DIY: Składamy kopter do Freestyle – edycja 2019 #7

Ostatnio skończyliśmy na montowaniu nadajnika FPV. Okazało się to sporym wyzwaniem z uwagi na dość sztywny pigtail. Żeby jednak upychanie wszystkich elementów do środka miało jakiś sens, trzeba ustalić, co ewentualnie z czym może jeszcze wejść w kolizję. Jednym z takich elementów jest płytka z LEDami. Podłączyłem przylutowaną wcześniej wtyczkę, żeby móc ewentualnie jakoś poukładać później przewody.

Staram się, aby żaden z elementów nie był luźny. To oczywiście tyczy się też kondensatora. Z uwagi na to, że swój przylutowałem na nieco dłuższych przewodach, musiałem jakoś przytwierdzić go do ramy. Na szczęście w ramie od GepRC jest masa wycięć, więc przytwierdziłem go opaską zaciskową do bocznej części (tzw. side-plate).

Jedynym elementem, który nie ma sztywnego mocowania jest w tej chwili nadajnik FPV. Jest on również najbardziej kłopotliwy, ponieważ sztywny pigtail z dość długim złączem MMCX zostawia niewielkie pole manewru. W środku zaczęło się robić ciasno, wobec czego zrobiłem nietypowy manewr i najpierw zamknąłem całą ramę przykrywając ją dolną płytą (wraz z bocznymi). Przykręciłem też śruby trzymające oba elementy ramy razem. Zauważcie, że tylnymi śrubami idącymi z wierzchu, przymocowałem też drukowany element, który trzyma pigtail i anteny. Pozwoli mi to poukładać nadajnik FPV wewnątrz, ponieważ druga końcówka pigtaila jest już zamocowana na sztywno.

Następnie zdemontowałem wyłącznie spód koptera, a więc zostawiając aluminiowe słupki i boki już przymocowane. Gmerając w środku oceniłem, że nadajnik FPV nie da się w żaden sposób wepchnąć pomiędzy kontroler lotu, a ESC. Dodatkowo, po stronie jego wtyczki znajduje się też taśma od żyroskopu Kakute, więc nie mogę w żaden sposób jej ucisnąć, ani się na niej oprzeć. Finalnie zdecydowałem się wypchnąć pigtail przez tylny otwór na tyle ile się da i zawinąłem (dość mocno) przewód antenowy poza obrysem koptera. Jak widzicie w zasadzie tylko gniazdo MMCX znajduje się w środku, zaś cała izolacja wychodzi już na zewnątrz. Nie jest to wzorcowy montaż, ale jakoś trzeba było sobie poradzić.

Pętlę przewodu antenowego od zewnątrz możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu.

Z uwagi na to, że nadajnik oparł się z jednej strony na otworze wyjściowym anteny, a z drugiej zahaczył gniazdem i wtyczką pomiędzy kontrolerem lotu, a ESC, nie było potrzeby dodatkowego mocowania go do ramy. Nie „lata” luźno, tym bardziej, że z każdej strony jest obudowany kadłubem koptera.

Wykańczamy już w zasadzie kopter, więc teraz jeszcze parę finalnych posunięć. Na wierzchu ramy nakleiłem gumową nakładkę antypoślizgową dla baterii. Kiedyś stosowaliśmy rzepy, ale teraz stosuje się taką kombinację. Guma trzyma pakiet Li-Po, aby nie przesuwał się przód-tył i na boki, zaś paski (ang. straps) do baterii dociskają ją do samej ramy. Jeśli zastosujemy dwa – jeden bardziej z przodu, drugi z tyłu, to w kopterze do Freestyle praktycznie nie ma opcji, aby pakiet się wypiął i wypadł.

Z uwagi na to, że to mój pierwszy kopter z GPS, musiałem gdzieś wyprowadzić moduł wraz z anteną. Zwracam uwagę, że nie może być ona w żaden sposób zasłonięta. Jedynym sensownym miejscem było umieszczenie modułu z tyłu koptera, na mocowaniu anten. Przewód z wtyczką wyciągnąłem przez otwór w ramie.

Wszystkie 4 przewody od GPS włożyłem w rurkę termokurczliwą, aby nie przetarły się podczas eksploatacji. Jak widać biegną one po krawędzi wycięcia we włóknie węglowym i było ryzyko, że wkładając i wyjmując pakiet Li-Po, przetrę któreś z nich. W dodatkowym kołnierzu problem ten znika.

GPS wkleiłem na taśmę dwustronną. Warto dodatkowo przypiąć go opaską zaciskową, aby nie odpadł przy upadku. Opaskę możemy poprowadzić wokół mocowania z TPU.

Nadajnik FPV od Furious FPV ma dodatkowe diody, których kolor możemy ustalać przez aplikację na smartfonie. Drugim kabelkiem podłączamy moduł Bluetooth, którym umożliwi nam dwustronną komunikację. Wycięcia od spodu ramy bardzo przydały się, aby wyciągnąć przez nie przewody z wtyczkami.

Na zdjęciu możemy też zobaczyć dwa paski z taśmy piankowej, które nakleiłem na spodzie kadłuba. Z uwagi na to, że kopter ma podniesione ramiona, opiera się wyłącznie na spodzie ramy. Aby nieco go podnieść i zapewnić bardziej miękkie lądowania, wykorzystałem gotowe elementy piankowe, które były w zestawie. GepRC dostarczyło je z dużym zapasem.

Paski z pianki mają dokładnie tą samą szerokość, co klatka na kamerę. Z początku okleiłem całą jej długość, aby złagodzić potencjalne uderzenia – jakby nie patrzeć najczęściej trafia się w przeszkodę tym, co jest z przodu. Oczywiście sama klatka jest bardzo solidna, ale chodziło o dodanie warstwy amortyzującej. Szybko okazało się, że w połączeniu z szerokokątnym obiektywem kamery – wspomniana pianka pojawia się w kadrze i zawęża mi pole widzenia. Ostatecznie zdecydowałem się wyciąć tą część, którą było widać na podglądzie FPV, a zostawić resztę. Zauważmy też, że pianka u góry działa jak amortyzacja dla GoPro, które również zamocowałem w odpowiednim mocowaniu.

Producent dostarczył też plastikowe pałąki dla anten. Mocowanie z TPU jest przygotowane albo do ułożenia ich skośnie i w tył (odbiornik FrSky na 2.4GHz) oraz prostopadle do osi koptera, gdybyśmy latali na CrossFire lub R9, które to pracują na 868MHz i wykorzystują anteny w kształcie litery T. Ja akurat używam (na razie) FrSky XSR, więc wyprowadziłem anteny tak, jak na zdjęciu. Nie jest to całkowicie optymalne rozwiązanie, ponieważ nie ma pomiędzy nimi pełnego kąta prostego, ale gdy już zechcę bić rekordy dystansu – po prostu przejdę na CrossFire.

Nie zapomnijmy też o przepleceniu pasków, które będą trzymały pakiet Li-Po. W bocznej części ramy są odpowiednie wycięcia, a producent dołączył, odpowiedniej szerokości akcesoria. Przypominam o użyciu obu pasków, które są niemalże gwarantem tego, że bateria nie wysunie nam się ani w trakcie lotu, ani po upadku.

Aha, zauważmy też, że przewody od silników idące pod ramionami ściągnąłem Rapstrapami, czyli gumowymi paskami, które zagwarantują, że nie będą one wisieć luźno. Nie stosuję opasek zaciskowych, ponieważ są one ostre i mogłyby przebić izolację. Rapstrapy są zaś elastyczne i da się je zdjąć i ponownie założyć. Sprawdzają się też wszędzie tam, gdzie potrzebny jest elastyczny montaż – np. anteny FPV do ramy.

Gotowa konstrukcja

Gratulacje! Dobrnęliśmy do końca montażu! Kopter wymaga teraz konfiguracji w BetaFlight i już można zabierać się za latanie! Zanim jednak to zrobimy to warto nacieszyć się widokiem świeżo złożonego sprzętu!

Konfiguracja BetaFlight

Korzystając z tego, że złożyłem nowy kopter, postarałem się poprowadzić Was również przez cały proces konfiguracji. Całość znajduje się na kanale Youtube 4Śmigła. Podzieliłem treść na kolejne odcinki, w których wyjaśniam co i jak ustawiłem. W przypadku tego modelu było sporo ciekawych rzeczy, które trzeba było zmienić, więc tym bardziej był to dobry pretekst, żeby zmierzyć się z tym tematem. Zapraszam do oglądania!

%d bloggers like this: