Recenzja: WLToys V222

Największy z dotychczas recenzowanych quadrocopterów. WLToys V222 to model rozmiaru Symy X5C, który oprócz kamery, bardzo dobrze może z nią konkurować. Jego bardzo lekka konstrukcja ma już co prawda parę lat, ale próbę czasu znosi dzielnie i świetnie sprawdza się jako model do latania sportowego z opcjonalnym nagrywaniem obrazu i dźwięku. Kolejność ta jest nieprzypadkowa, jak przekonamy się w recenzji. Zachęcam do czytania !

W pudełku

Mój V222 został dostarczony w zastępczym, styropianowym opakowaniu, które doskonale chroniło zawartość, ale samo w sobie nie jest warte omawiania. Model nie wyróżnia się specjalnie w kwestii wyposażenia. Tradycyjnie otrzymujemy quadrocopter wraz z aparaturą, 4 zapasowe śmigła, ładowarkę do gniazdka 230V z europejską koncówką, baterię, malutką kamerę i, co ważne, kartę SD o pojemności 2 GB.

m_IMG_20150315_123805

Budowa modelu

Podobnie jak wiele quadrocopterów z tego okresu i tego rozmiaru, V222 składa się z plastikowej płytki centralnej na której zamocowano amortyzowany gąbeczkami kontroler lotu. Pod spodem przykręcony jest „koszyczek” na baterię, w którym siedzi ona bardzo pewnie i mamy pewność że znajduje się w okolicach środka ciężkości modelu.

m_IMG_20150315_122706

Z plastikowej podstawy odchodzą 4 ramiona wykonane z włókna węglowego. Są bardzo cienkie, ale ze względu na zastosowany materiał – wytrzymałe i lekkie. Od spodu przyklejono do nich paski LED składające się z 4 diod. Mimo iż są one niewielkie, świecą jasno i nawet na dużej wysokości model jest dobrze widoczny. Na końcówkach ramion zaś znajdują się plastikowe osadzenia silników i śmigieł.

m_IMG_20150315_122519

W pierwszym kontakcie V222 może budzić wątpliwości odnośnie jakości wykonania, ale jak się za chwilę przekonamy – niesłusznie. Gdy porównamy go np. z Symą X5C wyraźnie widać, że jest on dość „goły”. Brak plastikowej, jednolitej obudowy był podyktowany chęcią uzyskania lekkiej konstrukcji, co w moim przekonaniu wyszło modelowi na dobre, szczególnie gdy ma on początkującego pilota. Połamanie czegokolwiek w tym quadrocopterze jest naprawdę wyzwaniem, ponieważ wszystkie komponenty są sprężyste, a w połączeniu z niską masą naprawdę wiele może on znieść.

Model napędzają niewielkie silniki szczotkowe, które są montowane ośką do dołu. Na jej końcu znajdziemy metalowe koło zębate, które spotyka się z większym, plastikowym. Przekładnia ta jest potrzebna, ponieważ śmigła mają dużą średnicę, więc siła nośna jest uzyskiwana przez większy przekrój, w zamian za obniżenie prędkości obrotowej (por. Hubsan X4). Należy się tutaj plus za niezastosowanie plastikowego koła zębatego przy silniku. Metalowe można eksploatować dużo dłużej, co oznacza o jedną część mniej do wymiany podczas eksploatacji, podczas gdy nie wpływa to w zasadzie w ogóle na wagę modelu.

m_IMG_20150315_122636

Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że mocowanie całego zespołu napędowego pełni od razu rolę „nóżek” na których opiera się model, gdy zdejmiemy oryginalne podwozie. Ten dolny fragment jest wtedy z kolei szczególnie narażony na pęknięcia przy nagłym kontakcie modelu z ziemią. Jest to o tyle ważne, że osłania on przy okazji większe koło zębate, które niestety także jest plastikowe. Należy na nie szczególnie uważać, ponieważ od niego zależy płynny obrót śmigieł i w konsekwencji stabilny lot. Okresowo należy je obejrzeć i sprawdzić, czy nie ma tam np. piasku. Można także wykonać parę obrotów śmigłami i zobaczyć, czy nie ma „przeskakiwania” pomiędzy którymiś zębami. Wpłynie to również na jakość lotu.

Ośka, na której zamocowane jest większe koło zębate sama osadzona jest na dwóch miniaturowych łożyskach kulkowych, które gwarantują długą i bezawaryjną pracę. Zmniejsza to też opory, a więc i stratę energii podczas napędzania śmigła, w stosunku do rozwiązań ślizgowych, które są tańsze, ale i mniej efektywne i trwałe. Na głównej ośce na wcisk mocowane jest osadzenie śmigła. To ostatnie przykręcamy miniaturową śrubką – gwarantuje to nam, że ich nie zgubimy, jak działo się w przypadku mikroquadrocopterów (Hubsan X4 i inne modele ze śmigłami mocowanymi na wcisk na wałku silnika).

m_IMG_20150315_122556

Generalnie w modelach w tym rozmiarze używane śmigła są do siebie podobne i wszystkie charakteryzują się duża odpornością na pękanie oraz nieźle znoszą uszkodzenia mechaniczne. Nieinaczej jest w V222, w którym śmigła są wykonane z dość grubego plastiku. Mają one średnicę około 14.5 cm. Jak widać na zdjeciach, przednie są pomarańczowe, tylne zaś czarne. To jedna z dwóch cech, która odróżnia V222 od młodszego brata V959, którego przednie śmigła miały kolor czerwony. Należy zwrócić uwagę, że jest to zmiana na lepsze, ponieważ pomarańczowy jest bardziej kontrastowy szczególnie, gdy model znajduje się wysoko nad nami.

m_IMG_20150315_123037

Wspomniane wcześniej ramiona wykonane są z cienkich prętów z włókna węglowego, które mają przekrój poprzeczny kwadratu. Na każdym z nich zamocowane są sztywne paski LED, które składają się z 4 diod.

m_IMG_20150315_122718

Te z przodu świecą w sposób ciągły na czerwono, natomiast z tyłu każdy LED jest innego koloru – zapalają się one i gasną po kolei. Tego typu oświetlenie jest klarowne i dobrze widoczne z dołu, ponieważ diody są naprawdę jasne, a te migające odróżniają się od reszty. Szkoda tylko, że z przodu zdecydowano się na kolor czerwony, który kłóci się z intuicją. Same diody jednak zapewniają łatwe utrzymanie orientacji. W tym zakresie pomagają także wspomniane już kontrastowe kolory śmigieł. Jest wreszcie oświetlenie na samej kabinie, o czym napisałem nieco dalej.

m_IMG_20150318_231703

Kadłub quadrocoptera jest wykonany z cienkiej wypraski, która jest bardzo lekka i umiarkowanie sztywna. Kryje ona pod spodem kontroler lotu zamocowany na plastikowej płytce centralnej. Sama kabina ma zamocowane kolejne 4 diody w kolorach: białym – z przodu, czerwonym – z tyłu. W kontekście wspomnianego wcześniej oświetlenia ramion widzimy drobną niekonsekwencję, ale najważniejsze, że białe LEDy z przodu są bardzo wyraźnie widoczne. W konsekwencji nawet lecąc nisko widzimy dokładnie w którą stronę zwrócony jest nasz model. Za dnia sprawdza się to dobrze, po zmroku quadrocopter jest oświetlony wręcz znakomicie !

m_IMG_20150318_231635

Kadłub trzyma się na nacięciach, które wciskamy na każde z ramion. Nie jest to może najlepsze rozwiązanie, ale wystarczy, aby przypadkiem go nie zgubić.

Od spodu quadrocoptera znajdziemy podwozie wykonane z plastiku i cienkich rurek z włókna węglowego. Jest ono bardzo lekkie i chroni przy okazji kamerę podwieszoną pod modelem. Samo podwozie jest całkiem stabilne. Przy zbyt szybkim lądowaniu model może czasem się przewrócić, ale nie można mu odmówić spełniania swojej roli. Łatwiej dzięki temu też wystartować z trawnika i bardzo dobrze znosi ono wszelkie upadki, ponieważ charakteryzuje się niezłą elastycznością.

Zarówno podwozie, jak i kamerę możemy niezależnie zdemontować zmniejszając tym samym masę quadrocoptera. W przypadku usunięcia podwozia, model będzie się opierał na osłonach od silników, podobnie jak miało to miejsce np. w Symie X1. W takim przypadku kamera będzie jednak najniższym punktem modelu, więc musi wtedy także zostać zdemontowana.

m_IMG_20150315_123609

Ta ostatnia mocowana jest na dwa plastikowe zatrzaski, więc aby ją zdjąć należy popchnąć ją wzdłuż, w kierunku tyłu modelu.

m_IMG_20150315_123315

Zasilanie zapewnia bateria o pojemności 500 mAh, która wystarcza spokojnie na około 6 minut lotu z włączoną kamerą. Opcjonalnie dostępne jest ogniwo 600 mAh, które dodatkowo wydłuży czas zabawy nie zwiększając znacząco masy quadrocoptera. Na tym drugim czas lotu może sięgnąć nawet 10 minut, pod warunkiem, że pozbawimy model całego dodatkowego obciążenia w postaci kamery i podwozia.

m_IMG_20150315_123109

Typ złącza baterii to JST, a z quadrocoptera zwyczajowo wyprowadzono krótki przewód, przylutowany bezpośrednio do kontrolera lotu, zakończony gniazdem.

m_IMG_20150315_122740

Budowa wewnętrzna

Kabina, jak już wcześniej pisałem, ma wklejone 4 diody – 2 białe z przodu i 2 czerwone z tyłu. Zostały one przymocowane tylko przy pomocy kleju na gorąco, co powoduje, że po kilku nieudanych lądowaniach nie chcą one pozostawać na miejscu. Polecam je wkleić ponownie po swojemu.

m_IMG_20150315_122941

Z dobrych informacji – każda z diod ma na końcu przewodu wtyczkę, dzięki czemu możemy je według uznania rozłączać i podłączać ponownie do głównej płytki. Zdejmując kabinę trzeba pamiętać o tym, żeby delikatnie je odłączyć, ponieważ w przeciwnym razie będzie ona wisieć na przewodach od diod, które nie są zbyt długie. Sam sposób przylutowania przewodów do nóżek diody także nie wygląda najsolidniej, ale z racji tego, że nic nie udało mi się jeszcze urwać – nie będę niepotrzebnie narzekał.

m_IMG_20150315_122919

Po demontażu kabiny ukazuje się nam kontroler lotu, który zawiera naprawdę sporo gniazd. W dużej mierze jest to zaleta, ponieważ wymiany elementów (w tym silników i diod pod ramionami) możemy dokonywać bez użycia narzędzi.

m_IMG_20150315_123003

m_IMG_20150315_123025

Gniazda dzielą się na 3 rodzaje – doprowadzające prąd do silników, zasilające diody LED oraz obsługujące peryferia (kamera, działko wodne itd.). Te pierwsze oznaczone są jako „Ni” i „Shun” i prawdopodobnie oznaczają lewy i prawy silnik. Przewody od nich podłączamy zawsze do gniazda najbliższego danemu ramieniu quadrocoptera.
Wtyczki od pasków LED od spodu quadrocoptera podłączamy do gniazd z napisem „Light”, a diody z kadłuba wpinamy w „LED”. Trzeci rodzaj gniazd służy dodatkom, które możemy podłączyć do quadrocoptera. Wśród nich znajdziemy kamerę (Video/Camera), wyrzutnię plastikowych rakiet (Missle), sikawkę wodną / urządzenie do baniek mydlanych (Sprayer) oraz malutką wyciągarkę z hakiem na końcu (Hoist). Przyznaję, że nie miałem pokusy testowania poszczególnych akcesoriów, ale nie spodziewałbym się po nich cudów. Jeżeli ktoś jest zainteresowany tym, jak wyglądają – polecam link producenta: http://wltoys.eu/quadcopter/modules/. Zwracam uwagę na udźwig quadrocoptera, który podniesie co najwyżej kamerę w breloczku, czyli paręnaście gramów. Polecam o tym pamiętać dyskutując nad użytecznością alternatywnych gadżetów.

m_IMG_20150315_123015

Aparatura

m_IMG_20150318_232010

Aparatura, którą otrzymujemy z quadrocopterem jest podobna do normalnych, modelarskich. Ma lekko kwadratowy kształt i będąc mniejsza od swoich odpowiedniczek, wciąż jest bardzo wygodna w użyciu. Wykonana jest z taniego, „śliskiego” plastiku i pod tym względem zupełnie nie ma się czym chwalić. Nie wygląda ona zbyt solidnie, ale w użytkowaniu sprawuje się bardzo dobrze i trudno na nią narzekać.

m_IMG_20150318_231835

Na uwagę zasługują manipulatory, które pracują lekko, dobrze wracają do centralnej pozycji i zapewniają naprawdę płynną kontrolę nad modelem. W stosunku do innych testowanych przeze mnie, ta aparatura wyjątkowo dokładnie pozwala sterować. Drążki niestety nie są wymienne i mamy wyłącznie wersję dla „szczypaczy” (pinchers), ale ci, którzy opierają kciuki na wierzchu manipulatora też powinni być zadowoleni. U szczytu drążków mamy zaostrzone „korony”, które powodują, że palce się nie ślizgają.

Przyciski do trymowania są typowe, znane z modelarskich aparatur, czyli działające na zasadzie kołyski w obie strony (lewo-prawo, lub góra-dół). Możemy regulować ustawienia dla każdego z czterech kanałów, co jest rzadkością w modelach z tej półki. Przyznam natomiast, że w tym quadrocopterze nigdy nie musiałem korygować nic więcej poza pitch (pochylenie) i roll (wychylenie) czyli tego, co obsługuje się prawym manipulatorem w Mode 2. To także dobrze świadczy o samym modelu.

m_IMG_20150318_231846

W dolnej części znajdziemy podświetlony na niebiesko wyświetlacz, który pozwoli nam się zorientować w podstawowych ustawieniach quadrocoptera. Dowiemy się z niego jaki jest stan baterii aparatury, jak ustawione są wszystkie 4 trymy, który tryb latania mamy aktualnie wybrany (40%, 60%, 80%, czy 100%) i wreszcie, czy oświetlenie zewnętrzne jest włączone. Pozostałe opcje to ozdoba – ikona siły sygnału aparatury, która nie może działać, animacja śmigieł quadrocoptera i najsilniejsze wychylenie drążka dla któregoś z 4 kanałów wyrażone w procentach. Dodatkowo mamy oznaczenie, czy aparatura jest w Mode 1, czy Mode 2 (a tak naprawdę Mode 3, lub 4), czyli czy gaz (przepustnica) jest w prawym, czy lewym manipulatorze. W zasadzie ta rzecz jest określona podczas zakupu aparatury i nigdy się nie zmienia, więc informacja nie będzie zbyt pomocna.

Przyciski wokół wyświetlacza pozwalaja zmieniać tryby lotu oraz włączać/wyłączać podświetlenie quadrocoptera. Ikony na ekranie sąsiadujące z przyciskami podpowiadają, który z nich pełni jaką funkcję.

m_IMG_20150318_232033

W górnej części aparatury znajdziemy krótką, wyprowadzoną na zewnątrz antenę, która nie przeszkadza w użytkowaniu i transporcie, a jednocześnie zapewnia naprawdę spory zasięg sterowania. Model swobodnie wznosi się na wysokość parunastu pięter i wciąż pozostaje pod naszą kontrolą. Utraty zasięgu zdarzają się na granicy jego optycznej widoczności, a więc na pewno około 100m. Pod tym względem absolutnie bez zarzutu.

U góry znajdziemy też 2 przyciski, co nie będzie zaskoczeniem prawie dla nikogo, kto sterował dowolnym quadrocopterem. Zwyczajowo po prawej mamy przycisk do wykonywania flipów (beczek, przewrotów), a po lewej włącznik kamery. Ten ostatni działa dwojako – naciśnięty krótko włączy nagrywanie, a przytrzymany dłużej zrobi zdjęcie. W zależności od akcesorium podczepionego do quadrocoptera, sposób działania oczywiście będzie się zmieniał. Niestety nie podłączałem nic innego poza kamerą, więc tym którzy zdecydują się na podczepienie innego sprzętu pozostaje instrukcja, bądź metoda prób.

m_IMG_20150318_231929

Zasilanie aparatury zapewniają nam 4 baterie AA, czyli typowe paluszki. Mimo zastosowania tych ogniw, aparatura nie staje się zbyt ciężka i dobrze leży w dłoniach. Zawdzięcza to własnej, bardzo niewielkiej wadze, choć oczywiście kosztem jakości wykonania, bo jak już wspomniałem – wygląda ona tanio i zabawkowo.

m_IMG_20150318_232045

Kamera

Kamera, którą dostajemy w zestawie zalicza się do niskiej półki, bo nagrywa obraz w rozdzielczości VGA (640 x 480), ale za to w 60 fps, dzięki czemu to co oglądamy jest całkiem płynne. Nie zapomniano także o obowiązkowym mikrofonie, który nagrywa dźwięk pracujących silników i śmigieł. Oczywiście jest to funkcja co najmniej zbędna, bo nic ponadto na nagraniu nie usłyszymy.

Z dobrych rzeczy należy zwrócić uwagę na możliwość pochylania obiektywu. Kąt widzenia kamery nie jest zbyt szeroki, więc możliwość dopasowania tego, co ona „widzi” jest cenna.

m_IMG_20150315_123329

Kamera posiada 2 diody – zieloną i czerwoną. Po podłączeniu baterii do quadrocoptera, zielona dioda sygnalizuje zasilanie kamery. Włączenie nagrywania uzyskujemy poprzez krótkie naciśnięcie lewego-przedniego przycisku na aparaturze. Wtedy też pulsacyjnie zacznie migać dioda czerwona sygnalizując trwające zapisywanie wideo.

Możemy także wykonać zdjęcie w natywnej rozdzielczości kamery (VGA), którego jakość przypomina czasy pierwszych telefonów komórkowych z aparatem – jest słaba. Wykonanie fotografii uzyskujemy poprzez długie przytrzymanie przycisku nagrywania wspomnianego powyżej.

Przykładowe nagranie z kamery V222:

Charakterystyka lotu

Ostatnim i jak zawsze najważniejszym punktem recenzji jest subiektywna ocena wrażeń z lotu. V222 nie sprawia najmniejszego zawodu. Do wyboru mamy aż 4 prędkości lotu – 40%, 60%, 80%, 100%. Pierwsza, najwolniejsza jest dobra na początek, ale i wtedy quadrocopter reaguje dość żwawo. W moim przekonaniu nie warto nawet próbować lotów w domu, bo ten model jest zwyczajnie nieco za duży, a przy tym dość dynamiczny, co może oczywiście skończyć się szkodami.

m_IMG_20150318_231802

Tryb 60% nadaje się nieźle do latania z kamerą, ponieważ model nie wychyla się zbyt ostro, ale jest już w stanie walczyć skutecznie z wiatrem, szczególnie na sporej wysokości. Przy tych ustawieniach też bardzo przyjemnie lata się rekreacyjnie.

80% nadaje się do agresywnych manewrów, szybkich zwrotów i dużego rozpędzenia modelu. Maksymalne pochylanie quadrocoptera przekracza kąt pod którym jest on w stanie lecieć poziomo, bez utraty pułapu, mimo dodawania gazu. Rozwinięciem tej charakterystyki lotu jest tryb 100%, który bez mała pozwala wychylić model dobrze ponad 60 stopni. Oczywiście nie ma co mówić o sile nośnej w takiej konfiguracji, ale za to model wszelkie manewry wykonuje niemalże w miejscu. Odbywa się to kosztem bardzo silnej reakcji na pracę drążkami i trudno jest wtedy precyzyjnie sterować modelem. Z tego względu preferuję maksymalnie ustawienie 80%, które jest dla mnie idealnym kompromisem między dynamiką lotu, a dokładnością sterowania.

m_IMG_20150318_231732

Wspomniane 4 tryby pozwalają jednak znaleźć dogodne ustawienie dla prawie każdego, począwszy od początkujących, aż do doświadczonych pilotów. Warto także dodać, że yaw rate, czyli prędkość obrotu wokół własnej osi, zmienia się zależnie od wybranego trybu i w każdym z nich jest wystarczająco szybka. Na plus zasługuje także proporcjonalność obrotu do pozostałych kanałów (pitch, roll), gdyż daje do poczucie płynnego i przewidywalnego sterowania. Są modele, w których yaw rate jest bardzo szybki, ale nie pasuje zupełnie do powolnej reakcji quadrocoptera na działanie prawym drążkiem (wychylenie, pochylenie). W WLToys V222 parametry dobrane są bez zarzutu i sterowanie odbywa się bardzo naturalnie.

Podobnie jak i wiele innych współczesnych modeli, V222 ma stabilizację 6-osiową, czyli wraca do pozycji poziomego zawisu, po puszczeniu prawego drążka. Jest to jedyna cecha, poza kolorem przednich śmigieł, która odróżnia go od WLToys V959. Ten ostatni miał stabilizację 3-osiową.

Kontroler lotu w V222 sprawuje się bardzo dobrze. Model wisi w powietrzu stabilnie, choć dość trudno przychodzi mu walka z wiatrem. Szczególnie należy pamiętać o tym na dużej wysokości, gdzie powiewy są już znaczące. Stabilizacja przywraca model do pozycji poziomej stosunkowo szybko, dzięki czemu nie odczuwamy swoistego „pływania”, gdy przestajemy sterować modelem przy pomocy prawego drążka.

Wspomniane już flipy, czyli przewroty przez którąś z poziomych osi quadrocoptera możemy wykonywać poprzez naciśnięcie prawego przycisku z przodu aparatury i popchnięcie prawego drążka w którymś z czterech kierunków. Wiąże się to z pewną utratą wysokości i V222 wypada typowo w zestawieniu z innymi modelami tego rozmiaru. Aparatura sygnalizuje przygotowanie do manewru poprzez okresowy „pikanie”. Podwójne naciśnięcie tego samego przycisku pozwala z kolei wykonać dwa następujące po sobie obroty. Najczęściej jest to działanie nieumyślne podczas wykonywania pojedynczej ewolucji, co kończy się szybkim spotkaniem z ziemią. Przy podwójnym obrocie utrata wysokości jest znaczna i nie należy tego próbować poniżej pułapu przynajmniej 3 metrów.

m_IMG_20150318_231812

Ze względu na dobrą aparaturę, model daje się bardzo precyzyjnie prowadzić. Reakcja drążków jest w całym zakresie proporcjonalna i nawet ich delikatne wychylenie skutkuje odpowiedzią quadrocoptera. Należy przy tym wspomnieć, że im szybszy tryb, tym sterowanie bardziej przypomina Hubsana, który do pewnego momentu reaguje spokojnie, a powyżej nagle gwałtownie wychyla się w wybranym kierunku. Nie jest to tak nienaturalne w przypadku V222, ale ze względu na relatywnie krótkie drążki faktycznie daje się zauważyć. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że jeśli chodzi o precyzję sterowania, WLToys wygrywa z Hubsanem w cuglach.

Usunięcie podwozia i kamery wpływa pozytywnie na dynamikę lotu, ale nie jest to zmiana kolosalna. Jeżeli zależy nam na „usportowieniu” naszego modelu to pozbawiając go dodatkowego obciążenia możemy po pierwsze wydłużyć czas lotu, a ponadto ułatwić mu wykonywanie gwałtownych manewrów. Zważywszy na to, że kamera ma tylko rozdzielczość VGA i po pierwszych paru lotach przekonamy się, że wiele za jej pomocą nie pokażemy, pokusa zdemontowania tego akcesorium jest dość duża.

Podsumowanie

WLToys V222 to bardzo satysfakcjonujący model, jeżeli chodzi o jego charakterystykę lotu. Bardzo zrywny, jak na model z kamerą, ale 4 tryby pozwalają dobrać jego dynamikę poruszania się do naszych wymagań i umiejętności. Sam moduł do nagrywania nie robi wrażenia przy rozdzielczości VGA, ale wystarczy dla początkujących, chcących zobaczyć otoczenie z góry.
Quadrocopter nie jest tak obudowany, jak Syma X5, więc nie prezentuje się aż tak „okazale”, ale nadrabia to niewielką wagą i sprężystością poszczególnych swoich elementów. W razie upadku z wysokości jest szansa, że nie ulegnie on poważnym uszkodzeniom, a wręcz może go przetrzymać bez szwanku. Zastosowanie gniazd i przewodów zakończonych wtyczkami powoduje, że wymiana elementów nie wymaga stosowania narzędzi takich jak lutownica. Dbałość o szczegóły widać m.in. w zastosowaniu łożysk kulkowych przy wale, na którym osadzone jest śmigło, a także metalowego koła zębatego przy silniku. Sam kontroler lotu zaś posadowiono na gąbczastych „poduszkach”, które redukują wibracje przenoszące się z ramy, co zapewnia stabilniejszy lot ze względu na nieprzenoszenie się drgań na żyroskop i akcelerometr.
Sama aparatura także sprawuje się bardzo dobrze. Zapewnia naprawdę spory zasięg sterowania, drążki pracują miękko i dają dużą dokładność kontroli nad modelem i wreszcie jest całkiem wygodna, z dobrze rozłożonymi przyciskami. Ci, których nie przestraszy lekko ascetyczny wygląd quadrocoptera oraz jego nienajlepsza kamera, powinni rozważyć powiększenie swojej kolekcji o ten właśnie model. Na pewno nie sprawi zawodu !

Ocena 4Śmigła.pl: 4.5 / 5 grade_1grade_1grade_1grade_1grade_0

Banggood – ok. 240 zł (Kup)

MyRcMart.com – ok. 220 zł (Kup)

W Polsce chwilowo niedostępny.

Warto wiedzieć

WLToys ma swoją własną procedurę przeprowadzania kalibracji akcelerometru, ale nie jest to zadanie skomplikowane. Po pierwsze kładziemy model na płaskiej, poziomej powierzchni. Następnie, po zbindowaniu modelu z aparaturą, musimy zmienić tryb lotu na 80% lub 100% (!). Wreszcie należy pociągnąć oba drążki w kierunku lewego-dolnego rogu. Po Około 1-2 sekundach quadrocopter powinien zamigać diodami na kadłubie. Możemy wtedy puścić oba drążki. Kalibracja zakończona.

%d bloggers like this: