Recenzja: UDI U27

Moda na lot odwrócony (inverted flight) nie uszła uwadze żadnego producenta. UDI, które cenię sobie za dużą przewidywalność pod względem jakości i oryginalność, również zdecydowało się wypuścić swój model. Z tą firmą, podobnie jak z Symą jest tak, że w zasadzie mam pewność, że nie dostanę bubla. U27 to całkiem udany model, który ma oryginalny design i charakteryzuje się solidnym wykonaniem. Nie jest to stanowczo ideał, jeśli chodzi o latanie, ale model przynajmniej dobry. Zapraszam do recenzji !

W pudełku

UDI U27 dociera do nas w bardzo przyzwoicie wyglądającym pudełku. Nie ma na nim niepotrzebnych deklaracji bez pokrycia, a minimalizm odbieram tutaj jako zaletę. Trzy hasła w prawym-dolnym rogu są kluczowe – przewroty pojedyncze (180 stopni) i podwójne – pełne 360, tryb headless i RTF, czyli gotowy do lotu. Jak okaże się w recenzji – nic dodać, nic ująć.

m_20160322_073128

W środku znajdujemy jak zawsze wypraskę z PET, a w niej miejsce na quadrocopter, aparaturę, baterię, zapasowe śmigła oraz ładowarkę. Pod tym względem producent nie próbował nas niczym nietypowym zaskoczyć. Model ma też od razu założone osłony na śmigła, co zresztą widać na zdjęciu.

m_20151128_094343

W komplecie znajdziemy 4 zapasowe śmigła w kolorystyce zgodnej z quadrocopterem i aparaturą – czerwone oraz czarne. Ładowarka dołączona w zestawie wygląda jak pendrive i z jednej strony ma złącze USB, a z drugiej najpowszechniejsze gniazdo, zapoczątkowane przez Losi Micro-T, które znajdziemy w większości quadrocopterów. Osobiście nie przeszkadza mi brak przewodu do ładowania, ale jeśli chcecie się podłączyć do ładowarki USB wpinanej do gniazdka, to bateria będzie wisieć w powietrzu. Jest to koszt nieplączących się przewodów.

m_20151128_094753

Budowa

UDI U27 nie jest podobny do niczego, co znamy z rynku. Producent ten nie kopiuje rozwiązań innych marek, ale projektuje własne modele, co oczywiście jest godne pochwały. Model U27 składa się z obłego kadłuba oraz ramion, które stanowią jego szkielet. W bardzo elegancki sposób wkomponowano także osłony śmigieł, które zdają się być nie dodatkiem, ale niezbędnym fragmentem pewnej całości.

m_20160322_071818

Osłony są łatwo demontowalne, ale zgodnie z tym, co opisywałem powyżej – model bez nich zdaje się niekompletny – przynajmniej w moim odczuciu.

m_20160322_072106

Z racji tego, że U27 został ma możliwość lotu odwróconego (na grzbiecie), osłony musiały być tak pomyślane, aby chronić także wierzch modelu. Zapewne lepiej spełniałyby swoje zadanie, gdyby model był po prostu lżejszy, ale i tak sprawdzają się dość przyzwoicie. Przy uderzeniu co prawda zahaczają one o śmigła, ale w moim modelu wciąż chroniły je na tyle, że po paru celowych obiciach o ścianę zarówno osłony, jak i śmigła wciąż były całe. Lądowanie na grzbiecie również jest możliwe. Osłony wystają nieco ponad kadłub i piasty śmigieł, choć prześwit jest niewielki.

m_20160322_071828

Recenzowany model jest utrzymany w tonacji czarno-czerwonej. W tych samych barwach występują śmigła, z czego czarne znajdują się z przodu. Jest to spójne z zastosowanym oświetleniem modelu, o czym wspominam dalej. Idąc po skosie śmigła można jednak łatwo zamienić miejscami, jeśli komuś ten układ przeszkadza.

m_20160322_071759

Same śmigła mają większą średnicę, niż np. Hubsanowe, są także płasko zakończone i całkowicie symetryczne. Wynika to z tego, że muszą one w obie strony pracować równie wydajnie, ponieważ model lata także do góry nogami. Śmigła są oczywiście mocowane na wcisk i ich wymiana nie nastręcza trudności.

m_20160322_071813

Ocenę, w którą stronę zwrócony jest quadrocopter, ułatwiają nam wbudowane diody LED. Model ma parę „oczu”, które świecą na niebiesko, a oprócz tego dolna część ramion jest wykonana z przeźroczystego plastiku, co powoduje, że są oświetlone na całej swojej długości.

m_20160322_072357

Tak zmyślne rozwiązanie powoduje, że pogubienie się po zmroku w kierunkach jest naprawdę trudne. Pod tym względem U27 wypada naprawdę dobrze. Ramiona świecą jasno i są widoczne nie tylko od spodu, ponieważ przeźroczysty plastik obejmuje także boczne części ramion. Model stworzony przez UDI jest więc idealny do latania po zmroku, choć w ciągu dnia czerwono-czarne śmigła w połączeniu z niebieskimi diodami z przodu także ułatwiają nam rozpoznanie kierunku, w który zwrócony jest quadrocopter.

m_20160322_072348

UDI zamocowało gniazdo baterii dokładnie z tyłu. Nie jest to luźno sterczący przewód, ale część kadłuba, więc dużo pewniej się ją podłącza. Baterię wsuwamy w odpowiedni otwór zaraz poniżej.

m_20160322_072151

Model od spodu jest całkowicie gładki i z każdej strony osłania ogniwo. Wchodzi ono na tyle głęboko, że producent przykleił do baterii podłużny języczek, za który możemy pociągnąć zamiast szarpać za przewód. Jest to rozwiązanie estetyczne i pomocne, gdy chcemy ją naładować.

m_20160322_072129

Samo ogniwo ma pojemność 450 mAh, a jego napięcie znamionowe to 3.7V, czyli 1S. Pozwala na co najwyżej 5 minut lotu, co spowodowane jest zapewne dość dużą wagą quadrocoptera, zupełnie nieprzystającą do jego rozmiarów. Ładowanie baterii zamyka się w niecałej godzinie.

m_20160322_072226

Budowa wewnętrzna

Rozbieranie Udi U27 jest wyjątkowo proste. Najpierw należy odkręcić 5 śrubek, które trzymają dolną część kadłuba.

m_20160522_215857

Po jej zdemontowaniu okazuje się, że elektronikę przykrywa cienka warstwa sztywnej folii, trochę podobnej do kliszy fotograficznej. Nie jest ona jednak w żaden sposób przymocowana, więc po prostu ją zdejmujemy. Pamiętajcie o ponownym jej włożeniu przy składaniu modelu, bo ja oczywiście zapomniałem i musiałem go rozkręcać ponownie…

m_20160522_220153

Płytka z elektroniką nie zaskakuje nas żadnymi fajerwerkami. Diody oświetlające ramiona są przylutowane bezpośrednio (bez przewodów), a ich nóżki odpowiednio wygięte, aby świeciły w głąb ramion. Silniki również łączą się z PCB wyłącznie przez luty, nie ma mowy o żadnych gniazdach, ale w modelu tych rozmiarów jest to spodziewane. Plastikowe, półprzeźroczyste osłonki dolnych części ramienia wystarczy tylko lekko pociągnąć i same wychodzą. Krótki języczek wchodzi pod nóżkę silnika, więc przy demontażu osłonę należy wysunąć, aby go nie wyłamać.
Wyjęcie PCB wymaga odkręcenia dwóch kolejnych śrubek, które ją trzymają.

m_20160522_220248

Bez wylutowania silników nie da się dokładnie spojrzeć na wierzch płytki, ale z przodu widać krótką antenkę, która została upchana pod górną częścią kadłuba.

m_20160522_220446

Z tyłu z kolei widzimy gniazdo typu Losi Micro-T, które zostało wlutowane bezpośrednio w PCB przez co trzyma się dużo sztywniej, niż gdyby było na przewodzie. Dodatkowo oczywiście opiera się ono o kadłub, więc jego wyrwanie podczas wyjmowania baterii byłoby trudne.

m_20160522_220408

Demontaż silników nie wymaga wiele wysiłku. Po odkręceniu spodu kadłuba oraz wyjęciu osłonki ramienia wystarczy wylutować oba przewody od silnika, a następnie korzystając z obcęgów delikatnie pociągnąć go w górę. Jeśli nie będzie chciał się ruszyć, można go obracać o paręnaście stopni w lewo i w prawo, ale nie przekręcając, aby nie wyrwać przewodów. Silnik wchodzi on na wcisk, więc trzeba trochę siły, żeby go zdemontować, ale też nie można za mocno ścisnąć korpusu, bo możemy go powyginać, w konsekwencji uniemożliwiając silnikowi obrót. Wszystko z wyczuciem i będzie dobrze.
Wymiary silnika to 8.5 mm grubości i 20 mm długości, z czego wałek wystaje na kolejne 5 mm. Motor ma z wierzchu 2 otwory zamiast 4 jak w Hubsanie, w związku z powyższym jego kompatybilność ze wspomnianym stoi pod znakiem zapytania.

m_20160522_220906

Aparatura

Sterowanie Udi U27 odbywa się za pomocą aparatury, która, tak jak quadrocopter, ma oryginalny wygląd. Czarna, z czerwonym wykończeniem pasuje do modelu nie tylko kolorystycznie, ale także pod względem kształtu. Bardzo pozytywnie oceniam wysiłek włożony w to, aby oba elemnty wyglądały jak z jednego zestawu.

m_20160322_072628

Sam kontroler jest dość szeroki, podobnie jak to miało miejsce w Hubsanie H107C. Jest jednak dość komfortowy, a przede wszystkim jego manipulatory. Co prawda są dość krótkie, ale pracują lekko i płynnie. Zapewniają doskonałą kontrolę quadrocoptera i są praktycznie pozbawione martwej strefy. Płaski kształt i zakończenie wypustkami, powodują, że sterowanie kciukami jest wygodne i pewne. Trochę gorzej będą mieli ci, którzy są przyzwyczajeni do aparatur modelarskich i chwytania manipulatora pomiędzy kciuk i palec wskazujący.

m_20160322_072707

Przyciski do trymowania rozłożono wokół manipulatorów, czyli zgodnie z modelarskim zwyczajem. W tym quadrocopterze nie działają one na zasadzie kołyski i na każdą płaszczyznę są to dwa odrębne przyciski, bardzo zresztą wygodne w użyciu.

m_20160322_072632

Każdy manipulator daje się dodatkowo nacisnąć. Lewy zmienia tryby lotu. W sumie mamy 3 do wyboru. Jest to całkiem zadowalająca liczba. Oprócz tego, jeśli przytrzymamy go przez 3 sekundy, włączymy tryb Headless. Zostanie on zasygnalizowany 3 krótkimi piknięciami, a niebieskie diody z przodu quadrocoptera zaczną migać naprzemiennie. Wyjście z tego trybu wymaga ponownego wciśnięcia lewego drążka.
Prawy odpowiada za flipy, z tymże ten quadrocopter robi tylko pół obrotu przechodząc w tryb odwrócony, bądź z powrotem. Po przyciśnięciu drążka należy pociągnąć go w jednym z czterech kierunków, aby wykonać półprzewrót w daną stronę.

m_20160322_072707

Pośrodku kontrolera znajdziemy wyświetlacz oraz włącznik. Ten ostatni ma ciekawy wygląd, pasujący do aparatury i jest po prostu suwany. Wracając do wyświetlacza – pokazuje on zwykle spotykane elementy. Mamy stan baterii w aparaturze oraz aktualne ustawienie trymów, a także najmniej potrzebny poziom wychylenia drążka na jednym z kanałów w %. Pozostałe oznaczenia pełnią raczej funkcję placebo. Mamy wskaźnik sygnału aparatury, który służy tylko do tego, żeby zasygnalizować, czy model jest zbindowany, czy nie (pojawiają się 4 kreski sygnału, jak w telefonie komórkowym). Symbol żarówki pali się zawsze i moim zdaniem nie pełni żadnej funkcji, chyba że istnieje kombinacja pozwalająca wyłączyć diody oświetlające model. Ciekawostką jest również wskaźnik trymowania, który, jak się okazuje, zupełnie nie oddaje ich aktualnego stanu. Kreska pokazująca wychylenie trymu przesuwa się tylko podczas trzymania przycisku regulacji, ale po tym wraca zawsze na środek. Oprócz pikania coraz wyższymi lub niższymi dźwiękami nie wiemy tak naprawdę jakie jest bieżące ustawienie. W tym kontekście powrót do centralnej pozycji jest dość trudny.

m_20160322_072658

Z przodu aparatury mamy dodatkowe dwa przyciski. Oba z nich odpowiadają za półprzewroty, czyli przejście do lotu do góry nogami. Lewy to przewrót przez lewy bok, prawy – przez prawy. Ten akurat sposób jest moim preferowanym, ponieważ można go wykonać bez konieczności przyciskania prawego manipulatora i chwilowej rezygnacji ze sterowania.
Odkryłem również ciekawą rzecz. Przytrzymując prawy przycisk możemy przełączyć się w dość nietypowy tryb kontroli quadrocoptera, w którym lewy drążek będzie odpowiadał tylko za przepustnicę (unoszenie i opadanie), natomiast prawy za lot przód-tył, oraz obrót (yaw). Funkcja przechylania (roll) jest wyłączona. Wygląda to trochę jak opcja dla początkujących – mariaż trybu Mode 1 (yaw w prawym drążku), ale przy wyłączeniu przechylania na lewym. Myślę, że jest to ciekawa opcja dla młodszych adeptów, którym operowanie dwoma drążkami na raz wciąż sprawia trudność. Quadrocopter w tym trybie łatwo się prowadzi, natomiast na pewno nie zastąpi to procesu nauki sterowania w pełnych 4 kanałach. Po włączeniu tego trybu znika wskaźnik trymu po lewej stronie wyświetlacza, co sygnalizuje, że go włączyliśmy.

m_20160322_072827

Baterie jak zawsze wkładamy od spodu aparatury. Klapkę po prostu otwieramy przez jej pociągnięcie, nie chroni jej żadna śrubka. W środku znajduje się miejsce na 4 baterie AAA.

m_20160322_072842

m_20160322_072851

Charakterystyka lotu

Zacznijmy od tego, że UDI U27 jest ciężki. Jest to odczuwalne podczas manewrów i przewrotów w tryb lotu odwróconego, kiedy mocno trzeba kompensować utratę wysokości poprzez dodawanie gazu. Nawet jednak w zawisie model utrzymuje się dopiero przy przepustnicy otwartej na jakieś 2/3, więc nie mamy zbyt wiele zapasu na wyniesienie go wysoko w górę. Mam odczucie, że producent nieco przesadził z jego masą w stosunku do możliwości silników.

m_20160523_085515

Do naszej dyspozycji oddano 3 prędkości lotu, które są dość dobrze stopniowane. Najwolniejszy tryb jak zawsze zadowoli początkujących adeptów latania, natomiast dwa kolejne sprawią odpowiednio dużo radości bardziej doświadczonym. W ostatnim trybie można się pokusić o latanie na zewnątrz i szczególnie przy zdjętych osłonach na śmigła jest to jak najbardziej możliwe. Należy jednak unikać wiatru, ponieważ ten skutecznie uniemożliwi nam latanie tym akurat modelem. Jeśli chodzi o tempo lotu to nawet w 3-cim trybie jest on wolniejszy, niż H107L. Tutaj postawiono na latanie do góry nogami, kosztem dynamiki. Lata podobnie do Eachine X4 3D, który również miał funkcję lotu „na plecach”.

Model prowadzi się bardzo gładko ze względu na dobrą aparaturę i właściwie oprogramowany kontroler lotu. Udi dobrze i w miarę spokojnie wraca do zawisu, gdy puścimy prawy drążek, choć ma przy tym tendencję do nadmiernej korekty. Zaznacza się to szczególnie w trzecim (najszybszym) trybie i polega na tym, że quadrocopter przechyla się na chwilę w przeciwnym kierunku w stosunku do tego, w który lecieliśmy. Przykładowo, jeśli poruszaliśmy się w przód, quadrocopter był również pochylony do przodu. Puszczając prawy drążek spowodujemy, że model minie pozycję poziomą, przechyli się w tym wyhamowując przy tym prędkość lotu i dopiero wtedy zawiśnie w powietrzu. Oczywiście trwa to moment, ale bardzo nie lubię, kiedy quadrocopter usiłuje być mądrzejszy od swojego użytkownika.

m_20160523_085440

Reakcja na manipulatory jest płynna i proporcjonalna. Nie uświadczymy tutaj przesadnej martwej strefy, wobec czego precyzyjne prowadzenie quadrocoptera jest jak najbardziej możliwe. Również w pozycji zawisu model potrafi się utrzymywać bardzo stabilnie. Po wytrymowaniu w zasadzie perfekcyjnie zatrzymuje się w powietrzu, co oczywiście jest cenne, szczególnie jeśli zaczynamy naszą przygodę z quadrocopterami.

Jak przystało na Udi, yaw rate jest niski. Oczywiście modelem da się latać, ale parametrem tym wyraźnie odstaje od pozostałych, które w pomieszczeniach są dużo zwrotniejsze. Fakt, że quadrocopter obraca się relatywnie wolno staje się uzasadniony, gdy zauważymy wyraźne problemy z gwałtowniejszymi manewrami. Jak wiecie, yaw to jeden z bardziej obciążających silniki sposobów poruszania. Dwa z nich muszą pracować dużo mocniej, dwa pozostałe słabiej. Jeśli przy tym pochylimy się na jedno z ramion, Udi U27 łapie wyraźną zadyszkę. Trzeba mocno wyrównywać wysokość lotu przepustnicą i umówmy się – jest to nieco uciążliwe.

m_20160523_085450

Ciekawie wykonywane są natomiast flipy. Jak już wspomniałem, ten model nie obsługuje pełnych 360 stopni, tylko przewraca się „na plecy” i z powrotem. Niezależnie, czy używamy do tego prawego manipulatora, czy przycisków z przodu aparatury, model progresywnie przemieszcza się w kierunku, w którym robi przewrót. Przewrót w lewo i w prawo wygląda trochę, jakbyście przerzucali stronę w książce. Quadrocopter „przekłada się” z jednej pozycji do drugiej, zamiast zrobić przewrót w miejscu. Wymaga to nieco więcej przestrzeni, ale wygląda bardzo ciekawie i dla postronnych obserwatorów będzie bardziej atrakcyjne.

Paradoksalnie, podczas lotu „do góry nogami” model zdaje się potrzebować mniej mocy, niż latając normalnie. Być może to subiektywne odczucie, ale moim zdaniem nie zachowuje się on jak większość, która zawsze zwiększa obroty, żeby utrzymać się w pozycji odwróconej. Na plus zasługuje również odwracanie sterowania po każdym przewrocie. Oznacza to, że kierujemy cały czas tak samo i przód jest zawsze tam, gdzie dziób modelu, nawet jeśli lata on na plecach. Pod tym względem robienie trików i latanie na zmianę w jednej i drugiej pozycji jest bardzo satysfakcjonujące.

m_20160523_085520

Na plus zasługuje także tryb headless. Nie działa on może idealnie, ale próba wprowadzenia w błąd magnetometru nie do końca mi się udała. Owszem, podczas ciągłych obrotów wokół osi pionowej (yaw) zdarza mu się schodzić nieco z oryginalnego kierunku, ale wraz z tym, jak ruch ten ustaje, model zdaje się poprawnie „pamiętać” wszystkie kierunki. W moich testach wracał zawsze do mnie z odchyleniem nie większym niż około 10-20 stopni. W porównaniu z innymi modelami nie udało mi się w każdym razie doprowadzić do znacznego obrócenia wszystkich kierunków sterowania, kiedy to tryb headless staje się bezużyteczny. Udi wyszło więc obronną ręką i należy to docenić.

Podsumowanie

Udi U27 to model poprawny, o przewidywalnej jakości wykonania i nietuzinkowym wyglądzie. Ma on wszystko, co sprawia, że może się podobać przyszłemu nabywcy. Aparatura jest wygodna w użyciu i pozwala na bardzo precyzyjne sterowanie, natomiast rozkład przycisków jest wysoce ergonomiczny. Sam quadrocopter jest solidnie wykonany i przyzwoicie lata. Również tryb Headless pozytywnie zaskakuje. Zarówno przewroty, jak i sam tryb odwrócony także działają bardzo dobrze. Mankamentami są na pewno niskie yaw rate oraz niedostatki mocy przy szybszych manewrach. Można też przyczepić się do niekonsekwencji tego, co wyświetla aparatura w kwestii trymów. Razi również niska dostępność części zamiennych i użycie elementów, które trudno zastąpić. Model pozwala na latanie po zmroku, ale jednocześnie słabo radzi sobie z podmuchami wiatru.
Czy warto go kupić ? Jest to trudne pytanie. Dla latania odwróconego i zabawy pod dachem na pewno tak. Trzeba jednak pamiętać o mankamentach i jeśli wiesz, że opisane wady przekreślają dla Ciebie ten model, to warto poszukać alternatywy.
Spojrzałem jeszcze na koniec na cenę. Obecnie GearBest sprzedaje ten model za 19.99 USD, czyli jakieś 70 zł. Jak na jego możliwości twierdzę, że to dobra oferta.

Ocena 4Śmigła.pl: 4 / 5
grade_1grade_1grade_1grade_1grade_0

Kup: Gearbest – UDI U27 (19.99 USD)

Warto wiedzieć

U27 ma dość trudno dostępne części zapasowe. Korzystając z instrukcji, można znaleźć ich kody (np. śmigła: U27-02), po których daje się je znaleźć na google. Sklepy typu Banggood, czy Gearbest ich nie prowadzą. Mnie udało się namierzyć taki sklep: http://www.yousky7.com/UDI-U27-Quadcopter-UDI-U27-parts/Index.html z wysyłką międzynarodową, natomiast niestety trzeba dodatkowo ponieść koszt dostarczenia części. Na śmigłach jest to np. 4USD (koszt śmigieł) + 3 USD (wysyłka).

UDI U27 wygląda identycznie jak UDI U841-1 dostępny na Banggood. Tego drugiego nie miałem w rękach, ale wygląda na to, że należy się po nim spodziewać podobnych cech. Również aparatura niczym się nie różni. Przypominam tylko, że U841-1 nie ma opcji lotu odwróconego w zamian posiadając kamerę 720p.

  • XMAN

    Czyli pewnie model puszczony na próbę jak słabo z częściami, zaciekawiles mnie pisząc o obrotach 180 że robi to w dość ciekawy sposób. Recenzja nie ma co gadać najlepsza bo subiektywna a nie jak czytać inne to pisane pod mocą firmy która go chwai na każdy sposób.