Czy kupić Eachine H8 Mini ?

Jeżeli ktoś jeszcze nie słyszał o Eachine H8 Mini to znaczy, że pewnie przespał ostatnie parę miesięcy 😉 Spieszę poinformować, że ten model zdobył dużą popularność ze względu na dwie cechy – yaw rate i cenę. Dostaję pytania, czy warto go kupić. Ja sam odczekałem pewien czas, aż pojawiły się recenzje i nagrania i zdecydowałem się nie dodawać go do kolekcji. Dlaczego ? Czytajcie dalej.

H8 Mini to quadrocopter, który zalicza się do mikroquadrocopterów i jest stanowczo większy niż Cheerson CX-10, jednocześnie ustępując rozmiarem Hubsanowi H107L. Blisko mu do Bayangtoys X7, który wciąż nie doczekał się mojego opisu, a jest niewątpliwym faworytem w tej kategorii wielkościowej. Wracając jednak do H8 Mini.

Quadrocopter ten kosztuje obecnie w Banggood 49 zł i jest naprawdę łakomym kąskiem. Dlaczego więc go jeszcze nie kupiłem ?

Po pierwsze jego mocna strona, czyli szalenie szybki yaw rate (prędkość z jaką obraca się wokół własnej osi) czyni go trudnym do sterowania w trybie wolnym (są tylko 2), natomiast w szybkim model wiruje w zasadzie bez kontroli. Może i świetnie to wygląda, ale nieproporcjonalna reakcja na lewy manipulator powoduje, że próba zmiany kierunku lotu kończy się radosnym piruetem.
Remedium na tą „przypadłość” jest zachwalany w nim headless mode, dzięki któremu możemy mieć kontrolę nad modelem nawet, gdy wygląda on jak wiatraczek na wysokich obrotach. Tyle tylko, że tenże tryb jest tak samo zawodny, jak w każdym innym quadrocopterze i po parunastu sekundach kręcenia się w kółko, magnetometr gubi pierwotne kierunki.

Po drugie model ma wszystkie śmigła tego samego koloru, a choć posiada on dodatkowo diody LED wbudowane w ramiona, są one ledwie widoczne. Te dwie cechy powodują, że łatwo jest stracić orientację odnośnie tego, gdzie jest przód, a gdzie tył. Jeśli dodamy do tego wspomniane obracanie się prawie bez kontroli to jest to idealny przepis na katastrofę.

Doświadczyłem nieprzyjemności latania modelem, który wyjątkowo szybko się obracał, ale pozostałe kanały za nim nie nadążały. Ponieważ kciuki są przyzwyczajone do określonych, proporcjonalnych reakcji, sterowanie sprawiało trudność. Trzeba było jednocześnie bardzo mocno wychylać prawy manipulator, a bardzo delikatnie pracować prawym, co i tak nie było gwarantem precyzyjnego lotu. Był to model M9912 H7 (http://www.gearbest.com/r-c-helicopters/pp_93461.html) i przyznam, że specjalnie za nim nie tęsknię. Oczywiście nie było to takie ekstremum, jak H8 Mini, ale i tak lot nie należał do specjalnie przyjemnych.

Jeśli dotychczasowy opis Was nie zniechęcił, to więcej Eachine H8 Mini do zarzucenia nie mam. Ma wymienną baterię, całkiem mocne silniczki, typową malutką aparaturę (taką jak CX-10) i myślę, że jego cena nawet w Polsce jest po prostu śmiesznie niska. Jeśli chcecie się zmierzyć z jego sterowaniem, albo darzycie Headless mode większym zaufaniem niż ja, to nie pozostaje nic innego, jak pójść na zakupy, tym bardziej że tańszy to on już chyba nie będzie.

[źródło obrazu tytułowego: http://img.banggood.com/images/upload/2015/04/SKU232164-004.jpg]

%d bloggers like this: