Quadrocopterowe bajki, czyli co piszą sprzedawcy.

Każdy kto posiadał przynajmniej jeden model latający zdaje sobie sprawę, że zapewnienia i deklaracje sprzedawców w zakresie ich możliwości są przesadzone. Łapiemy się na hasła związane z czasem lotu, zasięgiem, udźwigiem itd. Opinia, którą tutaj zaprezentuję jest oczywiście subiektywna, ale płynie od użytkownika końcowego – kogoś kto faktycznie sprawdził, czy quadrocopter będzie latał przez 10 minut, a jego zasięg przekracza 100m. Wiedza i zdrowy rozsądek uchronią nas przed rozczarowaniem, jeżeli chodzi o zakup zdalnie sterowanego modelu.

Każdy z omawianych punktów będzie poprzedzony prawdziwym cytatem znalezionym na aukcji, bądź w opisie urządzenia. Ze względu na nieoczernianie celowo nie podaję linków, bo nie każdy jest świadomy, jakie są realne parametry sprzedawanego sprzętu.

Zapraszam !

Urządzenie jest „nieczułe” na zakłócenia, ponieważ zastosowano 4-kanałowe sterowanie 2,4GHz.

IMG_20150407_230244

Piękny przykład pomieszania z poplątaniem. Liczba kanałów sterowania (tutaj 4) oznacza w ilu płaszczyznach możemy sterować quadrocopterem. Nie ma to nic wspólnego z byciem nieczułym na zakłócenia, bo to dwie różne rzeczy. Również nie częstotliwość sterowania gwarantuje odporność na zakłócenia, ale protokół, który jest wykorzystany do komunikacji między urządzeniami. A więc od początku.

Każdy (!) quadrocopter jest przynajmniej 4 kanałowy. Oznacza to lot: góra-dół, czyli wznoszenie (kanał 1); lewo-prawo (roll), czyli wychylenie i związany z nim lot w bok (kanał 2); przód-tył (pitch), czyli pochylenie i przemieszczanie się do przodu i tyłu (kanał 3); obrót wokół własnej osi (yaw), czyli zmiana kierunku, w którym zwrócony jest model (kanał 4).

pitch_roll_throttle_quad_m

Teraz zastanówmy się nad „sterowaniem 2.4 GHz”. Owszem, jest to odejście od częstotliwości, które były stosowane w tanich modelach zdalnie sterowanych, a do tej pory dostępne są w marketowych pojazdach RC, choć również nie wszystkich. Nie z tego jednak bierze się mniejsza podatność na zakłócenia. Przyczyną jest w pełni cyfrowa transmisja danych i dodanie procedury łączenia (ang. binding) aparatury z modelem. Dwa i więcej modeli w standardzie 2.4 GHz może latać obok siebie, ponieważ każdy z nich paruje się z inną aparaturą, a dane które są wysyłane zostaną zinterpretowane tylko przez ten model, który rozpozna „swoją” aparaturę wśród sygnałów radiowych, które wychwytuje jego antena.

Czy pasmo 2.4 GHz faktycznie jest wolne od „zakłóceń” ? Absolutnie nie ! Kojarzycie takie technologie jak Bluetooth, albo Wi-Fi ? Wszystkie pracują w pasmie 2.4 GHz, a dokładnie 2400 MHz – 2483.5 MHz, bo jest to jeden z zakresów częstotliwości w ramach pasm ISM (http://pl.wikipedia.org/wiki/Pasmo_ISM), które można wykorzystywać nieodpłatnie. Nasz quadrocopter nie ma więc wcale doskonałych warunków do sterowania, szczególnie w obszarach miejskich, w których Wi-Fi jest najbardziej powszechne. Czy to oznacza, że mając router w domu możemy zapomnieć o kupnie takiego modelu ? Oczywiście, że nie. Po prostu efektywny zasięg sterowania w obszarze, w którym pracuje wiele urządzeń w pasmie 2.4 Ghz, będzie np. o połowę niższy. Sam znalazłem takie miejsce w mieście, w którym większość modeli poddawała się w odległości parudziesięciu metrów ode mnie – dużo bliżej, niż zwykle. Posiadacze smartfonów mogą sobie uruchomić „Wifi Analyzer”, żeby zobaczyć jak wiele sieci Wi-Fi wykrywa ich aparat i jak „tłoczno” jest na wszystkich 13 kanałach pasma 2.4 GHz.

Quadrocopter z kamerką HD; Parametry nagrywania: 720x480px 30 kl/sec

IMG_20150407_230150

Większość z nas słyszała o standardzie HD, a dokładnie o dwóch podstawowych jego wersjach: 720p i 1080p. Liczba ta określa liczbę linii POZIOMYCH obrazu. W pionie mamy ich odpowiednio 1280 i 1920. Wynikowe rozdzielczości to odpowiednio 1280×720 (921600 pikseli, czyli 0.9 MP) oraz 1920×1080 (2073600 pikseli, czyli 2 MP). Czy ktoś już dostrzega oszustwo określania rozdzielczości 720×480 px mianem HD ? Policzmy – 720 x 480 daje nam 345600 px, czyli 0.35 MP. Jest to rozdzielczość minimalnie wyższa od VGA (640×480) i nie jest nawet bliska HD ! Polecam czytać dokładnie całkowitą liczbę pikseli kamery (lub ją policzyć z rozdzielczości), żeby nie dać się oszukać.

Dla nieobeznanych z tematem: Rozdzielczość jest iloczynem liczby pikseli w pionie i w poziomie. Megapiksel to 1.000.000 pikseli. Jeżeli weźmiemy przykładową rozdzielczość 720p, czyli 1280×720 pikseli to po wymnożeniu daje nam to liczbę: 921600 pikseli, czyli około 0.9 Megapiksela (!). Prawdziwa 2 Megapikselowa kamera powinna mieć więc rozdzielczość 1920 x 1080, czyli 1080p, zwane inaczej Full HD.

Czas lotu: do 10 minut

Czas lotu wynosi przy pełnym obciążeniu silników wynosi około 15min.

IMG_20150407_230505

Magiczny przyimek, który gwarantuje, że nie złożymy reklamacji na krótki czas lotu. Mając paręnaście modeli w swojej kolekcji powiem krótko – 10 minut to bardzo długi czas unoszenia się w powietrzu, jeśli mówimy o quadrocopterach ze sklepu, do 500 zł. Realny czas lotu oscyluje w granicach 3-5 minut zależnie od modelu, z czego nanoquadrocoptery plasują się w dolnym limicie, a modele większe typu Hubsan X4 w tym górnym. Nie jest to też tak krótko, jak mogłoby się wydawać zważywszy na to, że 4 silniki muszą utrzymywać quadrocopter w powietrzu. Wystarczy to do rozsądnego pobawienia się modelem do kolejnego ładowania.

Czy są odstępstwa jeśli chodzi o czas lotu ? Tak, ale są to wyjątki. Hubsan X4 H107L (bez kamery) z większą baterią (350 mAh zamiast 240 mAh) utrzyma się w powietrzu w okolicach 5 minut. H107C (z kamerą) z kolei z ogniwem 500 mAh powinien móc nagrywać lot przez ponad 6 minut, bez kamery ponad 7. WLToys V222 również z baterią 600 mAh po zdjęciu kamery, podwozia itd. będzie latał swobodnie 8 minut i więcej. Wreszcie Syma X11, która również ma przekładnię przy silniczkach, na powiększonej baterii od Hubsana – 500 mAh będzie latać ponad 10 minut.

Cała reszta, począwszy od Cheersona CX-10, przez Hubsana Q4, Symę X12, Top Selling X6, Eachine CG023, Blade Nano QX itd. nie utrzyma się w powietrzu przez dłużej niż 5 minut, jeśli tyle.

Na szczęście sprzedawcy coraz uczciwiej podają realny czas lotu i zasięg, więc musiałem się trochę naszukać opisów, które ewidentnie wprowadzają w błąd. Bardzo się cieszę, że nie było to takie proste, bo wreszcie dostajemy rzetelną informację na ten temat.

Aluminiowa konstrukcja stelażu, ramy oraz korpusu oraz wytrzymałe tworzywo ABS – nawet po wielu upadkach SYMA będzie nadal cała.

IMG_20150407_231147

Konia z rzędem temu, kto w Symie X1, bo ten model był bohaterem aukcji, znajdzie choć kawałek aluminium. Z ABS nie będę się kłócił, bo czy płyta centralna i mocowania silników wykonane są po prostu z plastiku, czy ABS – nie wiem, więc się nie wypowiadam. Ramiona są najprawdopodobniej wykonane z włókna węglowego, co potwierdzają informacje znalezione w sieci, choć 100% pewności nie mam. W tak lekkim modelu zastosowanie aluminium nie pozwoliłoby mu prawdopodobnie unieść się nad ziemię.
Warto także zauważyć, że mowa jest o stelażu, ramie i korpusie. Jak na skromną budowę Symy X1, która składa się właśnie z płyty centralnej na której osadzona jest cała elektronika oraz ramion, zakończonych mocowaniem silników – nie jestem pewien gdzie zaczyna się stelaż, pojawia się rama, a kończy korpus. Jeżeli ktoś na zdjęciu znajdzie Symę X1 i mi to wyjaśni to wycofam się ze stwierdzenia, że to nie jest jedno i to samo.
Trzeba natomiast oddać, że Syma X1 jest bardzo lekka i faktycznie dobrze znosi upadki. Był to mój pierwszy quadrocopter i nie miał łatwo – oj nie. No ale aluminium ? Litości…

System Co-axial + inteligentny system tarczy wirnika: przeciwbieżne wirniki sprawiają że
tor lotu jest niezwykle stabilny zaś samo sterowanie jest niezwykle precyzyjne.

IMG_20150407_231541

Tutaj pojawiła się kolejna nowość, której o moim quadrocopterze nie wiedziałem. Co oznacza „co-axial” tak naprawdę pisane po angielsku: „coaxial” ? „Axis” to oś, przedrostek „co-” oznacza „współ-„, czyli coaxial oznacza wpółosiowy. Określenie jest stosowane często w stosunku do helikopterów, które mają dwa przeciwbieżnie kręcące się wirniki, które faktycznie zamocowane są na jednej, wspólnej osi. W przypadku quadrocoptera każde śmigło jest osadzone na swojej własnej osi, która to z kolei znajdują się na końcu jednego z czterech ramion. Nie ma w tym rozwiązaniu nic współosiowego, ale przynajmniej profesjonalnie brzmi.

Polecam także rzucić sobie okiem na zdjęcia w grafice google: https://www.google.pl/search?q=coaxial+quadcopter. One pokazują jaki quadrocopter można nazwać „coaxial” i szczerze – Syma X1 go nie przypomina. Swoją drogą polecam – bardzo ciekawie wyglądające konstrukcje, które nie przypominają często quadrocopterów jakie znamy.

Jeżeli zaś chodzi o „inteligentny system tarczy wirnika” – drugiego konia z rzędem temu kto wytłumaczy, co takiego autor tego sformułowania miał na myśli. Same przeciwbieżne wirniki, choć nie wiem, czy w przypadku quadrocoptera mówi się o „wirniku”, faktycznie pracują jak to określono. Owa przeciwbieżność polega na tym, że zarówno przednie, jak i tylne śmigła kręcą się w różne strony. Śmigła po ukosie pracują w zgodnym kierunku, zaś sąsiednie w przeciwnym. Jedno ze śmigieł z przodu będzie się kręciło w lewo, podczas gdy drugie w prawo. Analogicznie z tyłu. Jest tylko jeden szkopuł – każdy z quadrocopterów tym się charakteryzuje. Inaczej nie byłaby możliwa kontrola obrotu w osi pionowej (tzw. „yaw”). Ważne, że sama przeciwbieżność śmigieł nie jest bajerem, który odróżnia ten model od reszty, tylko warunkiem koniecznym, żeby w ogóle latał, ponieważ fizykę trudno oszukać.

Podsumowanie

Dla tych, którzy są zniesmaczeni prześmiewczym charakterem wpisu, śpieszę wyjaśnić – moim celem nie jest nabijanie się ze sprzedawców, bo w tej sferze świata nie zmienię. Chodzi mi o uświadomienie Ciebie drogi czytelniku, że większość tych haseł, które mają Cię przekonać do tego lub innego modelu jest absolutnie bez pokrycia. Kierując się informacją o czasie lotu, zasięgu, 4-kanałach, czy „funkcji beczki 360 stopni” można łatwo kupić coś, co nie spełnia połowy założeń z opisu. Quadrocopter w cenie ok. 200-300 zł nie będzie wykonany z czegokolwiek innego niż plastiku, ew. innych tworzyw sztucznych o podobnych właściwościach, nie będzie latał przez 15 minut (z bardzo drobnymi wyjątkami) i nie będzie miał kamery w prawdziwej rozdzielczości HD. Nie dajmy się nabrać na takie tanie chwyty. Pozostaje mi tylko zachęcić Was do czytania recenzji, w których staram się najrzetelniej jak potrafię przedstawić cechy danego modelu.

Udanych lotów i do następnego wpisu !

  • mikrus

    Bardzo rzeczowy komentarz i jednocześnie niesamowicie pomocny .Sam dopiero zaczynam przygodę i zdecydowałem się ją rozpocząć z Symax11c .Czy to rozsądny wybór?

    • Syma X11 to jak najbardziej dobry wybór. Pisałem o niej krótko w artykule o kupowaniu quadrocopterów – lipiec 2015. Jeśli to jednak twój pierwszy model to przemyśl kwestię kamery.

      Po pierwsze podczas nauki jest większa szansa, że kamerka wyzionie ducha po którymś z twardych lądowań. Po drugie motywuje ona do latania bardzo wysoko, bo „tam lepiej widać”. Wielu użytkowników przekonało się, że jeżeli nie umiesz odpowiednio sterować, to wysoki pułap wcale nie pomaga. Na olx.pl jest trochę ogłoszeń o zgubionych głównie Symach X5C. Można się domyślić jak do tego doszło…. Mój v959 też „odleciał”, więc tym bardziej wiem co to za uczucie.

      Tak czy inaczej, z kamerą czy bez – możesz brać X11 swobodnie. Jeśli zamawiasz z Banggood, weź też zapasową baterię od Hubsana – 240 albo 350 mAh. Obie świetnie pasują, a i polatasz sobie całkiem długo.

      Pozdrawiam !

      • mikrus

        Bardzo dziękuję za opinię a jednocześnie pociągnę temat 😉
        Co znaczy „też odleciał” ?Czy w momencie przekroczenia zasięgu model po prostu odlatuje w siną dal?
        Nie bardzo to ogarniam…brak sygnału sterującego skutkuje tym,że model staje się autonomiczny i odlatuje z pełną mocą swoich silniczków czy też przestają one pracować a model spada jak kamień i nawet jeżeli z powrotem znajdzie się w zasięgu aparatury sterującej to nie reaguje?
        Jak ocenić jaka odległość jest jeszcze dla naszego modelu „bezpieczna” ?

        • Cóż, historia mojego v959 jest nieco bardziej złożona, dlatego najpierw odpowiem na pytania, a potem przybliżę co się stało.

          W momencie utraty sygnału wszystkie quadrocoptery, które miałem (oprócz samoróbek) spadały jak kamień, ponieważ brak sygnału odpowiadał ustawieniu wszystkich kanałów na 0 właśnie, czyli brak gazu i sterowania. Na granicy zasięgu faktycznie zdarza się sytuacja, że model jeszcze przez chwilę utrzymuje ostatni sygnał z aparatury, ale gdy straci go zupełnie po prostu spada.
          Pocieszające jest to, że jeśli zbliży się z powrotem do aparatury i odzyska sygnał to możemy kontynuować sterowanie.

          Odlatywanie w tzw. „siną dal” (ang. flyaway) zdarza się modelom z GPS, kiedy stracą sygnał płynący z satelity. Tam po włączeniu Return to Home, czyli powrotu do miejsca startu, zdarza się, że model błędnie oceni swoją własną lokalizację i potrafi polecieć w kierunku przeciwnym do tego w którym powinien i już nigdy nie wrócić. Żaden z opisywanych przeze mnie dotychczas quadrocopterów nie miał GPS, a więc i nie dotyczył ich ten problem.

          Niestety w przypadku zabawek, nawet w kwocie 500 zł nie występują takie, które pozwalają przy pomocy telemetrii odesłać informację o sile sygnału płynącego z aparatury. Większość modeli radzi sobie z tym na tyle dobrze, że prędzej stracimy je z oczu, niż zgubią one sygnał, ale niechlubne wyjątki też się zdarzają. W każdej recenzji zwracam na to uwagę i jeśli niski zasięg sterowania jest szczególnie uciążliwy, to o tym wspominam.Testy zasięgu najlepiej przeprowadzić na parę sposobów. Pierwszy, najbezpieczniejszy to postawienie jednej osoby niedaleko quadrocoptera i odchodzenie od niego przy minimalnie ustawionym gazie. Osoba, która stoi przy modelu może pokazać moment, w którym śmigła przestaną się kręcić. Ja sam latam nisko nad trawą i patrzę jak daleko mogę odlecieć, zanim model spadnie. W przypadku lekkich modeli jest to dla nich w zasadzie niegroźne.

          Obiecana historia. v959 obsługiwał protokół FlySky, a więc mogłem z nim wtedy sparować nowo kupioną Turnigy 9x. Jest to sprzęt na którym lata wielu modelarzy, ponieważ jest relatywnie tani, ale po zmianie oprogramowania nie jest gorszy niż modele nawet dwukrotnie droższe. Oczywiście w przypadku v959 chodziło o zwiększenie zasięgu. Udalo się. Model poleciał naprawdę wysoko, a ja mimo iż miałem cały czas kontrolę, straciłem rachubę w którą stronę zwrócony jest model. Sytuację pogarszał fakt, że v959 nie miał akcelerometru, więc nie wracał do poziomego zawisu. Mając quadrocopter bardzo wysoko próbowałem jednocześnie nie runąć prosto w ziemię i wrócić bliżej siebie. Wiatr na tej wysokości również nie pomagał, więc mimo iż do samego końca miałem kontrolę, to model wylądował gdzieś na tyle daleko, że nie sposób było go znaleźć. Wtedy tym chętniej przestawiłem się na modele z 6-osiową stabilizacją.

        • mikrus

          Pięknie dziękuję za wyjaśnienie moich wątpliwości,teraz znacznie łatwiej będzie mi świadomie uczyć się modelu 😉
          Czytając historię V959 doszedłem do wniosku,że trudniejszy i droższy model i owszem ale dopiero po rzetelnym opanowaniu podstaw na modelach znacznie prostszych(tańszych)
          Mój model właśnie dotarł i jeszcze tylko czekam na baterię 350mAh .
          Jeszcze raz bardzo dziękuję za cenne informacje i wskazówki a 4śmigła będą mi towarzyszyć w tym nowym hobby 😉
          Pozdrawiam serdecznie

        • Myślę, że to dobre podejście, bo faktycznie im droższy model, tym bardziej boli strata. Z drugiej strony naprawy wszelkich uszkodzeń to część tego hobby i prędzej czy później trzeba będzie się zmierzyć z wymianą silników itd. Z drugiej strony samodzielna naprawa daje ogromną satysfakcję i znacząco przedłuża czas życia quadrocoptera 🙂

          Bardzo się cieszę, że mój blog jest tak dobrze odbierany. Mam nadzieję, że nadal będę mógł służyć pożytecznymi radami.

          Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych początków i długich lotów !

  • Bartek

    Mam pytanie, jak zachowa się dron w standardzie 2.4 GHz jeśli podłączę do niego kamerkę wifi z obrazem na żywo ?

    • Cóż, odpowiedź zależy w dużym stopniu od tego, jaki to quadrocopter. Odpowiadając krótko – najprawdopodobniej będą się wzajemnie zakłócać co spowoduje spadek zarówno zasięgu obrazu FPV, jak i samego sterowania.

      Dłuższa wersja wymaga zorientowania się jaki system radiowy używany jest w quadrocopterze. Jeżeli lata on na 2.4 GHz, prawie na pewno będzie to kłopot. Na dowód tego, że rzecz faktycznie ma miejsce – publikacja Blade dotycząca w szczególności ich 350 QX: http://www.bladehelis.com/ProdInfo/Files/BLH7800_WiFi_Bulletin.pdf .
      Sposób na to znalazła firma DJI, która sterowanie przeniosła na 5.8 GHz, dzięki czemu kamera 2.4 GHz nie prowadzi do takich problemów.

      Są systemy radiowe, które wykorzystują skakanie po paśmie 2.4 (Channel Hopping) i generalnie próbują „nie dać” się wszechobecnym sieciom Wi-Fi, ale to tylko pomaga zwiększyć efektywny zasięg nie rozwiązując w pełni problemu.

  • Wojtek

    Dodam do tych bajek jeszcze jedną: że po wyłączeniu silników dron nie spada jak kamień tylko cytując opis: „…W spokojnych warunkach pogodowych, po całkowitym wyłączeniu silników, INTRUDER w kontrolowany sposób opada w dół na zasadzie autorotacji.” to link: http://ogloszenia.ox.pl/ogloszenie,2919955,duzy-dron-z-kamera-quadocopter-ufo-intruder-x30-2,4ghz.html
    Akurat mam intrudera i wiem jak opada po wyłączeniu silników – spada jak kamień a śmigła stoją w miejscu – 0 autorotacji – bo jest to fizycznie niemożliwe w przypadku wirnika bez regulacji skoku śmigła. Natomiast lekkość konstrukcji i jej dość duża powierzchnia działa podobnie do spadochronu skutecznie ograniczając prędkość opadania.

    • Dzięki serdeczne za ten komentarz !
      Spotkałem się faktycznie z informacjami o fail-safe (w modelach <500 zł), który rzekomo miał sadzać model bezpiecnie na ziemi, ale oczywiście zawsze wyglądało to tak, jak napisałeś. Fajnie, że ta informacja wyszła od czytelnika, a nie ode mnie, bo można by stwierdzić, że się czepiam 🙂

      Jeżeli chodzi o sam fail-safe to trochę się dziwię, że producenci nie wprowadzili do gotowych modeli takiej funkcji. W tradycyjnym modelarstwie prawie każdy odbiornik pozwala ustawić wszystkie kanały tak, aby model w poziomym zawisie lekko schodził ku ziemi. Być może chodzi o względy bezpieczeństwa – jak wyłączysz aparaturę to model nie powinien już nic więcej robić, żeby dzieciaki nie zrobiły sobie krzywdy. Inny pomysł nie przychodzi mi do głowy.

      Pozdrawiam serdecznie !