Mycie quadrocoptera

Jeżeli zdarzyło Wam się niefortunnie lądować w trawie/błocie/piasku i Wasz kopter przestał przypominać to, co kupiliście, bądź złożyliście, to znak, że pora go wyczyścić. Najlepiej byłoby po prostu podjechać do myjni i potraktować nasz sprzęt silnym strumieniem wody, ale mogliście się już być może przekonać, że elektronika zupełnie jej nie lubi. Na szczęście jest inna metoda, która sprawdza się zarówno po kontakcie sprzętu z wodą, jak i lądowaniu w błocie – alkohol izopropylowy!

Poprzez Allegro kupiłem preparat „Kontakt U”, który oprócz wspomnianego już związku, zawiera inne pomocne w czyszczeniu płytek drukowanych. Cały koszt dużej puszki aerozolu zamyka się w około 15 zł, więc nie jest to kwota zaporowa, a duże opakowanie starczy naprawdę na wiele razy. Środek nie pozwoli nam może w pełni doczyścić sprzętu, szczególnie gdy wcześnie potraktowaliśmy go lakierem do płytek PCB, ale jak zobaczycie na dalszych zdjęciach – efekt i tak jest zadowalający.

Dla tych, którzy są ciekawi jak można doprowadzić kopter do takiego stanu jak na zdjęciach – oto nagranie, które wszystko powinno wytłumaczyć.

Zacznijmy od nadajnika FPV. Po wpadnięciu w koronę drzewa (razem z resztą koptera 🙂 ) wyglądał w ten sposób:

Żeby dobrze go wyczyścić, trzeba było rozciąć folię termokurczliwą. Nim to zrobicie, dobrze jest sprawdzić, czy macie w domu taką, która będzie na dany element pasować po zakończeniu czyszczenia. Termokurczka zabezpiecza elektronikę przed zabrudzeniami, częściowo wilgocią i przede wszystkim zapewnia izolację elektryczną – żaden element nie powinien bezpośrednio stykać się z powierzchnią ramy z włókna węglowego.

Preparat ma wąską i długą rurkę, która pozwala nam dojść nawet w trudnodostepne miejsca. Pryskamy nim na płytkę, a następnie wycieramy całość papierowym ręcznikiem. W odróżnieniu od wody, alkohol izopropylowy szybko paruje, nie przewodzi prądu i jest obojętny dla związków stosowanych w procesie drukowania płytek, więc nie doprowadzi do korozji. Często używa się go też do płukania elektroniki po zalaniu. Po myciu nadajnik wyglądał o niebo lepiej:

Środek dobrze też nadaje się do czyszczenia gniazd. Po wielu lotach nasze złącze microUSB na kontrolerze lotu z pewnością wypełni się piaskiem, czy innymi drobnymi zanieczyszczeniami. Warto przy okazji też się ich pozbyć, aby nie niszczyć zarówno końcówki przewodu, jak i samego gniazda – piasek skutecznie będzie wycierał nam styki.

No dobrze, to teraz najtrudniejsza część, czyli zdejmowanie kontrolera lotu razem z ESC z ramy koptera, w celu wyczyszczenia. Oceńmy jeszcze ogólny stan koptera przed myciem elementów.

Czyszczenie elektroniki i ramy tak naprawdę będzie najskuteczniejsze, jeśli uda się zdemontować elektronikę. W moim przypadku ESC są na sztywno połączone z silnikami i płytką dystrybucji zasilania, więc do wyboru miałem albo odkręcanie jednostek napędowych, albo wylutowanie regulatorów. Wybrałem to drugie. Krok pierwszy to pozbycie się termokurczek – zobaczcie jak wyglądały!

Po zdjęciu rurek trzeba było wylutować przewody od silników. Pozwoliło to wyciągnąć PDB (płytka dystrybucji zasilania) wraz z FC (kontroler lotu) i przylutowanymi do nich ESC (regulatorami obrotów).

Oddzielenie od siebie obu komponentów spowodowało, że mogłem niezależnie wyczyścić ramę w takim stopniu jakim to było możliwe niezależnie od elektroniki. Zacznijmy od tej pierwszej. Ręczniki papierowe, Kontakt „U” (silniki były wciąż zamocowane do ramy) i próba usunięcia śladów nieudanych lądowań poszła następująco.

Przed:

Po:

Nieco gorzej wyglądała elektronika, która ze względu na zabezpieczenie lakierem, a potem jeszcze oleistym środkiem wypierającym wilgoć, z łatwością oblepiła się wszelkiego rodzaju brudem. Warto wspomnieć, że tego ostatniego już nie używam – stosunek zysków (większa wodoodporność) do strat (przyleganie nieczystości) jest zupełnie nieopłacalny. Spójrzmy najpierw jak wyglądała PDB przed czyszczeniem.

Całość ułożyłem na podkładce i ręczniku papierowym, w który wsiąkał nadmiar izopropylenu. Do czyszczenia użyłem też starej szczoteczki do zębów, która pozwoliła dotrzeć do przestrzeni między przewodami i pozbyć się brudu z miniaturowych elementów drukowanych. Należy przy tym pamiętać, że włókna szczoteczki są dość twarde i należy robić to z wyczuciem, aby nie uszkodzić żadnej z warstw z elektroniką.

Po czyszczeniu całość prezentowała się tak, jak przedstawiłem poniżej. Tak naprawdę najgorsze ślady zostały na tych elementach, które pokryłem lakierem zaraz po lutowaniu. Można oczywiście było poprawiać wszystkie te miejsca i zdzierać tą warstwę, ale tak naprawdę poza względami estetycznymi nie miało to większego sensu.

Jak widać efekt nie jest porażający i nie cały brud udało się usunąć, ale jeśli bawi Was latanie Freestyle, czy wyścigi, to nie należy się przyzwyczajać do tego, że kopter będzie zawsze wyglądał tak, jak po złożeniu. Przede wszystkim ma latać i im wcześniej przyzwyczaicie się do tego, że po paru lotach nie będzie się nadawał na konkurs piękności – tym lepiej! 🙂

Najlepiej po czyszczeniu wyglądał nadajnik FrSky XSR – prezentował się jak nowy! Z pewnością lepiej, niż reszta!

Co ważniejsze – po powtórnym złożeniu i uruchomieniu kopter dalej lata, a żaden z elementów elektronicznych nie uległ uszkodzeniu w procesie czyszczenia. Nie jest to może najbardziej profesjonalny zabieg, ale sprawdziłem, że taka operacja jest bezpieczna i pozwala osiągnąć podstawowy efekt, czyli wyczyszczenie najbardziej zabrudzonych elementów.

Oczywiście nie traktujcie tego, co napisałem, jak lokowania produktu. Każdy izopropylen, który znajdziecie powinien się sprawdzić równie dobrze, a ja po prostu oparłem się na tym, co znalazłem na Allegro.

Udanych lotów i do następnego!