Dlaczego wybrałem quadrocoptery ?

Przyznam szczerze, że wymarzyłem sobie pewien czas temu zdalnie sterowany śmigłowiec. Nie byle jaki jednak. Miał to być WLToys V977. Jest to jeden z tańszych modeli z silnikiem głównym, bezszczotkowym oraz możliwością latania 3D, czyli do góry nogami. Helikopter może tak latać ze względu na zmienne nachylenie płatów wirnika. Silnik kręci się z tą samą prędkością, natomiast regulując skok możemy uzyskać lot w górę, w dół i pochylenia. Śmigło ogonowe pozwala nam na obracanie się wokół własnej osi (yaw). Jest to więc model 4 kanałowy, podobnie jak wszystkie quadrocoptery, które opisuję.

m_20151223_091904

Wśród dostępnych trybów lotu jest stabilizowany, 6-osiowy. Ten znamy bardzo dobrze, bo teraz nawet najtańsze quadrocoptery taki właśnie posiadają. Potem jest tryb acro, czyli stabilizacja 3-osiowa. Model nie wraca sam do pozycji zawisu – o to dbamy sami. Ostatni bajer to możliwość włączenia przeciwnego skoku łopat wirnika, co pozwala modelowi latać „do góry nogami”. Daje to naprawdę spore możliwości, które można podziwiać tutaj:

Trudno się oprzeć zakupowi prawda ?

Na szczęście Święty Mikołaj czyta listy od wszystkich grzecznych modelarzy i mój także trafił mu w ręce. W grudniu dzięki niemu stałem się szczęśliwym posiadaczem V977 ! Mój własny helikopter z możliwością latania 3D ! Do roboty !

m_20151222_190405

Pierwszy lot nie był zbyt udany, bo wiało, a tego akurat helikoptery wybitnie nie lubią. Jeszcze bardziej niż nawet malutki CX-10. Przy kolejnym zdobyłem się na odwagę i oczywiście uruchomiłem tryb acro, bo przecież w nim cała zabawa. Oczywiście helikopter lata jednak nieco inaczej i spotkanie z gruntem było nieuniknione. Nie było to specjalnie twarde lądowanie, ale wystarczające, żeby wykończyć jedno z 3 serw, które sterują wirnikiem.

20160107_231114

20160107_231040

Dla wyjaśnienia – serwo to taki mikrosilniczek z przekładniami, który zależnie od sygnału ustawia się w danej pozycji. W przypadku helikoptera serwo zakończone jest ramieniem do którego przymocowane jest cięgło. To ostatnie połączone jest z wypustem na głowicy wirnika nośnego (ang. swashplate). Praca serwa powoduje pochylanie głowicy i w konsekwencji całego wirnika albo zmianę kąta natarcia łopat. W każdym razie jest niezbędne do lotu 😉

Niesprawne serwo, szczególnie tak małe jest w zasadzie nienaprawialne, więc co było robić – zamówiłem nowe na Banggood. Koszt – 35 zł. Przyszło po jakichś 2 tygodniach. Uruchomiłem model, ustawiłem serwo i wczoraj V977 był już gotowy do lotu. Dziś wieczorem postanowiłem skorzystać z bezwietrznej pogody i na trawniku, w sąsiedztwie latarni (V977 nie ma swojego oświetlenia) wykonałem kolejny próbny lot. Tym razem udało mi się przewrócić model do góry nogami, choć powrót do naturalnej pozycji okazał się nieco trudniejszy. W rezultacie model spotkał się z ziemią, ale jak podkreślałem – tym razem był to nieco zmrożony trawnik. Mimo iż uderzenie nie było mocne, tym razem ofiarą padło mocowanie łopaty wirnika głównego.

20160107_230931

Oczywiście element po raz kolejny jest dostępny na Banggood. Koszt – 16 zł. Jest też mocowanie metalowe, dużo trwalsze. Cena nieco wyższa, ale wziąłem, żeby choć ten jeden element znowu mnie nie zawiódł.

Podsumowanie

Dotychczasowa liczba odbytych lotów: 3, z czego każdy skończył się przed wyczerpaniem baterii
Liczba usterek: 2
Całkowity koszt: 51 zł (+100 zł za dodatkowe, zapasowe części – na wszelki wypadek)

Tak, latanie modelami zdalnie sterowanymi wymaga praktyki i na początku popełnia się błędy. Zaczynałem od Symy X1, w której też wymieniłem ze 3 silniki i 2 komplety śmigieł. Syma odbyła jednak w tym czasie 20x tyle lotów, co mój V977. Powód jest prosty – mechanizm sterowania wirnikiem jest bardzo delikatny i skomplikowany. Połamanie plastikowych części nawet w tak lekkim modelu jak widać nie jest trudne.

Teraz pozostaje mi czekać na kolejny komplet części zamiennych i przed końcem stycznia będę gotowy do kolejnych lotów. Na dniach powinna jednak przyjść przystawka USB do połączenia aparatury z komputerem i odpalenie symulatora. W czasie, kiedy czekam na części zamienne, zamierzam poćwiczyć latanie helikopterem na swojej Turnigy 9X i jednym z programów, które uczą sterowania helikopterem w trybie 3D. Może oszczędzi to mojemu V977 kolejnych uszkodzeń.

m_20151223_091946

Wracając jednak do tematu – quadrocoptery są dużo wytrzymalsze i łatwiejsze do naprawienia, niż helikopter. Śmiem twierdzić, że ich eksploatacja jest także o wiele tańsza, a liczba elementów, które mogą ulec uszkodzeniu – dużo mniejsza. Ramy nie pękają łatwo, a silniki są tanie jak barszcz. Do tego śmigła i w zasadzie można serwisować cały model. W przypadku helikoptera liczba plastikowych elementów od samego wirnika oscyluje w granicach 10 różnych. Które kupić na zapas, a które wytrzymają moje błędy pilotażu ?

Czy cieszę się z WLToys V977 ? Oczywiście ! To świetny sprzęt i na pewno jeszcze wiele z niego „wyduszę”. Czy lepiej kupić quadrocopter ? Tak, zdecydowanie ! Szczególnie jeśli nie macie doświadczenia w lataniu w trybie acro.

Bonus ! Odkryłem, że mocowanie tylnego wirnika też udało mi się połamać. Co prawda urwałem tylko pionowy płat, ale pewnie nie był on bez znaczenia. Dodatkowe 5 zł do rachunku. Oczywiście z Banggood.

m_20151223_092435

20160107_232727

Gdyby ktoś jeszcze wątpił dlaczego serwis nazywa się 4Śmigła.pl i dlaczego tak dużą sympatią darzę koptery (quadro-, hexa- itd.) to mam nadzieję, że teraz już będzie to jasne !

Udanych i szczęśliwych lotów. A w każdym razie szczęśliwszych niż moje !

  • GośćWP

    Hej!
    Symulator? Może RealFlight?
    Myślałem o zakupie symulatora na USB ale wtedy trzeba by dobrać osprzęt który po zabawie w symulacje będzie uzywany w realu. Jest coś takiego jeśli chodzi o drony?

    • Ale masz wyczucie ! 🙂 Jakieś 2 tygodnie temu odebrałem kabelek USB do podłączenia T9X do komputera i oblatywałem modele na neXt (helikoptery i quadro), FPV Freerider i LiftOff. Zamierzam na ten temat napisać 🙂
      Odpowiadając krótko – tak, są m.in. te symulatory o których wspomniałem. Przyznaję, że na pewno już uratowały mi wiele śmigieł ! Co do helikoptera to w symulatorze już umiem kręcić bączki i latać do góry nogami. Zobaczymy, czy jak go naprawię (części wciąż w drodze) to pójdzie mi lepiej 😉

      • GośćWP

        Dzięki! 🙂
        Czekam zatem na wpis o symulatorach 🙂
        Taki trening może być ekonomicznie dobrym wyborem bo raz oszczędza się na zniszczonych częściach, a dwa może się okazać że nasz zapał był słomiany.
        Inna sprawa że akurat ja chętnie bym się zaopatrzył w realny sprzęt bo chcę poszukać nowych rozrywek z dala od komputera 😉 a tu się może okazać że zamiast polatać gdzieś na świeżym powietrzu będę „grał” na kompie…
        Z drugiej strony w razie marnej pogody czy braku miejsca (w Gdańsku nie mam tak źle – a jeszcze lepiej jest u mojej Babci gdzie mam bajkowe płaskie pola ciągnące się hektarami).
        Pozdrawiam 🙂