Recenzja: Eachine Falcon 180 + aparatura FlySky FS-i6

Eachine Falcon 180 to tani quadrocopter z pełnym wyposażeniem FPV. W pudełku znajdziemy model w pełni gotowy do lotu. Numer przy nazwie Falcona oznacza rozmiar ramy – 180 mm średnicy pomiędzy silnikami (mierzone po skosie). Jest to więc przedstawiciel małych quadrocopterów wyścigowych, ale w żadnej sposób nie ujmuje to jego funkcjonalności. Model ma normalny kontroler lotu, ESC 20A i silniki pochodzące od starszego brata – Falcona 250. W zestawie otrzymujemy także zaskakująco dobrą, 6-kanałową aparaturę FlySky FS-i6, a wszystko w granicach 500 zł. Taką kwotę opłaca się na niego wydać, ale warto wiedzieć z jakimi wadami i niespodziankami przyjdzie nam się zmierzyć, bo to najprawdopodobniej nie będzie koniec naszych wydatków. Zapraszam do recenzji !

Model udostępniony do testów przez Banggood ! Dziękuję !

W pudełku

Eachine Falcon 180 przyszedł do mnie, jak zawsze w nieco mniejszym kartonie, niż się spodziewałem. Zważywszy na jego cenę, oczekiwałem jakiegoś godnego uwagi pudełka, ale dostałem karton, który sprawił, że przez chwilę zastanawiałem się, czy na pewno dostałem sprzęt wart paręset złotych. No nic, zajrzyjmy do środka.

m_20160827_181917

Wewnątrz znajdziemy model i aparaturę włożoną w formę z pianki, co gwarantuje, że wyboista droga z Chin nie powinna odbić się negatywnie na stanie quadrocoptera, ani aparatury. Ta ostatnia została dodatkowo przykryta, aby zabezpieczyć w szczególności manipulatory i przełączniki. Oczywiście quadrocopter przychodzi do nas z odkręconymi śmigłami. Po pierwsze dzięki temu opakowanie mogło być mniejsze, a po drugie dzięki temu nie było ryzyka, że połamią się w transporcie.

m_20160827_181940

Z racji tego, że model, który otrzymałem to wersja RTF (and. Ready-To-Fly – gotowy do lotu), w komplecie znajdowała się także ładowarka oraz oczywiście bateria. W osobnej przegródce znajdowała się także antena FPV. Nie należy także zapominać o śmigłach. Tradycyjnie dostajemy tutaj komplet podstawowy oraz zapasowy.

m_20160827_181952

Dołączona ładowarka to okryta złą sławą Imax B3 Pro, która jest jedną z najtańszych i adekwatnych jakościowo. Podstawowymi zarzutami w stosunku do niej są: przeładowywanie baterii oraz częste awarie. To pierwsze powoduje dwojaki problem. Z jednej strony po prostu skraca to żywotność naszej baterii, ale co poważniejsze – może doprowadzić do jej samozapłonu. Ostatnia rzecz, jakiej chcielibyśmy w domu, czy mieszkaniu, to buchające płomieniami ogniwo, a to, które dołączono do Falcona 180 jest wystarczające, żeby narobić naprawdę sporo kłopotu. Na forach pojawia się także sporo informacji o tym, że ładowarka „widzi” tylko 2 z 3 ogniw, bądź nie jest w stanie rozpocząć ładowania, co objawia się migotaniem diod – przemiennie kolorem zielonym i czerwonym.

m_20161020_211547

Warto pamiętać, że ładowarka wspiera wyłącznie baterie 2S i 3S. Mimo iż Falcon może być zasilany przez 4S to nie będziemy jej mogli doładować. Samo ładowanie odbywa się przez port balansera, więc prąd, który płynie do baterii jest dość ograniczony. Z drugiej strony jest o tyle dobrze, że ładowarka robi z tego portu użytek i każde ogniwo obsługuje niezależnie. Jeżeli kupujecie Falcona to radzę wysupłać dodatkowe 100 zł na przyzwoitą ładowarkę Li-Po z balansowaniem ogniw. Taki sprzęt kupicie raz, a będzie długo służył, natomiast koszt zakupu nowej baterii i tak zbliży się do ceny samej ładowarki.

m_20161020_211554

Bateria z zestawu, podobnie jak pozostałe części, ma logo Eachine, więc trudno wnioskować, kto ją tak naprawdę wyprodukował. Jej pojemność wynosi 1500 mAh, a napięcie znamionowe to 11.1V, czyli 3S. Producent określa też maksymalny pobór prądu na 25C, czyli jakieś 37.5A. W teorii powinniśmy więc mieć ok. 12A na silnik. Ważne są jeszcze jej rozmiary, jeśli w którymś momencie postanowimy ją wymienić na inne ogniwo – 72 mm długości, 34 mm szerokości i 24 mm grubości. Podaję je, ponieważ bateria w Falconie umieszczana jest pomiędzy górną i środkową płytą oraz słupkami.

m_20160903_130847

Quadrocopter ma wtyk baterii, którego jeszcze nie omawiałem, choć jest bodajże najbardziej popularny w modelach budowanych samodzielnie, a już na pewno wyścigowych. Mowa o XT60. Złącze rozpoznajemy po zółtej barwie i trapezoidalnym wycięciu po jednej stronie. Jego asymetryczność gwarantuje, że nie podłączymy baterii odwrotnie, co przy tych napięciach spaliłoby prawdopodobnie całą elektronikę.

m_20160903_130857

Oczywiście w ogniwie Eachine nie mogło zabraknąć wtyku balansera (to ten czarny, z 4 przewodami), który podłączamy podczas ładowania. W Falconie 180, podobnie jak i innych modelach można go także wykorzystać w celu pomiaru napięcia baterii. Są na rynku alarmy dla baterii Li-Po, które na wbudowanym wyświetlaczu pokazują napięcie każdej celi, a oprócz tego bardzo głośnym piskiem sygnalizują, że pora lądować. Jeśli zależy Wam na tym, żeby bateria trochę posłużyła, to dobrze jest takowy kupić, tym bardziej, że to wydatek nie większy niż 15 zł.

m_20160903_131223

Budowa

Eachine Falcon 180 jest pełnoprawnym modelem do szybkich lotów FPV. Zalicza się on do kategorii kompaktowych, ponieważ rozstaw ramion wynosi 180 mm – zdecydowanie mniej, niż popularnych 250-tek. Po wyjęciu z pudełka wydaje się on mały i „zbity”. Urok fabrycznej konstrukcji polega na tym, że właściwie nie znajdziemy tutaj luźnych przewodów. Wszystko jest maksymalnie poskracane i naprawdę przyzwoicie rozprowadzone po ramie, dzięki czemu nie ma ryzyka, że urwiemy jakiś przewód podczas wkładania baterii, czy podczas lotu.
Quadrocopter jest utrzymany w tonacji czarno-zielonej. Jest to bardzo spójny układ, który jest kontynuowany we wszystkich elementach. Bardzo dobrym pomysłem jest też jasnozielona barwa przednich śmigieł, która pozwala w locie rozróżnić przód od tyłu. Ponadto kolor zielony powtarza się na silnikach, ich osłonach oraz na listwie LED z tyłu. Do pełni szczęścia brakuje już tylko taśmy do baterii, która jednak jest bladoczerwona, ale w zamian z logiem producenta.
Dolna część ramy jest monolityczna, bez przykręcanych ramion. Jest to jedna płyta wykonana z włókna węglowego o grubości 3 mm. W świecie modeli wyścigowych liczą się oba te parametry. Włókno węglowe jest lekkie i wyjątkowo wytrzymałe, co powoduje, że wiele wysokiej jakości ram wykonanych jest właśnie z niego. Z kolei grubość determinuje ile „kretów” nasz model przetrzyma. W przypadku Falcona 180, 3 mm to wartość, która jest dobra. Naprawdę solidne ramy będą miały 4 i 5 mm grubości oraz wymienne ramiona, ale model zniósł testy dzielnie i myślę, że dopóki nie rozpędzicie go prosto w drzewo, powinien posłużyć.
Górna płyta jest lżejsza i ma jedynie 1.5 mm grubości. Zważywszy na to, że na jej wierzchu nie będziemy montować nic więcej poza kamerą – jest to również akceptowalne. 6 słupków, na których jest osadzona, sprawia, że jest ona sztywna mimo niewielkiej grubości.
Ostatnia ważna informacja – włókno węglowe, w odróżnieniu od szklanego, przewodzi prąd. Należy więc bardzo pilnować, czy elektronika oraz luźne końcówki przewodów nie dotykają ramy. Warto też pilnować izolacji ESC, która jako jedyna chroni je przed zetknięciem z ramieniem.

m_20160903_125149

Model bez baterii waży w przybliżeniu 360g (dodałem kątową złączkę do anteny FPV i parę opasek, która także mają niezerową masę). Bateria to kolejne 109g.

m_20161024_001813

m_20161024_001851

Producent zdecydował się umieścić kontroler lotu pod płytą centralną w związku z czym bateria mogła być schowana pomiędzy elementem górnym, a środkowym. Tutaj wyraźnie należy docenić Eachine za takie rozwiązanie, ponieważ ogniwo z każdej strony jest chronione przed uderzeniem i przebiciem. Duża część modeli ma baterię umieszczoną na wierzchu górnej płyty, albo zupełnie pod spodem. W obu przypadkach jest ona narażona na uszkodzenia, a każde z nich może spowodować jej spuchnięcie i w konsekwencji pogorszyć jej parametry, czy wręcz doprowadzić do ryzyka rozszczelnienia i samozapłonu.

m_20160903_125245

Oczywiście rozwiązanie z umieszczeniem baterii pomiędzy obiema częściami ramy oraz słupkami dystansowymi ma pewną wadę. Jej rozmiar jest z góry zdeterminowany i chcąc zmienić ogniwo na inne musimy bardzo uważnie sprawdzić jego rozmiary. Jeśli chodzi o przestrzeń, którą mamy do dyspozycji na baterię wewnątrz koptera to na długość mamy ok. 100 mm – wtedy bateria nie będzie wystawać poza środkową płytę, ale przewód zasilający trzeba będzie puścić inaczej, niż tak jak jest to zrobione oryginalnie – przez otwór w płycie środkowej. W przeciwnym wypadku mamy ok. 75 mm. Na wysokość bateria nie może mieć więcej niż 35 mm – tyle wynosi przestrzeń między środkową, a górną płytą. Wariant dla odważnych polega na obcięciu tej ostatniej zaraz za podstawką pod kamerę. Wtedy nie mamy limitu wysokości, ale też tracimy zabezpieczenie baterii. Jeśli jednak się na to zdecydujemy, możemy też wykręcić srebrne słupki pionowe, co zdejmie ograniczenie grubości ogniwa. Szerokość między nimi to 28 mm, ale wtedy bateria nie ma żadnego bufora. Ta od Falcona ma 24 mm, więc z pewnym luzem daje się wsunąć w środek.
Powyższe ograniczenia w zasadzie wykluczają użycie baterii 4S, która będzie po prostu grubsza, ale w takiej sytuacji możemy ją po prostu podwiesić pod spodem. Producent podkleił całą dolną część ramy cienką pianką do której można przykleić rzep i przymocować większe ogniwo. Niestety w moim przypadku bateria była wyższa, niż nóżki koptera, więc opierał się on na niej, a nie na podwoziu. Z tego też względu podałem informację o możliwości odcięcia górnej płyty.

m_20160903_125642

Model utrzymuje się w powietrzu dzięki silnikom MT-2204 2300KV. Są one, zgodnie z oznaczeniem, relatywnie niskie, ale szerokie. Według producenta zapewniają ciąg w granicach 440g, ale myślę, że nie chodziło tutaj o śmigła 4045, na których lata model. Szczególnie na baterii 3S wydaje się to nieco naciągnięte, bo model może i jest żwawy, ale nie aż tak. Podana wyżej wartość ciągu oznaczałaby TWR (Thrust-To-Weight-Ratio) w okolicach 4:1. Na śmigłach 4045 quadrocopter z pewnością nie ma takiego zapasu mocy. Ponadto jednak do jednostek napędowych nie można mieć zastrzeżeń. Chodzą relatywnie cicho i są dobrze wyważone. Pracują równo, a ESC zapewniają płynne zmniejszanie i zwiększanie obrotów. Warto jeszcze dodać, że te silniki są identyczne z tymi, które były montowane w Falconie 250 – różni się jedynie kolor.

m_20160903_124908

Silniki zostały zamocowane na plastikowych podstawkach, które z jednej strony chronią wirnik przed uderzeniami, ale przy okazji nieznacznie je pochylają. Chodziło o to, żeby model mógł latać szybciej. Jak można się domyślić – im mniejszy kąt natarcia osi silnika w kierunku ziemi, tym większe tempo lotu. Konsekwencją tego podejścia jest powolne poruszanie się modelu w przód, kiedy znajduje się w zawisie. Nie jest to progresja zbyt szybka, więc nie wpływa zbyt mocno na to, jak model lata. Czy czuć zysk z pochylenia silników ? Być może – ja nie odczułem znaczącej różnicy. Może na 4S jest to wyraźniej dostrzegalne.

m_20160903_124926

Śmigła jak już wspomniałem, to typ 4045, czyli 4-calowa średnica i 4.5-calowy skok. Z założenia mniejsze śmigła wymagają wyższej prędkości obrotowej, żeby zapewnić ten sam ciąg co ich większe odpowiedniki. Nie inaczej jest tutaj. Model na baterii 3S owszem lata, ale widać, że wystarczy to do spokojniejszej zabawy. Same śmigła są wytrzymałe i relatywnie grube, więc zarycie quadrocopterem w ziemię nie oznacza od razu ich wymiany. Oczywiście z tym wiąże się nieco inny problem. Zgięte śmigło można przywrócić do oryginalnego kształtu, ale jego struktura zostaje naruszona. Nie należy więc przesadzać z ich „naprawianiem” i jeśli plastik zmienił w okolicy piasty kolor, a śmigło wymagało dużego prostowania to jego dalsze użytkowanie wiąże się z ryzykiem, że pęknie podczas lotu. Nie zmienia to faktu, że w porównaniu do tego, co przechodziłem z GemFanami, które pękały przy pierwszym kontakcie z dowolną przeszkodą tutaj jest zdecydowanie lepiej. Jest więc duża szansa, że po każdym locie nie będziecie ich wymieniać.
Demontaż może Wam sprawić pewną trudność, ponieważ nakrętki są gładkie i nie da się ich złapać sześciokątnym kluczem. Nakrętki mają jednak otwory, przez które trzeba przełożyć cienki pręt i wtedy je odkręcać. Dopóki nie kupiłem specjalnych obcęgów odkręcałem je cienkim gwoździem – musi być sztywny i twardy, ale wystarczająco cienki. Producent nie dołącza odpowiedniego narzędzia, więc to kolejny zakup, który warto zrobić. Na szczęście rozwiązanie z tego typu nakrętkami nie jest takie rzadkie, więc nie będą to wydane środki wydane na jeden tylko model koptera.

m_20160903_125104

Warto tutaj wspomnieć, że Falcon 180 ma silniki o lewych i prawych gwintach. Jest to rozwiązanie, które powoduje, że kręcący się silnik sam dokręca nakrętkę, która trzyma śmigło. Srebrne nakrętki odkręcamy normalnie, czyli w lewo, czarne z kolei w prawo, ponieważ mają lewy gwint. Należy o tym także pamiętać przy wymianie silników, ponieważ wybór jednostki CW (clockwise) lub CCW (counter-clockwise) będzie miał znaczenie. Motor z czarną nakrętką kręci się zgodnie z ruchem wskazówek zegara (CW), natomiast ten ze srebrną – przeciwnie (CCW).

m_20160903_124945

ESC to, zgodnie z informacją producenta, FlyColor 20A. Obsługują one wyłącznie FastPWM, ale jako takie sprawują się dobrze. Bez problemu pracują zarówno na baterii 3S, jak i 4S. Fabrycznie są również ustawione pod kątem silników, które bardzo płynnie rozpędzają, a podczas lotu przyzwoicie reagują na zmianę otwarcia przepustnicy. Nie pozwalają co prawda na bardzo gwałtowne latanie, bo nie hamują aktywnie silników i czuć lekką bezwładność podczas zmniejszania gazu, ale są całkowicie satysfakcjonujące do większości lotów.
ESC poprowadzone zostały po wierzchu ramienia, schowane pod folią termokurczliwą i przypięte opaską. Jest to wystarczające, żeby nie odczepiły się w trakcie lotu oraz nie zetknęły bezpośrednio z włóknem węglowym, z którego wykonana jest rama. Jeśli chcecie w ogóle spać spokojnie, to można jeszcze okleić ramię taśmą izolacyjną albo przykleić ESC na dwustronną taśmę piankową i dopiero wtedy złapać opaską. Wtedy gwarantujemy pełną izolację, ale nie jest to konieczne.

m_20160903_125315

Skrócone przewody od silników zostały przylutowane bezpośrednio do ESC, więc przy wymianie konieczne będzie lutowanie bardzo blisko elektroniki. Trzeba uważać, żeby przy tej operacji nie przegrzać pozostałych elementów znajdujących się na płytce. Dodatkowo warto się zaopatrzyć w zapasową folię termokurczliwą, w którą włożymy ESC po ewentualnej wymianie.

m_20160903_125256

Pisałem już wcześniej, że kontroler lotu znajduje się pomiędzy dwiema dolnymi płytami. Jest to bardzo przemyślana decyzja dająca wiele miejsca na baterię. Jednocześnie sama elektronika jest chroniona z każdej strony przed uderzeniem, a przewody biegną poza główną częścią ramy. W Falconie 180 cała dolna płyta odpowiada za rozprowadzenie zasilania, a wszystkie połączenia są zakończone gniazdami. Bardzo upraszcza to wymianę elementów, które wystarczy tylko wyjąć, a na ich miejsce wpiąć nowy. Oczywiście w zamian wszelkie uszkodzenia dolnej płyty, łącznie z elektrycznymi, skończą się zamówieniem całej tej części – cóż, nic za darmo.
Dużym plusem w przypadku wersji z kontrolerem lotu Naze32 jest to, że port microUSB jest wyprowadzony z boku. Pozwala to podłączyć quadrocopter do komputera bez konieczności rozkręcania ramy. Orientowałem się, że użytkownicy, którzy kupili wariant z SPRacing F3 albo CC3D nie mieli tyle szczęścia i port znajdował się albo z przodu, albo z tyłu, co bardzo utrudniało podłączenie kabla. Wiem, że w przypadku SP Racing F3 można go dowolnie odwrócić i dodać korektę kierunku w samym oprogramowaniu, więc w tym przypadku można ten problem łatwo naprawić.

m_20160903_125119

Odbiornik RC to FlySky iA6, choć oznaczony jest jako Eachine iA6. W odróżnieniu od oryginału, który możemy kupić na Banggood, ten ma kątowe piny (ułożone wzdłuż długiej krawędzi, a nie idące w górę), dzięki czemu mieści się pomiędzy obiema częścami ramy. Odbiornik ten ma 6 kanałów – dokładnie tyle, ile obsługuje aparatura. Oznacza to, że 4 z nich są zarezerwowane na sterowanie (throttle, yaw, pitch, roll), a dwa pozostają przez nas do obsadzenia. Po wyjęciu modelu z pudełka nie są one przypisane, więc model lata tylko w trybie acro. W przypadku kontrolera Naze32 i SP Racing F3 brak wybranego trybu oznacza właśnie „acro”.
Odbiornik podaje sygnał do kontrolera lotu w postaci PWM, więc każdy z kanałów wymaga osobnego przewodu.

m_20161013_232058

Całość nieco wystaje poza obrys ramy, ale dość blisko znajdują się ramiona, więc podczas upadku raczej nie zgubimy odbiornika. Dodatkowo został on przyklejony na dwustronnej taśmie piankowej, która gwarantuje, że pozostaje w jednym miejscu.

m_20160903_125132

Dużo dzieje się też z tyłu quadrocoptera. Tamtędy wyprowadzono przewód z końcówką XT60 do podłączenia zasilania do Falcona. Dobrze jest przed lotem poprowadzić połączone kable w ten sposób, żeby okalały one antenę FPV z tyłu, aby przypadkiem nie rozciąć izolacji kręcącymi się śmigłami.

m_20160903_125238

A właśnie, w tylnej części pomiędzy płytą centralną i dolną umieszczony został nadajnik FPV. Ma on deklarowaną moc 200mW i obsługuje 32 kanały (F,E,B,A), czyli komplet wszystkich 4 zestawów częstotliwości z wyłączeniem RaceBand. Tutaj zdecydowany plus za takie rozwiązanie, ponieważ sprzęt dogada się z każdym odbiornikiem i goglami.
Odbiornik leży płasko, przymocowany wyłącznie na dwustronnej taśmie piankowej. Z tyłu wystaje złącze antenowe, do którego podłączamy bardzo krótką wersję „koniczynki”, która będzie transmitować sygnał 5.8 GHz. Co ciekawe, antena po zamontowaniu jest ustawiona poziomo, więc zgodnie z tym, jak zachowuje się dipol, dokładnie za quadrocopterem powinniśmy mieć najgorszą jakość sygnału.

m_20160903_125450

Pierwsze, na co się zdecydowałem to zamocowanie złączki, która jest złamana pod kątem 90 stopni. Tym sposobem antena została umieszczona pionowo tak, abyśmy mieli podobną siłę sygnału niezależnie od tego, jak zwrócony do nas jest quadrocopter.

m_20160903_125913

Dodatkowo dało to doskonałą możliwość poprowadzenia przewodów zasilających za anteną, dzięki czemu są one całkiem dobrze odsunięte od śmigieł. Jak dla mnie ta modyfikacja jest tania i przydatna. Jedyną wadą jest to, że wkładając baterię trzeba przekręcić antenę o 90 stopni, żeby nie przeszkadzała podczas jej wsuwania i wyjmowania.

m_20160903_125207

Rozebrałem też obudowę anteny FPV, żeby sprawdzić czy jest prawo (RHCP), czy lewo-skrętna (LHCP). Wychodzi na to, że jest to ten drugi typ. Warto o tym pamiętać dobierając antenę do odbiornika lub gogli. Wybranie przeciwnej polaryzacji drastycznie zmniejszy zasięg działania, więc należy pamiętać, że Falcon 180 ma antenę LHCP, chyba że zamierzacie od razu ją wymienić na coś lepszego.

m_20160903_131133

Anteny od odbiornika zostały puszczone wzdłuż dolnej części ramy i wychodzą równolegle, obok siebie, z tyłu. Nie jest to do końca optymalne wykorzystanie tego, że mamy aż dwie, które mogą łapać różnie odbity sygnał. Dodatkowo pojawia się ryzyko, że przy ostrzejszych manewrach wkręcą nam się one w śmigła.

m_20160903_125159

Zdecydowałem się więc na ich ponowne przeciągnięcie przez ramę, ale tym razem przez opaski na ramionach i na końcu jeszcze je przyklejając taśmą izolacyjną. Po pierwsze ich rozsunięcie powoduje, że lepiej wykorzystujemy to, że odbiornik ma aż dwie anteny, a ustawienie ich pod kątem do siebie powoduje, że choć jedna z nich może być w stanie złapać sygnał, który w innym razie nie dotarłby do quadrocoptera.

m_20160903_130700

Opinie odnośnie ułożenia anten są dość zróżnicowane. W przypadku włókna węglowego powinny one rzekomo być odsunięte od niego, ponieważ jak już wiemy – jest ono przewodnikiem i może zmniejszać efektywny zasięg sterowania. Alternatywą jest wyciągnięcie anten na górę quadrocoptera i umieszczenie ich w kształcie litery V, tak aby były w stosunku do siebie pod kątem 90 stopni. Jest to również jedna z metod uważana za skuteczną.

m_20160903_130709

Z przodu, na górnej płycie, zamocowano podstawkę pod kamerę do nagrywania lotu. Jest ona dość niewielka, ale wystarczy, aby posadzić na niej kamerę leżącą typu RunCam HD lub pionową typu GoPro. Całość jest zamocowana na 3 gumkach, które mają tłumić drgania pochodzące od śmigieł i silników. Jedyną wadą jest to, że gumki, jak zawsze zresztą, wystają poza płaszczyznę płyty, na której mocujemy kamerę. Nie da się więc przykleić płasko rzepa, który dodatkowo trzymałby nasze urządzenie do nagrywania.

m_20160903_125340

Na tym samym osadzeniu znajduje się też kamera FPV. Temat ten był omawiany już przez paru recenzentów i wszyscy oni zastanawiali się, czy amortyzacja tejże kamery jest faktycznie potrzebna. Żaden z nich, łącznie ze mną, nie dostrzegł różnicy w używaniu podglądu FPV z urządzenia mocowanego sztywno, a takiego, które jest zamocowane na podstawie antywibracyjnej. Zgodnie więc utrzymujemy, że jest to bajer, który nic funkcjonalnie nie wnosi.. Jeden z czytelników słusznie zauważył, że ma to na celu pozbycie się potencjalnego efektu „jello”, który dotyka czasem kamer CMOS. Jeżeli planujemy wymienić kamerę na CCD to nie zrobi nam to różnicy, ale trzymając się oryginalnego osprzętu należy docenić dodatkową uwagę producenta poświęconą temu problemowi.

m_20160903_125336

Falcon 180 umożliwia też pochylenie kamery tak, aby przy locie w przód (w pochyleniu) mogła ona rejestrować to, co znajduje się przed, a nie pod nami. Wymaga to trochę treningu, ponieważ w takim jej ułożeniu steruje się nieco inaczej, ale po osiągnięciu wprawy i chcąc latać szybciej, jest to niezbędne. Sam uchwyt trzyma kamerę mocno, więc ustawiona raz nie zmienia pierwotnie określonego kąta i nie ma ryzyka, że w trakcie lotu nagle się nam przestawi.

m_20160903_125404

Sama kamera to urządzenie z matrycą CMOS, więc na gwałtowne zmiany oświetlenia reaguje dość wolno. Latając w pochmurny dzień doświadczymy tego podczas zmiany z patrzenia w dół, w ziemię na skierowanie kamery w górę, w kierunku dużo jaśniejszego nieba. W słoneczne dni dodatkowo będzie nam to doskwierać, kiedy będziemy zmieniać kierunek lotu lecąc w stronę słońca i tyłem do niego. Podczas lotów w pochmurny dzień przeszkadzało mi to, że obraz był nieco zbyt ciemny, dopóki większości kadru nie wypełniła ziemia wzdłuż której się leciało. Jeżeli więc będziecie chcieli latać naprawdę dynamicznie, to wymiana kamery może być koniecznością.

m_20161023_144620

Prócz wspomnianych wad kamera zapewnia jednak przyzwoity obraz. Zgodnie ze specyfikacją producenta jest to produkt o liczbie poziomych linii określonej jako 700TVL. Teoretycznie im więcej, tym lepiej, ale jak pokazują syntetyczne testy – kamery 1000 TVL potrafią wypadać gorzej, więc to trochę jak z procesorami – liczba Gigaherców (szczególnie dzisiaj) nie determinuje wydajności danej jednostki obliczeniowej. Obraz jest przyzwoity i oprócz traw i drobnych gałęzi powinniśmy zobaczyć pozostałe przeszkody. W modelu za tą cenę nie należy się spodziewać cudów, ale na start jest naprawdę super.

m_20161023_143315

Ważnym parametrem jest też kąt patrzenia kamery. W tym przypadku jest to 110 stopni i sprawdza się całkiem nieźle. Przy tym kącie widać lekkie zniekształcenie charakterystyczne dla obiektywów, które zbliżają się do rybiego oka, ale w zamian dobrze wykonuje się zwroty, ponieważ widać co znajduje się także po skosie od quadrocoptera. W moim odczuciu dobór tej akurat ogniskowej i tym samym pola widzenia (FOV) jest naprawdę ok.

m_20161023_144648

W tylnej części quadrocoptera znajduje się belka z diodami RGB, która jest połączona z kontrolerem lotu. Jest wstępnie skonfigurowana, aby sygnalizować kierunki lotu. Świeci na zielono ilekroć popchniemy prawy manipulator w przód, a na czerwono, jeśli w tył. Dodatkowo przy wychylaniu lewo-prawo miga tą połową diod, w którą stronę skręcamy. Poprzez Cleanflight (aplikację do konfiguracji kontrolera lotu) możemy dodatkowo rozszerzyć działanie diod o kolorową sygnalizację trybu lotu i zgłaszanie niskiego napięcia baterii. Kombinacji jest naprawdę sporo.

m_20160903_125450

Warto wspomnieć, że wspomniana listwa LED jest jedynym oświetleniem, jakie znajdziemy w quadrocopterze. Uczciwie należy jednak przyznać, że modele FPV nic więcej nie potrzebują. Tylne oświetlenie jest konieczne, ponieważ dzięki niemu w trakcie wyścigów widać inne quadrocoptery. Jeśli jednak planujecie naukę latania w zasięgu wzroku to polecam rozważyć podklejenie pod ramionami jednobarwnych pasków LED, które zasila się bezpośrednio napięciem 12V, więc wystarczy się dolutować z przewodami w miejsce, gdzie podłączone zostały ESC bądź sama bateria. Większość, jeżeli nie wszystkie listwy LED wytrzymają także podłączenie ich pod baterię 4S. Mogą nieco jaśniej się palić, ale nic poważnego im się nie stanie.

m_20160903_131103

Pewne wątpliwości budzi sposób, w jaki belka została zamocowana. W tylnej części quadrocoptera wyprowadzono piny, które są połączone z kontrolerem lotu. Moduł LED trzyma się na nich i tylko na nich. W trakcie lotu oczywiście się nie wysunie, ale wystaje na tyle mocno poza obrys, że w trakcie jednego z twardszych lądowań można ją po prostu urwać.

m_20160903_130722

Zanim uszkodzimy listwę LED, bardziej prawdopodobne jest, że wyłamiemy aluminowe nóżki, które służą Falconowi 180 za podwozie. Niestety tutaj producent nie przemyślał za dobrze sprawy. W środkowej części ramienia wywiercony jest otwór, w który wkręcona jest śrubka trzymająca aluminiową nóżkę. Jest ona zakończona gumową nakładką, która ma amortyzować lądowanie. Podwozie sprawdza się dopóki lądujemy pionowo. Wystarczy jednak chwila nieuwagi i siła działająca pod kątem gnie i wyłamuje aluminiowy gwint. Jedno, czy dwa nieudane lądowania i nóżki nadają się do wymiany. Oprócz samej ich wymiany dodatkowy problem to naprężenia, które powstają w samym włóknie węglowym. Każdy otwór powoduje osłabienie materiału i zwiększa ryzyko powstania uszkodzenia. Oczywiście tej średnicy otwór wiele nie zmienia, ale dobrze przykręcona śrubka i aluminiowy słupek mogą się nie poddać uderzeniu i energia znajdzie ujście poprzez rozerwanie włókna. Należy też pamiętać, że każda z płyt Falcona 180 jest monolityczna i nie da się wymienić pojedynczego ramienia.
Jak już będziecie mieli dość wiecznie gnących się nóżek to polecam kupić po prostu piankowe, samoprzylepne. Są bardzo tanie i nawet jeśli je zgubicie, po prostu przykleja się kolejną.

m_20160903_130709

Budowa wewnętrzna

Falcon 180 nie ma kadłuba, który dałoby się zdjąć, więc jego rozbieranie sprowadza się do zdjęcia dolnej płyty, która osłania całą dystrybucję zasilania, odbiornik, nadajnik FPV oraz kontroler lotu. Ważną cechą modelu Eachine jest wykonanie całej dolnej części, jako dużej płytki PCB, która ma w odpowiednich miejscach gniazda, a niezbędne punkty lutownicze znajdują się dokładnie tam, gdzie powinny. Oznacza to, że dystrybucja zasilania nie znajduje się tylko pośrodku koptera, jak to ma miejsce w przypadku osobnej płytki, ale również bliżej przodu i tyłu, gdy jest to potrzebne.

m_20161013_232248

Pozwala to chociażby na schowanie połączenia między kamerą, a nadajnikiem FPV. Odpowiednie ścieżki biegną przez całą długość płyty, a w odpowiednich miejscach mamy tylko gniazda do podłączenia kamery (z przodu) i nadajnika (z tyłu). Dzięki temu, mimo iż są one na przeciwległych końcach quadrocoptera, nie widać przewodu, który musiałby iść przez całą jego długość. Oczywiście z zamian należy wcześniej sprawdzić, czy będziemy w stanie podłączyć inny element w miejsce oryginalnego. W najgorszym wypadku będzie trzeba dolutować przewody od nadajnika (lub kamery) do odpowiednich końcówek wtyku, który pasuje do Falcona, ale to będzie zależało od samego elementu. Warto też sprawdzić napięcie zasilające poprowadzone do nadajnika i kamery. Ta ostatnia dostaje 5V, więc zmieniając ją na inny model należy się upewnić, że nasz nowy nabytek nie reguluje napięcia sam i nie spodziewa się np. 12V. Nadajnik z kolei ma wbudowany regulator i oczekuje napięcia, które podaje bateria z czego akceptuje zakres 7V – 24V, czyli 3S (11.1V) i 4S (14.8V) nie robią na nim wrażenia.
Aha, na zdjęciu zobaczycie nadajnik trzymany opaską zaciskową. To również moja przeróbka, która miała zagwarantować, że odkręcając antenę od FPV nie oderwiemy go od dolnej płyty, do której został przyklejony na dwustronnej, piankowej taśmie.

m_20161013_232201

Przewody sygnałowe od ESC także przylutowane są bezpośrednio do dolnej PCB. Wychodzą one w jednym wspólnym miejscu obok kontrolera lotu i są zakończone wielopinowym, płaskim wtykiem. Ten ostatni jest podłączony do Naze 32 (w moim wypadku) poprzez specjalną, przylutowaną na stałe przejściówkę. Podobnie podany jest sygnał z odbiornika, który identycznym złączem podłącza się do gniazda pod kontrolerem lotu.
Zważywszy na duże związanie tego ostatniego z samym PCB polecam dobrze się zastanowić przy wyborze „mózgu” dla Falcona 180. Lepiej dopłacić i wziąć lepszy kontroler lotu, niż potem żałować, bo wymiana nie jest trywialna i wymaga trochę zabawy z lutownicą.

m_20161013_232136

Aparatura

Urządzenie, którym będziemy sterować Falconem 180 to FlySky FS-i6. Mimo, iż Eachine umieściło na nim swoje logo to dalej pozostaje to produkt wspomnianej wcześniej marki. Aparatura jest cienka i lekka, ale w rękach sprawia wrażenie solidnej. Jej gabaryty częściowo są następstwem posiadania przez nią niewymiennego modułu radiowego. FS-i6 współpracuje wyłącznie z odbiornikami FlySky. Jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny to choć aparatura na zdjęciach prezentuje się tandetnie, to w rzeczywistości jest naprawdę przyzwoita.

m_20160903_131642

W górnej części aparatury znajdziemy dość bogaty zestaw przełączników. Najbliżej anteny znajdują się dwa pokrętła (VRA, VRB). Oprócz tego mamy dwa przełączniki 2-pozycyjne (SWA, SWB) po lewej stronie oraz jeden po prawej (SWD). Na koniec SWC, czyli 3-pozycyjny, który znajduje się także z prawej strony i dobrze sprawdza się przy zmianie trybów lotu. Aparatura, zgodnie z nazwą, jest 6-kanałowa. Oznacza to, że cztery kanały są przeznaczone na sterowanie (throttle, yaw, pitch, roll), a dwa możemy zaprogramować pod dowolnymi przełącznikami. To ważne, jeśli ktoś myślał, że można wykorzystać wszystkie na raz. Nie można, trzeba wybrać te, których potrzebujemy i najwygodniej nam z nich korzystać.

m_20160903_131703

Jedną z ważniejszych rzeczy, które przesądzają o aparaturze są manipulatory. Jeśli będą zbyt krótkie, niewygodne, śliskie lub nieprecyzyjne to urządzenie nie zostanie dobrze przyjęte. Tutaj producent się jednak postarał i w Eachine i6 są one lepsze, niż pierwotnie się spodziewałem. Nie dość, że aluminiowe i wystarczająco długie to jeszcze pracują z lekkim, bardzo pożądanym oporem oraz zapewniają naprawdę dobrą precyzję sterowania. O ile w aparaturze na pewno można znaleźć mankamenty, o tyle manipulatory są naprawdę udane. Przyzwyczaiłem się co prawda do Turnigy 9X, ale z dużą przyjemnością sterowało mi się Falconem 180.

m_20160903_131656

Oczywiście aparatura ma również możliwość trymowania wszystkich 4 kanałów. Tutaj dostajemy to, czego się spodziewamy. Przyciski wychylają się w obie strony i są rozmieszczone wokół manipulatorów – jest to rozwiązanie, które znajdziemy w każdej innej, poważnej aparaturze. Aktualne ustawienie trymów znajdziemy także na wyświetlaczu w dolnej części.

m_20160903_131708

Włącznik aparatury znajduje się w ciekawym miejscu – przy prawej krawędzi wyświetlacza, a w prawym-dolnym rogu aparatury. Nie mam pojęcia dlaczego wybrano taką lokalizację, ale z pewnością trzeba się do niej przyzwyczaić, bo jest mało intuicyjna. Wokół dość sporego ekranu rozmieszczone są też przyciski do zmiany poszczególnych opcji aparatury.
Po lewej stronie są to „up” i „down” do przechodzenia pomiędzy ustawieniami, a po prawej „ok” do zatwierdzania i „cancel” do powrotu do poprzedniego menu.

m_20160903_131715

Zaraz po włączeniu aparatura wita nas komunikatem, w którym informuje, że gaz nie jest ustawiony na ‚0’, albo któryś z przełączników nie jest w pozycji „wyłączonej”. Jest to celowy i uzasadniony zabieg – chodzi o to, żeby model nagle nam się nie poderwał, uzbroił itd. Dzięki temu ostrzeżeniu zawsze startujemy z tych samych ustawień początkowych i domyślnego trybu lotu. Komunikat nie pokaże się, jeśli wszystkie przełączniki i gaz są ustawione w prawidłowej pozycji.
Rzeczony napis, który mi się wyświetlił zwrócił także uwagę na dwie inne rzeczy. Po pierwsze fatalną rozdzielczość ekranu, a po drugie tandetnie brzmiący głośniczek.

m_20160903_131722

Po ustawieniu wszystkich manipulatorów w pozycje ‚0’ automatycznie przechodzimy do głównego ekranu. Domyślnie pokazuje on stan baterii w aparaturze, ustawienie trymów oraz napięcie zmierzone na module nadawczym (TX.V) . Nie jestem w stanie stwierdzić, czy różni się czymkolwiek od napięcia zasilającego, ale zakładam, że raczej nie, ponieważ zasilanie to 4 baterie AA (1.5V), czyli 6V (w praktyce mniej) – wartość, której nie warto regulować do 5V.

m_20160903_131727

W tym momencie napotykamy pierwszy problem. Przyciski od ustawień aparatury – wokół wyświetlacza – nie działają. Okazuje się, że Eachine zablokowało dostęp do menu, abyśmy przypadkiem nie zmienili żadnej z opcji. Na szczęście istnieje łatwe obejście. Wystarczy włączyć aparaturę przytrzymawszy odpowiednio oba boczne trymy (yaw oraz roll) w pozycji do środka, czyli yaw w prawo, a roll w lewo (Żródło: http://forum.banggood.com/forum-topic-121813.html). Ikona samolotu, która pojawi się nam z prawej strony ekranu potwierdza, że aparatura jest odblokowana i pozwala na dostęp do menu.

m_20160903_131810

Przytrzymując przycisk „OK” możemy dostać się do menu. Znajdziemy w nim dwie grupy opcji – „System setup” oraz „Functions Setup”. Te pierwsze to ustawienia, które dotyczą działania aparatury niezależnie od profilu, który wybierzemy. Chodzi o to, że pierwszą opcją na liście jest selekcja modelu, którym chcemy aktualnie sterować. Możemy zapisać 9 różnych i dla każdego z nich skonfigurować takie rzeczy, jak krzywe dla poszczególnych kanałów, przypisanie przełączników, odwrócenie kierunku działania każdego z manipulatorów itd. Zależnie od odbiornika i modelu te opcje pozwalają nam dopasować sterowanie do danego urządzenia. W „System setup” wybieramy i definiujemy nazwę profilu, z którą będą powiązane ustawienia z menu „Functions setup”. Jeżeli zmienimy aktualny profil, wszystkie opcje w „Functions Setup” ustawią się zgodnie z jego konfiguracją, natomiast „System setup” pozostanie niezmienione, ponieważ jest globalne – niezależne od aktualnego profilu.

m_20160903_131816

W kategorii „System” znajdziemy więc:
„Model select” – wybór profilu,
„Model name” – nazwa profilu, która ma nam pozwolić skojarzyć z którym modelem jest on powiązany (np. Falcon180)
„Type select” – pozwala wybrać ustawienia pod kątem typu modelu, jakim będziemy latać. Do wyboru jest samolot oraz 4 typy śmigłowców RC. W przypadku quadrocoptera interesuje nas profil „Airplane or Glider”, czyli właśnie samolotowy
„Model copy” – pozwala skopiować ustawienia z jednego profilu do drugiego. Przydatne, jeśli mamy quadrocopter, dla którego aparatura powinna być ustawiona bardzo podobnie.
„Model reset” – kasowanie opcji specyficznych dla danego modelu. Pozwala łatwo przywrócić domyślne ustawienia dla danego profilu.
„RX Setup” – cały komplet opcji związanych z odbiornikiem – opisane dalej.
„Trainer / Student mode” – pozwala połączyć dwie aparatury ze sobą w trybie trener / uczeń. Oznacza to, że jedna z aparatur (ucznia) będzie miała kontrolę nad modelem, ale w dowolnym momencie trener może przejąć kontrolę poprzez zmianę jednego z przełączników na swojej aparaturze. Wymaga to połączenia kablowego poprzez port z tyłu aparatury
„Sticks mode” – zmiana trybu aparatury między Mode 1/2/3/4. Jeżeli jesteśmy przyzwyczajeni do innego trybu sterowania niż Mode 2 (Throttle i Yaw na lewym manipulatorze, Roll i Pitch na prawym) możemy to zmienić właśnie w tym miejscu
„LCD Brightness” – zmiana kontrastu wyświetlacza.
„Firmware version” – pokazuje nam wersję oprogramowania, które jest aktualnie na aparaturze
„Firmware update” – pozwala uaktualnić oprogramowanie. Wymaga kabla USB, którym podłączymy aparaturę do komputera

m_20160903_131827

Wśród ustawień odbiornika – „RX Setup” znajdziemy kolejne podmenu, w którym znajdują się następujące pozycje:

„AFHDS 2A” – jest to skrót od Advanced Frequency Hopping Dynamic Spectrum, co oznacza skakanie po różnych kanałach częstotliwości 2.4 GHz, aby zmniejszyć wpływ innych źródeł sygnału. Chodzi o to, że często część pasma jest zajęta np. przez sieci Wi-Fi. Każda z nich nadaje na innym kanale, do wyboru mamy 13. Wykorzystują one inne części pasma 2.4 GHz. Gdyby aparatura uparła się nadawać sygnał w okolicach częstotliwości, na której już nadaje (i mocno zakłóca) taka sieć to zasięg drastycznie by spadł. W przypadku frequency hopping, aparatura i odbiornik zmieniają częstotliwość wiele razy na sekundę. Jeżeli nawet trafimy w mocno oblegany fragment pasma, to stracimy tylko ułamek danych, co nie spowoduje utraty sterowania, bo zaraz dojdą inne ramki na innej częstotliwości (mniej zaszumionej). Nie każdy odbiornik to obsługuje, dlatego mamy możliwość wyłączenia tej funkcji. Domyślnie jest ona w Falconie włączona.

m_20161023_151544

„RX Battery” – pozwala nam zdecydować jaki czujnik napięcia baterii zastosujemy – zewnętrzny, albo wewnętrzny w odbiorniku. Stamtąd będzie czerpana i przesyłana przez telemetrię informacja o stanie ogniwa.

m_20161023_151342

„Failsafe” – jedno z najważniejszych ustawień. Jeżeli odbiornik straci sygnał z aparatury to albo na każdym kanale pojawi się 0 i model spadnie (gaz na 0), albo też włączymy Failsafe i w takiej sytuacji odbiornik poda odpowiednie sygnały na wybranych kanałach. Może na przykład być tak, że po utracie sygnału kopter przełącza się z trybu acro na stabilizowany (zawis w poziomie), utrzymuje gaz na 30% i powoli opada zamiast wyłączyć silniki i spaść jak kamień. Z failsafe trzeba jednak uważać – jeśli będziemy lecieć w górę, a w przypadku utraty sygnału ustawimy gaz na przykład na 60% to model po zaniku komunikacji dalej będzie leciał wzwyż aż do wyczerpania baterii. Warto zawczasu sprawdzić jak zachowa się kopter poprzez chwilowe wyłączenie aparatury i sprawdzenie, czy system działa tak, jak założyliśmy. Możemy ustawić wejście osobno dla każdego z 6 kanałów, a więc nie tylko sterowania, ale także np. przełącznika 3-pozycyjnego, który odpowiada za tryb lotu.

m_20161023_151400

„Sensors list” – lista wskazań czujników, które mamy połączone z aparaturą. Domyślnie dostajemy informację wyłącznie o napięciach oraz jakości sygnału. Inne sensory trzeba dokupić i podłączyć do odbiornika.

m_20161023_151421

„Choose sensors” – pozwala dodać lub usunąć wybrane czujniki. Jeśli mamy ich zbyt wiele pozwoli nam to wybrać te, które mają się pojawić na głównym ekranie.

m_20161020_211859

„Speed-distance” prawdopodobnie pozwalają mierzyć przebyty dystans oraz prędkość, ale z tego, co się zorientowałem to jest to opcja albo dla samolotów (prędkość obrotowa śmigieł), albo samochodów. Mała szansa, że będziecie potrzebowali tej opcji.

m_20161023_151521

„i-Bus channel” – prawdopodobnie jest to kanał odbiornika na którym będzie przyjmowany sygnał i-Bus (cyfrowe złącze szeregowe) z takiego rozgałeziacza.

m_20161023_151532

„Servo frequency” – częstotliwość (w Hz) z jaką wysyłany będzie sygnał do serwomechanizmów. Jest to opcja przeznaczona dla samolotów, albo helikopterów, w których takowe się znajdują (np. sterowanie lotkami). Raczej nie będziecie używać jej w quadrocopterach.

Drugi zestaw funkcji to te, które tyczą się danego profilu (quadrocoptera) i kryją się pod opcją „Functions Setup” dostępną z głównego menu.

m_20160903_131836

Wśród nich znajdziemy:

„Reverse” – odwraca działanie danego kanału. Przydatne, jeśli kontroler lotu odwrotnie interpretuje sterowanie np. gaz (throttle) w dół jest widziany jako 100%, a maksymalnie w górę – 0%.
„End points” – pozwala ustawić procentowe wypełnienie danego kanału przy maksymalnym wychyleniu manipulatora. Działa analogicznie do znanych nam już zmian prędkości lotu w małych modelach. Przy ustawieniu np. 50%, aparatura zasygnalizuje, że manipulator wychylony jest do połowy, mimo iż drążek jest w pozycji skrajnej. 120% podbije z kolei sygnał oryginalny do 120%, więc kontroler lotu otrzyma o 20% większą niż normalnie. To oczywiście przekłada się na dynamikę lotu, ale te opcje równie dobrze można zmienić w samym kontrolerze lotu.
„Display” pozwala graficznie wyświetlić aktualny sygnał wysyłany na każdym z kanałów. Wychylenia manipulatorów pokazywane są jako paski, które przechodzą w jedną lub drugą stronę. Podobnie z przełącznikami.

m_20160903_131845

„Aux Channels” pozwala nam ustawić przypisanie dwóch pozostałych kanałów sterowania (5 i 6) do przycisków, bądź pokręteł na aparaturze. Jak wspominałem wcześniej, przełączniki są 4 – od SWA do SWD, natomiast mamy też dwa pokrętła VRA, VRB. Zależnie od tego, który z nich jest nam aktualnie potrzebny – możemy je przypisać. Ważne jest to, że możemy używać na raz tylko 2 z 6, które mieszczą się w górnej części naszego urządzenia sterującego, ponieważ aparatura obsługuje tylko 6 kanałów na raz. Przed pierwszym uruchomieniem quadrocoptera warto tu zajrzeć, ponieważ domyślnie przypisane są oba pokrętła, co nie ma większego sensu w przypadku quadrocoptera wyścigowego. Polecam je ustawić na SWC (przełącznik 3-pozycyjny do zmiany trybu lotu) oraz jeden z pozostałych np. do włączania GTune (automatyczna konfiguracja PIDów w locie) albo np. głośniczka, który będzie akustycznie sygnalizował obecność naszego modelu – przydatne, gdy spadnie w krzaki i nie wiadomo gdzie go szukać.

m_20160903_131853

„Subtrim” pozwala wprowadzić drobną korektę, która skoryguje nam pozycję centralną manipulatora. Jeżeli gimbal zaczął się zużywać i mimo, iż drążek jest ustawiony pośrodku, aparatura przesyła lekkie wychylenie w jedną ze stron, to można to skorygować w opcji subtrim. Jest to o tyle ważne, że nie musimy dotykać głównych przycisków od trymowania. Subtrim służy do korygowania fabrycznych i zużyciowych błędów pracy manipulatorów.
„Dual rate” pozwala ustawić alternatywny tryb pracy manipulatora, który nie będzie zmieniał sygnału liniowo, tylko eksponencjalnie. Chodzi o to, żeby wychylenie manipulatora blisko pozycji środkowej dawało bardzo delikatną zmianę pochylenia koptera, a im mocniej jest wychylony, tym gwałtowniej zareaguje kopter. Jest to przydatne, jeśli potrzebujemy dokładnej kontroli modelu przy lekkich ruchach i jednocześnie bardzo szybkiego ruchu przy skrajnych pozycjach – np. przewroty w trybie acro .

m_20160903_131935

„Throttle curve” pozwala zmienić krzywą wypełnienia kanału Throttle (gaz) w 5 punktach – 0%, 25%, 50%, 75%, 100%. Jest to rzecz nieoceniona np. przy zmianie baterii na 4S. Jesteśmy przyzwyczajeni, że quadrocopter osiąga zawis gdzieś w okolicach środkowej pozycji drążka gazu. Jeśli jednak zmienimy baterię albo silniki na inne, to przy tym samym sygnale sterującym będą one dawać mniej lub więcej mocy. Żeby to wyrównać, ustawiamy w ramach krzywej, że np. przy 50% wychyleniu manipulatora (pozycja środkowa), będzie wysyłana informacja, że jest on ustawiony np. na 30%. Pozwala nam to elastycznie dopasować sterowanie aparaturą do zachowania modelu.

„Mix” to z kolei łączenie sygnałów z wielu kanałów. Jeśli chcemy np. żeby quadrocopter lekko dodawał gazu podczas lotu w przód – aby trzymać stałą wysokość, to możemy dodać do kanału Throttle jakiś niewielki procent kanału Pitch. Wtedy im mocniej wychylimy prawy manipulator w przód lub tył, tym więcej gazu zostanie dodane.

m_20161020_211759

Warto wiedzieć, że jeśli zechcecie zapisać jakieś ustawienie to należy długo przytrzymać przycisk „Cancel”. Krótkie przyciśnięcie nie zapisuje opcji, a jedynie wraca do poprzedniego ekranu. Z kolei długie przytrzymanie OK przywraca ustawienie domyślne opcji, na której znajduje się kursor. Nie do końca intuicyjne, ale można się przyzwyczaić.

m_20161020_213200

Aparatura ma z tyłu złącze podobne do komputerowego PS/2, oznaczone jako Trainer. Pełni ono w sumie 3 funkcje. Po pierwsze jak sama nazwa mówi służy do połączenia dwóch aparatur w trybie ucznia / trenera. Po drugie pozwala wgrywać nowsze wersje oprogramowania przez odpowiedni przewód USB. Po trzecie można ją podłączyć do komputera i sterować nią w symulatorze.

m_20160903_132014

Z tyłu, w dolnej części znajduje się klapka, a pod nią koszyczek na baterie. Turnigy FS-i6 zasilana jest 4 bateriami AA, czyli „paluszkami”. Niestety producent nie przewidział użycia innego ogniwa, jak ma to miejsce w droższych aparaturach. Nie miałem okazji sprawdzić, jak długo popracuje ona na jednym zestawie baterii, ale zakładam, że wyświetlacz wraz z podświetleniem potrzebują nieco energii, więc należy zerkać na wskaźnik stanu baterii na ekranie.

m_20160903_132018

m_20160903_132023

Warto jeszcze wspomnieć o samym module radiowym wbudowanym w aparaturę. Obsługuje on protokół FlySky i jest kompatybilny z takimiż odbiornikami. Tego standardu nie należy mylić z FrSky, który brzmi podobnie, ale jest zupełnie inną technologią. Istotne jest to, że sam moduł jest niewymienny (wewnątrz aparatury) i nie jesteśmy wstanie wpiąć w jego miejsce czegoś innego. Podobnie jest z anteną, która znajduje się w całości wewnątrz obudowy. Dla tej aparatury użytkownicy zgłaszają od 150m do 500m na odbiorniku dołączonym do Falcona.

m_20161020_211921

W kwestii zasięgu należy jeszcze wspomnieć o telemetrii, którą wspiera zarówno odbiornik, jak i aparatura. Domyślnie na wyświetlaczu pokaże nam się napięcie zasilające odbiornika, które jest jednak podłączony przez regulator 5V, więc zawsze dostajemy podobną wartość. Nici z mierzenia stanu naładowania ogniwa. Oprócz tego na wyświetlaczu pokaże nam się jednak procentowa wartość błędnych ramek, które docierają do odbiornika. Jak łatwo się domyślić wartość 0% oznacza doskonały sygnał, a 100% utratę komunikacji.

m_20161020_213107

Warto jeszcze wspomnieć o przycisku Bind/Range Test w lewym-dolnym rogu wyświetlacza. Służy on do sparowania odbiornika z aparaturą. Jeśli kupiliśmy Falcona 180 w wersji RTF to nie musimy się specjalnie martwić – oba urządzenia będą już ze sobą skojarzone.

m_20161020_211711

Jeśli nabyliśmy je osobno, to procedura bindowania jest dość prosta. Należy dołączoną zworkę założyć na piny pierwszego kanału odbiornika, następnie podłączyć go do zasilania (na dowolnej innej parze). Wtedy należy włączyć aparaturę trzymając jednocześnie wciśnięty przycisk Bind. Po chwili dioda na odbiornika powinna zacząć powoli migać sygnalizując udane połączenie z aparaturą. Żeby sprawdzić, czy wszystko działa, można jeszcze wyjąć zworkę i zobaczyć, czy dioda na odbiorniku pali się w sposób ciągły. To z kolei pokazuje, że ten ostatni działa i odbiera sygnał z aparatury. Aha, jak podają informacje na forach i potwierdzają moje próby – Range Test, czyli test zasięgu aparatury najprawdopodobniej nie działa i nie jest obsługiwany. Opis wokół przycisku wprowadza więc w błąd.

Charakterystyka lotu

O ile w modelach zabawkowych możliwości lotu są ściśle zdeterminowane przez wbudowany kontroler lotu, o tyle w kopterach, takich jak Falcon 180, w zasadzie cała charakterystyka lotu jest programowalna. W związku z tym omówię elementy, które są z góry określone przez wyposażenie zamontowane na quadrocopterze.

Zacznę jednak od paru detali związanych z CleanFlightem, który pozwala ustawić parametry koptera po podłączeniu do komputera. Aplikacja jest samodzielna, ale opiera się o przeglądarkę Google Chrome i spod tejże ją instalujemy. Po podłączeniu kabla USB do komputera i koptera wystarczy nacisnąć „Connect” w prawym-górnym rogu okna.

falcon180_cf1

Po skonfigurowaniu przełączników na aparaturze, warto ustawić tryby lotu inne niż Acro, który obowiązuje tak długo, jak nie wybierzemy innego. W tym celu wchodzimy w zakładkę „Modes”. Najwygodniej jest mieć 3 tryby pod przełącznikiem 3-pozycyjnym. U mnie był on widoczny jako AUX1 (tak też wybrałem na aparaturze), więc domyślnie (pozycja górna) ustawiłem tryb Angle, który stanowi odpowiednik Attitude. Powoduje on, że kopter ma pełną stabilizację 6-osiową, ale nie da się nim zrobić przewrotu w powietrzu.
Jako pozycję środkową ustawiłem Horizon, który z kolei odpowiada Rattitude, czyli tryb stabilizowany 6-osiowo (z akcelerometrem), ale dopóki trzymamy manipulator w pozycji skrajnej, zachowuje się jak Acro, czyli można wykonywać flipy. Ważne jest to, że jeśli popełnimy bład, wystarczy puścić prawy manipulator, a quadrocopter sam wróci do lotu poziomego. W tym trybie najłatwiej się nauczyć przewrotów, bo błędy nie bądą nas kosztowały od razu spotkania z ziemią. Oczywiście pod warunkiem, że utrzymamy rozsądną wysokość, żeby mieć gdzie ją w razie czego wytracić.
Z racji tego, że pozycja dolna jest nieobsadzona, wtedy obowiązuje Acro.

falcon180_cf2

Warto również zobaczyć, jaki sygnał płynący z aparatury widzi nasz kopter i na których kanałach. Do tego służy zakładka „Receiver”. Jeżeli dodaliście przypisanie przełączników w aparaturze, to powinniście zobaczyć pracę pierwszych czerech kanałów przy ruszaniu manipulatorami oraz AUX1 i AUX2 podczas zmiany pozycji przełączników / pokręteł, zależnie od tego, które z nich ustawiliście jako kanał 5 i 6.

falcon180_cf3

Konfiguracji PIDów w końcu nie zmieniałem. Na domyślnych lata przyzwoicie, więc na czas testów nie męczyłem zbyt wielu konfiguracji. Robiłem próby polecanych ustawień, zebranych przez innych użytkowników. Niestety każdy działał albo na innym kontrolerze, albo wersji oprogramowania, więc jedne z zalecanych ustawień mocno rozchwiały quadrocopter. Do dobrania parametru P polecam GTune, jeśli macie Naze32, albo SPRacing F3. Pozwoli on wyregulować choć jeden z trzech. O regulacji pozostałych będę pisał, ale to akurat nie jest dobre miejsce.

Żeby model oderwał się od ziemi, musimy go najpierw uzbroić. Robimy to poprzez pociągnięcie lewego manipulatora w prawy-dolny róg. Mimo, iż rozbrojenie następuje automatycznie po jakichś parunastu sekundach, możemy to zrobić poprzez pociągnięcie tego samego drążka w lewy-dolny róg. Uzbrojenie jest sygnalizowane kolorem diody na kontrolerze lotu. Czerwony – nieuzbrojony, zielony – gotowy do lotu.

m_20161020_213322

Jak już pisałem wcześniej, start wymaga dość sporego otwarcia przepustnicy. Jest to spowodowane niewielkimi śmigłami, które muszą się mocno rozpędzić, żeby zapewnić wystarczający ciąg. Jeżeli wcześniej zmieniliście tryb z Acro na jeden ze stabilizowanych to będzie Wam łatwiej zacząć.

W trakcie lotu da się wyczuć, że bateria 3S to dość mało dla tego quadrocoptera. Owszem, swobodnie na niej lata, ale wiedząc, ile są w stanie z siebie dać silniki, czuje się pewien niedosyt. Oczywiście należy wziąć pod uwagę, że jest to całkowicie wystarczające zasilanie dla kogoś, kto dopiero opanowuje albo latanie pełnoprawnym modelem, albo stawia pierwsze kroki w FPV. Jeśli jednak naprawdę marzy Wam się sportowe
latanie, to wypada obejrzeć się za ogniwem 4S. Wtedy efekt WOW jest zapewniony. Ogniwo 4S jest też wskazane, jeśli latacie z drugą kamerą Full HD na pokładzie. Sam model z baterią i z nią będzie ważył przynajmniej 0.5 kg i z pewnością poczujecie to pod manipulatorem gazu.

m_20161020_213313

Więcej wrażeń z lotu na poniższym nagraniu:

Podsumowanie

Eachine Falcon 180 to naprawdę tani zestaw RTF, który jest doskonałym sposobem na wejście w latanie FPV. Podobnie jak jego starszy brat – Falcon 250, ten również ma ramę z włókna węglowego, a przy tym jest po prostu tańszy i bardziej kompaktowy. Nie licząc kruchego podwozia i baterii, której „C” jest dyskusyjne trudno w nim znaleźć jakieś poważniejsze wady. Można debatować nad monolityczną konstrukcją ramy, tylną listwą LED zamocowaną na wcisk, anteną FPV skierowaną w tył, czy nie do końca pewnie zamocowanym nadajnikiem i odbiornikiem. Można, ale w tej cenie i tak dostajemy bardzo wiele.
Za niecałe 500 zł otrzymujemy bardzo przyzwoitą aparaturę, baterię z ładowarką (choć te ostatnie nie są warte chwalenia) i kopter z gotowym osprzętem FPV. Nawet dokładając 100 zł na ładowarkę, kolejne 150 zł na tani wyświetlacz, czy gogle, wciąż za sporo poniżej 1000 zł otrzymamy sprzęt, na którym będziemy mogli spróbować i nauczyć się latania FPV. Wytrzymała rama przetrzyma niełatwe początki, a osłony silników przedłużą ich z kolei żywotność. Model jest kompaktowy, więc łatwo zabrać go ze sobą i trudniej zrobić sobie lub komuś krzywdę. Bateria jest bardzo sprytnie schowana, dzięki czemu upadki i uderzenia nic jej nie zrobią, a gdy trochę poćwiczymy FPV – łatwo można pochylić kamerę, żeby wciąż patrzyła przed siebie. Plusem jest także współpraca z bateriami 4S.

Uważam, że Eachine Falcon 180 jest świetnym i tanim wprowadzeniem w świat szybkich lotów FPV. Model nie jest pierwszorzędną konstrukcją, ale pozostaje przemyślany i całkiem solidny. Do tego, w zestawie otrzymujemy aparaturę o dobrym zasięgu wraz z telemetrią. Czy Falcon 180 to dobry zakup ? Zdecydowanie ! Polecam !

Ocena 4Śmigła.pl: 4.5 / 5 grade_1grade_1grade_1grade_1grade_1_2

Kup: Eachine Falcon 180 RTF – Banggood

Dodatkowe materiały

– 2.3km na FS-i6 i FS-iA6B: https://www.youtube.com/watch?v=KZaE1qEnIWs
– opis opcji aparatury FlySky FS-i6: https://www.youtube.com/watch?v=6oFEAjIolEw
– Parę zmian na początek zabawy z Falconem 180: http://blog.dronetrest.com/getting-started-guide-for-the-eachine-falcon-180/

  • Sobot

    Piszesz ze cena ponizej 500zl, a pod linkiem 180€ wiec prawie dwa razy tyle..

    • Piszę to z pełną świadomością ceny, za którą model jest faktycznie dostępny. Banggood i wiele innych sklepów robi różne kombinacje z cenami łącznie z gwałtownymi podwyżkami, tylko po to, żeby dać kupon zniżkowy np. na 40-50%. Tak jest właśnie w przypadku Eachine Falcona 180. Model z Mode 2 i Naze32 kosztuje u mnie w tej chwili 805.66 zł. Przewiń jednak w dół do pierwszego filmu YT pokazującego quadrocopter w akcji. Jest napisane, że dostępny jest kupon zniżkowy na 35% – „RC200”. Po wrzuceniu do koszyka i wybraniu kuponu cena spada do 523 zł. Czy to taka świetna promocja? Nie! Po prostu Banggood podbiło sztucznie cenę, żeby dać super-świetny kupon na 35%. Jak skończy się promocja i kupon zniknie, cena wróci do niecałych 600 zł, albo nawet mniej. Już parę razy tak było. Wachnięcia cen wynoszą spokojnie 100% na niektórych produktach i jest to jednocześnie regulowane kuponami. Produkty, które mnie interesują śledzę przez dłuższy czas, żeby wiedzieć za ile faktycznie można je dostać i czy faktycznie promocja jest promocją. Przykład? Monitor do FPV od Eachine Racera 250 kosztuje teraz 211zł. Ja kupiłem go za 143 zł. Po prostu wstrzeliłem się w promocję, która jednak cyklicznie znowu się powtórzy – jestem tego pewien, bo dla masy innych towarów tak się dzieje, nie wyłączając przy tym Falcona 180. Jak będę go opisywał, to nie omieszkam wspomnieć, że nabyłem go właśnie za tą kwotę i za taką cenę polecam go kupować, choćby trzeba było poczekać, aż znowu stanieje.

  • Maciej Wu

    Świetna recenzja, zwłaszcza opis aparatury i jej funkcji zawiera bardzo przydatne informacje. Nie jestem pewien ale wydaje mi się, że ta aparatura nosi symbol FS-i6. Tak czy siak, dzięki za rzetelną recenzję. Pozdrawiam.

    • Słuszna uwaga – koryguję wpis. Oczywiście oznaczenie to: FS-i6 ! Dzięki serdeczne ! 🙂

  • Łukasz Gros

    Co do kamery – w CMOS może występować efekt „jello” dlatego amortyzacja pomaga, tego efektu nie ma w kamerach CCD.

    • Masz rację ! Znalazłem w sieci ten wpis – wiele wyjaśnia w temacie: https://oscarliang.com/cmos-ccd-fpv-camera-multicopter/ . Dzięki za podpowiedź !

      • XMAN

        Bez kitu matryca CMOS ma więcej plusów niż CCD więcej i kupując naprawdę dobrą CMOS nie ma aż takich strasznych opóźnień w przejściach A nawet są w miarę płynne

  • XMAN

    Git! Super długa recenzja dobra lektura, było co czytać, a teraz nie mogę się doczekać 😀