Recenzja – JJRC H31

Model podesłany do testów przez Gearbest.com – dziękuję !

Czy model bez kamery, utrzymywania wysokości, GPSu i FPV może dziś zwrócić czyjąś uwagę ? Wystarczy zareklamować go, jako urządzenie wodoodporne. Mylą się jednak ci, którzy uważają, że to jego jedyna zaleta. JJRC H31 po prostu lata, ale robi to na tyle dobrze, że inni producenci swobodnie mogą brać z niego przykład. Zapraszam do recenzji.

W pudełku

H31 zapakowany jest w bardzo dobrze wyglądający karton. Jest on atrakcyjny wizualnie, a fakt stosowania błyszczącego papieru tylko potęguje efekt tego, że kupiliśmy naprawdę fajny produkt.

m_20160828_113314

W środku znajdziemy model, który producent umieścił w przeźroczystej wyprasce z PET. Nie jest to najlepsze zabezpieczenie transportowe, ale gruby karton kompensuje nieco mniej solidne wypełnienie.

m_20160828_113349

m_20160828_113402

Oprócz quadrocoptera i aparatury w pudełku znajdziemy zestaw akcesoriów z dość nietypowym akcentem. Są nim okulary przeciwsłoneczne z naklejką JJRC. Są one jakości bazarowej, ale nie spadają z nosa, a ciemne szkła ułatwiają patrzenie w niebo i szukanie na nim modelu. Drobiazg, a cieszy !
Oprócz tego w pudełku znajdziemy osłony na śmigła, woreczek ze śrubkami, śrubokręt, ładowarkę i komplet 4 zapasowych śmigieł.

m_20160921_065023

Ładowarka jest minimalistyczna i wygląda jak pendrive. Nie ma żadnego przewodu, a jedynie gniazdo, w które wpinamy baterię na czas ładowania. Urządzenie ma w środku diodę, która świeci przez częściowo przeźroczystą obudowę. Gaśnie po całkowitym naładowaniu baterii. Prąd dostarczany ogniwu podczas tego procesu wynosi ok. 0.5A, więc ładowanie trwa ok. 45 min.

m_20160921_064450

Ogniwo ma pojemność 400mAh, napięcie znamionowe 3.7V (1S) oraz maksymalny, ciągły pobór prądu określony jako 30C, jeśli wierzyć naklejce oczywiście. Ostatni parametr oznacza tyle, że teoretycznie bateria jest w stanie zapewnić prąd rzędu 12A. Zważywszy na niewielkie silniki wydaje się to i tak wartością z zapasem. Całe szczęście, bo moim zdaniem parametry baterii są często nieco przesadzone.
Nie można natomiast powiedzieć złego słowa o czasie lotu ! Quadrocopter zaczął domagać się ładowania po ponad 6 minutach od startu. Na tle konkurencji jest to naprawdę dobry wynik !

m_20160921_064616

Całkiem nieźle oceniam także dołączoną instrukcję. Wydrukowana została na kredowym papierze, a co więcej – w kolorze. Wraz z akceptowalnymi opisami – angielski jest wciąż przeciętny, ale lepszy niż zwykle – zasługuje na pochwałę. Szkoda natomiast, że nie poświęcono miejsca na opis włączania Headless mode, informacji o słabej baterii itd. W zamian dowiemy się od czego zacząć trening latania quadrocopterem. Trochę szkoda, bo do części funkcji użytkownik musi dojść sam, a przecież po to dostaje on do rąk instrukcję.

m_20160924_093351

Budowa

H31 ma dość ciekawy, klepsydryczny kształt. Zwęża się ku środkowi, co zapewnia mu lekki, ale atrakcyjny wygląd. Podobnie zwraca uwagę jego waga. Razem z baterią jest to zaledwie 75 gramów, natomiast sam kopter waży jedyne 64g ! Nie trzeba wielkiej mocy, aby utrzymać go w powietrzu.

m_20160828_133342

Dodatkowo kadłub jest odpowiednio pomalowany, tak aby udawać, że z przodu znajduje się przyciemniana szyba. Góra wykonana jest z błyszczącego plastiku, dół z matowego. Na plus zasługuje fakt, że całość jest elastyczna i nie widać na niej śladów upadków. Nie obijałem może celowo koptera, ale parę kolizji zaliczył i naprawdę wyszedł z nich bez draśnięcia.

m_20160828_133352

Producent zdecydował się zastosować śmigła tej samej barwy zarówno z przodu, jak i z tyłu. Wygląda to dobrze, ale w dzień nieco utrudnia orientację. Same śmigła są miękkie i trudno jest je solidnie uszkodzić. Po wielu celowych spotkaniach z przeszkodami nie widać na nich w zasadzie śladu uszkodzeń, więc zbyt szybko nie będziecie potrzebowali użyć zapasowych, które dostarczył producent. Tutaj zdecydowany plus !

m_20160828_133358

Dużo lepiej w zamian prezentuje się oświetlenie quadrocoptera. Pod ramionami znajdują się diody, które świecą przez barwne, plastikowe płytki. Z przodu są one czerwone, z tyłu zielone. Nie świecą one w sposób ciągły, ale powoli pulsują. Nie przeszkadza to w lataniu, a nawet nieco pomaga, ponieważ w trawie (jeśli kopter spadnie) łatwiej jest zauważyć światło o zmieniającym się natężeniu, a nie stałym.

m_20160828_134052

Dodatkową zaletą jest fakt, że diody widać również z góry, ponieważ częściowo ich światło przebija się przez biały plastik, z którego wykonano górną część kadłuba. Model jest dobrze widoczny szczególnie po zmroku i w tym względzie nie można mu nic zarzucić.

m_20160828_134123

Producent zdecydował się dodać dodatkową diodę w przedniej części kadłuba. Świecący na czerwono punkt pomaga nam ocenić, czy model leci w naszą stronę, co w przypadku utraty orientacji może być bardzo pomocne. Gdy bateria się wyczerpuje, zaczyna ona powoli migać sygnalizując, że pora na lądowanie. Nie jest to najbardziej czytelne wskazanie, ale lepsze takie, niż żadne.

m_20160828_134110

Napęd zapewnia przekładnia z dość małym głównym kołem zębatym. Leżą one bardzo blisko obrysu ramienia i jako takie są narażone na wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia i uszkodzenia. Producent wymyślił jednak jak je zabezpieczyć.

m_20160828_133425

W zestawie dostajemy komplet osłon na śmigła, które montujemy w otworach dolnej części ramienia. Spełniają one dodatkową funkcję – chronią przekładnię poprzez całkowite jej zasłonięcie. Jest to wystarczająca motywacja do tego, żeby po założeniu ich nie zdejmować.

m_20160923_225632

Ochrona śmigieł również jest dość skuteczna. Model może się spokojnie oprzeć o ścianę, a kolizje z przeszkodami są dość sprężyste. Jeżeli nie uderzymy osłoną bezpośrednio to zdarza się, że poddaje się ona na tyle, że śmigła również zahaczają o przeszkodę. W ogólności jednak ochrona jest bardzo skuteczna.

m_20160923_225751

Osłona jest eliptycznie wygięta i zabezpiecza głównie boki, ale zachodzi również minimalnie ponad obrys quadrocoptera, więc do pewnego stopnia ochrania go także od góry. Jest lekko elastyczna i niełatwo się łamie. Przy tak niewielkiej masie modelu mamy gwarancję, że posłuży równie długo jak śmigła.

m_20160923_225744

Model ma osobno montowane podwozie, którego wypustki wkładamy w otwory w dolnej części kadłuba. Składają się na nie dwie długie płozy, które są całkiem stabilne. Quadrocopter nieco na niech podskakuje, ponieważ są sprężyste, ale nie przewraca się przy lądowaniu. Przy upadkach podwozie dość łatwo się wypina, więc warto je poprawić przed każdym startem.

m_20160828_133636

m_20160828_133458

W tylnej części kadłuba znajdziemy klapkę, pod którą znajduje się miejsce na baterię. Jej zamykanie nie należy do najłatwiejszych, ponieważ musimy jeszcze zmieścić przewody, które trzeba wpierw mocno powyginać, a nie ma na nie zbyt wiele miejsca.

m_20160828_133504

m_20160828_133601

Warto tutaj wspomnieć, że quadrocopter wykorzystuje złącze Losi Micro-T, czyli znane z wielu wcześniej recenzowanych modeli.

m_20160828_133514

Z kolei w przedniej częsci kadłuba znajdziemy także włącznik i 3-pinowe złącze do podłączenia kamery. Ten pierwszy jest naprawdę przydatny, ponieważ jak już wspominałem, wkładanie baterii wymaga nieco ekwilibrystyki. Mały detal, a cieszy.

Co do kamery, nie wiem, jak w parze idzie wodoodporność quadrocoptera do złącza kamery, którą potencjalnie można podłączyć, ale zakładam, że przynajmniej styki są zabezpieczone przed negatywnym działaniem cieczy.

m_20160828_133436

Budowa wewnętrzna

Rozebranie JJRC H31 jest dość niewdzięczną czynnością, wymagającą wykręcenia dokładnie 20 śrubek, które łączą obie części kadłuba. Do tego celu można wykorzystać śrubokręt, który JJRC dołączyło do zestawu. Pierwsze 8 śrubek znajduje się w centralnej części.

m_20160921_065206

Następnie musimy wykręcić po 2 śrubki od spodu każdego z ramion.

m_20160921_065215

Na koniec wykręcamy po 1 sztuce z wierzchu, przy samej krawędzi ramienia. Razem 20 śrubek – wszystkie są identyczne, więc mogą leżeć razem. Są drobne, więc lepiej ich nie pogubić.

m_20160921_065701

Na koniec musimy niestety zdjąć także śmigła. Ich demontaż opiera się na wykręceniu śrubki wchodzącej od góry w piastę.

m_20160921_070308

Po tej operacji jesteśmy w stanie zdjąć już górną część kadłuba. Tak wyglądał mój stół po tym kroku.

m_20160921_070504

W trakcie demontażu przytrafiła mi się też przygoda z dołączonym śrubokrętem. W pewnym momencie przestał odkręcać śrubki mimo tego, że wciąż się obracał. Postanowiłem sprawdzić, co jest tego przyczyną. Okazało się, że metalowa część została osadzona w plastikowym uchwycie na wcisk. Niestety cisnęło mi się na usta cyniczne – „jakość gwarantowana przez JJRC”.
Postanowiłem naprawić narzędzie Kropelką. Złączenie obu części po posmarowaniu klejem dało spodziewany efekt. Śrubokręt pozwolił mi nie tylko dokończyć rozkręcanie koptera, ale także złożyć go z powrotem. Pełny sukces !

m_20160921_065852

Zajrzenie pod kadłub pozwoliło się dowiedzieć na czym polega wodoodporność modelu. Kontroler lotu w dużej części został pokryty bezbarwną żywicą epoksydową (chyba). Chodziło o zabezpieczenie przede wszystkim układów scalonych, których nóżki są bardzo blisko siebie, a przez ciecz może najłatwiej je zewrzeć. Co ciekawe punkty, w których przylutowane zostały przewody od silników, nie były już w ten sam sposób zabezpieczone. Czy pokryto je w zamian jakimś środkiem hydrofobowym – wątpię.

m_20160921_070602

Od spodu PCB znajdziemy jedynie przylutowane końcówki przewodu od baterii oraz włącznik i gniazdo kamery.

m_20160921_070932

Oświetlenie jest zagwarantowane przez diody, które są wpuszczone w dolną część kadłuba. Do ich nóżek przylutowane są przewody, ale między obudową, a izolacją przewodu nie ma żadnego dodatkowego zabezpieczenia, które uniemożliwiłoby powstanie zwarcia – choćby koszulki termokurczliwej. Oczywiście jest to kwestia kosztu – ryzyko niewielkie, a cena mogła być niższa.

m_20160921_070653

Po zdjęciu górnej części kadłuba otrzymujemy także łatwy dostęp do silnika. Wystarczy go wysunąć w górę uważając przy tym, żeby nie ponadrywać przewodów.

m_20160921_070636

Sam silnik ma 7 mm średnicy i 20 mm długości. Sam wał wystaje na 5 mm i ma 1 mm grubości. W górnej części korpusu znajdują się też dwa otwory. Małe koło zębate ma średnicę 3.2 mm i 9 zębów. To tak na wypadek, gdyby ktoś szukał zamiennika.

Aparatura

JJRC wykorzystuje wzór aparatury, który znamy już z modelu X1. Różnicą jest rozmiar oraz niewielki wyświetlacz, który tym razem się pojawił. Schemat kolorystyczny również nie uległ zmianie, więc mamy niebieskie przyciski oraz czarną aparaturę. Jest ona matowa, więc w stosunku do błyszczącego plastiku wygląda po prostu lepiej i solidniej. Jest ona także niezwykle lekka, podobnie jak quadrocopter, ale mimo to budzi zaufanie jakością wykonania.

m_20160828_133944

Manipulatory są co prawda plastikowe, ale dość długie, pracują lekko i zapewniają dokładne sterowanie modelem. W zasadzie nie ma też martwej strefy. Drobne ruchy są przenoszone od razu na quadrocopter, dzięki czemu mamy nad nim pełną i precyzyjną kontrolę.

m_20160828_134012

Przyciski do trymowania to standardowe rozwiązanie, w którym każdy z nich daje się popychać w dwóch kierunkach. Ciekawostką jest to, że mimo iż aparatura zdaje się pozwalać na regulację wszystkich 4 kanałów, tak naprawdę mamy tylko pitch i pitch, czyli korektę znoszenia przód-tył i lewo-prawo. Dwa pozostałe zestawy służą do czego innego. Przycisk umieszczony po lewej stronie w osi pionowej to włączanie kamery i robienie zdjęć – pod warunkiem, że wcześniej podłączyliśmy urządzenie do nagrywania. Trym yaw, czyli poziomy, po lewej stronie to z kolei aktywowanie Headless mode (w prawo) oraz One Key Return (w lewo).

m_20160923_23027

Pozytywnym akcentem jest obecność wyświetlacza w dolnej części aparatury. Zaskakuje on o tyle, że większy i droższy model X1 takowego nie posiadał, a tutaj zdecydowano się go umieścić. Informacje, które prezentuje nie odbiegają od tego, czego się spodziewamy. Mamy informację o ustawieniu trymów; najwyższą, aktualną, procentową wartość wychylenia manipulatora, stan baterii i wreszcie poziom sygnału aparatury. Ten ostatni to oczywiście bzdura i jedyną wartością jaką niesie jest fakt, czy aparatura i quadrocopter są sparowane. Paski, które pokazują stan sygnału zapalą się dopiero wtedy, gdy bindowanie się zakończy.

m_20160828_133959

W górnej części aparatury znajduje się dioda, która sygnalizuje jak zawsze stan włączenia aparatury. Oprócz tego miga ona przed zbindowaniem.
Pokrętła, które widoczne są w górnej części aparatury pełnią jedynie funkcję ozdobną i służą dokładnie niczemu.

m_20160828_134017

Przyciski w górnej części aparatury pozwalają na kontrolę prędkości lotu (lewy) oraz wykonywanie przewrotów (prawy).

m_20160828_140833

Z tyłu znajduje się klapka, która kryje koszyczek na baterie. Do zasilania potrzebujemy 4 ogniw AA, czyli „paluszków”.

m_20160923_230250

m_20160923_230301

Wodoodporność

Ten punkt pojawił się w recenzji po raz pierwszy, gdyż quadrocoptery na ogół nie są fabrycznie wodoodporne. Mimo, iż są środki chemiczne, które gwarantują nam, że możemy utopić nasz sprzęt bez ryzyka, nie jest to rzecz, którą dostajemy od razu po zakupie. JJRC zdecydowało się na taki krok, więc naturalną konsekwencją było wrzucenie go do wody !

m_20160919_190644

W tym celu napełniłem nią największą miskę, jaką znalazłem i zupełnie przypadkiem w niej wylądowałem. Warto tutaj dodać, że poziom wody był wystarczający, żeby cały quadrocopter zatonął. No i faktycznie tak się po chwili stało. Kiedy model zaczął się zanurzać dodałem mocno gazu, ale woda postawiła taki opór śmigłom i przekładni, że model po chwili wyłączył silniki i zamigał czerwoną diodą z przodu sygnalizując, że dalej nie poleci. Po paru sekundach LED na dziobie zaczął świecić w sposób ciągły – model był gotowy do kolejnej próby. Oczywiście w tym samym czasie całkiem zatonął i musiał stoczyć nierówną walkę z żywiołem. Nie był w stanie wystartować.

m_20160919_201028

Po wyłowieniu z wody model wciąż działał i był gotowy do lotu. Lekcja pierwsza – JJRC H31 jest wodoodporny. Lekcja druga – jeżeli puścisz gaz w wodzie na dłużej niż parę sekund, trzeba będzie się niestety zamoczyć, bo model pójdzie na dno. Nauczony poprzednim doświadczeniem spróbowałem nie tyle lądować w wodzie, ile opadać na nią i podrywać model z powrotem. To akurat zadziałało.

m_20160919_201101

Ostatni test polegał na tym, żeby wylądować na powierzchni wody, ale trzymać gaz na tyle, żeby model nie tonął. Ten test również zniósł dzielnie i po kąpieli żwawo poderwał się do góry.
Po kontakcie z wodą musi ona oczywiście z modelu wykapać, żeby zaczął latać tak lekko, jak wtedy, gdy jest suchy. Nie przeszkadza mu to jednak wykonywać flipów, podczas których chlapie on na lewo i prawo niczym pies po kąpieli.

m_20160919_201316

m_20160919_201326

Zdarza się, że po chwilowym zanurzeniu akcelerometr potrafi się nieco pogubić i model zaczyna lekko uciekać w jedną ze stron – sprawdziłem, nie jest to wina zalegającej cieczy ! Posadzenie go na ziemi i rekalibracja rozwiązują problem. Ponadto jednak model znosi kąpiele wzorowo i tak jak podaje producent – jest on wodoodporny !

m_20160919_201353-1

Charakterystyka lotu

JJRC H31 z łatwością podnosi się z ziemi i w sposób bezproblemowy utrzymuje stabilny zawis. Przyznaję od razu, że nie ucinałem śmigieł, co widać było w reklamie tego modelu, ale szkoda mi było przeprowadzać tak skrajny test i niszczyć sprzęt.

Jeżeli chodzi o sam lot, mamy dostępne 3 tryby. Pierwszy z nich, najwolniejszy, jest całkiem udany i kopter porusza się w nim żwawo. Nie jest to może ten poziom, żeby walczyć z wiatrem, ale do latania po domu jest jak najbardziej wystarczający.

Drugi z trybów jest bardziej dynamiczny i jeśli cenicie sobie precyzję kontroli quadrocoptera to polecam przy nim pozostać. Lot jest dynamiczny i wystarczy do zabawy na dworze, nawet jeśli lekko zawieje. W przypadku gorszych warunków pozostaje jeszcze tryb 3 – najszybszy. W nim quadrocopter naprawdę robi co może. Wychylenia są mocne, a szybkość lotu, wraz ze zwrotnością są naprawdę zadowalające.

m_20160828_134123

Yaw rate zmienia się wraz z wybranym trybem. W dwóch pierwszych jest on proporcjonalny i pasuje do pozostałych kanałów. W trzecim znacząco przyspiesza i wypada gdzieś pomiędzy szybkim, a szalonym. JJRC, podobnie jak Eachine lubi w swoich kopterach podkręcać ten parametr ponad miarę, ale tym razem przynajmniej nie przesadzili. Co prawda quadrocopter potrafi wirować w miejscu bardzo szybko, ale sprawę ratują dłuższe manipulatory. Dzięki ich precyzji działania jesteśmy w stanie zrobić zwrot niemalże w miejscu, ale wciąż w miarę precyzyjnie. Pojawia się lekki „poślizg” po ostrym zwrocie i kopter jeszcze chwilę kontynuuje obracanie. Nie jest to uciążliwe, ale zauważalne i świadczy o tym, że przesadzono z tempem obrotu w osi pionowej.

m_20160828_134146

Do pozytywów można zaliczyć bardzo dobry stosunek mocy do masy. Mimo iż JJRC H31 ma 7 mm silniki, swobodnie startuje i jedyny moment, kiedy zdarza mu się tracić pułap występuje podczas lotu w najszybszym trybie, przy pełnym wychyleniu prawego manipulatora. Wtedy, mimo dodawania gazu, następuje niewielka utrata wysokości, aczkolwiek trzeba oddać, że kopter naprawdę mocno się wtedy pochyla. Wszystkie pozostałe manewry wykonywane są w zasadzie bez zająknięcia i nawet kręcąc ciasne bączki (przypominam – szybki yaw rate), model wciąż ma siłę się wznosić. Pod tym względem duży plus.

m_20160828_134134

Bardzo podoba mi się także stabilizacja w locie. Nawet w trzecim trybie quadrocopter z silnego wychylenia wraca do poziomego zawisu szybko, ale płynnie, nie tracąc przy tym równowagi. To co było bolączką w przypadku JJRC X1, czy Hubsana H107C tutaj nie występuje. Z każdego manewru model wychodzi miękko i nie nerwowo.

m_20160828_134155

Dodatkowym atutem są dobrze wykonywane przewroty w powietrzu. Kopter w zasadzie nie traci wysokości, a sam manewr odbywa się szybko. Nawet po zamoczeniu model jest w stanie wykonać flip, choć oczywiście wtedy daje o sobie znać zwiększona chwilowo masa.

Jeśli chodzi o Headless mode to nie ma sensu się zbyt długo o nim rozpisywać, ponieważ quadrocopter traci oryginalny kierunek podobnie jak wielu innych jego poprzedników. Tak, tryb ogólnie działa, ale jak zawsze utrzymuje poprawny kierunek przez pierwszą minutę działania jak dobrze pójdzie. Oczywiście wraz z tym, jak przestaje poprawnie działać Headless mode, One Key Return również. Dla przypomnienia – ta funkcja powoduje lot w tył zgodnie z kierunkiem, który wskazuje tył w Headless mode.

Podsumowanie

JJRC H31 to naprawdę udany quadrocopter. Zapowiadana wodoodporność, jak i stabilność lotu nie są tylko pustymi frazesami. Trzy tryby lotu zapewniają dużą elastyczność, jeśli chodzi o nasz poziom zaawansowania, a radość z lotu dopełnia precyzyjnie działająca aparatura. W trakcie nauki z pewnością docenimy dobrze zrobione osłony na śmigła, a zaawansowani przychylnie spojrzą na zwrotność, tempo lotu i zapas mocy, który pozwoli wykonać wiele ostrych manewrów. Wielkim plusem jest też duża wytrzymałość quadrocoptera na upadki. Śmigła oraz kadłub dzielnie znoszą błędy pilotażu, a kąpiel w stawie nie będzie wymagała nagłego ratowania i suszenia modelu. Ponad 6 minut lotu na jednej baterii to wynik, z którego JJRC również powinno być zadowolone.
Oczywiście H31 można wypomnieć przeciętnie działający Headless mode, ciasnotę wewnątrz kadłuba, która wymaga skręcania przewodów od baterii, zbyt szybkie yaw rate (w trzecim trybie), czy wypadające czasem podwozie. W moim jednak przekonaniu są to detale, które w modelu za ok. 120 zł są całkowicie akceptowalne, ponieważ H31 spełnia jednocześnie 2 funkcje. Jest idealny dla początkujących, którzy łatwo go nie zepsują, ale także zapewni radość, gdy wpadnie w ręce kogoś doświadczonego. Aha, no i w zestawie dostajemy okulary przeciwsłoneczne ! 😉

Ocena 4Śmigła.pl: 4.5 / 5 grade_1grade_1grade_1grade_1grade_1_2

Kup: Gearbest – JJRC H31

%d bloggers like this: