Artykuł czytelnika: Recenzja Helifar X140 Pro

Autor: Kamil Poślada

Produkt udostępniony do testów dzięki Gearbest.com

Jakiś czas temu nastała era troszeczkę większych microkopterków w rozmiarze trzech cali, gdzie śmigiełka 3″ dają tyle frajdy, co pięciocalowy quad. Urzekła mnie w tych maluszkach magiczna turbo prędkość oraz niesamowita zwrotność i koszta posiadania takiego małego potworka o 30% mniejsze od dużej wyścigówki. Więc do testów przyleciał 3-calowy helifar X140 PRO. Zobaczymy, czy ten model jest demonem prędkości. Zapraszam do recenzji!

Co w pudełku?

Helifar X140 PRO przychodzi do nas w zaskakująco małym, solidnie wykonanym pudełeczku, co bardzo mnie zdziwiło, gdyż nawet 2-calowe kopterki przychodziły w dużo większych.

Po otwarciu pudełka ukazuje się nam zapakowany w białą folię sam główny bohater, dwa komplety czerwonych śmigieł w rozmiarze 3041 – czteropłatowe! Dość bardzo wysoki skok śmigła wyglądający naprawdę imponująco, czerwona antena dipolowa, konektor XT-60 wraz z kilkoma trytytkami i naklejki firmy Helifar. Wszystko wyściełane od góry i dołu gąbeczką. Opakowanie na duży plus!

Budowa

Po odwinięciu z białej foli ukazuje się nam, wstępnie okrzyknięty demonem prędkości, w kolorystyce z fioletowymi słupkami i dystansami pomiędzy FC-ESC i VTX, wraz z niebiesko-czarnymi silnikami. Kolorystyka nie przypadła do mojego gustu, bo ma się trochę nijak do siebie, no ale to ma latać, a nie pięknie świecić i wyglądać.

Rama – wygląda na bardzo ciężką i zarazem solidną. Zacznijmy od dołu. Rama zaczyna się od dolnego bottom-plate, który ma 2mm grubości i posiada na wyposażeniu od razu zamocowany w specjalnych
otworach pasek do mocowania Li-Po oraz pośrodku przyklejoną gumę, która ma na celu zapobieganie wypadaniu pakietu w locie czy przy uderzeniu.

Ramiona są naprawdę solidnie wykonane ponieważ mają aż 4mm grubości oraz pięknie zaokrąglone krawędzie, co minimalizuje uszkodzenie ramienia przy uderzeniu w przeszkodę.

Wysokość słupków oraz mocowań kamery jest zdecydowanie za wysoka, bo wynosi aż 34mm, zaś cała konstrukcja prezentowałaby się na pewno dużo ładniej, gdyby była niższa o 15mm, a co widzę z jego budowy – było to jak najbardziej możliwe.

Na koniec zostaje nam top-plate o grubości 2mm, który swoim kształtem też mi nie przypadł mocno do gustu, bo wygląda trochę jak postura dość chudego człowieka.

Co w trawie piszczy??

Budowa wnętrza jest dość przejrzysta ponieważ wszystko ze sobą jest połączone wtyczkami, więc wymiana podzespołów nie będzie potrzebowała ingerencji lutownicy. Sercem drona jest… no właśnie, w sumie nie wiadomo do końca jakiej marki jest kontroler. Wiemy tylko, że jest on na procesorze F4 z OSD, i na starym poczciwym układzie żyroskop/akcelelometr MPU6000 i bardzo dobrej przetwornicy 5V 3A ! Zaś jeszcze nad naszym sercem znajduje się nadajnik wideo (ang. Video Transmitter – VTX), o którym wiemy że posiada trzy poziomy mocy wyjściowej: 25mW/100mW/200mW oraz 48 kanałów, w tym raceband. Zmiana kanałów następuje z guzika, który jest usytuowany do tyłu ramy, więc bez jakiegokolwiek narzędzia nie
zmienimy kanału na polu, ale tu jeszcze ratuje nas zmiana kanału z poziomu OSD. Montaż anteny przy VTX odbywa się przez bardzo popularne złącze u.fl i tu nie wiem, co myśleć o montażu anteny przez producenta. Jest on zrobiony poprzez montaż cienkiego kątowego pitgala RP-SMA przykręconego przez mały element z carbonu do ramy. Tym rozwiązaniem jestem mocno rozczarowany, z racji że nie wygląda to na dobry i pewny montaż. Dotykając antenę na mocowaniu rusza się w obie strony,
polecałbym tu wymianę anteny dipolowej i usunięcie pitagala zastępując go samą anteną FPV ze złączem ufl.

Głównym zasilaniem X140 Pro jest ESC 4in1 25-amperowe w piku do 30A, oraz blheli_32 i wszystko zasilane do 4S na konektorze XT-30. Luty przewodów od silników są bardzo pięknie wykonane, widać tu dokładność i precyzję. Silniki na pierwszy rzut okna przypominają coś ze stajni Sunnysky. Po przekopaniu Internetu niestety nie znalazłem podobnych silników. Sygnowane są one nazwą SkyStars, z informacji wypisanych na silniku wiemy że to rozmiar ST1408 o prędkości obrotowej 3800KV, i tyle wiadomo mi na ich temat. Nie udało mi się znaleźć więcej informacji, co są w stanie zaoferować na pakiecie 3-4S i danymi śmigłami.

Kamera to nic innego jak klon Runcama, czyli FuriBee MS na bardzo dobrej matrycy Sony Super HAD II CCD 600 TVL. Proporcje obrazu w rozmiarze 4:3 oraz soczewka o ogniskowej 2.3mm. Powiem szczerze, że byłem mile zaskoczony obrazem z tej kamery. Mógłbym się czepiać, że soczewka jest ciut gorszej jakości niż w runcamie, ale jak na kamerkę za 80zł radzi sobie całkiem przyzwoicie!

dav

Dodatkowym bajerem w Helifarze jest AIO Buzzer-LED. Dwie diody święcą naprawdę mocno i są w pełni programowalne z kontrolera. Malutki buzzerek mimo swoich rozmiarów spełnia dobrze swoją funkcję, choć nie miałem okazji szukać drona w trawie. Wszystko zamocowane na dwie trytyki do słupków z tyłu ramy.

Na sam koniec opisywania całego kopterka spotkała mnie mała niespodzianka. Dostałem produkt PNP, czyli bez odbiornika – w moim przypadku Frsky. Nie był to dla mnie duży problem, ponieważ przewracał mi się po szufladzie XM+. Super, to co, podłączamy? TAK! Bo chcemy już latać! Pamiętacie, jak na początku recenzji pisałem, że wszystko jest połączone wtyczkami? I jakby nic innego odbiornik trzeba podłączyć do naszego kontrolera poprzez wtyczkę… Ale teraz skąd wziąć ową wtyczkę, skoro producent nie dorzucił jej do zestawu. Po małym przeglądzie szuflady z pomocą przychodzi wtyczka od kamery Runcam Micro, która pasuje do kontrolera – uff uratowani! Lutujemy nasz odbiornik, do wtyczki wpinamy do wtyczki i coś jest nie tak? Nasz odbiornik nie ma w ogóle zasilania. Podłączenie kabli jest też prawidłowe, zgodnie z tym, co wypatrzyłem na zdjęciach produktu. Wypinam, podłączam zasilanie i mierzę napięcie na pinach, i jakby nie inaczej piny na zdjęciu były źle podłączone… No dobra ale co z odbiornikiem XM+ – spalił się czy nie? Taka ciekawostka – XM+ ma zabezpieczanie przed spalaniem. Zmiana kabli we wtyczce, montaż i podpinam zasilanie – odbiornik działa! Spytacie pewnie czemu nie skorzystałem w takim razie z instrukcji? Nie skorzystałem ponieważ producent jej nie dodał… Bardzo duży minus, ponieważ nie wiedziałem, jak podłączyć dobrze nasz odbiornik, oraz jakbym chciał zmieniać moce i kanały z vtx, też nie wiem, jak to się odbywa za pośrednictwem guzika.

Wrażenia z lotu!

Resumując, Helifar X140 PRO na pewno nie jest demonem szybkości oraz mistrzem super zwrotności. Model lata po prostu dennie na pakiecie 3S – można by nim tylko zwiedzać teren, ale nic poza tym. Zakładając mu pakiet 4S czuć przyrost mocy, ale nie taki, żeby powiedzieć: „WOW – teraz to zaczęło latać!”. Oczywiście można było nim wykonywać ewolucje, ale nie urzekł mnie w locie czymkolwiek, co mogłoby się podobać, czyli silniki o których nic nie wiadomo są ze średniej półki, a wszystko przez to, że model też, jak na 3 cale, jest bardzo ciężki. Waży całe 163g dokładając baterie 3-4S robi nam się ponad 220-240g w zależności od pojemności. Ja używałem 550mAh. Wyczułem też w nim dość spory propwash, czyli do zabawy z PIDami.

Co warto wiedzieć?

Model jest sprzedawany w wersjach bez odbiornika PNP oraz z:
BNF Frsky i BNF Flysky AFHDS – 528 zł.

Jednak polecam tym, co nie lubią zbytnio grzebać, zakup modelu wraz z odbiornikiem, bo zakup bez może skończyć się tak u mnie.
Kolejną rzeczą, a raczej wadą naszego modelu jest brak dostarczenia przez producenta instrukcji obsługi, która by nam na pewno dużo pomogła. Sporym minusem uważam też brak dołączonej wtyczki do odbiornika w wersji PNP.
Czy poleciłbym komuś ten model? Początkującym zdecydowanie nie! Zaś średniozaawansowanym i zaawansowanym, jeśli ktoś się lubi bawić to w modelu można zmienić silniki na coś lepszego, bądź wykorzystać podzespoły do lżejszej konstrukcji, ponieważ są bardzo przyzwoite. Mówiąc krótko, model nie urzekł mnie w locie niczym. Jedynie podoba mi się bardzo jego środek. Jeśli ktoś ma pytania odnośnie modelu zapraszam na forum – znajdziecie mnie pod nickiem: StormBreaker FPV

Kup: Helifar X140 Pro – Gearbest.com

%d bloggers like this: