Krótko: Hubsan, co z Ciebie wyrośnie ?

Wprowadzenie

Parę weekendów temu, dzień był na tyle słoneczny, że postanowiłem zabrać ze sobą do parku któreś z moich „latadeł”. Jedna 250-tka jest aktualnie w przebudowie, a druga, choć sprawna, nie miała żadnych naładowanych baterii. Postanowiłem więc zajrzeć do swojej kolekcji mniejszych modeli. Trochę wiało, więc parę quadrocopterów odpadło w przedbiegach. Padło na Hubsany: H107L i H107C (z kamerą). Oba latają na tej samej aparaturze, więc ławiej byłoby je zabrać. Nauczony doświadczeniem zrobiłem jeszcze tylko krótki test, czy nic im nie dolega.

Zacząłem od H107C. Podczas nagrywania ostatniego filmiku (jeszcze go nie obrobiłem) zapomniałem wyłączyć automatyczne flipy, po których to quadrocopter nie jest szczególnie stabilny. Radośnie runął mi więc na piaszczystą ścieżkę. Problem znany – przez otwory wentylacyjne dostała się odrobina piasku i silnik chrobotał niemiłosiernie. Ok, czyli serwis. Zaraz wychodzimy, więc musi zostać w hangarze.

m_20150719_114313

Na szczęście jest jeszcze H107L. Podłączyłem więc baterię, ale najwyraźniej była rozładowana. Staram się faktycznie tak je przechowywać, ale liczyłem, że może o którejś zapomniałem i jest pełna. Na drugiej nie ruszył jeden z silników i bateria szybko również okazała się wyczerpana – migały wszystkie 4 diody quadrocoptera. Ok, coś jest nie tak, ale sprawdzimy jeszcze na jednej. Na tej ostatniej silniki na chwilę ruszyły, a następnie poszedł dym z wnętrza quadrocoptera. No dobrze, czyli ten też na razie już nie poleci.

m_20150719_114255

Wyjąłem cały kontroler, wylutowując przy okazji silniki, żeby sprawdzić co się stało z H107L. Przepalił się jeden z tranzystorów. Prawdopodobnie przestał działać zgodnie ze specyfikacją i zbyt duży prąd płynący przez niego po prostu go przegrzał i przepalił.

m_20150719_114027
Spalony tranzystor na kontrolerze lotu od H107L i uszkodzony silnik od H107C [żródło: własne]

Nauka i wnioski na przyszłość

Do H107L zamówię pewnie nowy kontroler lotu chyba, że ktoś chce kupić sprawne części 🙂 Sprawdziłem wszystkie 4 silniki – podłączone bezpośrednio do baterii wszystkie radośnie ruszyły. Poniżej prezentuję Wam krótki filmik, w którym możecie zobaczyć, jak je sprawdziłem.

Jeżeli chodzi o wymianę silnika w H107C to już prezentowałem to Wam w jednym z artykułów (Quadrocoptery – Wzloty i upadki), ale teraz jest jeszcze nagranie.

Podsumowując. Hubsan jednak jest awaryjny. Ma zapas mocy, lata nieźle, ale trzeba go serwisować – regularnie. Dodatkowo PIDy, czyli upraszczając – ustawienia kontrolera lotu odpowiadające za to jak stabilizuje się w locie, są dobrane dość specyficznie. Z jednej strony reaguje on bardzo gwałtownie, ale z drugiej po flipie potrafi po prostu wpaść w taką niestabilność, że nie uratujemy go już przed kontaktem z ziemią. Widać nie wszystkie rzeczy udało mi się uchwycić w recenzji – za to przepraszam. Jeśli macie już odłożone środki na Hubsana to może jeszcze warto się chwilę zastanowić nad zakupem i popatrzeć na to, co proponowałem w artykule: Kupujemy quadrocopter – lipiec 2015

Pozostaje życzyć Wam szczęśliwych lotów i mniej awarii, niż moje w miniony weekend !

P.S. Jakość dźwięku i samych nagrań musicie mi wybaczyć. Temat przygotowywania filmików na Youtube to dla mnie wciaż nowość i nie przychodzi mi z taką łatwością, jak pisanie artykułów na blog, także proszę Was serdecznie o wyrozumiałość ! Dzięki !

  • Maciek

    Hej, czy te silniki http://www.banggood.com/2-X-8x20mm-Motor-For-Hubsan-X4-H107C-H107D-RC-Quadcopter-p-87683.html będą pasowały do hubsana h107l, bo po krecie slinik ma duży opór i nie startuje.

  • Senior

    To ważne informacje, myślałem o hubsanie h107l jako alternatywie wobec Raidera CG023, którego planuję przekazać w ‚spadku’ starszym dzieciakom w rodzinie.
    Jak widzę, małe quadcoptery często mają problemy z silniczkami. Wynika to zapewne z dużych przeciążeń mechanicznych. B.wysokie obroty, więc byle paproch czy trawka może zrobić sporo spustoszenia, a komutator działa na szczotki jak wysokoobrotowa szlifierka. Występują chyba również przeciążenie energetyczne. Pewien nadmiar mocy (rzędu 30 – 40%) przy malutkich gabarytach silniczków twórcy uzyskują zapewne dzięki przyłożeniu wyższego napięcia niż wymagałaby ‚zwykła’ spokojna praca. To przyczynia się dodatkowo do przegrzewania silniczków – nasuwa mi się analogia do przewoltowania ledów przez niektórych producentów azjatyckich. No ale to przecież tylko zabawki dla masowych odbiorców. Nie bez powodu przeciętny czas lotu na jednym akumulatorze wynosi 4 – 5 min. Dłuższa praca ciągła byłaby zapewne zabójcza dla tych silniczków. Ale jeśli silniczek wytrzymuje 5 godz. lub więcej pracy, to i tak nieźle. Jeśli wykorzystuje się takie maleństwo umiejętnie (+ częste uważne przeglądy i serwisowanie!!!), powinno wystarczyć na dłużej.
    Gratuluję wejścia w YT. To jakby kolejny wymiar w przekazie informacyjnym i marketingowym. Nie masz co niepokoić się jakością filmików. To tylko materiał instruktażowy, a poza tym i tak wszystko wypadło dobrze i ciekawie. Przestrzegałbym tylko na przyszłość przed dłużyznami, ale w Twoich materiałach jest wszytko OK.

    • Faktycznie warunki pracy tych silniczków nie są najszczęśliwsze, ale i ich jakość jest dyskusyjna. Zużycie szczotek też oczywiście ma znaczenie – trudno byłoby mi znaleźć lepszą niż Pańska analogię – „szlifierka” brzmi bardzo trafnie !

      Jeśli chodzi o napięcie to tutaj byłbym już ostrożniejszy. Maksymalne napięcie li-po 1S to raptem 4.2V i wątpię, żeby było aż tak wykańczające dla tych silniczków. Bardziej martwiłbym się o te, które są zasilane z baterii 2S (większe modele), bo o ile kontroler dostaje pewnie regulowane 5V, o tyle na silnik idzie max. 8.4V. Wątpię, żeby producent martwił się o obniżenie tego napięcia, a te silniki szczotkowe, które są tam stosowane mogą nie być zbyt „szczęśliwe” z tego powodu. Koronnym przykładem był JJRC H8C. Tam silniki potrafiły „padać” po paru lotach (30-60 min. eksploatacji) [http://www.rcgroups.com/forums/showthread.php?t=2296320]. Jedną ze zmian w stosunku do Symy X5C było właśnie wstawienie baterii 7.4V, która rzekomo miała zapewnić większą moc itp. Wygląda, że to nie był zbyt szczęśliwy pomysł…
      Przewoltowanie ledów to faktycznie dobry przykład, bo sam się z tym spotkałem w tanich produktach, ale w kontekście wcześniejszego opisu nie dam głowy, czy to główny problem silniczków w quadrocopterach.
      Ja sam stawiam na: 1) przegrzanie np. poprzez pracę w stanie zablokowania – niepuszczenie gazu po rozbiciu modelu. 2) Uszkodzenia mechaniczne. Częste uderzenia śmigłami w różne przedmioty przenoszą się na sam komutator poprzez wał silniczka, a jego nagłe zatrzymania na pewno nie służą jego żywotności.
      Jeśli chodzi o zanieczyszczenia, to zależy od silnika. Hubsan H107L ma mniejsze, całkowicie zamknięte jednostki 7mm, które są w zasadzie szczelne. W H107C zastosowano silniki 8mm, które mają 4 otwory wentylacyjne z wierzchu i tam piasek lub inne drobiny wykańczają silnik natychmiast.

      Artykuł nt. Hubsanów wyszedł mi trochę inaczej, niż zamierzałem. Faktycznie ich żywotność nie jest imponująca, ale to jedne z najbardziej „wyżyłowanych” modeli w swojej klasie. Świadczy o tym fakt, że H107C z kamerą i baterią 500mAh zamiast 380 nadal lata tak samo dynamicznie i większe ogniwo nie zdaje się na nim robić wrażenia. Hubsan faktycznie stosuje też silniki bezrdzeniowe, które zdają się mieć większą moc, ale jak widać – nic za darmo. Mało który producent idzie faktycznie w te ślady, więc też nie mogę wyłącznie wieszać psów na opisanych przeze mnie modelach. Sportowe samochody też częściej ulegają awariom, ale mają inne, niekwestionowane zalety 😉

      Jeśli chodzi o czas lotu, to myślę, że głównym wyznacznikiem jest jednak relacja wagi do ciągu. Testy choćby na Hubsanach pokazują, że rozmiar i pojemność baterii jest dobrana dość optymalnie. Ogniwo większe o 1/3 wcale nie zwiększa liniowo również czasu lotu. Podobnie jest po zmniejszeniu baterii, bo H107L ma 240mAh i włożona do H107C (nominalnie 380 mAh) też daje zdecydowanie krótszy (nieproporcjonalnie) czas lotu. Modele z przekładniami latają 2x dłużej (Syma X11 – 500 mAh – ok. 10 min.) i nie zdradzają objawów przegrzania silników, ale z pewnością ma to też pewne znaczenie.
      Zgadzam się także, że nie bojąc się użyć czasem lutownicy i oglądając piasty śmigieł i osie silników można niewielkim kosztem utrzymać modele w pełnej sprawności przez długi czas.

      Dziękuję za pozytywną opinię nt. nagrań na YT. Nie spodziewałem się tak pozytywnego odzewu, a w związku z nim na dniach powinienem już otrzymać mikrofon, którego nie będę się musiał wstydzić. Następne nagrania powinny już charakteryzować się dużo lepszą jakością dźwięku !

  • Mateusz Duda

    Szkoda troszkę kopterków, ale dobrze, że udało się naprawić chociaż jeden z nich :). Bardzo, bardzo, bardzo fajna sprawa jeśli chodzi o filmy! Według mnie spokojnie mógłbyś spróbować robić coś a’la https://www.youtube.com/user/2bajty (swoją drogą świetny kanał, nie chcę robić reklamy, ale po prostu jest według mnie warty uwagi), tyle że odpowiednio o tematyce dronów. Wg mnie słuchałoby się tego z nieskrytą przyjemnością, a stawiam też po wyświetleniach niektórych innych filmów, chociażby na kanale 2bajty, że zapotrzebowanie na takie filmy jest spore.

    • Hej,

      Dziękuję serdecznie za Twoją opinię ! Naprawdę to co napisałeś jest bardzo budujące i jak już wspomniałem w innym komentarzu – teraz zadbam o jakość dźwięku. Nowy mikrofon w drodze, więc powinno być mnie duuuuużo lepiej słychać w następnych nagraniach. Obiecuję, że będę pracował nad ich jakością, a jak już osiągnę satysfakcjonujący mnie poziom to kto wie, może uda się ruszyć nieco bardziej żwawo mój kanał. Jak na razie wolę się skupić na blogu, bo po prostu lepiej go „czuję” i łatwiej mi się pisze, niż nagrywa filmy. Niczego jednak nie wykluczam, a liczba pomysłów na 4smigla.pl jest naprawdę niewyczerpana 😉

      Kanał 2bajty znam i pozytywnie go oceniam. To prawda, że nie ma w nim aż takiej specjalizacji i poruszane są przeróżne tematy, ale ważne, że jest rzeczowy – to istotne.

      Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie !