt od Ryze. Należy pamiętać, że Tello nie ma w zestawie aparatury do sterowania nim, a w tym celu musimy się posłużyć smartfonem. Samo opakowanie zdaje się mówić, że mamy do czynienia z produktem wysokiej jakości, więc zapłaciwszy za niego niemałą kwotę nie powinniśmy być rozczarowani.

Oczywiście poczucie estetyki jest kwestią indywidualną, ale Tello w pudełku może się podobać. No i ma nadrukowane logo Intela – znajdźcie taki drugi 😉

Tello włożony został pomiędzy dwie wypraski z PET, które chronią go w transporcie. W moim przypadku, mimo wgniecionego z góry pudełka, sam model był nienarzuszony.

W dolnej części pudełka znajdziemy kartonowe przykrycie pod którym znajdziemy wszystkie akcesoria. Gdy wyciągnąłem Tello, trochę się z początku zdziwiłem, że nic więcej nie znalazłem, ale brakowało mi baterii, więc zacząłem szukać głębiej w pudełku. Elementów nie ma dużo. Dostajemy zapasowy komplet śmigieł (2 lewe, 2 prawe), kluczyk do ich demontażu, instrukcję oraz oczywiście sam brakujący pakiet Litowo-jonowy.

Zestaw akcesoriów do Tello nie jest specjalnie imponujący szczególnie, gdy spojrzymy jak rozpieszczają nas niektórzy producenci.

Zacznijmy od razu od baterii. Jest to Litowo-Jonowy pakiet o pojemności 1100 mAh oraz napięciu znamionowym 3.8V, ładowany do 4.35V. Innymi słowy jest on tym samym, co znamy pod skrótem HV (ang. High-Voltage). Te dodatkowe 0.15V jest właśnie po to, żeby kopter miał ten dodatkowy „pazur” i utrzymywał nieco wyższe napięcie podczas rozładowywania (cała krzywa znajduje się nieco ponad tym, co daje standardowy pakiet 4.2V). W przypadku tańszych Li-Po odbywa się to kosztem żywotności baterii. Jak jest w Tello? Wyjdzie po paru miesiącach użytkowania, a ja mam go dopiero od tygodnia.

Bateria nie ma żadnego przewodu zasilającego – jest zamknięta w plastikowej obudowie (jak przystało na litowo-jonową) i zasila kopter poprzez 4 blaszki, które widać też na zdjęciu. W pełni naładowana wystarcza na około 10 minut lotu, co jest niezłym wynikiem. Nieco gorszym, niż podaje producent, ale wciąż, jak na tak małe urządzenie, całkiem zadowalającym.


W zestawie nie znajdziemy ładowarki. Wynika to z faktu, iż baterię ładujemy włożoną do koptera, poprzez gniazdo na jednym z jego boków. Producent postarał się, żeby było to standardowe microUSB. Z jednej strony każdy pewnie taki kabelek w domu posiada, ale z drugiej wciąż uznaję niedołączenie go do zestawu za zbędną oszczędność. Producent sugeruje również, żeby używać możliwie mocnej ładowarki dającej na wyjściu przynajmniej 1.0A, ale nawet jeśli takiej nie posiadamy, to po prostu ładowanie zajmie dłużej. Oczywiście, jak już pisałem, dowolna ładowarka do tabletu, smartfona itd. sprawdzi się znakomicie. Możemy też podłączyć Tello do gniazda USB w komputerze i również w ten sposób go naładujemy.

Budowa zewnętrzna

Jakość Tello widać od razu po wyciągnięciu z pudełka. Wszystkie materiały są wysokiej jakości – zarówno główna część ramy, jaki wierzchnia część kadłuba, która jest wyłącznie kolorową ozdobą doczepianą z wierzchu, starają się przekonać nas, że dobrze wydaliśmy pieniądze. Większość elementów jest matowa, co ma pogłębiać nasze pierwsze dobre wrażenie. Zaletą jest to, że mimo niewielkich rozmiarów, nie wygląda on jak zabawka. To pełnoprawny kopter, naszpikowany czujnikami, który nawet mimo szczotkowych silników dzielnie stawia czoła swojej konkurencji.

Tello prezentuje się bardzo elegancko, a to ze względu na estetyczny design i dobre materiały

Większą część kadłuba będzie zajmowała bateria. Wsuwamy ją z tyłu aż do momentu zrównania z tylną linią ramy. Nie ma specjalnego mechanizmu, który by ją trzymał, nie licząc „pazurka”, który z wierczchu ją blokuje, ale wchodzi na tyle ciasno, że moim zdaniem nie ma szans, aby wysunęła się w locie. W celu jej wyciągnięcia, musimy tylko złapać za dwa wyżłobienia na jej końcu i pociągnąć.

Bateria częściowo wystaje poza obrys ramy – był to celowy zabieg konstrukcyjny

Od wewnętrznej strony dolnej części kadłuba producent umieścił naklejkę z numerem seryjnym i identyfikatorem sieci bezprzewodowej (SSID), który rozgłasza ten akurat egzemplarz koptera. Może to być przydatne w przypadku, gdyby w pomieszczeniu był więcej niż jeden taki sprzęt, a potrzebowalibyśmy znaleźć akurat nasz na liście sieci Wi-Fi. W przeciwnym razie sam przedrostek „Tello” w nazwie sieci powinien nam wystarczyć, żeby się z nim połączyć. Widać jednak, że producent przemyślał wiele rzeczy.

Nalepka z numerem seryjnym i nazwą sieci Wi-Fi, którą rozgłasza ten akurat Tello

Z prawej strony koptera znajduje się włącznik. Należy go przytrzymać, aby uruchomić kopter, podobnie z jego wyłączeniem. Zauważyłem, że wyłączanie trwa nieco dłużej i trzeba go przytrzymać, aby dioda z przodu zgasła na dobre.

Przycisk do włączania i wyłączania Tello

Z przeciwnej strony znajdziemy gniazdo MicroUSB do ładowania baterii. Producent zapewne zdecydował się właśnie na nie zamiast na Type-C z uwagi na to, iż to wciąż najpopularniejsze złącze i praktycznie każdy ma co najmniej jedną ładowarkę zakończoną właśnie nim. Ponadto Tello nie wymaga tak wysokiego prądu ładowania, aby Type-C było tutaj potrzebne.

Złącze microUSB bardzo zgrabnie wpasowane w kadłub.  Jest ono gładko zlicowane z linią ramy.

Jednym z ważniejszych elementów Tello jest oczywiście przednia kamera. Obiektyw wraz z całym modułem schowany jest w całości w obudowie i nie mamy możliwości sterowania jego pochyleniem. Kamera skierowana jest o paręnaście stopni w dół, ale oferuje dość szeroki kąt, więc nie jest to specjalną przeszkodą. Oczywiście należy pamiętać, że lecąc szybko i nisko będziemy jednak patrzeć głównie w ziemię, ale do filmowania z większej wysokości jest to dobre rozwiązanie. Moduł rejestruje wideo w rozdzielczości 720p, zaś zdjęcia mają wyjściowo 5 Megapikseli, czyli rozdzielczość 2592×1936 punktów. Warto tu zauważyć, że Ryze w odróżnieniu od innych producentów nie próbuje nam mydlić oczu rozdzielczością FullHD, która jest sztucznie uzyskiwana poprzez przeskalowywanie obrazu do 1920×1080 pikseli podczas nagrywania, co skutkuje nieostrym filmem. Tutaj mówi nam się jasno o 1280×720 (720p), ale w zamian matryca Tello rejestruje dużo ostrzejsze i lepsze nagrania, niż konkurencja. Tutaj jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.

Niegorzej wychodzą zdjęcia, które może nie są zbyt nasycone, ale wyglądają estetycznie i są dość ostre. Warto jednak od razu napisać, że Tello nie może pochwalić się gniazdem micro SD, którego producent nie przewidział. Oznacza to, że zarówno wideo, jak i fotografie są zapisywane w pamięci smartfona, albo tabletu, którym sterujemy. Należy się więc liczyć z tym, że jeśli z uwagi na słabą łączność Wi-Fi zaczniemy tracić klatki, albo obraz nam „zamarznie” to będzie to również dostrzegalne na nagraniu. Wszelkiego rodzaju przeskoki również się zarejestrują. Aha, Tello nie ma mikrofonu i nie rejestruje dźwięku, ale znając realia takiego nagrywania i tak nie miałoby to sensu.

Tello w odróżnieniu od wielu sobie podobnych, posiada cyfrową stabilizację obrazu. W skrócie oznacza to, że na finalnym nagraniu przechylanie koptera i jego nierówny lot nie jest aż tak widoczny. Procesor, który obrabia obraz wchodzący z kamery, próbuje wykryć i usunąć drgania i lekkie pochylenia obrazu. Oczywiście nie zastąpi to mechanicznego gimbala, który mają Spark, Mavic i inne, ale nagranie z Tello dużo lepiej nadaje się do oglądania, niż z większości kopterów w tej klasie cenowej, ponieważ jest po prostu spokojniejsze. Stabilizację można też zauważyć podczas patrzenia na podgląd FPV. W trakcie lotu w bok kopter musi się przechylić, natomiast obraz na smartfonie mimo wszystko pozostanie poziomy. Uważam, że jest to jeden z największych atutów Tello, bo nagrania z jego kamery da się obejrzeć.

Obok kamery znajduje się wielokolorowa dioda, która sygnalizuje różne funkcje. Są one dokładnie wyjaśnione w instrukcji, więc nie warto może je dokładnie omawiać: https://dl-cdn.ryzerobotics.com/downloads/Tello/20180212/Tello+User+Manual+v1.0_EN_2.12.pdf . Ogólna kolorystyka jest taka, że niebieski kolor oznacza ładowanie, żółty to ostrzeżenia (np. brak wsparcia dolnej kamery w pozycjonowaniu koptera z uwagi na słabe oświetlenie), natomiast czerwony kolor zobaczymy przy słabej baterii. Tradycyjnie już, dioda migając na zielono sygnalizuje gotowość do startu i potwierdza, że wszystkie czujniki działają prawidłowo.

Dioda sygnalizacyjna obok kamery. Świeci na niebiesko, więc trwa ładowanie. Zaczyna migać tym szybciej, im więcej ładunku jest w baterii. Po zakończeniu będzie świecić w sposób ciągły.

Jak już wspomniałem wcześniej, Tello wykorzystuje szczotkowe silniki, co oczywiście jest odbiciem jego relatywnie niskiej (jak na wyposażenie) ceny. Nie sprawia to, co prawda, że koszty części zamiennych są specjalnie niskie, ale wygląda na to, że producent postawił na wybór porządnych jednostek i o ile nie będziemy Tello przesadnie rozbijać – powinny nam posłużyć nieco dłużej, niż w tanich modelach. Na ośkach silników spoczęły śmigła o średnicy 3.5″, czyli dość spore jak na tej wielkości kopter. W połączeniu z baterią 3.8V Tello zachowuje się w powietrzu bardzo przyzwoicie i na tyle, na ile jest się on w stanie pochylić w szybkim trybie latania (odpowiednik „Sport” w innych modelach DJI), silniki nie dostają „zadyszki” i zapewniają utrzymanie pułapu. Producent zdecydował się na zastosowanie jednostek 8520, czyli średnicy 8.5mm i 20mm wysokości. Wśród kopterów w tej katergorii cenowej, są to największe silniki, jakie znajdziemy, a więc i mające najwięcej mocy. Jednocześnie producent zarzeka się, że powinny one wytrzymać 40 godzin lotu (http://tellopilots.com/threads/brushed-motors-life-expectancy-now-with-answer-from-ryze.77/), co jest deklaracją zuchwałą, ale zważywszy na jakość wykonania pozostałych elementów, nie widzę powodu, aby specjalnie w to wątpić. Miejmy jednak na uwadze, że rozbijanie koptera i blokowanie silników może zmniejszyć znacząco ich żywotność, więc należy brać na to poprawkę, nim ktoś napisze, że po 4-tym, czy 10-tym locie jeden z silników przestał działać.

Mimo szczotkowych silników, Tello dobrze daje sobie radę. Zasługą jest zastosowanie możliwie dużych jednostek.

Same osłony śmigieł wykonane są z materiału, który się wygina, ale nie pęka łatwo. W razie mocniejszego uderzenia osłony mogą się odpiąć, ale to tylko przejmie część energii i powinno zapewnić, że kopter nadal będzie zdolny do lotu. Warto wspomnieć, że Tello wykrywając zablokowanie silników, natychmiast odłącza im zasilanie i spada. Kiedy uderzyłem delikatnie w ścianę, kopter wykrył to i natychmiast zatrzymał śmigła i spadł. Lekka konstrukcja nie ucierpiała i sprzęt był natychmiast gotów do dalszego lotu. Wydaje mi się, że producent i tutaj przemyślał sprawę, ponieważ początkujący nie mają nawyku wyłączania silników (albo ciągnięcia lewego manipulatora maksymalnie w dół), co kończy się dalszymi uszkodzeniami. Tutaj, z uwagi na to, że sterujemy ze smartfona, Tello wybiera bezpieczniejszy wariant ilekroć coś niepożądanego się dzieje. Jest to kolejne potwierdzenie, że Ryze włożyło sporo pracy w „przyjazność” Tello, co z kolei jest dobrą informacją dla nas, pilotów, ponieważ jest to kolejny krok w kierunku oswajania i dostępności tej technologii.

Osłony na śmigła są łatwo demontowalne i powinny nam trochę posłużyć, o ile nie będziemy zbyt dotkliwie rozbijali Tello o przeszkody.

Pod każdym z silników znajdują się gumowe nóżki, które mają amortyzować moment spotkania z ziemią. Tello sam z siebie ląduje łagodnie, ale oczywiście to rozwiązanie nie zaszkodzi i dodatkowo chroni sam silnik przed uderzeniami od spodu. Gumki niełatwo jest zdjąć, więc praktycznie nie ma szans, że je pogubimy.

Gumowe nóżki dobrze zabezpieczają kopter przy lądowaniu.

Rzecz, która mocno przykuła moją uwagę to prowadzenie przewodów od silników. Z początku nie mogłem ustalić, którędy biegną, ale zauważyłem, że od spodu ramiona mają cienkie wycięcie przez które przeciągnięto oba kabelki. Ryze postawiło na lekką konstrukcję i same ramiona nie należą do przesadnie masywnych, natomiast to spowodowało, że przewody musiały znaleźć się na zewnątrz. Sposób w jaki zostały one ukryte i jednocześnie zabezpieczone naprawdę zrobił na mnie wrażenie! Oczywiście jeśli połamiemy ramę, to i naprężone przewody mogą się poddać, ale Tello nie jest wyścigowym kopterem i nie powinien być poddawany aż takim testom wytrzymałości.

Przewody zostały puszczone wewnątrz wycięć w ramionach – estetycznie, bo praktycznie ich nie widać

Prócz kamery z cyfrową stabilizacją, produkt od Ryze wyróżnia się jeszcze jednym elementem. Jest to technologia zwana Optical Flow Positioning. Jest to sposób utrzymania stałej pozycji koptera w przestrzeni na podstawie porównywania obrazów, które widzi kamera zamocowana dokładnie na spodzie koptera. Procesor w Tello ustala pozycję koptera na podstawie obrazu, który widzi pod sobą. Jeśli obraz się zmienia, to znaczy, że kopter się przesuwa. Patrząc na charakterystyczne elementy na tym obrazie i to, w którą stronę się one przesunęły, można ocenić jak zmieniła się pozycja koptera w przestrzeni. W rezultacie, Tello nie dość, że wisi niemalże nieruchomo w powietrzu to jeszcze wraca w to samo miejsce, jeśli wytrącimy go z równowagi (np. popychając palcem). Jak na zabawkę za nieco ponad 300 zł, funkcja ta działa imponująco! Jednocześnie jest to pierwszy kopter, w którym spotykam się z tym rozwiązaniem, ale spodziewałem się, że jeśli wykonane zostało przez renomowaną firmę, to jego jakość będzie bez zarzutu i tak właśnie się stało.

Dokładnie pośrodku kadłuba znajduje się miniaturowy obiektyw kamery, która śledzi co dzieje się pod spodem i w ten sposób pozwala Tello utrzymać stałą pozycję.

No dobrze, skoro kamera znajduje się pośrodku, to czym są owe dwie czarne wypustki znajdujące się na lewo i prawo od niej. Są to soczewki od odbiciowego czujnika bazującego na podczerwieni (IR Distance Sensor). Pozwala on mierzyć odległość od przeszkód znajdujących się poniżej koptera. Funkcja jest prawdopodobnie używana do pomiaru wysokości (na małym pułapie), ale także do takich rzeczy, jak lądowanie na wyciągniętej dłoni. Myślę, że w połączeniu z barometrem zapewnia do kopterowi dodatkową informację o tym, czy dotknął ziemi oraz, czy można wyłączyć już silniki. Faktycznie Tello ląduje bardzo zgrabnie, więc dodatkowy czujnik na pewno tego nie utrudnia.

Pod spodem produktu od Ryze najbardziej w oczy rzucają się czujniki podczerwieni, a pomiędzy nimi – miniaturowa kamera.

Aplikacja mobilna

Sterowanie Tello odbywa się wyłącznie poprzez smartfon lub tablet. To, że możemy podłączyć gamepad po Bluetooth do telefonu, który następnie będzie przesyłał sterowanie do koptera nie zmienia faktu, że komunikacja odbywa się poprzez Wi-Fi w urządzeniu przez cały ten czas. Aby sparować oba urządzenia, należy włączyć Tello, a następnie połączyć się z siecią Wi-Fi, którą udostępnia kopter. Jej nazwa zaczyna się od „Tello-„, więc nie będziemy mieli problemu z jej znalezieniem.

Następnym krokiem jest uruchomienie aplikacji Tello, którą możemy pobrać na Androida (Play Store) oraz iOS (iTunes). W odróżenieniu od tych dostarczanych z zabawkowymi kopterami, tutaj liczba opcji na ekranie jest mniejsza, a cały interfejs bardziej czytelny i przemyślany. Zacznijmy od tego, że w górnej części mamy tylko 6 przycisków. Pierwszy z nich służy do startu koptera, drugi to menu trybów lotu, zaś trzeci to parę ustawień, do których mamy dostęp. Interfejs po prawej w całości odpowiada za rejestrowanie obrazu i wideo. Pierwszy z przycisków to podgląd tego, co nagraliśmy Tello. Drugi – zmiana trybu ze zdjeć na filmy i odwrotnie. Wreszcie ostatni przycisk to uruchomienie nagrywania lub wykonanie fotografii. Górna belka to także klarowna informacja o stanie baterii, a także sile sygnału podczas połączenia przez Wi-Fi. Mam też podaną prędkość poziomą (jak szybko leci nasz kopter) oraz wysokość liczoną od miejsca startu. Może i telemetria w Tello jest skromna, ale informacja zwrotna którą dostajemy jest rzetelna, a dane – niezbędne do bezpiecznego wykonywania lotu.

Ekran główny aplikacji Tello. Na obraz widziany przez kamerę nałożony został interfejs w postaci belki z przyciskami u góry, telemetrią, zaś po bokach mamy wirtualne manipulatory do sterowania.

Ilekroć włączymy jakąś opcję, jest to wyraźnie widoczne i czytelne. Na poniższym zdjęciu widzimy na przykład trwający proces nagrywania wideo. Bardzo ułatwia to zorientowanie się, co dzieje się z kopterem, a z uwagi na to, że to nasz jedyny sposób komunikacji z nim – interfejs ten jest niezwykle istotny. Programiści z Ryze wpadli także na to, że sterowanie na ekranie dotykowym nie jest najłatwieszym zadaniem i zdecydowali się trochę nam to uprościć. W odróżnieniu od każdej innej aplikacji do sterowania kopterem, którą dotychczas się bawiłem, tutaj manipulatory pojawiaja się w tym miejscu, w którym dotkniemy palcem ekranu. Jest to ważne, ponieważ nie czujemy, w którą stronę wychyliliśmy wirtualny drążek aparatury. Odrywając palec od ekranu i kładąc go z powrotem, znajdzie się on zawsze na środku manipulatora. Może się wydawać, że jest to nieznacząca różnica, ale uwierzcie mi, że Tello jest dużo łatwiej sterować, niż podobnymi urządzeniami firm takich jak Eachine, Visuo, JJRC itd.

Po przejściu w tryb nagrywania, obraz przestawia się w tryb 16:9 ucinając górę i dół klatki. Zapewne w części jest to spowodowane stabilizacją obrazu, która musi wyciąć mniejszy fragment tego co widzi kamera, który pozostanie nieruchomy.

Podczas lotu musimy się liczyć z opóźnieniem – zarówno sterowania, jak i obrazu. Z tym pierwszym jest nieźle – widać, że kopter nie reaguje od razu, ale też nie mamy odczucia, że jest ono znacząco spóźnione. Nieco gorzej, czego łatwo się było spodziewać, jest z obrazem. Podobnie, jak w każdym innym modelu jest on zauważalnie spóźniony. Oczywiście nie ma to większego znaczenia, gdy nagrywamy widok z powietrza, ale jeśli ktoś nastawia się na latanie FPV, a jeszcze najlepiej w trybie „Fast”, w którym Tello naprawdę potrafi się rozpędzić, to polecam porzucić tą myśl. Z pewnym wysiłkiem udało mi się przelecieć po mieszkaniu patrząc wyłącznie na podgląd na smartfonie, ale nie było to ani szybkie, ani łatwe, ani specjalnie przyjemne. Oznacza to też, że manewrowanie Tello w ciasnych przestrzeniach jest niemądrym pomysłem. Delikatny ruch manipulatorem z lekkim opóźnieniem przeniesie się na kopter, a jeszcze później zobaczymy ruch obrazu na wyświetlaczu. Po puszczeniu manipulatora kopter miękko zwolni, ale zjawisko „ślizgania się” w powietrzu pozostaje i łatwo przesadzić z kontrą podczas omijania przeszkód.

Aplikacja pokazuje dobitnie odcisk DJI na tym produkcie. Start odbywa się poprzez naciśnięcie przycisku skrajnie z lewej strony, a następnie przeciągnięcie palcem od lewej do prawej. Silniki gładko ruszą, a kopter po chwili uniesie się na około metr nad ziemię. Jeśli w pomieszczeniu lub na zewnątrz jest jasno, system pozycjonowania, o którym wspominałem wcześniej powinien utrzymać go w jednym miejscu. Stabilizacja i utrzymanie pozycji stoją na niezwykle wysokim poziomie. Kopterem nie rzuca podczas sterowania, nawet przy szybkich zmianach kierunku, zaś pozycja jest utrzymywana niemalże wzorowo. Co więcej, jeśli popchniemy kopter palcem, wytrącając go z równowagi i przemieszczając w przestrzeni – wróci on sam na miejsce, w którym wisiał wcześniej – rewelacja! To wszystko sprawia, że Tello nie jest może najszybszym kopterem, ale dopóki nie zaczniemy nim sterować, będzie wisiał niemalże nieruchomo w miejscu. Zapomnijcie o trymowaniu i korygowaniu znoszenia w trakcie lotu – produkt od Ryze będzie wisiał w tym samym miejscu, w którym go zostawiliście. Bardzo ułatwia to naukę latania, bo o ile pozycję pozostałych kopterów trzeba jednak nieco korygować, o tyle Tello wykorzystując kamerę zamocowaną na spodzie, utrzyma w zasadzie nieruchomy zawis. Jedyne, co spowoduje jego niewielkie przemieszczanie to yaw, czyli obrót w osi pionowej. Odwracając kopter zauważymy, że nie znajduje się on wciąż w jednym miejscu, ale może go lekko nosić. Nie jest to kłopotliwe, o ile nie znajdujemy się tuż przy przeszkodzie. Tak, czy inaczej, Tello zasługuje na 6+ za stabilizację i utrzymanie stabilnego zawisu.

Warto wspomnieć, że czujnik barometryczny również działa wyjątkowo dobrze, szczególnie w połączeniu z pozostałymi sensorami. Dobrze widać to w domu. Jeśli uruchomimy kopter pod dachem, to będziemy zmuszeni latać nie więcej jak jakieś 2m nad ziemią. W tym zakresie kopter bezbłędnie utrzymuje pułap. Jeżeli na większych wysokościach (gdzie Tello nie może się wspomóc tak łatwo czujnikiem odbiciowym i kamerą), efekt jeśli się pojawia to jest mocno zniwelowany w przeciwieństwie do testowanych przeze mnie innych model z barometrem. Charakterystyczne noszenie góra-dół podczas lotu tutaj ponownie praktycznie nie występuje.

Kombinacja sensorów w postaci czujnika barometrycznego (utrzymanie wysokości) oraz dolnej kamery wraz z czujnikami odbiciowymi powoduje, że Tello niezwykle dobrze utrzymuje stały pułap

Tello ma też parę trybów lotu, które mają uatrakcyjnić korzystanie z niego, szczególnie osobom, które dotychczas nie miały do czynienia z takim urządzeniem, a chciałyby uzyskać ciekawy kadr lub pochwalić się znajomym.

„Bounce mode” to ciągłe latanie góra-dół – w zakresie około 1m. Z jakiegoś powodu ktoś uznał, że będzie to wyglądać atrakcyjnie na nagraniu. Być może, jeśli tak jak w reklamie, będziemy usiłowali nagrać siebie samych skaczących na trampolinie to będzie to miało jakiś sens, ale w przeciwnym razie chyba jest to zbędny bajer.

„8D Flips” to tryb wykonywania przewrotów w powietrzu. Tello, podobnie jak inne koptery, potrafi wykonywać manewr obrócenia się przez jedną z osi. W odróżnieniu od konkurencji, tutaj nie wykonujemy przewrotu poprzez naciśnięcie przycisku i pociągnięcie jednego z manipulatorów w zamian musząc uruchomić odpowiedni tryb. Na ekranie pojawi się prostokątne pole, po którym musimy przeciągnąć palcem. Kierunek przewrotu będzie się zgadzał z kierunkiem, w jakim maznęliśmy palcem po ekranie. Chcąc wrócić do zwykłego sterowania, musimy wpierw zamknąć owy tryb.

„Throw & Go” to jedna z dwóch opcji, która przypadła mi do gustu, bo pokazuje co Tello naprawdę potrafi. W tym trybie, którego używamy zamiast tradycyjnego startu z ziemi, musimy rzucić kopter w powietrze, uprzednio potwierdzając wybrany przez nas tryb. Mamy 5 sekund w trakcie których kopter wstępnie zacznie obracać śmigłami i będzie czekał, aż znajdzie się w powietrzu. W odpowiednim momencie uruchomi on stabilizację, rozpędzi silniki i zawiśnie w powietrzu. Opcja jest nie tylko dobrym „bajerem”, który można pokazać znajomym, ale realnie przydaje się, gdy na zewnątrz nie ma warunków do startu – ot, choćby zimą, gdy leży śnieg.

Kolejne tryby są bardziej twórcze i pozwalają automatycznie nagrywać pewne sceny. Pierwszy z nich to „360”, który działa podobnie, jak aparat na głowicy statywu. Kopter obraca się powoli w osi pionowej i nagrywa to, co widać wokoło.

„Circle” to próba krążenia wokół nas, albo innego, obiektu. W tym trybie kopter usiłuje utrzymać w środku to, na co patrzyła kamera i wykonać nagranie lecąc wokół tegoż obiektu. Nie możemy tutaj ustawić promienia, w jakim będzie realizowany lot, więc lepiej wpierw sprawdzić, jak owy tryb się zachowuje, nim zaczniecie filmować pomniki z powietrza.

„Up & Away” to taka uproszczona wersja bardziej kreatywnych trybów z Mavica takich jak Boomerang, czy Asteroid. Tutaj kopter powoli będzie się od nas oddalał, jednocześnie zwiększając pułap w efekcie dając nagranie, które pokaże nas w zwiększającej się perspektywie. Kopter oddala się na parę metrów, więc nie oczekujmy spektakularnego efektu. Zapewne limitem jest tu łączność ze smartfonem, która jest dość ograniczona jeśli chodzi o zasięg.

Budowa wewnętrzna

Tello ma w środku sporo elektroniki i o ile nie musicie go rozbierać – nie róbcie tego. Całość jest dość mocno zbita w środku i w porównaniu z innymi kopterami, tutaj trzeba się wykazać nieco większą delikatnością. Szczególnie podatna na uszkodzenia jest taśma łącząca kamerę z główną płytką, więc zróbcie wszystko, aby jej nie wyłamać. Przystąpmy do rozłożenia koptera. Pierwszy krok to odkręcenie 4 śrubek, które trzymają dolną część kadłuba.

Śrubki znajdują się w narożnikach kadłuba. Będziemy potrzebowali miniaturowego, krzyżowego śrubokręta, aby je odkręcić.

Nim jeszcze rozbierzemy cały kopter na kawałki, informuję, że plastikową osłonkę z góry można oczywiście zdjąć, ale pełni ona wyłącznie estetyczną funkcję. Nie trzeba jej zdejmować, aby rozłożyć kopter. Można natomiast wymienić ją na element w innym kolorze i obudowę np. niebieską, albo czarną da się osobno dokupić, aby zmienić wygląd Tello. Drobiazg, a cieszy.

Kadłub trzyma się na zatrzaskach. Jest elastyczny, więc wystarczy nieco go podważyć, pociągnąć i powinien odskoczyć.

Przed demontażem dolnej części kadłuba warto wyjąć z koptera baterię. Potem już tylko wystarczy zdjąć plastikowy spód i dostajemy się do serca całej maszyny. W oczy rzuca się bardzo duży stopień „upakowania” elementów, ale także duża dbałość o jakość wykonania. Wtyczki, które łączą kamerę i płytkę zostały po obu stronach przyklejone, aby nie wypadły podczas uderzenia, czy od wibracji.

cof

Z kolei miejsca, gdzie lutowane były przewody od silników, zabezpieczono albo epoksydem, albo silikonem – trudno mi dokładnie stwierdzić, ale nie trzymają się one wyłącznie na cynie. Z uwagi na to, że elektronika wytwarza sporo ciepła, na wierzchu znalazł się dość duży radiator, który ma owe ciepło odprowadzać. Widać, że produkt od początku do końca był przemyślany, a zmieszczenie wszystkich tych elementów w niewielkiej obudowie wymagało naprawdę solidnej inżynierii, co zasługuje na uznanie.

Najwięcej miejsca zajmuje radiator zamocowany na spodzie płytki

Niestety, dobre zabezpieczenie elementów niesie ze sobą też wady. Końcówki przewodów od silników zostały przylutowane bezpośrednio do płytki a następnie zabezpieczone. Oznacza to, że wymiana napędu przyprawi nas o ból głowy i już na Youtube można znaleźć materiały, które zachęcają do ucięcia przewodu i zlutowania końcówki nowego z tą, która została po poprzednim silniku. Uważam to za realną opcję, szczególnie, gdy nie czujemy się zbyt dobrzy w lutowaniu i grzebaniu w elektronice. Wielka szkoda, że producent nie zdecydował się jednak na gniazda, co znacząco ułatwiłoby wymianę silników. Należy mieć nadzieję, że jego deklaracje się spełnią i jednostki szczotkowe faktycznie popracują długo, nim będziemy musieli je pojedynczo wymienić.

Po rozebraniu koptera zorientowałem się, że oba przewody od każdego silnika idą razem w jednym, wspólnym wycięciu w ramieniu. Skrajnie z tyłu producent wyprowadził dwie anteny, których kopter używa, aby wysyłać i odbierać sygnał. Przy demontażu tylnych silników warto więc pamiętać o tym, którędy idą ich przewody. Dowiedziałem się też, że końcówki anten są zamocowane do gumowych nóżek i przy wyjmowaniu silników nie należy ich zdejmować. Po rozcięciu przewodów, albo ich odlutowaniu cały silnik powinien dać się wysunąć z mocowania.

Wewnątrz tylnego ramienia, z przodu idą przewody od silnika, zaś z tyłu poprowadzono anteny.
Anteny również zostały bezpośrednio przylutowane do płytki (bez gniazda np. u.fl). Najwyraźniej producent nie przewidywał żadnych samodzielnych napraw.

Jeżeli będziecie próbowali się dostać do drugiej strony płytki uprzednio ją podnosząc, to spieszę poinformować, że moduł kamery został przykręcony 2 śrubkami, które musimy odkręcić wkładając śrubokręt od spodu pomiędzy płytkę, a przód obudowy.

cof

Niestety, w moim przypadku, zapędy, aby rozebrać całkowicie kopter skończyły się tym, że gdzieś wewnętrznie naderwałem taśmę, która łączy przednią kamerę z główną płytą. Dodatkowo, mimo, że udało mi się odpiąć w końcu jej moduł, po uprzednim zerwaniu kleju, który ją trzymał, wpięcie tej wtyczki z powrotem jest skomplikowanym zadaniem i o ile naprawdę nie czujecie się dobrze w elektronice – nie próbujcie nic robić na własną rękę. Moja zabawa z Tello skończyła się komunikatem „Main camera error” i brakiem obrazu z przedniej kamery. Nie muszę dodawać, że znalezienie samego modułu na rynku jest bardzo trudne (jeśli nie niemożliwe), a gwarancja nie obejmuje samodzielnego rozkładania koptera i grzebania w jego wnętrzu. Nie popełniajcie więc mojego błędu i nie próbujcie wyjąć kamery, albo podważać głównej płytki, bo to z kolei napręża niedługą taśmą od głównej kamery.

Co prawda udało mi się odkręcić śrubki trzymające przednią kamerę, ale uszkodzenie taśmy przenoszącej dane pomiędzy nią, a główną płytą doprowadziło do tego, że kopter nie nadaje się do użytku.

Z uwagi na powyższe – przychylam się do koncepcji cięcia przewodów od silników przy wymianie, albo wysłaniu koptera do serwisu, jeśli silnik się po prostu zużył – szczególnie jeśli sprzęt nabyliście w kraju. Myślę, że tak jest bezpieczniej dla pozostałych elementów koptera. W odróżnieniu od wielu prostszych modeli od Eachine, czy JJRC, Tello nie jest łatwy w serwisowaniu – a już na pewno samodzielnym. Tutaj jednak możemy liczyć na wsparcie i naprawę przeprowadzoną u producenta, więc warto próbować z niej skorzystać.

Charakterystyka lotu

Zanim zabierzemy się za opiniowanie tego, jak Tello lata, musimy ustalić, do czego właściwie został stworzony. Otóż produkt od Ryze ma pomóc nam wejść w świat kopterów do filmowania z powietrza. Stanowi namiastkę tego, co dostaniemy kupując DJI Sparka, Mavica, czy któryś sprzęt od Yuneeca, Xiaomi, czy nawet Hubsana Zine. Koptery te, przede wszystkim mają zapewnić stabilne ujęcia, a to, jak zwrotne są w powietrzu, jest niejako wtórne. Z tej samej perspektywy należy spojrzeć na Tello. Kopter, z uwagi na to, że cała komunikacja z nim odbywa się poprzez Wi-Fi, charakteryzuje lekkie opóźnienie sterowania oraz niewielki zasięg podglądu wideo, który nota bene też pojawia się na ekranie przesunięty w czasie. Nie należy więc kupować Tello, jeśli liczymy na przeciskanie się przez ciasne miejsca i latanie wyłącznie FPV. Jeśli natomiast naszym celem są w miarę sensowne nagrania z niewielkiej wysokości, albo chcemy rozpocząć przygodę z lataniem, to jak najbardziej należy się za nim obejrzeć.

Z uwagi na to, że najwięcej pokazałem i tak w wideorecenzji, tutaj postaram się napisać krótko. Tello ma 2 prędkości lotu zmieniane z poziomu aplikacji. Ta szybsza może sprawdzić się wyłącznie na otwartej przestrzeni, ponieważ kopter naprawdę potrafi się rozpędzić, a w połączeniu z „ospałym” sterowaniem można nim solidnie o coś uderzyć. Doskonale działają takie tryby jak start z rzutu, czy lądowanie na dłoni i tutaj Tello zdecydowanie zostawia konkurencję z tyłu. Jeśli jakaś funkcja została dodana – kopter od Ryze będzie ją wykonywał dobrze. To samo tyczy się przewrotów, które wykonujemy poprzez rysowanie po ekranie w odpowiednim polu. To, w którą stronę pociągniemy palcem wywoła obrót w daną stronę. Tello sprawnie korzysta z kombinacji porządnych silników i dużych śmigieł i nawet z osłonami na śmigła przewroty wykonywane są dynamicznie i bez utraty wysokości. Resztę polecam Wam zobaczyć na własne oczy 🙂

Podsumowanie

Czy zasadne jest wydawanie od około 300 zł (Chiny) do 400 zł (Polska) za niewielki kopter ze szczotkowymi silnikami i kamerą 720p? Moim zdaniem zdecydowanie tak! Produkt od Ryze nie składa fałszywych obietnic i oddając w nasze ręce dowolny tryb lotu – udowadnia, że jest w stanie sobie z nim poradzić. Oczywiście należy być świadomym jego ograniczeń – zarówno zasięgu sterowania, jak i samego FPV. Tego, że rejestrowany obraz trafia wyłącznie do pamięci smartfona, czy faktu, że silniki trudno jest samodzielnie wymienić. Jednocześnie jednak jest to zabawka, w której liczba czujników naprawdę robi wrażenie, a oprogramowanie robi z nich dobry użytek. Umówmy się – efekt Wow! tego koptera jest naprawdę wysoki. Gdybym dziś miał robić prezentację tego, co dziś potrafią koptery i miał ją przeprowadzić pod dachem – wziąłbym Tello. Rzuciłbym go w powietrze, pokazałbym, jak stabilnie i inteligentnie potrafi utrzymać zawis i jedną pozycję, zaprezentował cyfrową stabilizację obrazu, a całą demonstrację zakończył lądowaniem na dłoni. Dodatkowo Tello daje nam duży komfort odnośnie nauki latania, bo bardzo dobrze utrzymuje wysokość i nie wymaga trymowania – za trzymanie pozycji odpowiada kamera u dołu. To całe wspomaganie powoduje, że gdybym zamierzał dać komuś niedoświadczonemu w ręce jakiś kopter i kazał zrozumieć sterowanie to ponownie wziąłbym Tello. Oczywiście nie ma co liczyć na to, że po takiej nauce ktoś weźmie aparaturę i zacznie śmigać w trybie Acro, ale jako wstęp do zrozumienia, jak kopterem się steruje zależnie od jego pozycji i obrotu w stosunku do nas – jak najbardziej. Jestem przekonany, że Tello mimo swoich ograniczeń, praktycznie na każdym powinien zrobić wrażenie i przekonać, że wart był wydanych na niego pieniędzy.

Ocena 4Śmigła.pl: 5/5 grade_1grade_1grade_1grade_1grade_1

Sklepy

%d bloggers like this: