Podstawowa wiedza na temat anten.

Wszystkie osoby, które wchodzą w temat latania kopterem, prędzej, czy później muszą zmierzyć się z tematem doboru anten i zrozumienia ich podstawowych parametrów. Jeżeli macie zestaw FPV, pewnością słyszeliście, że pierwsze co trzeba zrobić, to wyrzucić dołączony w zestawie „bacik” i kupić „koniczynkę”. A może ktoś zaproponował modyfikację aparatury na antenę 5dBi. A może już wybierasz antenę i nie wiesz, czym się różni LHCP, od RHCP i złącza SMA od RP-SMA? Jeśli tak, zapraszam do lektury!

Wprowadzenie

Antena składa się z części aktywnej (gorącej żyły), która odpowiada za właściwe wysyłanie sygnału, oraz pasywnej – ekranu. Obie, przewodzące części są od siebie oddzielone warstwami, które nie przewodzą prądu i stanowią izolator.

Budowa anteny

Długość gorącej żyły determinuje do jakiej częstotliwości antena będzie dopasowana. W ogólności chodzi o to, żeby ten wymiar odpowiadał albo długość fali, albo jej ułamkowi (1/2, 1/4 itd.). Niestety często sprawa nie jest aż tak prosta, ponieważ długość anteny wynika także z elementów zastosowanych w układzie nadawczym. Nie wchodząc w szczegóły, chodzi o znoszenie się dwóch zjawisk związanych z obwodami rezonansowymi (dzięki nim wytrwarzana jest fala radiowa) – induktancji i kapacytancji. Jak wyjaśniał Joshua Bardwell (https://www.youtube.com/watch?v=8nFkRks2dOs) oraz Bruce z kanału „xjet” (https://www.youtube.com/watch?v=WBE_KqqHbM0), a także Oscar Liang (https://oscarliang.com/repair-2-4ghz-antenna-rx/) stąd własnie biorą się różnice w długości pomiędzy antenami w różnych nadajnikach. Co więcej, nawet niewielkie skrócenie gorącej żyły może wpłynąć znacząco na jakość transmisji, a więc i zasięg w jakim będziemy w stanie latać.

srebrna część to właśnie odsłonięta, gorąca żyła anteny

W kontekście tego, co napisałem wyżej, ważna jest jeszcze inna informacja. Długość przewodu antenowego od strony, która znajduje się w oplocie nie ma większego znaczenia. Jeśli więc skrócimy ją od strony czarnej izolacji, nie powinno to wpłynąć na jej działanie.

antenę od strony, którą wchodzi do odbiornika/nadajnika, można bezpiecznie skracać

Anteny, jak wspomniałem wcześniej, są dostosowane pod dane pasmo – np. 2.4GHz. Oznacza to, że mimo, iż fizycznie da się ją podłączyć do danego urządzenia, nie oznacza, że będzie ona poprawnie pracować. Dobrym przykładem są anteny na 2.4GHz i 5.8GHz. Obie mogą wyglądać identycznie, łącznie z obudową, a różnić się w środku długością gorącej żyły.

Anteny dipolowe w obudowie – dla 2.4GHz oraz 5.8GHz. Gdyby nie opis na obudowie, trudno byłoby dojść, do których częstotliwości są dostosowane

Co więcej, antena nie musi wcale tak dobrze działać w całym paśmie np. 5.8GHz. Przykładowo, może ona mieć znacząco gorszy parametr SWR dla częstotliwości 5680 MHz, niż przy 5800 MHz. W praktyce oznacza to, że nasz obraz może być bardziej zakłócony (lub będzie miała gorszy zasięg), gdy będziemy latać na kanałach bliższych 5700, niż 5800 MHz.

Typy anten

Anteny mają wiele parametrów, które determinują ich odporność na zakłócenia, wielkość, wagę, czy wytrzymałość. Najłatwiej odróżnić je po wyglądzie zewnętrznym, który przy okazji powie nam nieco o spodziewanych właściwościach.

Monopolowa

Tego typu anteny spotkacie w zasadzie albo w zabawkach, albo ew. w niektórych TinyWhoopach. Jest to tak naprawdę kawałek sztywnego drutu, bądź sztywny przewód w izolacji. Składa się wyłącznie z części aktywnej, która na całej długości jest odkryta. Tak naprawdę jest to specyficzna odmiana anteny dipolowej, w której drugą połowę anteny stanowi PCB, do której jest przylutowana.

Jest to rozwiązanie względnie najprostsze, ale też mające gorsze parametry, niż pozostałe anteny. Jednocześnie takie anteny są też najmniejsze. Na ogół bardzo krótkie, dające się zastosować w niewielkich kopterach typu Tinywhoop, gdzie nie jest potrzebny przesadnie duży zasięg. Jednocześnie w małych kopterach stosuje się też odbiorniki z antenami dipolowymi, zapewniającymi lepsze parametry i niewiele większe. Wątpliwych uroków latania na druciku wspomnianym powyżej doświadczyłem, jak spotkaliśmy się w parę osób pod dachem, aby polatać TinyWhoopami. U mnie obraz wyglądał mniej więcej tak:

Dipolowa („dipol”, „bacik”)

Jeśli kupiliście nadajnik FPV na 5.8GHz, albo posiadacie aparaturę z zewnętrzną anteną to bardzo prawdopodobne, że dostaliście tzw. „bacik”, czyli antenę dipolową. W najprostszym rozwiązaniu znajduje się ona w czarnej, dość grubej obudowie, która jest łamana pod kątem 90 stopni.

Antena dipolowa różni się od poprzedniczki tym, że składa się z dwóch przewodzących części. Jest to gorąca żyła, w izolacji, która z kolei otoczona jest metalową siatką (ekranem) i jest ponownie z zewnątrz zaizolowana. W sumie mamy 4 warstwy, z czego dwie wykonane z materiału przewodzącego prąd – dokładnie tak, jak zostało to opisane w poprzednim rozdziale.

Antena Actuna Vee (dipolowa), z charakterystycznym „V” na końcu

Antena taka wysyła sygnał niespolaryzowany i taki też odbiera. O polaryzacji powiem później, przy okazji tzw. „koniczynki”, natomiast w tej chwili istotne jest to, że antena tak samo „chętnie” przyjmuje każdy sygnał na tej częstotliwości, na którą jest ustawiony odbiornik. Oznacza to, że zarówno fale odbite, jak i opóźnione w czasie zostaną odebrane i zobaczymy je jako dodatkowe zakłócenia. Z tego właśnie względu wielu pilotów FPV przesiada się niemalże od razu na anteny o polaryzacji kołowej w kształcie koniczyny – stąd jej zwyczajowa nazwa.

Wśród anten dipolowych można oczywiście wyliczyć lepsze i gorsze modele. Do lepszych zaliczamy na przykład VeeRace od Actuny, która również ma kształt „V”, ale jest sztywniejsza i bardziej trwała, niż jej starsza kuzynka Vee. Nadaje się szczególnie dobrze do małych kopterów (2-3 cale), a na upartego nawet do większych TinyWhoopów. Są trwalsze niż małe koniczynki, a jednocześnie dają bardzo przyzwoitą jakość transmisji. Ze względu na brak polaryzacji, rzadziej używa się ich latając w grupie, ponieważ mogą „siać” na inne kanały bardziej niż koniczynki, choć tutaj należy pamiętać, że może to być kwestia również używanego nadajnika.

Antena Actuna VeeRace na kopterze 2-calowym (Fury 2X) z nadajnikiem Eachine VTX03

Antena Actuna VeeRace na kopterze 2-calowym (Fury 2X) z nadajnikiem Eachine VTX03

Cloverleaf („koniczynka”)


Źródło: Maarten Baert’s website, opis anteny Pagoda-2 (http://files.maartenbaert.be/quadcopters/cloverleaf-model.png)

Podstawową wadą anteny dipolowej jest to, że nie polaryzuje sygnału, przez co jest ona bardziej podatna na zakłócenia. Z kolei „koniczynka” ma to do siebie, że stosuje tzw. polaryzację kołową, którą można przedstawić, jako spiralę lewo, albo prawoskrętną. Sygnał w takiej postaci jest oczekiwany przez antenę odbiorczą. Fala odbita, która trafia do odbiornika nieco później (porusza się inną, dłuższą drogą), często w tym procesie zmienia polaryzację. „Koniczynka” w dużej mierze takiego sygnału nie przyjmie. Oznacza to mniejsze zakłócenia obrazu, niż przy antenie dipolowej.

Koniczynka ma charakterystyczny kształt i składa się z trzech lub czterech części odpowiednio skręconego drutu. To stąd właśnie bierze swoją nazwę. Z racji tego, że może ona być skręcona w jedną lub drugą stronę, wyróżnia się wersję LHCP (and. Left-Hand Circular Polarization) – lewoskrętną polaryzację, albo RHCP (Right-Hand Circular Polarization) – prawoskrętną. Duża część pilotów wybiera tą drugą, ale tak naprawdę to której użyjemy nie ma większego znaczenia. Liczy się dopasowanie anten – odbiorczej i nadawczej. Jak wspomniałem wcześniej LHCP bardzo słabo współpracuje z RHCP – taka właśnie była idea. Oznacza to, że dobierając anteny do naszego zestawu FPV (gogli i nadajnika) musimy wybrać taką samą polaryzację! Zaletą używania anten LHCP i RHCP przez różnych pilotów jest to, że jeden typ anten słabo odbiera sygnał z tego drugiego, więc przy zbliżonych częstotliwościach zakłócenia pomiędzy różnymi typami anten powinny być mniejsze. Najlepiej więc byłoby, aby np. przy 4 pilotach latających na raz, połowa latała na LHCP, druga na RHCP, aby jak najmniej zakłócali sobie sygnał. W praktyce, jak już wspominałem, nie jest to częste, bo każdy ma wolną drogą wyboru i większość celuje jednak w RHCP.

Niewielka „koniczynka” Realacc do bezpośredniego przylutowanie do nadajnika np. Eachine TX01

Popularność „koniczynek” jest niekwestionowana i występują one w różnych wersjach, produkowane przez różnych producentów. Oczywiście im lepsza jakość, tym czystszy obraz będziemy oglądać na ekranie, albo w goglach. Wiele droższych anten zostaje zabezpieczone przed uszkodzeniami mechanicznymi. Aomway dodaje plastikowe „kapturki”, które nakłada się na wierzch anteny. Jest to już całkiem niezłe zabezpieczenie. Droższe anteny np. TBS Triumph zalewa swoją antenę specjalnym żelem (pianką), a następnie umieszcza w szczelnej koszulce. Taką antenę jest niezwykle trudno uszkodzić (nie licząc jej wyrwania), ale to oczywiście kosztuje – stąd m.in. różnica w cenie.

Antena TBS Triumph – całkowicie zabezpieczona przed uszkodzeniami

Poniżej mamy też rysunek, który zestawia ze sobą poszczególne anteny. Pierwsza jest całkowicie nieosłonięta, a więc i narażona najbardziej na uszkodzenia. Kolejna, z założonym plastikowym kapturkiem, który częściowo chroni przed podstawowymi uszkodzeniami i wreszcie wspomniany wcześniej TBS Triumph – najdroższy i najodporniejszy.

Pagoda-2


Źródło: Maarten Baert’s website, opis anteny Pagoda-2 (http://files.maartenbaert.be/quadcopters/pagoda2-model.png)

Alternatywą dla wspomnianej wcześniej anteny jest Pagoda-2 zaprojektowana przez Maartena Baerta: Strona twórcy. Chciał on poprawić pewne niedoskonałości związane z koniczynkami – m.in. nierównomierne wypromieniowywanie sygnału w poszczególne strony. Oznacza to, że antena teoretycznie w każdą stronę wysyła sygnał (a druga odbiera go) tak samo dobrze, ale w praktyce są kierunki, w których działa lepiej i takie, w których jest wręcz przeciwnie. Projektant złożył więc dwie płytki PCB z napylonymi na nie w odpowiedni sposób ścieżkami, włożył dwa typy przewodów antenowych – jeden w drugi i uzyskał całkiem zgrabną antenę.


Źródło: Maarten Baert’s website, opis anteny Pagoda-2 (http://files.maartenbaert.be/quadcopters/cloverleaf-model.png)

Pagoda ma rozmiary zbliżone do większości koniczynek, ale jej deklarowane parametry powinny dawać nieco lepszą jakość odbieranego sygnału, a więc mniej zakłóceń i bardziej jednorodne pokrycie. Moje skromne doświadczenie pokazuje, że sprawdzają się one niegorzej, niż dobrej klasy koniczynki. Ważne jest to, że obie te anteny posługują się polaryzacją kołową, więc mogą ze sobą współpracować. W ten właśnie sposób w goglach mam Pagodę, a na kopterze TBS Triumph i działa to bardzo dobrze. Sama antena jest dość krucha (pęka łączenie pomiędzy talerzykiem PCB, a samym przewodem antenowym), więc wraz z Pagodą kupioną np. w Actunie otrzymamy osłonkę wydrukowaną na drukarce 3D.

Actuna Pagoda-2 wraz z osłonką wydrukowaną z TPU na drukarce 3D

Lumenier AXII

Dość świeżym wynalazkiem jest antena AXII wyprodukowana przez firmę Lumenier znaną z niezłych silników, czy śmigieł, ale jak widać nie tylko to jest ich mocną stroną. AXII jest wariacją na temat wspomnianej wcześniej Pagody. Oparta jest ona o powierzchnię walca. Cztery skrzydełka anteny wychodzą prawo, lub lewoskrętnie ze środka, a następnie zawijają się wzdłuż walcowatych boków. To pozwoliło zmniejszyć wielkość samej anteny, ponieważ Pagoda składała się z dwóch płaskich talerzyków i to determinowało jej średnicę. W AXII krawędzie anteny schodzą wzdłuż boków, więc całość jest wyższa, ale węższa. Dodatkowo, antena od Lumenier jest w całości zalana rodzajem pianki, podobnie jak TBS Triumph, więc w zestawieniu z typowymi koniczynkami, czy Pagodą – jest naprawdę wytrzymała.

Lumenier AXII – wersja Stubby – widać brak przewodu antenowego – złącze SMA jest zatopione bezpośrednio w obudowie

Dodatkowym plusem AXII jest możliwość kupienia jej ze złączem u.fl (piszę o tym dalej), które coraz częściej pojawia się w nadajnikach FPV ze względu na skromny rozmiar. Alternatywnie dostępna jest wersja długa, podobna do pokazanych wcześniej koniczynek i na końcu wersja Stub, którą widzieliście na zdjęciu powyżej. W połączeniu z nadajnikiem TBS Unify, Furious FPV, czy Immersion RC Tramp, które mają krótki pigtail z u.fl. po jednej stronie, a SMA po drugiej, czyni to bardzo zgrabne połączenie, które wytrzyma więcej, niż sam nasz kopter.

Antena Lumenier AXII zamocowana praktycznie w obrysie kadłuba – trudna do zerwania

Antena Lumenier AXII zamocowana praktycznie w obrysie kadłuba – trudna do zerwania

Panelowa

Jest to antena, którą najczęściej znajdziemy przy goglach pilotów FPV, a więc na 5.8GHz. W ogólności antena panelowa mocowana jest na płaszczyźnie, a ułożenie części aktywnej w romboidalny kształt (choć oczywiście nie tylko) powoduje, że jest ona silnie kierunkowa. Co to oznacza? Otóż to, że zapewni nam ona lepszy odbiór obrazu, ale wyłącznie kiedy będzie skierowana mniej więcej w stronę koptera. W przeciwieństwie do anten dookólnych, które powinny „łapać” sygnał z każdej strony w podobnym stopniu, kierunkowa antena lepiej zbiera go tylko z określonych stron, ale radzi sobie gorzej w innych, dla których nie była projektowana. W tej chwili nie będziemy wchodzić w szczegóły związane z ograniczeniami mocy nadawczej i tym, jak anteny ukierunkowują tą samą moc. Wystarczy nam wiedza o tym, że w przypadku FPV antena panelowa stanowi doskonałe uzupełnienie dookólnej, ponieważ tam, gdzie ta druga przestaje sobie radzić, ze względu na dystans, ta pierwsza ratuje sytuację, o ile tylko będzie właściwie skierowana.

Latając na niewielkiej przestrzeni, w wiele osób, używanie anteny panelowej może się specyficznie na nas zemścić. Separacja pomiędzy kanałami FPV (nawet w Raceband) nie jest idealna, a i nadajniki mogą wzajemnie siebie zakłócać (im niższej klasy, tym gorzej trzyma się wyłącznie własnego pasma, czyli mówiąc zwyczajowo – „sieje”). Jeżeli latamy kopterem, a ktoś przemknie nam przed nosem ze swoim (dużo bliżej, niż chwilowo znajduje się nasz sprzęt), odbiornik z anteną panelową może złapać sygnał na zbliżonej częstotliwości, który ze względu na kierunkowe wzmocnienie będzie sporo silniejszy, niż nasz, to stracimy wizję, na rzecz drugiego nadajnika (zobaczymy obraz z nienaszej kamery). Na małej przestrzeni opłaca się więc odkręcić kierunkową antenę, jeśli mamy zestaw diversity, czyli odbiornik z dwoma układami i anteną dookólną i panelową.

Gogle FPV Fatshark Dominator V3 z odbiornikiem diversity True-D. Antena ImmersionRC powinna zostać odkręcona przy lataniu w więcej osób na ciasnej przestrzeni, gdzie nie będzie z niej pożytku

Typ złącza

Kupując antenę, spotkamy się z paroma typami złącz: RP-SMA, SMA czy u.fl. Dwa pierwsze są jeszcze wciąż bardzo popularne, ale miniaturyzacja nadajników i odbiorników powoduje, że ostatnie – sporo mniejsze, również coraz częściej się pojawia. Nie zapominajmy wreszcie o antenach, które lutuje się bezpośrednio do płytki, co jest popularne w zestawach AiO (All-in-One), czyli kamerze zintegrowanej z nadajnikiem.

SMA i RP-SMA

Zacznijmy od SMA i RP-SMA. Dzielą się one dodatkowo na męskie i żeńskie. Te pierwsze mają zewnętrzny kołnierz, który nakręcamy na gwint. W sprzęcie FPV przyjęło się, że nadajniki są żeńskie (ang. female), zaś anteny – męskie (ang. male). Złącza SMA i RP-SMA wyglądają tak samo, mają tej samej średnicy gwinty, a więc antenę jednego typu daje się wkręcić do nadajnika o drugim typie, natomiast nie będzie to właściwie działać. Różnica polega na tym, że antena SMA ma pośrodku bolec, który wchodzi w gniazdo, posiadające pasujący otwór. W przypadku RP-SMA, jest dokładnie odwrotnie. To antena (złącze męskie) posiada otwór, w który wchodzi bolec (żeńskie).

Po lewej – złącza RP-SMA (żeńskie, antena męska), po prawej – SMA (męskie, po prawej żeńskie)

Jeżeli się chwilę zastanowimy, to dostrzeżemy teraz problem, który opisałem na początku. Antena RP-SMA (bez bolca) daje się wkręcić na żeńskie złącze SMA (również bez bolca). Taki rodzaj połączenia jest niemalże toższamy z niepodłączeniem anteny w ogóle.

Złącza RP-SMA – żeńskie po lewej (odbiornik), męskie po prawej (antena)

Niebardzo dałoby się to zrobić odwrotnie. Antena SMA posiada bolec, podobnie jak żeńskie RP-SMA, które mógłby mieć nadajnik. Próba ich połączenia zaowocowałaby prawdopodobnie połamaniem jednego ze wspomnianych bolców.

Złącza SMA – żeńskie po lewej (nadajnik), męskie po prawej (antena)

Teraz też pewnie rozumiecie, z jakiej przyczyny kupując anteny mamy wyłącznie oznaczenie RP-SMA lub SMA, bez określenia – męskie, żeńskie. Anteny w domyśle są męskie (ang. male), zaś urządzenia, do których je podłączamy – żeńskie (ang. female).

Złącza żeńskie – RP-SMA po lewej, SMA po prawej

Złącza męskie – RP-SMA po lewej, SMA po prawej

Część anten ma oznaczenie albo na pudełku, albo na samej antenie. To drugie pojawia się coraz częściej, szczególnie jeśli antena jest w obudowie, albo zalana w piance. Wtedy jest gdzie umieścić nadruk. „Gołe” koniczynki trzeba niestety odróżniać samodzielnie.

Oznaczenia na pudełku od anteny AXII. Typ złącza (w domyśle – męskie) SMA, prawoskrętna polaryzacja kołowa (RHCP)

Lumenier AXII – oznaczenie kierunku polaryzacji na samej antenie

Warto jeszcze powiedzieć, że dość szybko pojawiła się podróbka AXII, którą na Banggood dostaniecie pod nazwą UXII. Cena jest sporo niższa, podobnie jak jej jakość, więc jeśli się nastawiacie na zakup, to polecam to przemyśleć, bo jedna antena nie leżała obok drugiej.

u.fl

Od lewej: SMA (męskie), u.fl, anteny bez zarobionych złącz

Złącze u.fl znajdziemy w urządzeniach, które są niewielkie i wymagają wymiennych anten. Popularne teraz są nadajniki FPV (np. TBS Unify, czy ImmersionRC Tramp), które mają wyjście u.fl, a do niego przypięty krótki przewód antenowy będący elastyczną przejściówką (tzw. pigtail – omówiony dalej) i zakończony końcówką SMA, czy RP-SMA.

Nadajnik FPV TBS Unify Pro Race 5.8GHz z pigtail (u.fl. -> SMA)

u.fl łączy się ze sobą w podobny sposób, jak napy spotykane w kurtkach, czy spodniach (https://pl.wikipedia.org/wiki/Napa_(zapi%C4%99cie)). Kupując antenę ztym złącznem nie mamy opcji wyboru – żeńskie, czy męskie, ponieważ przyjęło się, że nadajniki FPV mają końcówkę z bolcem (męskie), zaś anteny z otworem (żeńskie).

Nadajniki i odbiorniki ze złączem u.fl. mają często zabezpieczone miejsce mocowania przy pomocy żywicy epoksydowej, a można to też wzmocnić klejem na gorąco. Ze względu na niewielki rozmiar, łatwo jest albo wyrwać antenę z samej końcówki u.fl, albo uszkodzić samo złącze. Z racji tego, że mocowanie jest zawsze pod kątem – złącze jest płasko na płytce, a antena wychodzi w bok, ciągnąc za samą antenę trudno ją wypiąć, ale wciąż daleko jest trwałości tego połączenia w zestawieniu z SMA/RP-SMA. Stąd właśnie dążenie do łączenia dwóch światów, czyli nadajniki FPV z u.fl., do których podłączony jest pigtail. Tym sposobem nadajnik możemy schować głęboko w obrysie koptera, a wyprowadzić samą tylko antenę na zewnątrz. W najgorszym wypadku wyrwiemy ją z gniazda, ale nie uszkadzając nadajnika.

anteny bez złącza

Część mniejszych nadajników FPV, ale także nasz aparatura wewnątrz, może mieć antenę przylutowaną bezpośrednio do płytki. Jak już wiemy, w takim wypadku gorąca żyła idzie wewnątrz, zaś ekran stanowi zewnętrzną warstwę. Układ na ogół jest podobny i mniejsze pole lutownicze przynależy go aktywnej części anteny. To, które je otacza, bądź znajduje się obok, będące przy tym na ogół sporo większe przeznaczone jest dla ekranu.

Końcówka anteny od Taranisa X9D przylutowana do układu nadawczego

Ten ostatni często jest pleciony z drobnych drucików, które mogą się plątać w różnych miejscach i zewrzeć z częścią aktywną. Kluczem jest zdjęcie zewnętrznej izolacji na tyle, żeby dało się go odciągnąć, następnie skręcić wszystkie druciki razem i wtedy lutować. Warto zwrócić uwagę, czy jedna z „nitek” nie lata luźno. Gdyby tak się stało, można ją albo dolutować do reszty, albo odciąć. Lutowaną w ten sposób antenę najlepiej jest zabezpieczyć przynajmniej lakierem, klejem na gorąco albo żywicą epoksydową. Rzecz w tym, że w razie szarpnięcia za antenę, przejmą one część siły, co może uchronić pady lutownicze przed wyrwaniem z płytki.

Kamera AiO (spojona z nadajnikiem) z anteną lutowaną bezpośrednio (bez dodatkowego złącza)

Pigtail, złączki kątowe itd.

Czasem może się zdarzyć, że naszej anteny nie da się podłączyć w tym miejscu, gdzie wychodzi gniazdo. Może być to kwestia „wyciągnięcia” samego złącza nieco dalej od wnętrza ramy, czy kwestia tego, że antena nie jest giętka, lub po prostu jest to wersja Stub, czyli bardzo krótka, bez elastycznej części. W przypadku anteny panelowej, może się też okazać, że wyjście jest prostopadłe do jej osi i montując ją na goglach, niebardzo mamy możliwość ustawienia ją w tą stronę, którą chcemy. W każdym z tych przypadków, z pomocą przychodzą nam albo sztywne, kątowe, złączki, albo też tzw. pigtaile, czyli przedłużki, które z obu stron mają jeden z rodzajów gniazda antenowego.

Pigtail

Z angielskiego pigtail to „świński ogonek”. Ta pieszczotliwa nazwa prawdopodobnie nawiązuje do grubości i giętkości tego elementu. Służy on jako przedłużka, do której mocujemy antenę. Pigtail może mieć to samo złącze po obu stronach (np. RP-SMA żeńskie, a po drugiej męskie), albo różne (np. SMA i u.fl). Pomiędzy nimi pojawia się elastyczny przewód antenowy, który będzie miał długość taką, jaką zakupiliśmy.

Przykładowe złączki Pigtail – o różnych końcówkach (także kątowych) oraz długościach

Złącza kątowe

Może się zdarzyć, że potrzebujemy po prostu zmienić ustawienie złącza antenowego (np. na nadajniku FPV), ale bez fizycznego wydłużania przewodu. W takim przypadku przydają się elementy kątowe. Jeśli skusimy się na odbiornik Diversity np. do gogli FPV, to niewykluczone, że będziemy kupować takowy w celu podłączenia anteny panelowej, aby była skierowana w przód, a nie skośnie od miejsca, w które jesteśmy zwróceni.

Kątowe złącza SMA – 45 stopni i 90 stopni

Kątowe złącza SMA – 45 stopni i 90 stopni

Antena panelowa zamocowana na złączu kątowym 45 stopni do odbiornika diversity

Nic za darmo!

Stosowanie pigtaili oraz złącz kątowych nie jest bezkosztowe. Każdy dodatkowy element pomiędzy nadajnikiem lub odbiornikiem, a samą anteną, wprowadza tłumienie. Oznacza to osłabienie sygnału, który trafia do naszego urządzenia wprost z anteny. W przypadku sterowania może to obniżyć ostateczny zasięg, zaś w przypadku przesyłania obrazu, pogorszyć jego jakość (zakłócenia). Oczywiście pigtail i dobrej klasy antena i tak dadzą dużo lepszy efekt, niż sama, tania, antena przkręcona bezpośrednio do złącza. Chodzi tutaj wyłacznie o to, że stosowanie przejściówki za przejściówką (np. pigtail, potem złącze kątowe) może się odbić na jakości sygnału, jaki odbieramy. Nie znaczy to, że należy ich nie używać, ponieważ do tego właśnie służą, ale należy po prostu mieć świadomość, że w pewien, oczywiście dość ograniczony sposób, mogą wpływać na nasze latanie. Miejmy tylko na uwadze, że jest to ostatni element, który powinniśmy winić, gdyby się okazało, że nasza wizja nie jest idealna, ale po prostu pamiętajmy, że nie jest to zupełnie obojętne ani odbiornikowi, ani nadajnikowi.

Czy to wszystko?

Oczywiście pozostaje nam omówienie różnic pomiędzy antenami kierunkowymi, a dookólnymi oraz ich dopasowania do zakresów częstotliwości. To wszystko przekłada się na efektywny zasięg naszego sterowania, albo na to, jakiej jakości obraz będziemy odbierać, dlatego też zaniedbanie tych czynników może się przełożyć na mało zadowalający efekt, mimo kupna drogiego sprzętu do FPV, czy sterowania kopterem.

Pozostaje wreszcie kwestia przenikliwości fal o różnej częstotliwości, co powoduje, że do dalekich lotów wykorzystuje się niższe częstotliwości (np. 868MHz i 1.2GHz, zamiast 2.4GHz i 5.8GHz). To wszystko jest jednak tematem na kolejny wpis, a to czego dowiedzieliście się do teraz powinno pozwolić kupić antenę do FPV o odpowiednim złączu i jakości adekwatnej do budżetu.

Udanych lotów i dobrej wizji w goglach i na ekranach!

Przydatne odnośniki:
http://abc-modele.pl/zrob-to-sam-wymiana-uszkodzonej-anteny-w-odbiorniku-24ghz/

%d bloggers like this: