Recenzja: Syma X12

Model udostępniony do testów i recenzji przez gearbest.com. Dziękuję !

X12 to próba wejścia firmy Syma na rynek nanoquadrocopterów, gdyż wspomniany model jest bardzo zbliżony do opisywanego przeze mnie Cheersona CX-10. Syma zaczynała od helikopterów RC, w tym bardzo znanego u nas S107g (http://www.symatoys.com/product/show/1856.html), by potem wejść na rynek quadrocopterów wyjątkowo udanym modelem X1 (http://www.symatoys.com/product/show/1878.html), który wciąż dostępny jest np. na Allegro za około 150 zł. Wszystkie kolejne modele wciąż należały do średniego rozmiaru (X3, X4 – nieco mniejszy, X5C – z kamerą, X6 – duży, X7). Modele X11 (rozmiar Hubsana X4) i wreszcie X12 – najmniejszy w rodzinie. W obecnej chwili dostępny między innymi na gearbest.com – z kuponem zniżkowym (GBX12) za około 64 zł (Gearbest – Syma X12). Zobaczmy, jak udany jest to model.

W pudełku

SymaX12Pudelko

Bardzo podoba mi się kompaktowe i estetyczne pudełko, z quadrocopterem, który jest dobrze wyeksponowany. Karton, który w środku usztywnia opakowanie jest całkiem przydatny, jeśli zamawiamy model z Azji (dużo taniej), bo po tak długiej drodze często pudełko jest mocno sponiewierane i potrafi nawet dojść do uszkodzenia towaru w środku.

SymaX12Czesci

W zestawie dostajemy to co zwykle – prócz aparatury i quadrocoptera, ładowarkę USB, komplet 4 zapasowych śmigieł i co zaskakujące – mały śrubokręt. Z początku pomyślałem, że służy on do rozkręcania modelu w przypadku bardziej skomplikowanych napraw i w sumie miałem rację – można nim odkręcić wszystkie 4 śrubki, które są umieszczone w połowie długości ramion quadrocoptera. Dokładnie tak samo jak w Cheersonie CX-10, jeśli ktoś czytał moją recenzję. Okazuje się jednak, że śrubokręt służy również do odkręcania śrubki, która trzyma klapkę od baterii w aparaturze. W zasadzie nie znajdziemy tego u innych producentów – i dobrze. Jestem przekonany, że skoro żaden inny producent nie potrzebuje dodatkowej śrubki, żeby trzymać klapkę aparatury, to nie ma sensu się przy tym upierać, chyba że prowadzimy testy wytrzymałościowe tegoż produktu.

Dołączona ładowarka wygląda typowo, z układem elektronicznym umieszczonym bezpośrednio w obudowie wtyku USB. Jedynym mankamentem jest fakt, że dioda ładowarki świeci, gdy skończy ładować (!), a nie podczas tego procesu. Jest to mylące, ponieważ po podłączeniu do ładowania nie mogłem się zorientować, czy ono się już rozpoczęło, czy po prostu mam wadliwy przewód. Po około 10 minutach dioda się zaświeciła i domyśliłem się, że quadrocopter jest gotowy do lotu. Tak, czy inaczej wolę rozwiązanie alternatywne, czyli diodę, która świeci podczas ładowania, a gaśnie po zakończeniu. Dotychczas chyba tylko jeden z posiadanych przeze mnie modeli (oprócz X12) nie miał takiej właśnie ładowarki.

W porównaniu z innymi modelami, dołączona instrukcja naprawdę daje się czytać. Oczywiście wciąż zdarzają się pogwałcenia języka Zjednoczonego Królestwa, ale można zrozumieć zamysł autora. Jeżeli ktoś chciałby kupić X12, jako pierwszy model, to lektura instrukcji nie będzie frustrująca.

Warto jeszcze wspomnieć, że model występuje w 4-ech wersjach kolorystycznych: czerwonej, zielonej, białej i czarnej.

SymaX12-colors
Źródło: http://symatoys.en.alibaba.com/product/60042325713-209702809/SYMA_X12_Mini_RC_Quadcopter.html

Budowa quadrocoptera

IMG_20141207_125245

Quadrocopter wygląda solidnie. Podobnie jak w Cheersonie CX-10, jego obudowa składa się z części górnej i dolnej, połączonych w połowie ramion czterema śrubkami. To co od razu zwraca uwagę, to dość długie nogi, na których stoi, co powoduje, że wygląda nieco ciężko, ale na szczęście w żaden sposób nie odbija się to jego charakterystyce lotu. Właściwie to nie tylko wygląda – czuć, że model nie jest specjalnie lekki – oczywiście w swojej klasie rozmiarowej. Z drugiej strony cała elektronika jest dokładnie osłonięta, więc solidność wykonania jest absolutnie bez zarzutu.

IMG_20141207_125323

Na plus są też wykończone gumą końcówki nózek, które zmiękczają wszystkie lądowania i dodatkowo chronią silniki i przewody przed uderzeniem z tej strony.

IMG_20141207_125203

W dolnej części umieszczona jest bateria o pojemności 100 mAh, która wystarczyła mi na 5.5 minuty dynamicznego lotu na dworze. Zakładam, że spokojny lot we wnętrzu może trwać nawet 6 minut, co jest wynikiem zaskakująco dobrym ! Niestety dobre wrażenie burzy fakt, że quadrocopter nie informuje nas o tym, że bateria jest bliska rozładowania. W momencie, gdy ostrzega nas migając diodami, że pora lądować, redukuje maksymalną moc na tyle, że dość szybko traci pułap i spada tam, gdzie latał ostatnio. Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, ponieważ lubię mieć możliwość sprowadzenia modelu w dogodne miejsce, nim ogniwo się całkowicie wyczerpie. Szczególnie nieprzyjemne mogą być takie przymusowe lądowania w trawie, bądź nad zbiornikami wodnymi, choć tam przecież nikt nie lata 😉 Warto więc zaopatrzyć się w timer, który odmierzy nam około 5 minut, zanim model „osłabnie” na tyle, żeby opaść samoczynnie.

Z racji tego, że bateria nie jest demontowalna, z tyłu quadrocoptera znajduje się standardowe gniazdo ładowania micro-JST i mikro włącznik. Klasyka, którą znajdziemy w wielu innych modelach.

IMG_20141207_130209

Charakterystyczne są natomiast zastosowane śmigła – grubsze, niż w innych nanoquadrocopterach. Miałem wątpliwości odnośnie ich właściwości nośnych, ale okazały się nietrafione. Śmigła są trwałe i pozwalają na bardzo przyjemny lot. Dotychczas nie musiałem ich wymieniać, a drobne otarcia o przeszkody nie zostawiły na nich śladu, co w innych modelach byłoby już zauważalne. Należy jednak pamiętać, że śmigła są na tyle oryginalne, że nie znajdziemy ich w innych modelach, więc należy je zastąpić tym, co oferuje producent. Są one montowane na wcisk, ale siedzą dość mocno, więc należy być ostrożnym przy ich demontażu.

IMG_20141207_125421

Producent stosuje autorskie rozwiązanie również w kwestii oświetlenia quadrocoptera. Na szczycie obudowy, wąsko posadowił cztery diody (przód – zielony, tył – czerwony), które świecą wyłącznie do góry. W zamyśle miały one pewnie oświetlać śmigła, jednak to nie zdaje egzaminu i w ciemności trudno zorientować się, w którą stronę model jest zwrócony. Wychodząc naprzeciw takiemu zarzutowi Syma zdecydowała się też dodać, świecącą silnym światłem, białą diodę, która jest umieszczona centralnie z przodu quadrocoptera. To akurat sprawdza się dobrze i bez wątpliwości daje się ocenić, czy model jest zwrócony do nas przodem, czy nie. Jest ona wyjątkowo jasna i dobrze widoczna nawet z daleka. Może idąc za ciosem należało zrezygnować z diód u góry, a umieścić drugą, czerwoną z tyłu ? Po paru lotach ten pomysł zaczął do mnie coraz bardziej przemawiać.

IMG_20141207_125640

Zważając jednak na nieprzydatne oświetlenie góry modelu i związane z nim marnotrawstwo prądu z baterii, oświetlenie wypada umiarkowanie dobrze. O wiele praktyczniejsze jest przeniesienie diód na końcówki ramion quadrocoptera. W tym przypadku Syma mogła wziąć przykład z innych producentów.

Budowa wewnętrzna

Jedno jest pewne – Syma X12 została od początku do końca zaprojektowana. Nie jest to skopiowany design, a każdy ze szczegółów producent dopracował samodzielnie. Widać to szczególnie, gdy pokusimy się o rozebranie modelu. Pozytywnie zaskoczył mnie również fakt, że dołączony śrubokręt pasuje idealnie nie tylko do śrubki w aparaturze, ale także pozwala rozłożyć quadrocopter. Dobra wiadomość dla tych, którzy nie mają pokaźnego zestawu narzędzi.

IMG_20141207_130219

Śmigła zdemontowałem miniaturowym kluczem od innego modelu. Siedzą one dość mocno i można uszkodzić silnik, także ostrożnie z obcęgami. To co zwraca uwagę, to fakt, że górna część obudowy zachodzi na cały silnik gwarantując jeszcze pewniejsze jego trzymanie w jednym miejscu. Po demontażu tej części okazuje się dlaczego producent tak to właśnie rozwiązał.

IMG_20141207_130355

Silniki w przeciwieństwie do np. CX-10, czy modeli typu Hubsan Q4 nie są wpuszczone w płytkę PCB. Jedynym co je trzyma w miejscu jest dolna i górna część obudowy. Robią to całkiem skutecznie – gorzej, jeżeli pęknie ona przy którejś kolizji. Niemniej jednak i tak wolę to rozwiązanie, ponieważ cieniutkie ramiona i wpuszczone w nie ścieżki są dużo bardziej kruche i w zasadzie nienaprawialne. No i zakup obudowy będzie tańszy, niż wymiana całego kontrolera lotu.

IMG_20141207_130432

Przy montażu silników należy puścić przewody wokół łączeń ramion, tak jak zrobiono to oryginalnie, gdyż inaczej istnieje ryzyko ściśnięcia ich obiema częściami obudowy, albo uszkodzenia podczas wkręcania jednej z czterech łączących obudowę śrubek.

IMG_20141207_130618

Zgodnie z deklaracją producenta pod spodem znajdujemy baterię FullyMax 100 mAh przylutowaną bezpośrednio do płytki. Przy wymianie trzeba będzie ostrożnie ją wylutowywać, żeby nie uszkodzić pozostałych elementów. Syma zostawiła jednak dość sporo przestrzeni wokół pól lutowniczych, więc operacja nie powinna być zbyt trudna.

IMG_20141207_130835

Wielkość zastosowanej z przodu quadrocoptera diody wyjaśnia również jej sporą moc. O wiele łatwiej też byłoby ją wymienić, niż pozostałe w standardzie SMD, ale taka konieczność jest mało prawdopodobna. Oprócz niej widać także 4 tranzystory, dla każdego z silników, jak również antenę, która została umieszczona od spodu quadrocoptera. Kolejna decyzja projektowa, która wpływa w pewnym stopniu na zwiększenie zasięgu, w jakim możemy sterować modelem.

IMG_20141207_131018

Ostatnia dobra wiadomość to zastosowanie silniczków, które są identyczne do tych, które znajdziemy w Hubsanie Q4 i jego klonach np. WLToys V272, Lian Sheng LS-111 i inne. Nie sprawdzałem, czy wewnętrznie czymś się różnią, ale mają dokładnie ten sam rozmiar i porównywalną moc patrząc po charakterystyce lotu.

Aparatura

SymaX12Aparatura

Aparatura, którą otrzymujemy w zestawie, do bólu przypomina kontroler od XBoxa 360. Bardzo cenię sobie ergonomię tego ostatniego, więc tutaj także się nie zawiodłem, ale są osoby, które nie będą przekonane do odejścia od tradycyjnego kształtu aparatury. Nie ma jednak co narzekać – kontroler jest na tyle duży, że dużo łatwiej nim sterować, niż mikro aparaturą od UDI u839, czy nawet tą od Cheersona CX-10. Plastik, z którego jest wykonana nie powala, ale całość jest zwarta i pewnie leży w rękach. Od spodu materiał jest nieco chropowaty, żeby aparaturę dało się lepiej trzymać. W odróżnienia od oryginalnego kontrolera od XBoxa 360, tutaj zasilanie zapewniają 4 baterie AA (paluszki), które kryją się pod klapką, zabezpieczoną dodatkowo małą śrubką. Ta ostatnia zdaje mi się niepotrzebna, ale przynajmniej łatwo poradzić sobie z nią dołączonym do zestawu śrubokrętem. Same baterie dodają aparaturze odpowiedniej wagi i wyważenia, więc naprawdę dobrze się ją trzyma.

SymaX12Aparatura2

Oba manipulatory są lekko wypukłe i szerokie, pokryte gumą, która zmniejsza ślizganie się kciuków. „Szczypacze” (pinchers) nie będą zachwyceni ergonomią użytkowania, ale ci, którzy lubią opierać całe kciuki na drążkach powinni być zadowoleni. Guma jest dość szorstka i w intensywnym użytkowaniu może zacząć się ścierać. Manipulatory chodzą z lekkim oporem, który jest wyczuwalny, ale nie przeszkadza przy cieszeniu się lotem. Sprężyny ładnie centrują drążki i nie robią tego zbyt gwałtownie. Kontroler ma odpowiednią wagę i dobrze leży w rękach sprawiając, że możemy skupić się na przyjemności z latania modelem, a nie na „walce” z urządzeniem do sterowania.

IMG_20141207_225340

Aparaturę uruchamiamy poprzez wciśnięcie przycisku na samym jej środku. Właściciele XBoxa 360 będą się czuli jak w domu. W porównaniu z oryginalnym kontrolerem od konsoli, ten od Symy jest całkowicie symetryczny, więc sterowanie nim jest całkiem wygodne.

Bindowanie tradycyjnie wymaga pchnięcia lewego drążka w górę i w dół, czyli dodania gazu. Stale świecące diody na quadrocopterze potwierdzą udane połączenie z aparaturą.

Przyciski do trymowania zostały wykonane w konwencji czterokierunkowego d-pada. Koliście rozłożone i wystarczająco duże są łatwe do wyczucia i bardzo intuicyjne w obsłudze. Przyznaję, że to rozwiązanie nawet bardziej mi się spodobało, niż tradycyjne położenie przycisków zaraz obok manipulatora. Zakładam, że dla osób obeznanych z konsolami będzie to plus, natomiast chętnie poznam opinię tych, którzy z tego typu kontrolerami nie mieli wiele do czynienia.

Część przycisków została przez producenta zaślepiona – w tym dwa leżące pośrodku kontroli trymowania. Ta ostatnie pozwala na standardową regulację pitch-roll (pochylenie przód-tył i lewo-prawo), jak i yaw (czyli obrotu wokół własnej osi).

IMG_20141129_094702

Z przodu, w górnej części kontrolera rozmieszczono również dwa przyciski imitujące ponownie rozwiązanie XBoxowe, choć już bez dolnych „spustów”. Lewy z nich służy do zmiany trybu lotu. Do wyboru są 2 – wolny i szybki. Ten pierwszy to ospały lot, idealny do domu i nauki. Drugi z nich jest już bardziej dynamiczny i sprawdza się zarówno we wnętrzach, jak i na dworze. Aparatura sygnalizuje wybranie każdego z nich odpowiednio jednym i dwoma krótkimi „piknięciami”.

Prawy przycisk, z przodu aparatury pozwala z kolei wykonywać flipy (czyli beczki – przewroty przez jedną z osi). Jest on łatwo dostępny przy pomocy palca wskazującego, więc nie musimy odrywać kciuków od drążków. Dla „szczypaczy” (pinchers) jest możliwość równie wygodnej obsługi przy pomocy palców środkowych. Flipy mają jednak jeden mankament. Żeby je wykonać należy w tym samym czasie nacisnąć przycisk i pchnąć prawy manipulator w jednym z kierunków. Zgranie tego w czasie nie zawsze się udaje i tak naprawdę nie za każdym razem wykonujemy pożądany manewr. Większość modeli po wciśnięciu przycisku od flipów czeka na pchnięcie drążka sterującego w którymś kierunku. Mam wrażenie, że rozwiązanie zastosowane w Symie nie jest aż tak ergonomiczne i wymaga trochę praktyki, co w zabawce tego typu nie wydaje mi się trafione. Należy jednak oddać, że model wykonuje przewrotny przyzwoicie. Co prawda doprowadza do zauważalnej utraty wysokości, ale można to kompensować poprzez dodanie gazu przed i zaraz po manewrze – wtedy manewr jest faktycznie efektowny i płynnie wpleciony w lot. Są quadrocoptery, które same potrafią to regulować i przypadłoby to na pewno do gustu początkującym. Pozostali poradzą sobie jednak z Symą X12 równie dobrze.

Przy okazji Symy X1 pisałem o wątpliwym zasięgu aparatury sterującej. Nowy kontroler (począwszy od Symy X3) znacząco poprawił się w stosunku do poprzedniego modelu. Syma X12 lata tak daleko, jak jesteśmy w stanie ją zobaczyć i nie było mowy o utracie kontroli nad modelem z powodu braku zasięgu. Duży ukłon w stronę producenta za poprawienie tej niewątpliwej słabości. Pamiętajmy także, że nowa aparatura oznacza też inny protokół komunikacyjny i modele z białym kontrolerem a’la XBox już nie wspierają standardu FlySky, który jest wspierany przez różne modele aparatur. Syma zastosowała swoje własne rozwiązanie, niekompatybilne z niczym innym na rynku.

Co ciekawe, producent pozwala na zmianę trybu pracy aparatury z Mode 1 (gaz po prawej) na Mode 2 (gaz po lewej) i odwrotnie. Przyznaję, że nie zadałem sobie trudu, żeby to sprawdzić, ale pełna informacja o procedurze znajduje się w instrukcji.

Charakterystyka lotu

Od pierwszego wzniesienia Syma X12 robi bardzo dobre wrażenie ! Po drobnej korekcie trymem trzyma bardzo stabilnie pozycję zawisu. Okazjonalnie zdarza się jej nieco „kołysać”, ale nie czepiajmy się zanadto – jest dobrze. W pierwszym trybie lot nie budzi większych emocji, pozwalając się spokojnie nauczyć sterowania quadrocopterem. Drugi tryb dodaje więcej wigoru i model zyskuje na dynamice. Lot jest równie szybki, jak w przypadku Cheersona CX-10, choć w Symie trzeba intensywniej sterować gazem (lewy drążek – wznoszenie), ponieważ model przy skrajnych wychyleniach prawego manipulatora traci po prostu wysokość. Myślę, że to po trochu specyfika lekkich braków mocy i mieszania kanałów, które producent ustawił w nie do końca optymalny sposób.

Dzięki dużej aparaturze lot w drugim trybie można precyzyjnie kontrolować zarówno pod dachem, jak i na zewnątrz. Przyznaję, że latanie na dworze dają równie dużą frajdę, jak w przypadku Cheersona CX-10. Syma X12 bardzo chętnie się wznosi i robi to całkiem szybko. Gwałtowne manewry pokazują natomiast delikatne braki mocy silniczków, co odbywa się kosztem utraty wysokości. Po części daje się to wyrównywać dodawaniem gazu, ale nie jest to rozwiązanie idealne, szczególnie że nakłada się to ze stopniowym spadkiem mocy związanym z rozładowywaniem baterii.

Yaw rate, czyli prędkość obrotu wokół własnej osi, która jest stała niezależnie od trybu, pozostawia trochę do życzenia. Problem, który dotyczy każdego w zasadzie quadrocoptera firmy Syma nie ominął również tego modelu. Quadrocopter nie będzie w stanie wykonywać zbyt ciasnych łuków i zawracać gwałtownie w miejscu. Będzie to jednak większą uciążliwością dla tych, którzy preferują loty pod dachem i w ciasnych przestrzeniach. Na dworze Syma X12 dobrze daje sobie radę i w drugim trybie jest zwinna. Nie należy się jednak nastawiać na przesadne akrobacje, ponieważ może sobie ona z nimi nie poradzić. Jest natomiast całkowicie zadowalająca jeśli chodzi o precyzję sterowania i „codzienne”, spokojne latanie.

Podsumowanie

Syma X12 to naprawdę ciekawy quadrocopter. Ma bardzo udaną aparaturę, a sama lata porównywalnie ze swoim konkurentem Cheersonem CX-10. Jest od niego nieznacznie mniej dynamiczna w locie, ale nadrabia to udanym kontrolerem, który pozwala na naprawdę precyzyjne sterowanie. Do mankamentów z pewnością należy oświetlenie modelu, które średnio sprawdza się po zmroku, jak również nagłe opadanie quadrocoptera przy słabej baterii. Do silnych stron należy autorski projekt i solidne materiały, w tym wytrzymałe śmigła, dzięki którym Syma X12 może dużo znieść. Jeżeli ktoś ma alergię na małe aparatury, to może rozważyć ten model, jako zamiennik dla CX-10 i nie powinien czuć się rozczarowany, bo stabilność i szybkość lotu jest porównywalna. Syma poradzi sobie także we wnętrzach, choć tam niska prędkość obrotu wokół własnej osi może odrobinę przeszkadzać.

Jeżeli wziąć pod uwagę stosunek jakości do ceny, to Symę X12 można spokojnie zamawiać i na pewno nie będzie ona rozczarowaniem – tak dla początkujących, jak i tych, którzy mają już swoje „wylatane”.

Ocena 4śmigła.pl – 4 / 5
grade_1grade_1grade_1grade_1grade_0

Warto wiedzieć

Syma X12 pozwala na kalibrację żyroskopu, podobnie zresztą jak inne quadrocoptery. Aby to uczynić, należy położyć ją na płaskiej, poziomej powierzchni i po zbindowaniu (połączeniu z aparaturą) pociągnąć oba drążki w kierunku prawego-dolnego rogu. Model zaświeci diodami sygnalizując poprawnie ukończoną operację.

%d bloggers like this: