Youbi XV-130 – jakościowa katastrofa z niespodzianką na końcu!

Przyznam, że kiedy otrzymałem możliwość przetestowania Youbi XV-130, bardzo się ucieszyłem! Mały i lekki kopter, bezszczotkowe silniki i pełne FPV. Model oparty o ramę 130mm wydawał się doskonały do polatania w parku i wszędzie tam, gdzie 250-tka niebardzo się zmieści. Ten wpis w założeniu miał pojawić się parę miesięcy temu, ale szybko okazało się, że nie będzie to możliwe. Zapraszam na moją przygodę z Youbi XV-130.

Model dostarczony do testów przez Banggood – dziękuję!

Quadrocopter przyjechał do mnie w grubym kartonowym pudełku, które nie miało na sobie żadnych śladów długiej podróży, którą przebyło. Nie było ono zgniecione pewnie własnie dlatego, że jest niezwykle sztywne i doskonale chroni model, więc tutaj duży plus dla producenta.

Po zdjęciu wieczka ukazują nam się popakowane w woreczki strunowe akcesoria. Leżą one na gąbce, która przykrywa kopter znajdujący się pod spodem.

W komplecie znajduje się 8 śmigieł (2 komplety), elastyczna antena do nadajnika FPV typu „bacik” oraz przewody, którymi podłączymy odbiornik do kontrolera lotu. Przewód sygnałowy w obu wtyczkach znajduje się w innym miejscu zależnie od tego, jakiego sposobu transmisji używa odbiornik. W obu przypadkach są to jednak protokoły, które wykorzystują wyłącznie jeden przewód: cPPM dla starszych obiorników i SBUS, iBUS dla nowszych, które obsługują transmisję cyfrową. Producent nie zapomniał także o instrukcji, która jest wydrukowana na porządnym papierze i zawiera komplet informacji, którego potrzebujemy, aby uruchomić quadrocopter. Warto tutaj wspomnieć, że jest to model BNF, czyli bez odbiornika i baterii, ale z całym niezbędnym pozostałym wyposażeniem.
W tym względzie producent również nie zawiódł i uruchamianie, opisane nieco dalej odbywa się bez większych przeszkód.

Jak już wspomniałem, pod gąbką, na której opierały się akcesoria znajdujemy właściwą treść naszego zakupu, czyli XV-130 w pełnej okazałości. Jak widać sprzęt jest solidnie zabezpieczony i przy tym ładnie zapakowany.

Youbi XV-130 otrzymałem jako pełny zestaw, z dodatkowymi kadłubami: białym, szarym i czarnym.

Do modelu dokupiłem 3-płatowe śmigła DAL 3045, ponieważ oryginalne podobno są słabo wyważone i wprowadzają niepożądane wibracje.

Potrzebowałem też ogniw 3S ze złączem XT-30 – kupiłem 3 sztuki Turnigy 700mAh 3S 30C.

Youbi potrzebował również odbiornika, w moim przypadku FrSky, więc wykorzystałem X4R-SB, który nie jest tak mały, jak XSR, ale taki miałem po ręką.

Złożenie modelu nie było specjalnie kłopotliwe. Wewnątrz kadłuba wkleiłem odbiornik i podłączyłem go do kontrolera lotu dołączonym przewodem.

Nim zabrałem się za latanie, przylutowałem też LEDy z kontrolerem WS2812B, którymi potrafi sterować FC. Niezbyt zgrabnie to wyszło, ponieważ przewody znalazły się częściowo na zewnątrz, ale za wszelką cenę nie chciałem modyfikować kadłuba (np. wiercąc w nim otwory) bez wyraźnej konieczności.

Po podłączeniu zasilania okazało się, że ESC się włączają, ale brakuje im sygnału sterującego. Okazało się, że kontroler lotu w ogóle się nie włącza. Sprawdziłem miernikiem przewody +5V i GND, którymi jest podawane zasilanie z płytki ESC 4w1 do reszty koptera i okazało się, że napięcie jest poprawne. Winny więc był sam kontroler lotu, na którym mógło być jakieś zwarcie, bądź uszkodzony regulator napięcia.

Problem niejako udało mi się obejść poprzez podłączenie kontrolera lotu do komputera za pomocą przewodu USB. Dioda zasilająca na FC się zaświeciła, a ESC przy podłączonej baterii otrzymały sygnał sterujący (odegrały drugą część melodii). Wiadomo było już, że kontroler lotu jest do wymiany, ale skoro udało się go uruchomić poprzez jednoczesne podanie zasilania z USB i Li-Po, a ESC były gotowe do pracy, to opłacało się jeszcze sprawdzić wszystkie silniki. Tutaj kolejna niespodzianka – dwa z nich okazały się mieć zwarcie i po pierwsze resetowały kontroler lotu i ESC, a ponadto nie były w stanie ruszyć, a jedynie dygotały (ang. twitching). Na poniższym nagraniu zilustrowałem wymienione wyżej problemy i taki materiał wysłałem do Banggood.

Chcąc popchnąć diagnozę nieco dalej, zdecydowałem się zamienić miejscami silniki, aby sprawdzić, czy winne są one, czy ESC. Polega to na tym, że silnik, który działał dobrze podmieniamy z tym, który nie startuje. Jeżeli ten działający dobrze po przełożeniu w miejsce rzekomo uszkodzonego przestał się obracać to znaczy, że mamy problem z ESC, które nie jest w stanie rozpędzić żadnego silnika. W sytuacji, w której zamieniliśmy silniki miejscami i ten dobry wciąż działa, a ten uszkodzony, podłączony do innego ESC wciąż nie pracuje – mamy problem z silnikiem. Mój przypadek zaliczał się do tej drugiej kategorii. Wciąż nie działały te same dwa silniki, niezależnie od tego, w którym miejscu je podłączyłem. Starałem się nie robić zbyt intensywnych testów, aby przypadkiem nie spalić regulatora obrotów. Zwarcie w silniku powoduje gwałtowny i bardzo intensywny przepływ prądu przez ESC, co może łatwo doprowadzić do jego uszkodzenia.

Youbi XV-130 na tym etapie potrzebował więc nowego kontrolera lotu oraz dwóch silników – lewego i prawego. Wysłałem zgłoszenie do Banggood i po ustaleniu które części są potrzebne, otrzymałem odpowiedź, że zostaną wysłane. Od momentu, gdy otrzymałem kopter do testów do chwili, w której rozpakowywałem zapasowe części…

…minęło 1.5 miesiąca

Podmieniłem kontroler lotu, który po podłączeniu baterii natychmiast ożył. Pierwszy sukces! Wymieniłem także dwa wadliwe silniki, a następnie złożyłem cały kopter. Przy okazji podmieniłem kadłub na czarny, co nadało sprzętowi nieco ostrzejszy wygląd. Pora na pierwszy lot!

Sprawdzanie modelu od razu w FPV mija się z celem, ponieważ nie jesteśmy w stanie obserwować jego zachowania w powietrzu. Kopter był zbyt niepewny, aby od razu pozwolić mu latać na maksymalnych parametrach. Zacząłem więc od próbnego podniesienia go z ziemi. Parunastusekundowy zawis skończył się uderzeniem o ziemię i zapachem spalenizny. Jeden z nowych silników przestał się obracać i wiadome było, że bez kolejnej wymiany części kopter daleko nie poleci. Sprzęt wrócił na biurko.

Nim zamówiłem kolejny silnik, tym razem już na własny koszt, postanowiłem sprawdzić dlaczego właściwie ten nowy tak szybko przestał działać. Zdjąłem klips trzymający wirnik i rozłączyłem oba elementy dostając się do jego dolnej części. Okazało się, że uzwojenie jest częściowo nadpalone, co widać na zdjęciu poniżej. Większość jest czerwona, ale są miejsca, gdzie widać pomarańczowe fragmenty, wraz z czarnym blisko podstawy silnika.

Uzwojenie najłatwiej jest przerwać poprzez zbyt mocne wkręcenie śrub montażowych. Metalowy gwint dociska cieniutką izolację uzwojenia, przebija się przez nią i poprzez wkręconą śrubę zaczyna płynąć prąd zwarciowy, który znajduje uziemienie w ramie z włókna węglowego. Pytanie tylko dlaczego fabryczne śruby i silniki tak się zachowały? Tutaj niestety jedyną odpowiedzią pozostaje fatalny błąd producenta, który w zestawie dodaje zbyt długie śruby. Przy tak małych silnikach każdy milimetr ma znaczenie, bo jego podstawa jest bardzo niska, a siła z jaką śmigło wyrywa silnik z ramy jest dość znaczna przy bezszczotkowych jednostkach. Nie zmienia to faktu, że takie rozwiązanie spowodowało spalenie w sumie 3 silników i kosztowało mnie…

…kolejny miesiąc czekania

Zamówiłem kolejny silnik z Banggood i oczywiście musiałem cierpliwie poczekać na przesyłkę. Wspominałem już, że tym razem dokonałem zakupu na własny koszt (tak było szybciej), ale nie chciałem dodatkowo płacić za kuriera, albo list priorytetowy. Zapasowy silnik w końcu do mnie przyszedł, ale nauczony wcześniejszym doświadczeniem, zdecydowałem się zmienić strategię jego montażu. Tym razem pod każde mocowanie przykeliłem pasek taśmy izolacyjnej, a dopiero przez nią wkręciłem śrubki mocujące silniki. Rozwiązanie to miało na celu po pierwsze odizolowanie gwintu od uzwojeń silnika (taśma jest elastyczna), a po drugie opuszczenie śruby nieco niżej, aby do rzeczonego uzwojenia nie doszła.

Sprawdziłem kopter uruchamiając go wpierw bez śmigieł. Gdyby pojawił się problem ze zwarciem, silnik gwałtownie by się rozgrzał, więc byłoby wiadomo, że coś jest nie tak. Dałem popracować jednostkom przez paręnaście sekund na pełnych obrotach, a po zatrzymaniu dotknąłem każdego z wirników, aby sprawdzić ich temperaturę. Nie były ciepłe. Po założeniu śmigieł (zwiększony opór) zrobiłem podobny test, utrzymując kopter w zawisie przez paręnaście sekund. Temperatura silników wciąż nie wzrosła, więc nie pozostawało mi nic innego, jak zabrać kopter na upragniony, pierwszy lot. Youbi XV-130 musiał walczyć z wiatrem, więc na nagraniu widać pewne szarpnięcia, ale ogólnie test wyszedł bardzo pomyślnie!

Uwaga! Głośne nagranie! 😉

Jak już wspomniałem, wiatr nie pomagał małemu kopterowi w trakcie lotu, ale ten i tak radził sobie dzielnie. Bateria 3S dostarczała mu odpowiedniej mocy i dynamika naprawdę była bez zarzutu. Pozytywnie zaskoczył mnie również nadajnik FPV i antena typu „bacik”, dołączona do koptera. Na 200mW nie miałem żadnych problemów z obrazem niezależnie od tego w jakiej pozycji znajdował się kopter. Kamera wypadła nieco gorzej ze względu na zauważalnie niską rozdzielczość, a więc i ostrość obrazu. Bez zarzutu sprawdziła się natomiast w tak słoneczny dzień, w jaki to nagrywałem, nie tracąc detali ani na niebie, ani na ziemi. Nawet podczas przewrotu, gdy skierowana była prosto w słońce, natychmiast korygowała parametry, gdy kierowałem ją ku ziemi. Nie licząc niewysokiej rozdzielczości obrazu, nie mam do niej większych zarzutów.

Pierwszy lot Youbi XV-130 okazał się naprawdę świetną zabawą i jego niewielkie rozmiary oraz waga, w połączeniu z przyzwoitą mocą generowaną przez silniki sprawia, że szaleje się nim niewiele gorzej, niż Aurorą 100, którą opisywałem pewien czas temu. Pozostają wątpliwości odnośnie trwałości jego ramion – bardzo cienkie, oraz samych silników.

Aktualnie sprzęt nie jest już dostępny na stronie Banggood, z którego go otrzymałem, więc nawet nie podam linku do zakupu, ale prawdopodobnie i tak nie byłby on Waszym pierwszym wyborem, szczególnie, że oferty tak często się zmieniają.

Jeżeli wpis ci się podobał, możesz wesprzeć mój blog poprzez rejestrację i zakupy we wspomnianym serwisie, co umożliwi mi dalsze testowanie sprzętu. Dziękuję!

A teraz życzę Wam udanych lotów! Na mnie pora już sprawdzić jak XV-130 zniesie kolejne wylatane pakiety! Do następnego!