Recenzja: Blade Nano QX

Jeżeli ktoś śledzi dostępne na rynku quadrocoptery to z pewnością musiał słyszeć o marce Horizon Hobby i ich serii Blade. Autorski projekt (nie podróbka), wysoka jakość wykonania i dbałość o szczegóły to cechy, których możemy się spodziewać po tych quadrocopterach. W parze z tym niestety idzie też wysoka cena. Nano QX to jeden z bardziej znanych modeli z półki „zabawkowej”, a więc przeznaczonych dla ambitnych amatorów. Aby zrozumieć dlaczego chińscy producenci tak chętnie wzorują się na projekcie firmy Horizon Hobby należy przyjrzeć się mu z bliska i ocenić, czy jest on wart swojej wcale niemałej ceny.

W pudełku

Blade Nano QX przychodzi do nas w całkiem dużym pudełku. W odróżnieniu od tych należących do modeli projektowanych / kopiowanych w Chinach, jest ono z zewnątrz dość skromne – w formie i treści. Jak zawsze jednak – zaglądamy do środka !

IMG_20150527_001

Wnętrze pudełka stanowi forma styropianowa, która gwarantuje, że nasz model przetrwa nawet najbardziej wyboistą drogę podczas transportu. Na jej wierzchu zrobiono wyżłobienia, które mieszczą dość grubą instrukcję (wiele języków), jak i zapasowy komplet śmigieł, gumek do montażu kadłuba i zapasową podkładkę pod kontroler lotu. Sama instrukcja jest najbardziej dokładną, jaką dotychczas widziałem. Oprócz oczywistości, takich jak nauka sterowania i opis części, przygotowano również obszerny dział „Troubleshooting”, tabelę zgodności z poszczególnymi aparaturami i wreszcie opis znaczenia diod na quadrocopterze (kolor i pulsacja) oraz aparaturze. Słowem – pełny komplet informacji.

IMG_20150527_004

Pod wieczkiem kryje się właściwy model oraz aparatura. Są także specjalne otwory, w których znajdziemy baterię, ładowarkę i zapasowy kadłub dla quadrocoptera.

IMG_20150527_006

Reasumując, otrzymujemy pancernie zapakowany model wraz z pełnym zestawem akcesoriów. Oprócz tego, co wspomniałem, w środku znajdziemy jeszcze ostrzeżenie związane z procedurą parowania quadrocoptera z aparaturą, oraz skróconą instrukcję. Wspomniane już śmigła i zapasowa kabina są celowo w kolorze zielonym, w odróżnieniu od oryginalnego – zółtego. Możemy nadać modelowi taki wygląd, jaki bardziej nam pasuje.

IMG_20150527_009

Dla osób, które przyzwyczajone są do ładowarek z przewodem tutaj będzie niespodzianka. Ta od Nano QX wygląda jak pendrive, który z jednej strony ma końcówkę USB, a z drugiej gniazdo micro JST. Baterię można podłączyć tylko jedną stroną dzięki odpowiednim wycięciom, co uchroni nas przed zamianą polaryzacji.

IMG_20150527_010

IMG_20150527_011

Budowa

Sylwetka quadrocoptera przezentuje się bardzo dobrze. Cienkie ramiona i opływowy kształt sugerują dwie cechy: szybkość i lekkość. Faktycznie, waga Nano QX jest naprawdę niewielka i pozwala mu być naprawdę zwrotnym. Model jest także relatywnie cichy – małe silniczki w połączeniu z dobrymi śmigłami dają mu wystarczającą siłę nośną, nie robiąc przy tym nadmiernego hałasu.

IMG_20150527_013

Ramiona quadrocoptera są dość cienkie i puste w środku, dzięki czemu można było wewnątrz nich puścić przewody do silników. W przekroju poprzecznym mają kształt odwróconej litery „U”, co jest doskonałym kompromisem między sztywnością dającą stabilny lot i elastycznością, która zwiększa odporność na uszkodzenia. Warto też zauważyć bardzo ładne prowadzenie samych przewodów od silnika – wewnątrz ramienia są uchwyty, które nie pozwalają im się wysunąć.

IMG_20150527_021

Integralną częścią ramienia jest mocowanie silnika oraz osłona śmigieł. Mimo iż bardzo cienka, skutecznie chroni je przed uszkodzeniem przy kolizji, a to dlatego, że sam quadrocopter jest bardzo lekki. Osłony w niewielkim stopniu zachodzą ponad śmigło, ale za to sam kadłub znajduje się sporo ponad nimi, więc w przypadku „dachowania” przejmuje całość uderzenia. Sama rama jest też giętka, co powoduje, że quadrocopter spada miękko i nie doznaje żadnych uszkodzeń.

IMG_20150527_029

Mocowanie silnika jest dość przemyślane – trzymany jest on od dołu, wokół, a przed wysunięciem w górę chronią go dwa plastikowe „ząbki”. Tym sposobem w miarę łatwo jest go zdemontować i założyć nowy. Ramię, jak już wspomniałem, wykonane jest z elastycznego materiału, więc wyłamanie „ząbków” mocujących silnik nie będzie takie proste.

IMG_20150527_016

Blade Nano QX w pierwszym kontakcie wydaje się dość kruchy. To głównie za sprawą kadłuba, który wykonany jest z cieniutkiej wypraski, która mimo iż elastyczna, jest także podatna na uszkodzenia. W całej eksploatacji modelu parę razy zdarzyło mi się lądować „do góry” nogami, co nie zrobiło wrażenia na szkielecie quadrocoptera, ale zostawiło rysy i drobne pęknięcia w/w wypraski, która jak pisałem jest najbardziej wystającym elementem wierzchu quadrocoptera.

IMG_20150527_028

Sam kadłub zamocowany jest na dwóch plastikowych „kołkach”, które wystają z bocznej części szkieletu quadrocoptera. Kadłub ma dwa otwory po bokach, w które włożone są gumowe pierścienie. To one trzymają całość w jednym miejscu. Na wypadek gdybyśmy je jakimś cudem zgubili – producent daje nam zapasowe wraz z modelem.

IMG_20150527_017

Zapewne zastanawiacie się, jak rozwiązano oświetlenie quadrocoptera. Otóż ten element pominięto całkowicie. Blade Nano QX ma tylko jedną diodę umiejscowioną na samym kontrolerze lotu, która sygnalizuje aktualny tryb lotu. Niebieski to tryb ze stabilizacją 6-osiową, natomiast czerwona to tzw. tryb acro, czyli stabilizacja 3-osiowa. Światło diody prześwituje nieco przez cienką wypraskę pełniącą rolę kadłuba, więc w trakcie lotu możemy w miarę łatwo się zorientować, w którym trybie aktualnie jesteśmy. Dodatkowo pulsuje ona na czerwono po włączeniu quadrocoptera miga (szybko) na niebiesko w trakcie bindowania, czyli łączenia z aparaturą. I tyle. W ciemności recenzowanym modelem na pewno nie będzie się dało polatać. Niestety.

IMG_20150527_021

Bateria o pojemności 150 mAh mocowana jest w plastikowej obejmie pod quadrocopterem. Z tego, co przeczytałem na forach internetowych dość często zdarza się, że bateria jest posadowiona zbyt luźno. Mnie akurat trafiło się tak, że wręcz wypadała, gdy tylko przechyliłem quadrocopter w tył. Na szczęśćie okręcenie ogniwa parę razy żółtą taśmą klejącą spowodowało, że przestało się samoczynnie wysuwać i można było się skupić na lataniu. Niby mankament, ale szkoda, że z taką wadą model trafił do produkcji. Trzeba brać to pod uwagę także zamawiając zapasowe baterie, które mogą się nieznacznie różnić. Wspomniana już operacja na szczęście je ratuje.

IMG_20150527_032

Baterię podłączamy do quadrocoptera cienkim przewodem, który zakończony jest złączem microJST. Aby zapobiec odwróceniu polaryzacji podczas podpinania ogniwa, producent umieścił czerwony znacznik zarówno na gnieździe, jak i samej baterii. Tylko w tej konfiguracji można je ze sobą połączyć.

IMG_20150527_019

Czas lotu to około 5 minut. Nano QX nie odstaje tutaj od ogólnie przyjętej normy.
Słaba bateria jest sygnalizowana przez wolne pulsowanie czerwonej diody pod kadłubem quadrocoptera – tej samej, które odpowiada za tryb lotu. W tym czasie możemy swobodnie sterować modelem, by bezpiecznie posadzić go na ziemi. Mamy na to co najmniej paręnaście sekund.

Budowa wewnętrzna

Horizon Hobby przewidziało, że silniki nie są wieczne, a nie każdy lubi parzyć sobie palce lutownicą. Każdy z silników ma więc na końcu przewodów wtyk micro JST, który umieszcza się w odpowiednim gnieździe. Jedyną wadą tego rozwiązania jest fakt, że polegamy na częściach od producenta, które wcale nie są najtańsze, podobnie jak sam quadrocopter. Kupując silnik np. z Banggood (taki sam jak w Eachine CG023) będziemy musieli sami zarobić odpowiedni wtyk, bądź zlutować razem przewody od nowego i starego motoru.

IMG_20150527_020

Demontaż kadłuba nie jest specjalnym wyzwaniem – należy tylko zdjąć go z dwóch plastikowych kołków wystających z boku. Pod spodem znajdziemy bardzo czysto wykonaną płytkę PCB, cieniutką antenę i przewody od baterii, które oprócz tego, że są przylutowane, przymocowano dodatkowo klejem. Bardzo dobry pomysł, zważywszy na to, że wielokrotnie się je szarpie przy wkładaniu i wyjmowaniu baterii.

IMG_20150527_026

Aparatura

Sprzęt, który otrzymujemy do sterowania z wersją RTF (Ready To Fly) nie jest najzgrabniejszym, jakiego można się spodziewać, chyba że jest się absolutnym fanem Batmana i jego batarangu 🙂 Wiadomo jednak, że de gustibus non disputandum est (o gustach się nie dyskutuje), choć dość długa, sztywna antena wcale nie pomaga polubić tej aparatury.

IMG_20150527_041

Na tle pozostałych kontrolerów ten wypada dość skromnie, choć funkcjonalnie. Manipulatory mają jeden rodzaj końcówek – cienkie i zakończone „koroną”. Wygodne do sterowania zarówno kciukami, jak i poprzez „szczypanie” (pinching), choć są one odrobinę za krótkie. Wokół manipulatorów mamy dwa wytłoczone pierścienie na których znajdują się przyciski do trymowania. Ponownie nie należą one do najwygodniejszych, ale też trudno jest się pomylić przy ich naciskaniu. Na plus zasługuje fakt, że możemy regulować osobno wszystkie 4 kanały, co wciąż jest rzadkością.

IMG_20150527_042

Same manipulatory są również przyciskami. Prawy służy do zmiany prędkości lotu – wolny, bądź szybki. Z kolei lewy odpowiada za przełączanie między trybem „atti” (6-osiowa stabilizacja) i „acro” (3-osiowa), czyli stabilizowanym (powrót do zawisu po puszczeniu prawego drążka) oraz akrobatycznym, w którym quadrocopter nie wraca sam do zawisu. Ten ostatni omówię szerzej w „Charakterystyce lotu”.

IMG_20150527_048

Pośrodku aparatury znajdziemy suwany przełącznik do jej włączania oraz diodę sygnalizującą stan pracy. Miga ona w wolniejszym trybie lotu i pali się w sposób ciągły w szybkim.
Dodatkowo pod nią umieszczono zaślepiony przycisk Mode 1/2, który być może miał pozwalać na zmianę trybu aparatury – niestety instrukcja na ten temat milczy, a kawałek plastiku wcisnąć się nie pozwala.

IMG_20150527_043

Aparatura i quadrocopter komunikują się przy pomocy protokołu Spektrum DSMX, który jest jednym z używanych przez modelarzy. Oznacza to, że Nano QX można sterować przy pomocy jednej z porządnych aparatur takich jak DX6i, czy DX8i. Umożliwia to oczywiście dokładniejszą kontrolę i większy zasięg. Oryginalna aparatura dołączona do Nano QX – model MLP4DSM – pod względem tego ostatniego raczej mnie rozczarowała. Recenzowany przeze mnie Eachine CG023, który jest 4 razy tańszym klonem Nano QX, zapewnia stabilniejszą łączność z quadrocopterem, niż tutaj. Pod tym względem jestem mocno rozczarowany. Sytuację ratuje użycie jednej z wspomnianych wyżej aparatur, ale oczywiście drastycznie podbija to koszty, a sam Nano QX tani nie jest.

IMG_20150527_047

Aparatura pracuje na 4 bateriach AA (paluszki). Umieszczamy je tradycyjnie w tylnej części kontrolera.. Kwadratowego wybrzuszenia nie da się nie zauważyć, bo nijak nie pasuje do kształtu aparatury. Dobrze, że przynajmniej jej waga jest odpowiednia nawet z bateriami. Wszystko schowane za klapką, która zamykana jest tylko na zatrzask. Żadnych śrubek.

IMG_20150527_046

Procedura bindowania jest także nieco inna, niż w pozostałych quadrocopterach. Tutaj aparatura jest fabrycznie skojarzona z kupionym przez nas quadrocopterem i łączy się z nim (i tylko nim) automatycznie. Oczywiście można przeprowadzić procedurę parowania aparatury z innym Nano QX, co z kolei jest opisane na klapce baterii.

IMG_20150527_045

Żeby udało nam się połączyć quadrocopter z aparaturą, należy najpierw włączyć ją, a dopiero potem sam zdalnie sterowany model. Parę sekund po jego uruchomieniu, przejdzie on w tryb bindowania (szybko migająca niebieska dioda), a udane parowanie potwierdzi stale świecącym światłem czerwonym (tryb acro), bądź niebieskim (tryb stabilizowany). Podobnie jak w Hubsanie, nie potrzebne jest tutaj dodawanie gazu – bindowanie odbywa się całkowicie automatycznie. Odradzam jednak włączać urządzenia w odwrotnej kolejności niż podana – wtedy parowanie zupełnie mi się nie udawało.

Sama aparatura po włączeniu wydaje pojedynczy pisk, a w trakcie bindowania milczy, podobnie jak dioda, która świeci na czerwono niezależnie od wszystkiego. Zaczyna migać dopiero w szybkim trybie lotu, a wraca do światła ciągłego w wolnym.

Charakterystyka lotu

Nano QX ma 2 tryby lotu – wolniejszy i szybszy. Już w tym pierwszym model porusza się całkiem żwawo, więc nauka może wcale nie być taka łatwa. W drugim lata się zdecydowanie szybciej i tam faktycznie quadrocopter pokazuje swoje możliwości.

Nano QX nie lubi wiatru, a to głównie za sprawą swojej niewielkiej masy. Co prawda w szybszym trybie jest się w stanie przeciwstawić podmuchom, ale przyjemności nie ma w tym żadnej. W lekkim wietrze Nano QX lata swobodnie i jest całkiem szybki. Pod względem przędkości przelotu i dynamiki wznoszenia jego klony sprawują się równie dobrze i tutaj rewolucji nie ma. Jedyny parametr, w którym okazuje się lepszy jest yaw rate, czyli obrót w osi pionowej. Pozwala to robić dynamiczniejsze zwroty. Czuć również dobre spasowanie z pozostałymi kanałami sterowania.

IMG_20150527_036

Domyślnie model włącza się w trybie stabilizowanym (atti), który sygnalizuje świecąc wbudowaną w kadłub diodą w sposób ciągły na niebiesko. Horizon Hobby nazywa ten tryb SAFE, czyli Sensor Assisted Flight Envelope. Nie ma w nim jednak nic wyjątkowego w stosunku do znanej już nam dobrze stabilizacji 6-osiowej, jak to zwykło się mówić w stosunku do pozostałych quadrocopterów.

W porównaniu do wielu recenzowanych przeze mnie modeli, ten dość ospale wraca do pozycji zawisu. Daje to wrażenie bardzo płynnego lotu, ale też powoduje, że model ma w powietrzu większą inercję – dłużej leci w kierunku, z którego wrócił do pozycji zawisu. Mnie osobiście średnio to odpowiada i wolę modele, które stabilizują się nieco gwałtowniej.

Prawdziwe wyzwanie zaczyna się jednak w trybie acro.

IMG_20150527_038

Latanie w tym trybie nie jest proste, ponieważ raz przechylony quadrocopter nie wróci sam do pozycji zawisu – musimy go do niej doprowadzić samodzielnie. Daje to spore możliwości, ale też wymaga naprawdę dużej wprawy. Latałem Symą X1, która nie miała tylko ten rodzaj stabilizacji (3-osiowy) i sobie z nią poradziłem, ale mimo tamtych doświadczeń Nano QX okazał się nie lada wyzwaniem. W wolnym trybie quadrocopter dość wolno reaguje nawet na maksymalne wychylenie drążków, więc nie jest łatwo korygować toru lotu. W szybkim, manipulatory są tak czułe, że trudno jest ustabilizować lot bez wywrócenia modelu „do góry nogami”. Niewielkie rozmiary quadrocoptera nie pomagają ustawić go w pozycji poziomej, wobec czego sterowanie w trybie acro może nastręczyć sporo trudności. Nie bez przypadku jest to tryb dla zaawansowanych i tutaj mówię to z pełnym naciskiem na to słowo.

Wykonywanie flipów w Nano QX to już w ogóle wyzwanie. Otóż w trybie stabilizowanym (niebieski kolor) nie ma w ogóle takiej możliwości. Musimy zmienić na tryb acro (czerwony kolor). W nim również nie wykonamy żadnego z manewrów tak jak zwykle, czyli przez naciśnięcie któregoś z przycisków. Manewr musimy od początku do końca wykonać samodzielnie, a ponieważ stabilizacja jest wyłączona, model możemy dowolnie obrócić w powietrzu. Czy jest to łatwe ? Nie ! Czy jest to satysfakcjonujące ? Tak !
Wykonanie flipu odbywa się poprzez gwałtowne wychylenie prawego drążka w kierunku, w którym chcemy zrobić przewrót z jednoczesnym dodaniem gazu przed odwróceniem się „do góry nogami” oraz puszczeniem go w drugiej części manewru. Wykonanie tego wszystkiego na dołączonej aparaturze jest nie lada wyzwaniem. Udało mi się to parę razy, ale musiałem się mocno napocić. Muszę jednak przyznać, że swoboda sterowania w tym trybie jest naprawdę niezłym doświadczeniem. To był także powód, dla którego dodałem ten model do mojej kolekcji.

Podsumowanie

Długo wahałem się nad oceną Nano QX. Jest to autorski projekt o naprawdę doskonałych parametrach lotu, a możliwość zmiany trybu ze stabilizacji 6-osiowej na 3-osiową jest absolutnie unikalna i niespotykana. Jakość wykonania również jest bez zarzutu. Nawet na takim produkcie są jednak pewne rysy – brak oświetlenia wyklucza latanie po zmroku, a zasięg aparatury przy długiej, wystającej antenie jednak rozczarowuje. Oczywiście można użyć innej, opartej o protokół DSM2/DSMX, która pozwoli na jeszcze lepszą kontrolę, ale co najmniej podwoi to koszt zakupu modelu. A właśnie, cena Nano QX jest naprawdę wysoka, więc oczekiwania też mają prawo takie być. Czy quadrocopter firmy Horizon Hobby je spełnił ? Prawie. Dlatego też pozostałem przy ocenie 4.5 (zamiast pełnego 5.0). Jeżeli komuś nie przeszkadza brak diod, a szuka modelu, który jako jeden z niewielu ma tryb acro i jest naprawdę solidnie wykonany to nie ma na co czekać – Nano QX poradzi sobie z każdym manewrem !

Ocena 4Śmigła.pl: 4.5 / 5 grade_1grade_1grade_1grade_1grade_1_2

Germanrc.pl: http://germanrc.pl/pl/p/Blade-Nano-QX-SAFE-Dron-RTF-2%2C4GHz-Mode-2/4128 (423 zł)
www.modelmotor.pl: http://www.modelmotor.pl/blade-nano-qx-rtf-mode-2.html (432 zł)
Nikogroup.pl: http://nikogroup.pl/blade-nano-qx-rtf-mode-2-p-40345.html (450 zł)
Amazon.com: http://www.amazon.com/BLADE-Nano-QX-RTF-Quadcopter/dp/B00SNEJA92 (85.39 USD – ok. 320 zł)

%d bloggers like this: