Przechowywanie i noszenie kopterów FPV.

Kiedy już kupimy aparaturę, quadrocopter, gogle FPV, na pewno, prędzej czy później, okaże się, że nie bardzo wiadomo w czym te wszystkie „graty” zabrać. W moim przypadku zaczynało się od płóciennych toreb, noszenia rzeczy w rękach, aparatury na szyi itd. Dużo lepiej będziemy się jednak prezentować, jeśli okaże się, że cały nasz sprzęt ma swoje miejsce w odpowiednich torbach, a my mamy przede wszystkim wolne ręce, bo nie wiadomo dokąd się z naszym quadrocopterem zapuścimy. Oto parę propozycji, które albo aktualnie wykorzystuję, albo używałem. Pomysły obejmują różne segmenty cenowe, więc czytajcie bez obaw, że zbankrutujecie na zakupach. Zapraszam!

Torba na aparaturę

Jedną z pierwszych rzeczy, które warto rozważyć, to odpowiednie etui, w którym możemy transportować aparaturę. Jeżeli mieliśmy szczęście to otrzymaliśmy takowe kupując sprzęt. Nasz kontroler powinniśmy zabezpieczyć na dwa sposoby. Po pierwsze dobrze jest kupić lub wydrukować osłonki na manipulatory. Jest to najbardziej wystająca i krucha część sprzętu, więc musimy o nie zadbać. Nakładki ustawiają drążki w pozycji środkowej i usztywniają je tak, aby się nie poruszały i nie wyłamały. Modele dla drukarek 3D znajdziemy na stronie Thingiverse np. pod taką frazą wyszukiwania: https://www.thingiverse.com/search?q=taranis+protector

Osłony na manipulatory dla Taranisa X9D – wydruk 3D na podstawie projektu pobranego z Thingiverse
FrSky Taranis X-Lite z fabrycznymi osłonami manipulatorów

Druga rzecz to samo etui. Warto chronić sprzęt przed kurzem, gdy leży w domu, zaś w drodze dobrze jest zagwarantować, że nie poobija się zanadto, przełączniki nie wyłamią, a wyświetlacz nie porysuje. Co prawda ślady zużycia dodają prestiżu pilotowi, ale aparatura na ogół będzie nam służyć lata i jest często nietanim zakupem. Mnie udało się na HobbyKing znaleźć odpowiedni futerał, który mieści aparaturę i gogle pod warunkiem, że nie są to „kubełki”. Na zewnątrz znajduje się 5 rzepów, które pozwalają z wierzchu przypiąć quadrocopter. Da sięz zamocować zarówno coś mniejszego np. EMax BabyHawk, aż do kopterów na ramie ~225mm.

Emax Babyhawk przypięty jednym z rzepów. Tak małych kopterów możemy zamocować kilka – znajdzie się dla nich miejsce
Fury 5X przypięte do torby na aparaturę

Na środku znajduje się rzep, którym przypinamy środek ramy. Dodatkowo możemy też dopiąć każde z 4 ramion koptera. Rama w rozmiarach 220-225 pasuje idealnie, ale 250 także da się transportować, tylko zależnie od kształtu nie przypniemy wszystkich ramion. W przypadku ram typowo wyścigowych na ogół nie złapiemy środkowym rzepem samego kadłuba, ale przynajmniej 2 z 4 ramion, co pozwoli bezpiecznie przenosić kopter wraz z torbą.

Środek był wyłożony gąbką i jeśli tylko macie możliwość kupna takiego etui to szczerze polecam. Gąbkę można po kawałku wyrywać, dopasowując kształt wyściółki do sprzętu, który przenosimy. W tym przypadku były to 3 warstwy pocięte w drobną kostkę, dzięki czemu można było dość dokładnie dobrać kształt i zabezpieczyć sprzęt w transporcie. U mnie gąbka jest już w zasadzie w całości wyjęta, ponieważ gogle z aparaturą siedzą wystarczająco ciasno.

Po drugiej stronie mamy 2 kieszonki, w których zmieszczą się podstawowe narzędzia, parę zapasowych śmigieł itd. W przypadku większych kopterów będzie dość ciasno, ale dla kopterów w rozmiarze 2″, 3″ (cali) zmieszczą się śmigła, śrubokręty lub klucze imbusowe, a może nawet baterie. Do Babyhawka noszę zapasowe części (śrubki, śrubokręty, klucze, śmigła), a w drugiej kieszonce mieszczą się pakiety – razem 5 sztuk od 300mAh (2S) do 450mAh (3S).

Etui od Turnigy kupione w HobbyKing mieści więc wszystkie elementy, które potrzebuję by pójść polatać małym kopterem. Całość nie jest zbyt ciężka i z łatwością można ją wrzucić do samochodu, bądź nawet wziąć ze sobą.

Tak małe etui nie jest bez wad. Przede wszystkim nie jest ono w stanie pomieścić pakietów Li-Po, szczególnie większych typu 3S, czy 4S i pojemności 1000mAh, bądź większej. Takowe musimy transportować osobno. Ponadto wprost od producenta nie dostajemy możliwość noszenia torby na ramieniu – jest jedynie rączka za którą możemy przenosić sprzęt. Oczywiście takie etui możemy wrzucić np. do plecaka.

Etui na drobne narzędzia i części

Z HobbyKing ściągnąłem też swego czasu miękkie etui do przenoszenia części i narzędzi. Mają kształt piórnika i są zamykane na suwak. Dobrze sprawdzają się do przenoszenia drobniejszych elementów, których nie chcemy pogubić, a jednocześnie przydadzą się nam, gdy będzie potrzebna nagła, nieskomplikowana naprawa.

Jak widać na zdjęciu poniżej, w torebce Turnigy nieco się zmieści. Wśród drobnostek, które noszę ze sobą są m.in. klucze do odkręcania śmigieł, taśma izolacyjna oraz dwustronna, małe boczne szczypce (m.in. do przycinania opasek zaciskowych), klucze do odkręcania anten FPV (choć nigdy z nich nie korzystałem) i wreszcie komplet różnych opasek zaciskowych.

Typowy plecak

Jeżeli macie quadrocopter wyścigowy, prawie na pewno nie chcecie go nosić w walizce. Jest ona sztywna, nieporęczna i jeśli kopter potrzebuje tak dobrej ochrony podczas transportu, to znaczy, że coś zrobiliśmy nie tak, bo rozbijając go poddajemy ramę dużo ostrzejszej próbie, niż podczas transportu. Dodatkowo, walizka zawsze będzie nam zajmowała ręce. Nie bez przyczyny wśród pilotów FPV królują wszelkiej maści plecaki. Są one często bardzo pojemne i mieszczą swobodnie zarówno sprzęt, jak i części zapasowe. Gdy doszedłem do wniosku, że wygodniej będzie mi nosić sprzęt na plecach, rozejrzałem się za zwykłym szkolnym plecakiem.

Zwyczajny plecak z elastycznymi linkami po bokach

Jedynym warunkiem, który był istotny to klamry, mocowania i/lub jakieś paski na zewnątrz. Pozwalają one przypiąć koptery, by nie zajmowały dodatkowego miejsca i dało się je łatwo wydobyć. Co więcej, z całego osprzętu to one są najbardziej trwałe, więc w odróżnieniu od gogli, czy aparatury, mogą nie być osłonięte. Wspomniany już plecak miał z boku dodatkowe, poziome paski z klamrami, które pozwoliły chwycić ramę od typowych, 5-calowych modeli.

Kopter chwycony za ramę i przypięty na drugim boku plecaka
Kopter, a poniżej 3 baterie Li-Po w bocznej kieszeni

Mniejszy sprzęt udało mi się sprytnie zawinąć wokół jednej z gumek, która trzymała się na wystającym uchu plecaka. Wymagało to nieco zabawy, ale tym sposobem Babyhawk mógł również podróżować na zewnątrz.

EMax Babyhawk przypięty do plecaka

Decyzję o zakupie podjąłem także na podstawie liczby dostępnych kieszeni, w których mogłem schować sprzęt.

Przednia kieszonka jest przestronna i pozwala wrzucić do niej np. śmigła

W dolnej części plecaka znajdowały się elastyczne, ale niezamykane kieszonki wykonane z neoprenu, czy lycry – trudno mi określić. Dobrze mieściły one pakiety, które można było wyciągnąć zaraz po odpięciu koptera.

Akcesoria do baterii Li-Po

Pakiety Li-Po mają niełatwe życie. Z jednej strony dostarczają zasilania naszemu kopterowi i od nich zależy, jak uda nam się wypad, aby polatać, ale z drugiej strony, nie przejmujemy się specjalnie, gdy z impetem wylatują spod rzepu podczas niefortunnych upadków. Są 3 rzeczy, które można zrobić, aby sobie i im umilić życie.

Pierwszą z nich jest uchwyt trzymający wtyczkę balansera. Niech podniesie rękę ten, kto nigdy nie uszkodził albo jej, albo samych przewodów. No właśnie! Niegłupim rozwiązaniem jest dokupienie mocowań, które przykleimy do samego pakietu. Pozwalają one utrzymać wtyczkę w jednym miejscu trzymając ją z dala od wirujących śmigieł.

HobbyKing sprzedaje je w zestawach po 4 sztuki. Każda z nich ma pasek dwustronnej taśmy, którą przykleimy je do boku baterii. Dla każdego pakietu będzie to trochę inna wysokość i miejsce, z uwagi na długość przewodów balansera. Dodatkowo piny balansera również są schowane, więc także ich transport jest nieco bezpieczniejszy.

Jeśli mamy nieco więcej pakietów, czasem łatwo zapomnieć, które z nich już były używane, a które mają jeszcze cały zapas energii. Bywa też, że nie naładujemy wszystkich, a wrzuciwszy całość do torby, skutecznie je przemieszamy. Same złącza XT-60 (czy XT-30) same z siebie się nie zetkną, ale jeśli wrzucimy jakąś uszkodzoną baterię (np. nacięty przewód), może to doprowadzić do solidnego zwarcia. Te wszystkie problemy da się rozwiązać gumowymi nakładkami na główny wtyk zasilający.

Można je wydrukować samodzielnie z TPU, bądź kupić komplet. Stosując dodatkowo kolory, możemy łatwo oznaczyć i rozróżnić pakiety – naładowane od pustych. Ja kupiłem komplet zielonych i czerwonych, które bez pudła mówią mi o tym, których Li-Po jeszcze nie używałem. Odpinając pakiet od ładowarki od razu nakładam zielony „kapturek”. Czerwone chowam do torby z bateriami. Gdy jestem już na dworze, każdy pakiet, który odpinam od koptera dostaje czerwoną nakładkę. Gdy w torbie skończą się baterie z zieloną, oznacza to, że pora już iść do domu.

Dedykowany plecak

Są firmy, które nie tylko zauważyły rynek dronów, jako takich, ale również spostrzegły, że piloci FPV mają nieco inne wymagania, niż użytkownicy Phantomów, czy Maviców. Lowepro, które produkuje torby dla fotografów, wyszło naprzeciw i wydało już parę modeli z serii Quadguard. Jeżeli macie paręset złotych na dobry plecak to nie będziecie żałować zakupu.

Załadowany Lowepro Quadguard X3.

W pierwszej kolejności należy zapytać za co właściwie płacimy niemałe w końcu pieniądze. Quadguard X3, bo taki zobaczycie na zdjęciach, został w całości zaprojektowany pod kątem transportu kopterów FPV w rozmiarach do ok. 250mm, czyli najbardziej typowych 5-calowców. Plecak posiada specjalne przegrody na gogle, aparaturę, czy torbę na baterie, którą wkładamy na sam jego dół.

W torbie znajdują się przegródki na aparaturę i gogle FPV – wszystko przemyślane tak, aby przetrwały nawet wyboistą trasę
Po zakryciu gogli i aparatury możemy do środka włożyć jeszcze kopter i przytrzymać go w środku elastycznym uchwytem.

Oprócz tego, w środku jest miejsce na schowanie koptera. Najlepiej jest go nosić bez śmigieł, ale jeśli nie obawiamy się poszarpania wnętrza to można go włożyć do środka w pełni gotowego do lotu.

W środku znajduje się miejsce dla jednego, a jak się uprzemy to i dwóch kopterów, jeśli tylko zdejmiemy im śmigła.

Przegrody są regulowane – to usztywnione wkładki, które przypinamy wewnątrz na rzepy, więc możemy prawie dowolnie rearanżować wnętrze. Możemy część z nich wyjąć lub zmienić ich szerokość. Jak widać, ja mam podzieloną całość na 4 części. W pudełkach mam zapasowe anteny i rzepy, obok miernik elektryczny, torbę Turnigy na drobiazgi takie jak klucze do śmigieł, czy opaski i taśmę izolacyjną. Ostatnia kieszeń jest w stanie w razie czego zmieścić ładowarkę.

Cztery, regulownej szerokości, kieszonki oraz dolna na worek na baterie Li-Po. Całość na rzepach, aby dało się także usunąć niektóre z przegródek i zmieścić coś większego.

Na samym spodzie torby znajdziemy elastyczną torbę do przechowywania pakietów. Z uwagi na to, że Li-Po są dość ciężkie (10 pakietów 1300mAh 4S czuć na plecach!), całość znajduje się na spodzie, aby obniżyć środek ciężkości plecaka.

Torba na baterie do naszego koptera. Ma rączkę do łatwego wyciągnięcia i swobodnie zmieści paręnaście pakietów.

Torba wewnątrz jest z jeden strony wykończona siateczką, która zapewnia minimum wentylacji. W środku jest też przegródka, która może nam pomóc w organizacji wnętrza. Jednym z pomysłów byłoby na przykład trzymanie naładowanych pakietów w lewej kieszeni, a tych pustych w prawej, aby na bieżąco kontrolować, ile jeszcze polatamy i mieć pewność, że wyciągamy z torby baterię, która jest pełna.

Torba na pakiety Li-Po z dodatkową przegródką, którą możemy regulować – całość trzyma się na rzepie.

Tylna część plecaka również jest usztywniona oraz całkowicie płaska. Przeszycie pełni wyłącznie estetyczną funkcję, zaś cienka gąbka wewnątrz daje odrobinę komfortu podczas noszenia. Umówmy się, nie jest to najwygodniejszy plecak na rynku, a jego podstawową cechą jest jednak pakowność. Całość nie oddycha też najlepiej, więc nie ma się co oszukiwać – pewnie się z nim spocimy. Tym niemniej na ramionach trzyma się on dobrze i nie uwiera. Oczywiście mamy regulację długości pasków, a także możliwość spięcia ich na wysokości klatki piersiowej (podobnie jak w plecakach turystycznych), aby lepiej znieść ciężar sprzętu FPV, który targamy na plecach.

Tył plecaka Lowepro Quadguard X3

Tylna część plecaka od wewnętrznej strony,  posiada elastyczne paski, za które możemy włożyć dłuższe narzędzia – śrubokręty, lutownicę itd. W moim przypadku jest to zapasowy pakiet do aparatury oraz miernik napięcia baterii. Tylna klapa plecaka ma też wewnętrzną kieszeń, do której możemy wsunąć laptopa. Wchodzi nawet 15-calowy sprzęt, o ile nie jest to jeden z masywnych, gamingowych egzemplarzy.

Miejsce na narzędzia i drobiazgi jest także na tylnej ściance plecaka. W moim przypadku jest dobrze sprawdza się to trzymania tam np. testera Li-Po

Wokół całego tyłu plecaka mamy solidny suwak, który pozwala rozłożyć plecak na pełną szerokość. Idea była taka, żebyśmy mieli mobilny warsztat. Kładąc plecak na przedniej ściance mamy z jednej strony dostęp do wszystkich przegródek w głębokiej części, a z drugiej do śrubokrętów i innych długich narzędzi na wewnętrznej części tylnej ścianki.

Plecak rozkłada się na pełną szerokość dając nam dostęp do całej jego zawartości na raz.

Cały plecak jest usztywniany i ma prostopadłościenny kształt. Oprócz tego, że zapewnia to bezpieczeństwo temu, co transportujemy w środku, to dodatkowo maksymalizuje przestrzeń do przechowywania. Sztywne ścianki pozwalają też łatwo dopiąć koptery. Przy odrobinie wysiłku, za pomocą dołączonych pasków z klamrami możemy przypiąć 3 koptery – dwa z boku, jeden na przedniej ściance. Dodatkowo jeden, jak już wspomniałem, zmieścimy w środku.

Na przedniej ściance spokojnie zmieścimy jeden kopter, który przypniemy jednym z 3 regulowanych pasków.

Górna część przodu plecaka to również usztywniania kieszeń. Wewnątrz znajdziemy kolejne, wykonane z siateczki do trzymania drobiazgów. Aby dostać się do środka nie potrzebujemy zdejmować koptera z wierzchu plecaka. Kieszeń, jak większość, zapinana jest na suwak.

Przednia, usztywniana kieszeń plecaka. Idealna, jeśli mamy coś delikatnego, czego nie chcemy zgnieść zrzucając nasz plecak, gdy dojdziemy na miejsce, w którym będziemy latać.
Wewnątrz kieszeni również znajdują się przegródki.

Z boku plecaka znajdziemy kolejne kieszenie. U dołu, są one elastyczne, ale niezapinane. Idealne, aby włożyć tak parę kompletów śmigieł, czy jakieś nadmiarowe pakiety Li-Po. Gumka w górnej części pozwala jej się rozszerzyć, by jednocześnie przymknąć nieco kieszeń, gdy już coś do niej włożymy.

Boczna kieszonka jest wbrew pozorom całkiem pojemna. W moich podróżuje dobrych parę kompletów śmigieł 5-calowych.

Z kolei nieco wyżej mamy dwie kolejne, boczne, zamykane kieszenie. Nie dają się one za mocno wypchać, więc włożymy tam raczej rzeczy o mniejszych gabarytach. Wewnątrz, gdzieś w połowie wysokości znajduje się jeszcze wewnętrzna kieszeń z siateczki, która będzie trzymać nasze drobiazgi na miejscu i nie pozwoli im wypaść, nawet gdy plecak położymy poziomo.

Boczna, zapinana na suwak, górna kieszonka. Widać także tą wewnętrzną, z siateczki.

Niezwykle wygodnym rozwiązaniem są 3 regulowane paski, które oryginalnie znajdują się na przedniej ściance plecaka. Służą one oczywiście do przypinania koptera, ale nie musimy używać wszystkich 3 na raz. Paski mają karabinkowy zatrzask, który pozwala łatwo je odpiąć. Z boku plecaka znajdują się dodatkowe uszka, o które z kolei możemy je zahaczyć. Biegną one wtedy skośnie, przez środek bocznej ścianki, ale przy odrobinie kreatywności możemy przypiąć nimi koptery. Razem pozwala to nam na transportowanie na zewnątrz aż 3 modeli, co często wykorzystuję.

3 paski do przypinania kopterów. Każdy z nich możemy odpiąć.
Boczne uszka, do których możemy przypiąć paski. Widać również metalową klamrę, która służy do przypięcia.
Pasek biegnący w poprzek bocznej ścianki plecaka. Pozwala on przymocować kopter lub coś większego, co nie mieści się w środku plecaka.

Podsumowanie

Chciałem w tym wpisie podzielić się z Wami pomysłami na to, w jaki sposób ja dotychczas transportowałem swój sprzęt. Oczywiście to nie wyczerpuje tematu, bo są też skrzynki na narzędzia (wyłożone gąbką lub nie), akrylowe pudełka, plecaki wojskowe i pewnie sporo innych. Na pewno macie sporo własnych patentów na przewożenie i przechowywanie kopterów, więc gorąco zachęcam, aby dzielić się nimi w komentarzach! Wrzucajcie też zdjęcia – może któreś z nas podchwyci Twój sprawdzony już pomysł!

Udanych lotów i „Winter is coming”! 🙂

%d bloggers like this: