Recenzja: JJRC H22

Swego czasu na GearBest była spora promocja i JJRC H22 można było nabyć za okrągłe 10 USD, więc śmiem twierdzić, że w tamtym czasie był to jeden z najtańszych modeli na rynku. Nawet na nasze standardy cena była śmiesznie niska. Nie zwlekałem zbyt długo z zakupem, żeby z ciekawością przyjrzeć się, czy są to stracone pieniądze, czy też nie. Okazało się, że model lata i to całkiem nieźle, ale jednocześnie nie jest to sprzęt bez zauważalnych wad. Przyjrzyjmy mu się bliżej!

W pudełku

Quadrocopter przychodzi do nas w dość niewielkim pudełku z grubego kartonu. Wizualnie jest ono atrakcyjne, a rozmiary świadczą o tym, że efektywnie próbowano wykorzystać jego przestrzeń.

m_20161030_110824

Zawartość kartonu umieszczona została w dwóch częściach cienkiej wypraski z PET. Chroni ona quadrocopter także od góry, ale dość łatwo poddaje się naciskowi w transporcie. Szczęśliwie mój model był nienaruszony. Sam model ułożono po prostu na wierzchu aparatury, ale kształt wypraski gwarantuje, że nie ma on się jak przemieścić. Zaraz pod nim, jak wspomniałem, znajduje się kontroler, a na samym dnie opakowania – woreczek z częściami.

m_20161030_123743

Akcesoria są nad wyraz skromne, aczkolwiek po modelu w tej cenie nie należało się spodziewać zbyt wiele. W pudełku znajdziemy jedynie komplet zapasowych śmigieł oraz ładowarkę USB.

m_20161030_124108

Ładowarka posiada końcówkę Losi Micro-T, więc powinno nas to cieszyć – większość quadrocopterów z bateriami 1S takiej właśnie wymaga. Oznacza to, że mając Hubsana, Eachine, czy inny model JJRC powinniśmy być w stanie używać ładowarek zamiennie.

m_20161030_124119

W pudełku znajdziemy także instrukcję w postaci książeczki, w dodatku drukowaną na papierze kredowym. Całość jest czarno-biała, ale wewnątrz znajdziemy sporo ilustracji, które pokazują podstawy obsługi modelu. Gorzej z opisami.

m_20161030_110841

W zasadzie powiedziałbym, że producent się postarał dodając instrukcję, ale niestety nie starczyło pieniędzy na tłumacza. W zasadzie im gorzej znacie angielski – tym lepiej, ponieważ treść wyraźnie została przepuszczona przez translator. Chciałoby się powiedzieć, że był to translator Google, ale nie jestem do końca pewien, bo wydawało mi się, że lepiej sobie z takimi rzeczami radzi. Być może więc było to inne narzędzie. Nie będę nawet cytował fragmentów ze zdjęcia, które zamieszczam poniżej. Oceńcie we własnym zakresie.

m_20161030_111011

Budowa

W pierwszym kontakcie quadrocopter prezentuje się całkiem dobrze. Producent zdecydował się na zastosowanie dwukolorowego kadłuba. Od spodu jest on czarny, natomiast górna część jest niebieska. Materiał wygląda na tani, ale pamiętajmy o tym, że jego cena jest śmiesznie niska. Wizualnie nic zarzucić się nie da. Na wierzchu zobaczymy wymalowane logo JJRC, które wraz z czernią dodaje charakteru, natomiast otwory w ramionach czynią całość wizualnie lżejszą.
W oczy dość szybko też rzuca się dość słabo położona farba, której odpryski wyraźnie widać na zdjęciu. Powstały one podczas eksploatacji, ale potwierdzają, że mamy do czynienia z tanią zabawką, a cięcia kosztów są łatwe do zauważenia. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego np. w Hubsanie.

m_20161030_124147

Patrząc z bliska kolor wygląda jednak całkiem dobrze. Jest lekko połyskujący i nie wygląda tandetnie – przynajmniej w mojej ocenie. Trudniej to pokazać na zdjęciach, ale obie części kadłuba są przeciętnie ze sobą spasowane. Są miejsca, gdzie łączą się gładko, ale w innych wyraźnie widać, że nie do końca pasują. Również w rękach model nieco „trzeszczy” i choć się nie rozpadnie to sprawia wrażenie przeciętnie wykonanego.

m_20161030_130054

Producent zdecydował się umieścić śmigła w dwóch kolorach. Przednie są białe, natomiast tylne – czarne. Dzięki temu łatwiej jest odróżnić obie strony koptera od siebie. Pod tym względem zdecydowany plus, ponieważ śmigła kontrastują kolorystycznie, a przy tym wciąż dobrze „grają” wizualnie z resztą kadłuba.
Ich zaostrzony kształt i duży skok przypominają te m.in. z Eachine H8 3D i jestem skory twierdzić, że to również te same, które widzieliśmy przy okazji innych kopterów potrafiących latać także w pozycji odwrotnej. Są dość sztywne, ale i tak chętniej spadają, niż pękają, więc moje nie musiały być dotychczas wymieniane.

m_20161030_130048

Osłony na śmigła są zintegrowane z górną częścią kadłuba. Należało się tego spodziewać zważywszy na to, że cały element pochodzi po prostu z formy, a patrząc po nierówno wyciętych otworach – nie jest to najbardziej staranne wykonanie. Pomijając jednak ten fakt – same osłony są dość sztywne i mimo pokaźnej liczby upadków – żadna z nich nie pękła. Nie uszkodziłem również śmigieł, natomiast te często spadały, gdy model nagle spotkał się z ziemią.

m_20161030_130107

Osłony są wygięte w łuk i kończą się mniej więcej na wysokości szczytu kadłuba. Są zakończone dwoma „pazurkami” na końcach, co ma pozwalać na start i lądowanie również „do góry nogami”. Śmigła są generalnie chronione od góry, ale jeśli uderzycie w sufit to osłony poddadzą się na tyle, że tymi pierwszymi również zahaczycie.

m_20161030_130136

Ciekawie wygląda spód quadrocoptera. Producent postanowił nas tutaj zaskoczyć zaobloną kopułką, która przypomina kabinę i powoduje, że quadrocopter ma także drugą, ciekawie wyglądającą stronę. Fakt, że został też pomalowany i zawiera logo powoduje, że JJRC H22 z obu stron wygląda dobrze i ciekawie. Jest to drobny zabieg, który powoduje, że model latając w pozycji odwróconej prezentuje się równie atrakcyjnie. Tutaj niewątpliwy plus, ponieważ zaryzykuję stwierdzenie, że od spodu wygląda on lepiej, niż z wierzchu.

m_20161030_130212

W celu zmiękczenia lądowań, producent przykleił piankowe nóżki od spodu mocowań silników. Śmiało można powiedzieć, że ledwie się one trzymają i klej puszcza wyjątkowo łatwo. Oczywiście można je z powrotem przyklejać, ale z racji tego, że nie znajdują się one w żadnym wyżłobieniu, po prostu nie sposób ich nie urwać. Średnio, po każdym locie, gubi się przynajmniej jedną i o ile nie będziecie ich na bieżąco szukać i przyklejać – można swobodnie się ich pozbyć. Może i jakoś one działają, ale wyglądają szpetnie i przypadkowo. Totalnie nietrafiony pomysł.

m_20161030_130218

Uczciwie należy przyznać, że dobrze rozwiązano kwestię oświetlenia modelu. Z przodu zastosowano niebieskie diody, z tyłu czerwone. W powietrzu niezwykle łatwo je odróżnić i sterowanie modelem nawet w ciemności nie sprawia trudności. Diody świecą jasno i są dobrze widoczne przez otwory w kadłubie. Prosto i całkiem funkcjonalnie.

m_20161030_130302

Należy zwrócić uwagę, że oświetlenie jest widoczne także z wierzchu. Pomagają w tym bardzo nacięcia na ramionach – rozwiązanie, które tak podobało mi się w Overmax XBee 3.1. Oprócz tego producent zamontował dwie – również niebieskie diody – na przodzie kadłuba. Mimo, iż świecą one przez plastik – są całkiem nieźle widoczne. Śmiało można więc powiedzieć, że w kwestii oświetlenia modelu JJRC wykonało naprawdę dobrą robotę i LEDy pomagają zarówno w lataniu w ciągu dnia, jak i po zmroku.

m_20161030_130252

Baterię umieszcza się wewnątrz quadrocoptera, po prostu wsuwając ją w środek. Następnie łączy się przewody, które wystają na zewnątrz. Przy odrobinie chęci można próbować je schować, ale generalnie nie zawadzają w trakcie lotu.

m_20161030_130101

Fakt, że bateria utrzymuje się wewnątrz i nie wypada gwarantuje jedynie to, że przyklejono do niej cienką warstwę pianki. Jej właściwości antypoślizgowe generalnie działają, ale przy bardziej niekontrolowanych upadkach bateria może wypaść i dyndać jedynie na samych przewodach. Nie dzieje się tak jednak w trakcie normalnego lotu i ewolucji w powietrzu, a jedynie przy upadkach, więc choć tyle dobrego.

m_20161030_130200

Ogniwo, które napędza quadrocopter ma pojemność 220 mAh i oczywiście napięcie znamionowe 3.7V, czyli 1S. Temu ostatniemu trudno się dziwić – bateria musiała być mała i lekka. Czas lotu jest przeciętny, oscyluje w granicach 3-4 minut, więc nie zaskakuje ani w jedną, ani w drugą stronę. Bateria początkowo jest ładowana prądem ok. 2C (450 mA), który potem spada do poniżej 1C (180 mA). Całkowity czas uzupełniania ładunku wynosi więc ok. 30-40 minut.

m_20161030_130151

Budowa wewnętrzna

Rozkręcenie JJRC H22 nie jest specjalnie trudne. Potrzebujemy jedynie wykręcić 8 miniaturowych śrubek za pomocą małego krzyżowego śrubokręta. 4 z nich znajdują się na krańcach ramion za silnikami, natomiast 4 pozostałe wokół centralnej części kadłuba.

m_20161210_174731

Co ciekawe, po odkręceniu wszystkich 8 śrubek jesteśmy w stanie ściągnąć dolną część kadłuba. Należy to jednak robić ostrożnie, ponieważ zsuwamy przy tym koszyczki, które trzymają każdy z silników. Po zdjęciu kadłuba dochodzimy do, gwieździstego w kształcie, kontrolera lotu. Na każdym z końców płytki zobaczymy miniaturową diodę SMD (montaż powierzchniowy). To właśnie one odpowiadają za oświetlenie modelu. Warto też zauważyć, że zarówno przewody, jak i sam kontroler lotu nie są w żaden dodatkowy sposób zamocowane. Po prostu trzymają się pomiędzy obiema częściami kadłuba.

m_20161210_175040

W dolnej jego części znajdziemy jeszcze plastikowe mocowanie, które separuje baterię od kontrolera lotu. Gwarantuje ono również, że ten ostatni się nie przemieści wewnątrz kadłuba, co mogłoby wpłynąć na stabilność lotu. Nie do końca jasne jest dla mnie, dlaczego owy element jest demontowalny, ale tak – da się to zrobić.

m_20161210_175102

m_20161210_175117

Jeżeli będziemy zmuszeni wymienić silnik, to oczywiście nie obędzie się bez zdjęcia śmigła. Zwracam również uwagę na to, że jak w każdym kopterze, przewody od silnika wychodzą z jego dolnej części, biegną wzdłuż korpusu, a następnie wewnątrz ramienia aż do kontrolera lotu. Zakładając dolną część kadłuba należy uważać, aby ich nie urwać i nie przyciąć.

m_20161210_175053

Jednostka napędowa ma 17mm długości, a licząc razem z ośką – 24mm. Ta ostatnia wystaje więc na 7mm. Tyle też wynosi średnica silnika – 7mm. Ośka, na której mocujemy śmigło ma grubość 0.8mm.

m_20161210_175259

Aby dostać się do wierzchu kontrolera lotu, musimy wyciągnąć przynajmniej 2 silniki. Pozwolą nam one na wyciągnięcie i odwrócenie całego elementu. Z wierzchu tradycyjnie widać przylutowaną antenę, przewody zasilające, układ scalone – akcelerometr z żyroskopem, oraz moduł odbiornika RC. Zauważymy także, że przewody od silników zostały przylutowane do samych krawędzi płytki. W tak małym i tanim modelu należało się tego spodziewać, ale kluczową informacją jest to, że bez lutownicy nie dokonamy wymiany jednostki napędowej. W zamian, wokół pól lutowniczych nie znajduje się żadna elektronika, więc nawet bez wprawy raczej nie przegrzejemy żadnego sąsiedniego elementu. Oznacza to też, że posiadacze większych lutownic powinni dać radę wymienić silnik bez większych trudności.

m_20161210_180816

Aparatura

JJRC H22 otrzymał w zestawie niewielką, pękatą aparaturę, której kształt jest już tak oklepany, jak tylko można. Jedynym wyróżnikiem jest jej nieco większy rozmiar w stosunku np. do Cheersona CX-10. Tutaj jest ona większa i odbiło się to pozytywnie na jej ergonomii.

m_20161030_130404

Manipulatory są dość krótkie i obłe na końcach. Niestety nie mają żadnych wypustek – czegokolwiek, co zapewniałoby stabilne oparcie kciuków. Te niestety mogą się nieco ześlizgiwać. Dodatkowo manipulatory stawiają dość duży opór, który utrudnia precyzyjne prowadzenie modelu w powietrzu. W trakcie sterowania daje się wyczuć, że drążki posiadają niewielką martwą strefę, ale jest to do przyjęcia. Najsłabszą stroną aparatury jest ewidentnie siła, jaką trzeba włożyć w sterowanie, co w połączeniu z dość śliskimi manipulatorami powoduje, że sterowanie nie należy do specjalnie wygodnych. Nie jest to z pewnością aparatura, która stanowi wzór do naśladowania.

m_20161030_130439

Wokół prawego manipulatora rozłożono dwa przyciski do trymowania. Pozwalają one na korygowanie lotu w przód, tył, lewo oraz prawo. Nie uświadczymy trymu dla yaw, czyli obrotu w osi pionowej. Przyciski w miarę łatwo dosięgnąć, choć ich lekko śkośne ułożenie nie jest do końca naturalne. Ustawianie trymów jest sygnalizowane akustycznie. Krótsze piknięcia sygnalizują zmianę, a pozycja środkowa jest oznaczana dłuższym, ciąłym dźwiękiem.

m_20161030_130419

Oba manipulatory można wcisnąć. Lewy z nich jednocześnie uruchamia Headless Mode i Return To Home. Brzmi to kuriozalnie, ale tak właśnie jest. Model leci w tył zgodnie z zapamiętanym wcześniej kierunkiem. Aby pozostać w Headless mode należy popchnąć prawy manipulator w dowolną stronę. To wyłączy lot w tył i pozwoli nam dalej sterować w omawianym trybie. Z kolei prawy manipulator zmienia sposób robienia przewrotów (flipów). W jednym ustawieniu model wykona tylko obrót o 180 stopni i będzie latał w pozycji odwróconej (dołem do góry). Z kolei po wciśnięciu przycisku, każdy flip będzie wykonywany klasycznie o pełne 360 stopni. Jest to ciekawe urozmaicenie, ponieważ na ogół producenci zostają przy jednym tylko wariancie.

m_20161030_130431

Oczywiście aparatura ma również przyciski z przodu. Lewy zmienia tempo lotu. Dostępne są 3 różne, każde z nich sygnalizowane odpowiednią liczbą piknięć aparatury. Jedno to oczywiście najwolniejszy, a trzy – najszybszy. Prawy przycisk pozwala wykonać przewrót. To, czy model odwróci się na plecy, czy wykona pełne 360 stopni zależy od ustawienia, które wybierzemy, jak wspomniałem wcześniej, prawym manipulatorem. Oczywiście flip możemy wykonać w jednym z czterech kierunków. Po wciśnięciu prawego, przedniego przycisku musimy wychylić prawy manipulator w jedną z 4 stron tym samym wybierając oś, w jakiej model wykona przewrót.

m_20161030_130928

Aparaturę zasilają w sumie 2 baterie AA, czyli „paluszki”. Chowają się one pod klapką, która jest takiego samego koloru, jak manipulatory i sam quadrocopter. Mimo, iż jest możliwość zabezpieczenia jej śrubką – nie jest ona częścią zestawu. Klapkę zdejmujemy więc wyłącznie przez odchylenie ząbka, który trzyma zatrzask – podobnie jak w pozostałych modelach.

m_20161030_130950

m_20161030_131014

Charakterystyka lotu

Jak zawsze najważniejszym elementem każdej recenzji quadrocoptera jest odpowiedź na pytanie – jak on lata ? JJRC H22 jest również w tym względzie dość nierówny. Zacznijmy od tempa lotu. Do dyspozycji mamy w sumie 3 ustawienia. Najwolniejsze z nich jest spokojne, ale nie jest to prędkość dla początkujących. Stanowczo wystarcza ono do latania w domu, ale sama nauka sprawiłaby trudność. Obrót (yaw), jest odrobinę za wolny w stosunku do pochyleń i wychyleń (pitch, roll), ale w sumie model lata na pierwszym ustawieniu całkiem przyzwoicie. Nie można także wiele zarzucić samej stabilności w powietrzu. Po ewentualnym wytrymowaniu, quadrocopter jest w stanie wisieć w jednym miejscu.

Przełączenie w tryb drugi powoduje, że model staje się naprawdę szybki i dynamiczny. Przyspiesza również yaw rate, dzięki czemu model obraca się sprawniej. Jest on może wciąż nieco za wolny, ale można swobodnie latać. Ten tryb jest również wystarczający do wykorzystania na zewnątrz. Pochylenie jest na tyle duże, że jest w stanie walczyć z niewielkimi podmuchami.

m_20161030_130328

Jest jeszcze tryb trzeci – najszybszy. Chciałoby się powiedzieć – najciekawszy, ale niestety nie jest to prawdą. Producent zdecydował się w tym trybie ustawić yaw rate tak wysoko, że model kręci piruety dokładnie tak samo, jak Eachine H8 Mini. Jest to ewidentny bajer pod Headless mode i tylko pod niego, ponieważ precyzyjne obracanie się jest praktycznie niewykonalne. Nawet lekkie pociągnięcie manipulatora skutkuje obrotem o 90 stopni, jeśli nie pełnym zwrotem o 180. W zestawieniu z innymi kanałami jest to totalnie nieprzystające, więc tym trudniej jest wyuczyć kciuki, żeby poradziły sobie ze sterowaniem. Dla mnie 3 tryb jest taką samą pomyłką, jak w H8 Mini i uważam, że realnie daje się latać tylko w pierwszym i drugim. W moim odczuciu wystarczą one do cieszenia się modelem. Jeśli jednak zechcecie powalczyć, to w trzecim trybie model lata naprawdę sprawnie. Nie jest to H107L, ale dynamika i tak robi wrażenie. Widać również, że quadrocopter ma zapas mocy. Nawet lecąc szybko, jest w stanie wykonywać zwroty i nie tracić przy tym pułapu. Wymaga to jednak trochę wprawy, ponieważ utrzymywanie stałej wysokości podczas lotu H22 nie jest wcale takie łatwe.

m_20161030_130334

Sam Headless mode działa tak jak zwykle, czyli dość zawodnie. Model traci oryginalny kierunek tym szybciej, im więcej obrotów wokół własnej osi wykona. Sama procedura jego uruchamiania jest jakąś pomyłką i co gorsza – nie sprawdza się w trzecim trybie lotu pod który pewnie był szykowany. Jeżeli kojarzycie film reklamowy Eachine H8 Mini, model jest tam wprawiany w bardzo szybki obrót wokół osi pionowej i lata w różnych kierunkach wciąż wirując. JJRC H22 próbuje zrobić coś podobnego, jednak obrót pionowy wymaga tyle mocy, że quadrocopter nie jest w stanie się poruszać z pełną prędkością w żadnym z kierunków bez utraty wysokości. Dodatkowo, sterowanie nim w headless, podczas gdy się tak szybko obraca, powoduje, że chciałoby się kolokwialnie powiedzieć – „miota nim jak szatan”. Model jest podczas tych obrotów niestabilny – wpada w oscylację, nie może utrzymać wysokości i generalnie łatwo jest stracić nad nim kontrolę. Jeśli ktoś będzie chciał się na ten model skusić – wykreślcie od razu Headless Mode i trzeci tryb lotu – są totalnie bezużyteczne. No, ok, ten pierwszy ewentualnie zadziała przez pewien czas w dwóch pierwszych trybach lotu. Wynika to z faktu, że utrata oryginalnego kierunku jest zależna od liczby wykonanych obrotów – im więcej ich model wykona, tym większa staje się odchyłka. Mimo to, nie polegałbym na Headless mode zanadto.

m_20161030_130346

Całkiem dobrze działa natomiast lot „do góry nogami”. Po przewróceniu modelu na „plecy” wciąż sterujemy w ten sam sposób. Na szczęście producenci zorientowali się, że zamiana stron – lewej z prawą nie ułatwia prowadzenia modelu, więc kontroler sam odwraca kierunek, tak aby sterowanie było możliwie proste. Wyjątkiem jest sytuacja, w której robimy przewrót w przód lub tył. Jeśli model leciał przed siebie to po przewrocie w tą stronę, w tym miejscu znajdzie się tylna część kadłuba (ta, z której wkładamy baterię). Kierunek lotu nie ulega jednak zmianie, więc przód zamienia się z tyłem. Ma to swoje dobre i złe strony. Producentowi chodziło o to, żeby model lecąc w przód nie zmienił po przewrocie nagle kierunku i nie zaczął do nas wracać. Z drugiej strony, jeśli zrobimy przewrót w bok (nie zmienia kierunku przód-tył), a następnie przewrót w przód lub tył (zamienia kierunki), to kopter wróci do pozycji naturalnej, w której śmigła są u góry, ale teraz jego tył będzie przodem. Nie jest to ogromne utrudnienie, ale trzeba po prostu o tym pamiętać, jeśli wykonywanie flipów jest tym, co najbardziej lubimy.

Śmigła nie pracują symetrycznie zależnie od tego, czy model jest na plecach, czy też nie. Kręcą się one wyraźnie szybciej (słychać też to po silnikach), kiedy model lata do góry nogami. To oczywiście wpływa na szybsze wyczerpywanie się baterii oraz zmniejsza maksymalne tempo wznoszenia. Mimo to, ten sposób lotu nie nastręcza większych trudności, a w połączeniu z imitacją kadłuba, która znajduje się na spodzie koptera, jest to niezłe urozmaicenie. Warto jeszcze wspomnieć, że same przewroty – zarówno o 180 stopni, jak i pełne 360 są wykonywane szybko i bez większej utraty wysokości. Tutaj zdecydowanie należy się producentowi plus.

m_20161030_130353

Na koniec należy jeszcze wbić jedną szpilkę, ponieważ podczas lotu śmigła potrafią nagle spadać. Razem z kolegą lataliśmy dwoma takimi modelami na raz i nie jest to przypadłość wyłącznie mojego egzemplarza. Co prawda śmigła spadają częściej, gdy w coś uderzamy, ale potrafią one też nagle wyskoczyć podczas manewru, albo przewrotu. Nawet dziś, podczas kolejnego próbnego lotu, śmigło ni stąd, ni zowąd po prostu zsunęło się z ośki. Sam kopter oczywiście spadł. Gdyby nie to, że latałem w domu, śmigła na pewno bym już nie znalazł.

Podsumowanie

JJRC H22 to model, który w promocji GearBest można było swego czasu nabyć za 10 USD, więc w zasadzie jest to najtańszy model, jaki widziałem dotychczas w sklepie w Chinach. Niestety tutaj wraz z ceną idzie przeciętna jakość, którą widać na wielu polach. Począwszy od wykonania kadłuba, poprzez zupełnie nieprzemyślany trzeci tryb lotu, czy spadające w trakcie lotu śmigła. JJRC H22 jest quadrocopterem przeciętnym i z pewnością przegrywa z opisywanym niedawno Eachine E010 pod wieloma względami. Z drugiej strony za ok. 50 zł otrzymujemy sprzęt, którym możemy polatać także na zewnątrz, a jeśli podczas nauki coś połamiemy to nie będzie tak bardzo szkoda. Jeżeli potrzebujecie modelu do obtłukiwania, albo zabawy w „wojny dronów”, w których jeden pilot usiłuje strącić drugiego, to na pewno lepiej kupić coś taniego, czego nie szkoda. W tym wypadku JJRC H22 jest wyborem podobnym do Eachine H8 Mini, czy innych kopterów. Nie należy po prostu spodziewać się po nim rewelacji, a jedynie taniego, prostego modelu, którym bez obaw uderzymy raz czy drugi w szafkę lub krzesło i nawet złamawszy osłonę na śmigła nie będzie nam specjalnie szkoda.

Ocena 4Śmigła.pl: 3 / 5 grade_1grade_1grade_1grade_0grade_0

Kup:
JJRC H22 – Banggood
JJRC H22 – GearBest

  • XMAN

    JJRC teraz chyba całkiem słabo przędzie, jestem ciekaw ich racerow.