Latamy bezpiecznie

Dziś wyszedłem oblatać jeden z samodzielnie zbudowanych modeli. Mając quadrocopter w powietrzu usłyszałem od nieco poirytowanego Pana, że „do tego trzeba mieć pozwolenie”. Nie, nie trzeba, ale i tak warto wiedzieć, jak latać bezpiecznie.

Zacznijmy od tego, że ULC, czyli Urząd Lotnictwa Cywilnego wydaje zalecenia odnośnie użytkowania UAV (ang. Unmanned Aerial Vehicle), czyli po polsku Bezzałogowych Statków Powietrznych powszechnie nazywanych „dronami”. Najnowsza wersja dla nas brzmi następująco: można latać wszystkim o masie startowej poniżej 25 kg, niekomercyjnie, w zasięgu wzroku (VLOS).
Oznacza to, że możecie zabrać sobie Hubsana na łąkę i zgodnie z prawem ćwiczyć sobie w powietrzu różne manewry. Nie potrzebujecie do tego licencji UAVO.
Poprzez „komercyjne” rozumiemy wykonywanie lotów w celach zarobkowych, ale publikowanie naszego filmiku z lotu na YT pod taki nie podpada. Chodzi ściśle o odpłatne latanie pojazdem (quadrocopterem, samolotem, hexą itd.) i np. filmowanie działek na zlecenie dewelopera, co na ogół jest związane z jakąś umową. Zakładam, że nikt nie będzie płacił za lot XBee 3.1 z kamerką HD, bo to nie ta klasa obrazu 😉
Jeśli zaś mowa o „w zasięgu wzroku” to chodzi o wykluczenie lotów FPV, czyli z podglądem obrazu z kamery quadrocoptera lub innego pojazdu latającego. Już lata temu sprzęt radiowy pozwalał na lot FPV na dystansie wielu kilometrów (nawet 80km !). W lataniu „w zasięgu wzroku” chodzi więc też o to, żeby widzieć to co się dzieje wokół quadrocoptera. Kamera, nawet szerokokątna, nie pozwoli nam na zobaczenie tego, co mamy pod modelem.
Samo określenie „w zasięgu wzroku” należy rozumieć dosłownie – tak daleko, jak jeszcze widzicie model, można latać. Określenie to jest celowo tak sformułowane, żeby pozostawić pole do interpretacji i jednocześnie dać modelarzom większą swobodę.

Teraz trochę o ograniczeniach i bezpieczeństwie. Po pierwsze przestrzeń lotnicza podzielona jest na strefy i nie w każdej z nich mamy prawo latać. Całkiem przystępnie wyjaśniono to tutaj: http://zrobsobiedrona.blogspot.com/p/drony-cywilne-prawo-polskie.html i tutaj: http://ulc.gov.pl/pl/uav. Mapka stref powietrznych dostępna jest z kolei pod tym linkiem: https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zGnSGT-KJ520.kGyq1NhHwuAw. Pozwolę sobie tutaj z lekką nutą kontrowersji powiedzieć, że te informacje mają największe znaczenie dla tych, którzy mają wielowirnikowce wielkości DJI Phantoma, czy Cheersona CX-20, które ważą dobrze ponad 0.5 kg. Dodatkowo trzeba mocno uważać na modele z GPS, które potrafią w powietrzu zrobić to, co uznają za stosowne, niekoniecznie zgodnie z wolą pilota. Jeśli chodzi o zabawki typu Hubsan H107, czy Cheerson CX-10 to nie latają one i tak dalej niż 50-100m, w górze zaś jeszcze szybciej przestają być widoczne. Przy tym ich masa wynosi w granicach 100g, nie więcej. Myślę, że zagrożenie takim modelem jest marginalne. Nie znaczy to jednak, że możemy robić, co się nam podoba.

Bardzo przystępnie podstawowe zasady prezentuje sam ULC pod tym linkiem: http://latajzglowa.pl/, więc odsyłam Was bezpośrednio do źródła, żeby nie udawać mądrzejszego od autorów. Od siebie jednak chciałbym dodać parę praktycznych uwag bazując na informacjach ze wspomnianego linku, które z pewnością oszczędzą Wam problemów. Tyczy się to każdego z modeli, nawet małego, więc niech nikt nie czuje się wyłączony 🙂

1) Znaj swoje umiejętności pilotażu. Nie ucz się latać zaraz obok placu zabaw, czy ulicy. Nieumyślnie możesz spowodować wiele szkód. Znajdź kawałek łąki, polanę, ogródek, czy park. Nie lataj wysoko dopóki nie nauczysz się kontrolować modelu w powietrzu. Jeśli nie umiesz go opanować na wysokości 2 metrów, to na 20 wcale nie będzie to łatwiejsze. Zaczynaj powoli i ucz się manewrować i przyzwyczajać do prawidłowych odruchów. To zajmie trochę czasu, ale zaczniesz z czasem reagować intuicyjnie na różne sytuacje. Warto wyznaczać sobie nowe, trudniejsze cele np. „przelecę między tymi drzewami”, albo „pod tą barierką”. Ja sam ćwiczyłem sterowanie Symą X1 przy trzepaku, latając wokół niego, pod nim i pomiędzy. Obracałem quadrocopter w różny sposób i robiłem wszystko, żeby nie uderzyć w nic śmigłami. Nie zawsze się udawało, ale po pewnym czasie większość założonych manewrów zaczęła mi wychodzić.

2) Pamiętaj, że nie tylko fakt nagłego spadnięcia modelu może stanowić zagrożenie. Same śmigła także mogą zrobić krzywdę, szczególnie dziecku. Jeśli sadzasz model na ziemi, upewnij się, że masz gdzie wylądować i ktoś nie doskoczy do modelu zanim całkowicie puścisz gaz, tym samym zatrzymując silniki. Szczególnie uważam właśnie przy dzieciach, które dobiegają do wszystkiego co się rusza. Startując, poproś zebrane osoby o zrobienie miejsca, dzięki czemu bezpiecznie wzniesiesz model w powietrze.

3) Grzebiąc przy modelu, bądź go pokazując, najbezpieczniej robić to przy odciętym zasilaniu / odłączonej baterii. Wystarczy, że nieumyślnie popchniesz któryś z drążków i może to zaboleć. Traktuję to jako dobry odruch, bo jeśli kiedyś przesiądziecie się na model z bezszczotkowymi silnikami to on wybaczy dużo mniej błędów. W sieci jest sporo zdjęć palców i rąk pociętych śmigłami z włókna węglowego, więc nie uczmy się na ich przykładzie.

4) Mimo, iż ludzie są ważniejsi niż mienie, to warto się powstrzymać przed lotami w sąsiedztwie np. samochodów. Jeżeli w wyniku złego pilotażu zarysujesz albo wgnieciesz element auta to będziesz za to odpowiadać.

5) Kategorycznie unikaj lotnisk, rafinerii, elektrowni itp., ale także nie lataj bezpośrednio nad drogą, czy ulicą, bo spadający z nieba model może przestraszyć kierowcę doprowadzając w konsekwencji do wypadku. Pamiętaj także, że nawet mały model stanowi zagrożenie dla motolotni, czy paralotni, które latają na dużo mniejszym pułapie niż samoloty.

6) Pamiętaj, że kamera na pokładzie quadrocoptera nie zawsze będzie dobrze odbierana. Ludzie troszczą się o swoją prywatność, więc warto im uświadamiać, że stosujemy kamerę do tego, żeby oglądać świat z innej perspektywy, a nie po to, żeby renestrować ich życie. Warto zakorzenić przekonanie, że modele zdalnie sterowane potrafią więcej, niż tylko „podglądać sąsiadki”, co często zdarza mi się słyszeć.

7) Propaguj hobby i nie dawaj pretekstu do tego, żeby „drony” były traktowane jak zło konieczne. Warto pokazywać zainteresowanym, że ta zabawa nie wiąże się wyłącznie ze stwarzaniem problemów w przestrzeni powietrznej. W telewizji mamy wystarczająco doniesień o nieodpowiedzialnych operatorach „dronów”. Swoim przykładem pokazujmy, że jesteśmy właśnie odpowiedzialni, nie czynimy szkód i przekonujmy, że quadrocoptery są fajne i nie tak groźne, jak się je prezentuje.

Podsumowanie

Hobby związane z lataniem quadrocopterami jest relatywnie młode, a dostępność zdalnie sterowanych modeli tego typu – większa niż kiedykolwiek. Przepisy miejscami nie nadążają za ogromnym boomem rynkowym, a im więcej incydentów z „dronami”, tym większe będą w przyszłości obostrzenia. Dlatego też powinniśmy się kierować zdrowym rozsądkiem i samodzielnie dbać o to, żebyśmy nie byli tematem następnego wydania Wiadomości. Dbanie o dobre imię tego hobby jest w naszym wspólnym interesie i powinno być częścią wysiłku na wszystkich. Wiele osób wciąż nazywa te modele „helikopterami”, czy „samolotami”, co dowodzi, że znajomość tematu wielowirnikowców jest wciąż niewielka. Tłumaczmy więc, pokazujmy i przede wszystkim, bądźmy ostrożni – wszyscy. Dla dobra własnego i innych.

Trzymajcie się i udanych lotów !

P.S. Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał, jak mogą się skończyć błędy pilotażu to proszę bardzo:
Kompilacja 1: https://www.youtube.com/watch?v=0d5Co-6KtLI
Kompilacja 2: https://www.youtube.com/watch?v=yN_bejQPDJM
Kolizja quadrocoptera z samolotem: http://youtu.be/HtArLIXZXRI

A tutaj coś dla równowagi. Tym razem bez wypadków. Coś co pokazuje prawdziwą esencję tego hobby – nagranie z wyścigu modeli klasy 250:

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=bR4Gq9qfpnM