Recenzja: Overmax XBee Drone 3.1

Model udostępniony do testów przez producenta – firmę Overmax. Dziękuję !

Firma Overmax wprowadziła na rynek dotychczas 2 quadrocoptery. Nazwy modeli to odpowiednio XBee Drone 3.1 i 4.1. Rosnące numery odpowiadają także rosnącym rozmiarom. Do testów otrzymałem ten mniejszy, który zalicza się do konkurentów popularnej Symy X5C, jak również wspomnianego ostatnio CoolerStuff 2.4 GHz, dostępnego w sklepie Jula. Quadrocopter z kamerą 2 MP dziś już nie zaskakuje i jest raczej standardem. Czy więc wydanie niespełna 330 zł jest uzasadnione przy dość jednak silnej konkurencji w tym segmencie ? Sprawdzimy. Zapraszam do recenzji !

W pudełku

Projekt pudełka od XBee Drone 3.1 nie przykuwa uwagi i pewnie gotów byłby zginąć w zgiełku kolorowych opakowań produktów z hipermarketu. Biały karton, z żółtym wykończeniem, zdjęciem quadrocoptera i czarnymi napisami jest minimalistyczny, ale broniąc się skutecznie przed pstrokacizną, podkreśla treść, czyli to czym produkt Overmax będzie próbował zaskarbić sobie naszą sympatię. Karton jest gruby i mimo cienkiej wypraski w środku dość skutecznie zabezpiecza zawartość.

m_20150727_075509

W pudełku razem z quadrocopterem i aparaturą dostajemy naprawdę solidne wyposażenie ! Oczywiście osobno pakowana kamera, karta SD 2 GB, czytnik kart i osłony na śmigła mogą nie robić już wrażenia, ale produkt ma jeszcze jedną silną kartę w ręku. Są nią 3 baterie, 2 ładowarki USB i pełne 2 komplety śmigieł – biało-czarne i czerwono-czarne. Uważam, że to bardzo dobry ruch ze strony Overmax, ponieważ zwykle i tak jesteśmy zmuszeni dokupić te części, a tutaj wszystko jest już wliczone w cenę i dostarczone jako zestaw. Zapasowa ładowarka skraca znacząco czas między kolejnymi lotami, a 3 baterie gwarantują około 30 minut zabawy w czasie jednego wyjścia. Myślę, że XBee daje naprawdę dobry przykład na to, jak niewielkim kosztem można doposażyć zestaw, znacząco zwiększając satysfakcję z zakupu. Razem z osłonami na śmigła dostajemy też zestaw śrubek, które będą je mocować oraz śrubokręt, którym je dokręcimy.

m_20150727_075157

m_20150727_075715

Instrukcja składa się z 4 stron i nie omawia zbyt wielu aspektów naszego zakupu. Na plus zasługuje fakt, że jest w języku polskim, ale ponadto nie znajdziemy tam np. informacji o tym jak obsługiwać trymy w quadrocopterze, jak sterować, czy w jaki sposób kalibrować akcelerometr.

m_20150727_075523

XBee Drone 3.1 w pierwszym kontakcie robi bardzo dobre wrażenie, więc teraz przyjrzyjmy się mu z bliska i zobaczmy, czy czar przypadkiem nie pryśnie.

Budowa

Produkt Overmax wykonano z matowego, lekko szorstkiego plastiku. Jest on mocniejszy i cięższy, niż ten stosowany w Symie X5C i robi bardzo dobre wrażenie. Warto tutaj wspomnieć, że producent przewidział w sumie 3 warianty kolorstyczne – biało-czarny, czerwono-biały i całkowicie czarny. Ja otrzymałem ten ostatni i nie ukrywam, że matowa czerń stanowczo przypadła mi do gustu.

m_20150722_074527

Byłem przekonany, że XBee Drone 3.1 jest rozmiarów Symy X5C, ale po rozpakowaniu okazało się, że jest nieco mniejszy. Śmigła mają natomiast ten sam rozmiar i jestem prawie pewien, że można zamieniać je pomiędzy modelami. Na tym jednak podobieństwa się kończą i XBee 3.1 pokazuje, że jest niezależnie zaprojektowanym quadrocopterem.

m_20150722_074628

Śmigła zamocowane są na piaście przy pomocy śrubki wkręcanej od góry. Na skraju ramienia znajdują się 2 otwory, w których mocujemy osłonę na śmigła. Po nałożeniu osłony na wypustkę przykręcamy ją pojedynczą śrubką. Rozwiązanie to również znamy z Symy X5C.

m_20150722_074823

Napęd śmigieł jest rozwiązany tak jak zwykle – poprzez przekładnię w postaci dwóch kół zębatych. Te ostatnie zabezpieczono od spodu tak, aby większe przedmioty nie mogły się tam dostać. Zważywszy na to, że jest to jeden z delikatniejszych punktów quadrocopterów, które nie mają śmigieł osadzanych bezpośrednio na ośce silnika, ruch był bardzo słuszny. Warto tutaj nadmienić, że takie samo rozwiązanie wprowadzono w odświeżonej wersji Symy X5C – X5SC.

m_20150722_074701

Same osłony śmigieł są dość grube, ale ich zastosowanie ograniczone. W razie upadku z pewnością przyjmą na siebie siłę uderzenia, ponieważ wystają poza krawędź śmigieł. Są jednocześnie elastyczne, więc nie pękną łatwo. Z drugiej strony w razie kontaktu z jakimkolwiek przedmiotem uginają się na tyle, żeby zahaczać o krawędź śmigła, więc podczas latania pod dachem nie sprawdzą się najlepiej. Dają one także o sobie znać pod względem wagi, więc jeżeli nie jesteście zupełnymi nowicjuszami – polecam z nich zrezygnować.

m_20150727_074424

Od spodu quadrocoptera znajdziemy również parę rzeczy, którym warto się przyjrzeć. Po pierwsze jest to plastikowa szyna, na której mocujemy kamerę. Na końcu ma ona ząbek, który powoduje, że kamera „zaskakuje” i nie zsuwa się, dopóki celowo jej nie zdemontujemy. Obok znajduje się gniazdo, do którego podłączamy urządzenie do nagrywania. Od spodu umiejscowiono również przycisk do włączania quadrocoptera. Jest to szczególnie wygodne, ponieważ włożenie baterii i ułożenie przewodów wewnątrz modelu wymaga trochę wysiłku.

m_20150722_074653

Kwestię oświetlenia XBee rozwiązano dwojako. Po pierwsze na przodzie quadrocoptera umieszczono jasną diodę w kolorze zielonym. Dzięki niej będziemy zawsze wiedzieli, czy model jest skierowany w naszą stronę, co z pewnością ułatwi „powrót do domu” tym mniej doświadczonym. Podobny patent zastosowano w Galaxy Visitorze oraz Symie X12. Tutaj sprawdza się bardzo dobrze.

m_20150722_074558

m_20150727_074105

Tradycyjnie już, pod każdym z ramion również umieszczono diody, schowane pod półprzeźroczystymi osłonkami. Z przodu są one czerwone, z tyłu zaś niebieskie. Jak wiecie, nie jestem fanem umieszczania czerwonego oświetlenia z przodu, ale obecność zielonego światełka pozwala nie czepiać się tego rozwiązania aż tak bardzo. Na plus zasługuje kształt samych osłonek, które skutecznie rozpraszają światło dzięki czemu jest ono dobrze widoczne niezależnie od ustawienia quadrocoptera.

m_20150722_074642

m_20150727_074035

m_20150727_074018

Dodatkowo na powierzchni ramion znajdują się niewielkie podłużne otwory przez które światło diod także jest widoczne. Testy lotów po zmroku wypadły doskonale, więc XBee mogą bawić się również ci, którzy zaczynają funkcjonować dopiero po 18:00.

m_20150727_074125

Z tyłu quadrocoptera umieszczono klapkę baterii, którą otwieramy w górę, a samo ogniwo wsuwamy w „koszyczek” wewnątrz urządzenia.

m_20150722_074809

Po włożeniu baterii łączymy jej przewód z tym wychodzącym z quadrocoptera i całość chowamy wewnątrz. Wymaga to odrobiny ekwilibrystyki, więc nie próbujcie walczyć siłą. Należy też uważać, żeby niepotrzebnie nie przyciąć klapką przewodów. Ma ona wybrzuszenie właśnie po to, żeby swobodnie się one zmieściły.

m_20150722_074735

Samo ogniwo ma pojemność 750 mAh, więc o połowę większą niż X5C (500 mAh). Tym sposobem na fabrycznej baterii uzyskujemy przyzwoite 10 minut dynamicznego lotu, jeśli pozbawimy quadrocopter zarówno kamery, jak i osłon na śmigła. Decydując się na nagrywanie w powietrzu, przy umiarkowanie spokojnym sterowaniu możemy unosić się nad ziemią około 9 minut, co jest również nadzwyczaj dobrym wynikiem. Dołożenie do tego osłon zdejmie kolejną minutę czasu lotu i zważywszy na pewną ociężałość modelu jest przeze mnie niezalecane.
Deklarowane przez producenta 40 minut lotu na 3 bateriach zdaje się nieco naciągane i prawdopodobnie może się udać tylko wtedy, gdy będziemy nim cierpliwie wisieć w powietrzu. Z drugiej strony pół godziny, które udało mi się uzyskać jest czasem jak najbardziej zadowalającym.

Bateria zakończona jest złączem JST, które z jednej strony odbiega od dość powszechnego Losi Micro-T, ale tak naprawdę jest bardziej popularne w pakietach modelarskich. Łatwiej również znaleźć ładowarkę z tym złączem, niż należącym do Hubsana i reszty.
Ładowanie baterii przy pomocy tej, którą otrzymujemy w zestawie, zajmuje ponad godzinę. Dzięki temu, że dostajemy dwie ładowarki, obie baterie można ładować równolegle, co oczywiście przyspiesza nam powrót do latania tym quadrocopterem.

Kamera

Jeżeli pamiętacie jeszcze opis Symy X5C i jej kamery, to tutaj doznacie pewnego deja vu. Z wyglądu jest ona identyczna jak ta we wspomnianym wcześniej modelu. Parametry prezentowane przez producenta również nie odbiegają od specyfikacji, którą już znamy. Nagrywanie odbywa się w rozdzielczości 1280×720 przy 30 fps. W moim skromnym odczuciu jakość nagrań wydała mi się odrobinę lepsza, ale nie będę się przy tym upierał. Ważne, że to co zarejestrowała kamera da się obejrzeć i pokazać, choć jak wiemy z doświadczenia – GoPro to oczywiście nie będzie. Na plus natomiast zasługuje fakt, że nagranie nie „pływa”, co normalnie jest efektem wibracji płynących od śmigieł. Tutaj obraz jest stabilny, co świadczy o dobrym wykonaniu ramy i wyważeniu śmigieł.

m_20150727_074043

Kamerę podłączamy do quadrocoptera 4-pinowym złączem. Dwa przewody doprowadzają zasilanie, a pozostałe dwa uruchamiają nagrywanie, bądź wyzwalanie zdjęć.

m_20150727_074150

Kamera sygnalizuje, że ma zasilanie przy pomocy niebieskiej diody, oraz fakt nagrywania i zapisywania zdjęcia z użyciem diody czerwonej. Ta ostatnia świeci w sposób ciągły podczas nagrywania.

m_20150727_074137

Jeśli chodzi o nagrywanie to należy tylko pamiętać, żeby wyłączyć kamerę zanim odłączymy zasilanie. W przeciwnym razie jedyne co dostaniemy to uszkodzony plik, z którego niełatwo będzie odzyskać oryginalne nagranie.

Budowa wewnętrzna

Obie części kadłuba XBee Drone 3.1 połączone są ze sobą przy pomocy 16 w sumie śrubek. Na każde z ramion przypadają więc 4. Dobrze radzi sobie z nimi dołączony śrubokręt, choć jeszcze lepiej użyć własnego, większego narzędzia.

m_20150802_104359

Po odkręceniu wszystkich śrubek okazuje się, że obie połowy kadłuba połączone są ze sobą wyłącznie poprzez 4 przewody od silników. Te ostatnie zakończone są wtykami microJST. Po delikatnym wyjęciu wszystkich czterech, górna i dolna część kadłuba stają się niezależne. Jest to bardzo wygodne podczas przeprowadzania napraw, więc ukłon w stronę projektantów za wzięcie tego pod uwagę.

Górna część kadłuba zawiera pełny układ napędowy z silnikami, przekładnią, kołami zębatymi i ośką, na którym posadowione są śmigła.

m_20150802_104834

Silnik, jak to zwykło być w modelach z przekładnią, skierowany jest w dół, a znajdujące się na jego końcu małe koło zębate łączy się z dużym, które zamocowane jest na samym wale ze śmigłem. Całość została fabrycznie nasmarowana, co świadczy o tym, że XBee Drone 3.1 ma nam długo służyć. Szkoda tylko, że sam smar jest dość rzadki, co powoduje, że ramiona modelu, który dostałem do testów były nieco tłuste, co zresztą widać na wcześniejszych zdjęciach. Jeśli jednak mam wybierać, to wolę dbałość o dłuższą żywotność szczególnie, że zastosowany silnik ma dość dużą, jak na swoje rozmiary moc.

m_20150802_105000

Dolna część zawiera z kolei kontroler lotu i wszystko, co jest potrzebne do oświetlenia quadrocoptera.

m_20150802_105214

Wnikliwi powinni słusznie zwrócić uwagę, że niewiele elementów elektronicznych wykonano w montażu powierzchniowym SMD, który co prawda jest mniejszy i lżejszy, ale w zamian wyjątkowo trudny do naprawy. Zdecydowano się (może ze względu na koszty) wykorzystać głównie elementy do montażu przewlekanego.

Diody, które oświetlają quadrocopter są standardowe, w rozmiarze 5mm, z łatwością dostępne w każdym sklepie z elektroniką, jak również Allegro itd. W przeciwieństwie do SMD z łatwością można wlutować nowe. Warto też dodać, że nie tylko plastikowe „szybki” mają odpowiedni kolor, ale także same diody – stąd tak dobry efekt.
Przewody od diod są z kolei przylutowane bezpośrednio do płytki, ale także w taki sposób, który umożliwia ich wymianę.

m_20150802_105228

Oświetlenie, które znajduje się z przodu wykonano już z mniejszą finezją i po prostu wygięto odpowiednio długie nóżki samej diody. Nie wygląda to może do końca profesjonalnie, ale działa i ponownie jest łatwe do naprawy.
Na zdjęciu widać również pionowo osadzony moduł odbiornika radiowego, który odpowiada za komunikację z aparaturą. Zakładam, że fakt takiego montażu również zakłada możliwość wymiany tego dokładnie podzespołu bez wymieniania całego kontrolera lotu.

m_20150802_105255

Podobnie wreszcie ma się sprawa z włącznikiem i gniazdem od kamery. Ten pierwszy jest również standardowo dostępny w sklepach z akcesoriami elektronicznymi. Jego przewody kończą się ponownie wtykiem microJST podłączonym do gniazda na kontrolerze lotu. Gniazdo kamery z kolei dołączono do głównej PCB przy pomocy dość topornie wyglądającej taśmy. Nie mogę jednak się tego czepiać, ponieważ również ona jest banalnie prosta do wymiany, gdyby kiedyś zawiodła.

m_20150802_105328

Demontaż silnika wymaga odkręcenia jednej śrubki, która trzyma jego górną osłonę. Po tym możemy delikatnie wysunąć cały silnik pamiętając o zahaczających o siebie kołach zębatych od przekładni.

m_20150802_105451

Jednostka napędowa to nic innego, jak silnik z Hubsana H107C, więc wymiana nie powinna być kosztowna. Więcej napisałem w dziale „Warto wiedzieć” na końcu recenzji.

m_20150802_110413

Ogólnie rzecz ujmując, rozkręcenie modelu jest dość czasochłonne, ale jak już dostaniemy się do środka to zdecydowaną część komponentów możemy łatwo wymienić przy pomocy najzwyklejszej lutownicy. Bardzo mi się to podoba !

Aparatura

Aparaturę wykonano z tego samego, matowego plastiku, z którego powstał kadłub quadrocoptera. Dzięki temu, że całość jest nieco chropowata pozbywamy się wrażenia, że mamy do czynienia z tanią zabawką, co pozytywnie przekłada się na odbiór całości.
Wystająca antenka nie jest na szczęście tak długa, jak np. w niedawno recenzowanym Blade Nano QX, więc nie wpływa zanadto na gabaryty i poręczność aparatury.

m_20150722_074905

Pierwsza rzecz, która zwraca uwagę to brak wyświetlacza. Z tej przyczyny tracimy informację o stanie baterii oraz ustawieniu trymów. W zamian aparatura sensownie sygnalizuje poszczególne ustawienia przy pomocy dźwięków. W przypadku trymów są to pojedyncze piknięcia w przypadku ich zmiany i długi dźwięk po wycentrowaniu. Przy zmianie trybów lotu – są 3 – również otrzymujemy odpowiedź w postaci akustycznej. Liczba piknięć odpowiada aktualnemu trybowi.
Omówmy po kolei przyciski wokół wyświetlacza. Po lewej stronie mamy: Ustawienie trybu lotu bez osłon na śmigła, to samo z osłonami, wyłączenie/włączenie oświetlenia. Po prawej z kolei możemy włączyć nagrywanie kamerą i zrobić zdjęcie. Najbardziej oczywiście zaskoczyły mnie przyciski, które pozwalają ustawić charakterystykę lotu zależnie od tego, czy mamy osłony śmigieł, czy też nie. Mimo wielu prób nie udało mi się jednak zaobserwować jakiejkolwiek różnicy w sposobie poruszanie się quadrocoptera. Prawdopodobnie zmienia to nieco PID-y, a więc reakcję quadrocoptera na wskazania akcelerometru i żyroskopu. Zainteresowany tym ustawieniem sięgnąłem nawet do instrukcji, ale niestety nie wyjaśnia ona czy i w jaki sposób owe przyciski mają działać. Możliwość wyłączenia oświetlenia jest przydatna, jeśli latamy w słoneczny dzień, ale wydłużenie czasu lotu nie będzie znaczące. Obsługa kamery jest także intuicyjna. Pierwszy z przycisków pozwala zrobić zdjęcie. Ręka do góry, jeśli komuś udało się otrzymać nieporuszony kadr, który nie przypominałby początków komórkowej fotografii. Dziękuję. O nagrywaniu z lotu pisałem nieco wyżej, więc dodam tylko, że funkcję włącznika kamery pełni przycisk z trójkątem sugerującym guzik „play” w urządzeniach RTV.

m_20150722_074918

Manipulatory od dołączonej aparatury są dość krótkie i dostosowane do fanów sterowania kciukami. Nie próbowałem ich chwytać inaczej, ale z pewnością „szczypacze”, czyli te osoby, które trzymają drążki między kciukiem i palcem wskazującym nie będą zachwycone. Z racji tego, że ja jednak zaliczam się do pierwszej kategorii w pierwszym odruchu nie mogłem narzekać. Gdy quadrocopter wzbił się w powietrze okazało się, że krótkie manipulatory zdają egzamin ze względu na ich doskonałą czułość, która pozwala na naprawdę precyzyjne sterowanie. Próbowałem przelecieć przez naprawdę ciasne miejsca i bez problemu mi się to udawało. Trochę żałuję, że nie dołączono dłuższych manipulatorów, ale jak wspomniałem – te które są, sprawdzają się znakomicie !

m_20150722_074929

Pośrodku aparatury znajduje się suwany włącznik. Przyciski do trymowania rozmieszczono tradycyjnie wokół manipulatorów i są one typowe, trójpozycyjne z możliwością wychylenia w dwie strony (przód-tył, lub lewo-prawo). Tutaj nie trzeba nic więcej dodawać – działają jak należy i łatwo do nich sięgnąć podczas sterowania – żadnych udziwnień. Należy dodać, że całość prezentuje się całkiem estetycznie ze względu na dobór kolorystyki – czarna aparatura i czerwone elementy ruchome takie jak przyciski, manipulatory itd.

m_20150722_074937

W przedniej części aparatury mamy również dwa przyciski bardzo zabawnie zresztą opisane. Lewy – „Speed Conversion” – zmienia tryb lotu. Jak już wspomniałem do wyboru są 3, z czego pierwszy jest oczywiście najwolniejszy, a trzeci najszybszy. Prawy przycisk – „Super Flip Mode” – odpowiada za flipy (czyli przewroty wokół jednej z osi). Po naciśnięciu należy przechylić prawy drążek w jednym z czterech kierunków. Po wykonaniu manewru quadrocopter wraca do normalnego trybu sterowania.

m_20150722_074951

Aparaturze zasilanie zapewniają 4 baterie AA, czyli zwykłe paluszki. Całość mieści się pod klapką, która zamykana jest na zatrzask.

m_20150722_075010

Charakterystyka lotu

X-Bee Drone 3.1 zaskoczył mnie pozytywnie dobrym wyposażeniem i estetycznym wyglądem. To wszystko nie miałoby jednak znaczenia, gdyby się okazało, że jego charakterystyka lotu jest niezadowalająca. Tak się jednak nie stało. Produkt Overmax chętnie odrywa się z ziemi i ponownie zaskakuje swoją dynamiką lotu !

O najwolniejszych trybach nie chcę za dużo mówić, oprócz tego, że nadają się dobrze do nauki sterowania. Pierwszy sprawdzi się wyłącznie w domu albo przy bezwietrznej pogodzie, ponieważ quadrocopter lata wtedy naprawdę powoli i spokojnie. Drugi tryb to kompromis między lataniem szybkim, a trybem pierwszym. Podobnie jak w wielu modelach z kamerą – dobry do nagrywania z powietrza, ponieważ ogranicza maksymalne wychylenie, a więc i „chybotanie” nagrania podczas sterowania.

m_20150727_074223

Ostatni z trybów pozwala wycisnąć z produktu Overmax maksimum możliwości i w tym względzie absolutnie nie ma rozczarowania. XBee Drone 3.1 jest dużo dynamiczniejszy niż X5C i nawet w pełnym „rynsztunku”, czyli z kamerą, podwoziem i osłonami na śmigła jest w stanie się swobodnie wznosić i nawet wykonywać flipy, co było mocno niezalecane w produkcie Symy. Oczywiście obciążenie jest odczuwalne podczas sterowania, ale jest ono całkowicie znośne.

XBee Drone 3.1 daje największą frajdę po zdemontowaniu kamery oraz osłon. Można wtedy wykrzesać z Hubsanowych silniczków dość sporo mocy. Na uwagę zasługuje fakt, że w porównaniu z Symą X5C, w quadrocopterze Overmax zastosowano większe silniki przy tych samych śmigłach i nieco mniejszych rozmiarach samego pojazdu. Wszystko to odbija się pozytywnie na sterowaniu i manewrowości modelu. Ta ostatnia również zyskuje, ponieważ „yaw rate”, czyli to jak szybko quadrocopter obraca się wokół osi pionowej, jest wyższe niż w konkurencyjnym produkcie.

m_20150727_074228

Flipy to również mocna strona XBee i w tym względzie nie ma się czego wstydzić. Quadrocopter wykonuje je szybko, dodając nieco gazu przed samym manewrem. To wszystko powoduje, że nie traci on specjalnie pułapu i manewr daje się wykonać nawet w ciasnym pomieszczeniu. Jak na model tych rozmiarów – rewelacja !

Podsumowanie

Overmax X-Bee 3.1 to quadrocopter, który zaskoczył mnie naprawdę na wielu polach. Spodziewałem się przeciętnego modelu, a tymczasem w każdym praktycznie aspekcie spotykała mnie miła niespodzianka. Produkt Overmax ma najbogatsze wyposażenie spośród dotychczas przeze mnie testowanych. 3 baterie, 2 ładowarki, 2 komplety śmigieł – to dużo więcej, niż zwykle otrzymujemy ! Estetyczny wygląd samego modelu, jak i aparatury w połączeniu z jej bardzo dobrze zrobionym sterowaniem z pewnością również są powodem do pochwały. Kamera sprawuje się dobrze, a model szczególnie bez obciążenia lata naprawdę doskonale. Łyżką dziegciu jest niestety przeciętny zasięg sterowania, który trudno wybaczyć w modelu z kamerą. Brak długich drążków do aparatury to akurat detal, więc nie decyduje o ocenie.

Umówmy się, za przybliżoną cenę 330 zł bez wahania wziąłbym Overmax XBee 3.1 zamiast Symy X5C, jakkolwiek by ona nie była popularna i sprawdzona.
Gdyby nie wspomniany problem z zasięgiem sterowania, byłbym gotów wystawić ocenę 5.0, która do tej pory nie pojawiła się w serwisie. Trochę zabrakło, ale model dostaje zasłużone 4.5 i referencję, żeby przed kupnem dwa razy się nie zastanawiać. Jest naprawdę udany i mogę go polecić !

Ocena 4Śmigła.pl: 4.5 / 5 grade_1grade_1grade_1grade_1grade_1_2

Możliwość zakupu w Sklepie Overmania (329 zł) a także w sklepach stacjonarnych wg. strony: http://www.overmax.eu/gdzie-kupic/

Warto wiedzieć

Overmax X-Bee Drone 3.1 pozwala na kalibrację akcelerometru. W tym celu należy pociągnąć lewy drążek w prawy-dolny róg, natomiast prawy w lewy-dolny. Czasami trzeba lekko popracować manipulatorami, żeby znaleźć właściwy punkt. Po chwili quadrocopter powinien parę razy szybko zamigać diodami, co sygnalizuje, że przeprowadza kalibrację. Tą ostatnią wykonujemy oczywiście po zbindowaniu aparatury z quadrocopterem, ale to już pewnie wiecie.

Do Overmax X-Bee Drone 3.1 są dostępne wszystkie części zamienne. Można je zamówić tutaj: http://overmania.pl/pl/c/Akcesoria/194. Przyznam, to miła niespodzianka, ponieważ na ogół quadrocoptery sprzedawane w Polsce nie mają żadnego wsparcia, jeśli chodzi o części. Mam tutaj na myśli głównie hipermarkety sprzedające modele marki „krzak”. Overmax również pod tym względem wykazuje dbałość o użytkowników, co mnie bardzo cieszy, ponieważ kupując ten model będzie można go łatwo serwisować. Ceny części są przyzwoite i silnik kosztujący 20 zł nie odstrasza od zakupu. Generalnie kupując X-Bee Drone 3.1 możemy mieć pewność, że części można kupić w kraju i że będą one dostępne.
Jak się również dowiedziałem, można oddać sam quadrocopter do serwisu, ale wtedy cena naprawy jest odpowiednio wyższa. Jeśli nie boicie się więc korzystać ze śrubokręta to naprawa nie powinna nastręczyć trudności, tym bardziej, że silniki, czyli jedyny element, który zwykle wymaga lutowania zakończone są wtykami, więc spokojnie obejdziemy się bez lutownicy.

Jak się okazuje, XBee Drone 3.1 ma swój klon o nazwie: Huiying Toys HY Y2015. Podobieństwo jest uderzające, choć między obydwoma modelami występują kosmetyczne różnice. Sprzedawany jest np. tutaj: http://lightake.com/p/Huiying-Toys-HY-Y2015-2-4G-4CH-6-Axis-Gyro-RC-Quadcopter-with-2-0MP-Camera-Memory-Card-Card-Reader_y2834.html. Wypada mi jednak uczciwie powiedzieć, że za cenę 75 USD nie warto ściągać go z Chin. W Polsce możemy liczyć na gwarancję producenta, a parędziesiąt złotych różnicy w cenie rekompensuje dużo bogatsze wyposażenie modelu Overmax.

%d bloggers like this: