Cudów nie ma – przynajmniej jeśli chodzi o quadrocoptery ! :)

Drodzy czytelnicy i czytelniczki !

Na wstępie pragnę Was poinformować, że wpis o quadrocopterze Aprilia Scherzo Uno był oczywiście żartem primaaprilisowym. Patrząc po komentarzach nie daliście się jednak wyprowadzić w pole, co oczywiście niezmiernie mnie cieszy ! Niektórzy pewnie się domyślili, że nazwa nawiązuje do włoskiego „1 Kwietnia”, a „scherzo” to „żart”. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe, a w ramach swojego wytłumaczenia chciałem powiedzieć, że tamten wpis był wstępem do nieco poważniejszej kwestii, którą chciałem poruszyć. Chodzi mi mianowicie o oczekiwania względem quadrocoptera w stosunku do jego ceny.

Otóż niektórzy piszą do mnie pytając, który z quadrocopterów byłby dla nich najlepszy. Na ogół po paru zdaniach udaje nam się ustalić, czego potencjalny kupujący poszukuje. Czasem jednak bywa tak, że oczekiwania przerastają możliwości zabawek, które są na rynku.

Po pierwsze – tak dla przypomnienia. Rynek wielowirnikowców ogólnie dzieli się na segmenty: rekreacyjny i profesjonalny (modelarski). W tym pierwszym mieszczą się modele RTF, które nie służą poważnym zastosowaniom. Wszystkie Hubsany, WLToys, MJX-y, Cheersony itd. to wciąż zabawki w zestawieniu z hexacopterem, który unosi np. lustrzankę. Najbardziej różnią się one od siebie ceną. Samodzielnie (lub na zlecenie) budowany model będzie miał dokładnie takie parametry, jak sobie zażyczymy – w granicach rozsądku oczywiście. 20 min w powietrzu ? Proszę bardzo. Kamera 4K ? Da się zrobić. Zasięg FPV do 1 km ? Ok. Powrót do miejsca startu i utrzymanie pozycji ? Wystarczy GPS. To wszystko jednak kosztuje.

m_20160402_130213

Producenci modeli z Chin (choć nie tylko) próbują nas często przekonać, że ich quadrocopter też ma funkcję Return To Home, nie posiadając GPS, a kamera HD rejestruje obraz niegorszy od GoPro. I to wszystko za 250 zł, a jakże !

Jeżeli ktoś wierzy w te wszystkie zapewnienia to oczywiście nie będę przeszkadzał w zakupie, ale po prawie 1.5 roku recenzowania zdalnie sterowanych modeli już wiem, że rzadko kiedy deklaracje znajdują pokrycie w rzeczywistości. Ogólne wnioski są takie, że czas lotu jest zawyżony, podobnie jak i deklaracje w stosunku do kamery, natomiast zaniżony bywa często zasięg lotu. To tyle, jeśli chodzi o specyfikacje.

Kompromis cenowy musi iść w parze z rezygnacją z pewnych funkcji, bo lepiej jest kupić mniej, ale dobrego, niż dużo przeciętnego. Najlepszy przykład to modele z FPV. Quadrocopter z wbudowaną kamerą, headless mode, FPV po Wi-Fi, flipami, powrotem do domu, aparaturą o świetnym zasięgu, odporności na upadki, wodoodporności i najlepiej zestawem baterii w pudełku – wszystko do 200 zł. Sorry, ale tak się nie da. Inaczej – da się, tylko nie narzekajcie potem na padające silniki, problem z połączeniem z kamerą, albo nieczytaniem kart SD. Gdzieś trzeba będzie ciąć koszty i użytkując model przekonacie się o tym dość dotkliwie.

Żebym jeszcze został dobrze zrozumiany. Nie chodzi mi o to, że nie ma dobrych modeli w niskiej cenie. Są i to wiele. Po prostu chodzi mi o to, że za 100 zł lepiej kupić quadrocopter bez FPV i kamery, ale taki, który będzie świetnie latał i dobrze służył.

Wierzę w testowanie nowych technologii po kawałku. Moim skromnym zdaniem nie ma sensu wydawać od razu 500 zł na quadrocopter, który ma wszystkie bajery i gwizdki, szczególnie jeśli jest to pierwszy Wasz zakup tego typu. Lepiej kupić coś na początek, co rozbijecie, utopicie, powiesicie na drzewie – różnie bywa. Lepiej najpierw nauczyć się latać nawet na H8 Mini za 50 zł i potem zdecydować, że chcecie spróbować FPV. Proszę bardzo – kupcie model z FPV, ale 5.8GHz i w miarę dobrym nadajnikiem, ale bez upierania się na nagrywanie w powietrzu. Wolicie filmy z lotu – kupcie Hubsana H107C+ (własnie testuję) i cieszcie się stabilnym lotem i dobrą kamerą. Nie ma sensu dopychać na siłę FPV po 2.4GHz (Wi-Fi) na smartfonie, bo zasięg wystarczy na tzw. latanie koło nogi. Polecicie w górę i po chwili obraz się „zatnie”. Moim skromnym zdaniem gotowe modele z FPV, kamerą itd. są po to, żeby „zakosztować” tej technologii i jeśli się Wam spodoba, pójść po prostu dalej.

m_20160402_130234

Ja metodą prób i błędów doszedłem do wniosku, że bawi mnie latanie wyścigówkami klasy 250 i duży quadrocopter z gimbalem, GPS nie jest mi niezbędnie potrzebny. Owszem, ujęcia są świetne, ale po prostu nie daje mi to tej frajdy co śmiganie między przeszkodami. FPV zaraziłem się po kupnie Hubsana H107D, który pokazał jakie możliwości daje podgląd na żywo. Jednocześnie był to model, który miał fatalny zasięg sygnału wideo i uczciwie mówiąc nadawał się do zobaczenia, jak można latać. Nauczyłem się też na nim mniej więcej sterować w trybie podglądu z pierwszej osoby i na tym koniec. Owszem, można pójść w przeróbki, modyfikacje i wycisnąć z takiego modelu więcej, niż to do czego był stworzony, ale ma on też swoje limity. Najpierw trzeba znaleźć własną ścieżkę i po prostu popróbować, co Was bawi, a potem iść w kierunku pełnoprawnych modeli, które spełniają nasze potrzeby. Jedni kupią CX-20 z gimbalem, albo od razu któregoś Phantoma, a drudzy będą się bawić Falconem 250, czy Walkerą Runner tylko po to, żeby potem złożyć samodzielnie jakąś ścigałkę.

m_20160402_130220

Co ja bym zrobił dziś, gdybym zaczynał przygodę z quadrocopterami ? Kupiłbym Eachine H8 Mini – ten sam, o którym mówiłem, że ma szalony yaw rate na najszybszym trybie. Tak jest – najszybszym. Chcąc nauczyć sie latać na pewno nie zaczynałbym właśnie od niego. Oczywiście nauka byłaby dość bolesna dla samego modelu, więc niewykluczone, że po drodze kupiłbym zapas śmigieł, dodatkowe baterie. Jednocześnie, miałbym szansę nauczyć się sterować, polatać w środku i na zewnątrz, sprawdzić skuteczność trybu Headless itd. I to wszystko za 50 zł.
Próbując odkryć to, co mnie najbardziej bawi rozważyłbym zakup Hubsana H107C+ po to, żeby polatać z kamerą. Dodatkowo ten model ma czujnik barometryczny, więc sam utrzymuje wysokość. Umiejąc już sterować tradycyjnie (dodając gazu i tak stabilizując lot) z pewnością mógłbym porównać, który ze sposobów latania bardziej mi odpowiada. Oceniłbym, czy robienie nagrań z powietrza daje mi frajdę, prawdopodobnie wrzucając parę pierwszych filmików na Youtube. Szybko jednak okazałoby się, że ich jakość jest tylko umiarkowanie dobra i jeśli warto iść w tą stronę to trzeba zainwestować w model, który dźwignie kamerę Full HD.
Jednocześnie rozważyłbym zakup WLToys Q242G, który całkiem fajnie wspiera FPV w standardzie 5.8GHz, więc obraz jest przesyłany analogowo i bez opóźnień. To dałoby mi mniej więcej poczuć, jak steruje się modelem wykorzystując podgląd bezpośrednio z maszyny. Jeżeli taka forma okazałaby się odpowiednia to wiedziałbym, że latanie FPV mnie przekonuje i idę w tą stronę.
W przeciwnym wypadku mógłbym zawsze pozostać przy lataniu w zasięgu wzroku, a do kadrowania poprosić kogoś innego, podczas gdy sam zajmowałbym się sterowaniem. Opcji jest wiele.

Z pewnością każdy ma własny pomysł na to, jak rozpocząć przygodę z quadrocopterami i moja strategia może nie spełniać wymagań. Proszę Was tylko o rozsądek przy zakupach i odrobinę krytycyzmu wobec ofert, które znajdujecie. Nie rzucajcie się też od razu na głęboką wodę, lub nie kupujcie zbyt wyszukanego modelu na początek. To tyle jeśli chodzi o moje rady.

Do następnego i udanych lotów !

  • Mariusz Łukawski

    Ja zaczynałem od wymienianego na tym blogu „bubla” JJRC H20 który był naprawdę fajnym dronikiem. Jak złapałem bakcyla sprzedałem go koledze który dalej nim lata (m.in. po wymianie silnika i osłonek) a ja przesiadłem się na większy i duuuużo stabilniejszy JJRC H5P. Olbrzymią zaletą tego modelu jest około 15-16 min lotu bez kamery która de facto jest w zestawie i jak na zabawkę jest OK. Podejrzewam że jak się jeszcze bardziej „dotrę” to zrobię przesiadkę na np. JJRC X1 🙂

  • BShKF

    W moim przypadku wyglądało to tak, że zachęcony jakąś ofertą zacząłem przeszukiwać allegro, aby sprawdzić ile $ trzeba poświęcić na zabawę dronem. Szybko okazało się, że próg wejścia jest dużo niższy niż oczekiwałem i zacząłem przeglądać oferty. Szczególnie spodobał mi się Overmax Xbee 3.5 i już miałem go kupić, bo opis strasznie kusił, ale postanowiłem jeszcze trochę o nim poczytać i wtedy właśnie trafiłem na recenzję tego modelu na niniejszym blogu. Podziałała ona jak kubeł zimnej wody, gdyż mimo, że ocena była pozytywna, to autor wymienił szereg wad modelu, których nie byłem świadomy. Zainteresowałem się więc mocniej blogiem i koniec końców postanowiłem kupić coś zupełnie podstawowego do samej nauki lotu i sprawdzenia czy mnie to w ogóle kręci. Wybór padł na Xbee 1.0. Po pierwszym odpaleniu szok! 😉 Wyobrażałem sobie, że dronem steruje się zdecydowanie łatwiej. Nabrałem sporo pokory, przy okazji „nieudanych lądowań” 2 razy wchodziłem na dach i już kilka razy odwiedzałem sąsiadów, żeby odebrać zgubę ale wydaje mi się, że sporo już potrafię i chcę czegoś więcej. Stoję teraz w lekkim rozkroku, czy zdecydować się na solidny model z kamerą (myślałem o Xbee 3.1), czy coś z FPV. Z Xbee 3.1 jest ten problem, że i tak nie będę mógł za daleko odlecieć, bo muszę ciągle widzieć drona, aby nie stracić panowania, a do tego nie wiem nawet za bardzo co w danej chwili nagrywam. O wiele bardziej kręci mnie FPV, ale boje się, że jakość obrazu będzie tragiczna, a zasięg nie tak znowu duży, aby odlecieć poza zasięg wzroku. Z tego powodu jestem w kropce, bo chcę wykonać kolejny krok, ale nie wiem który kierunek będzie lepszy.

    Jakieś porady bardziej doświadczonych osób? Dodam , że budżet to powiedzmy max. 500 zł. Preferuję zakup z Polski, gdyż nie uśmiecha mi się czekać tygodniami na przesyłkę, a i mam z tym raczej przykre skojarzenia.

    • XMAN

      Witam! Jeśli już umiesz dość dużo i naukę latania masz już za sobą to na pewno odpuść sobie x bee 3.1 bo to w sumie też model do nauki, jeśli chodzi o nagrywanie nie jest ono najlepsze a tym bardziej zadowalające (o z bee 3.1 możesz poczytać tutaj http://4smigla.pl/recenzja-overmax-xbee-drone-3-1/ )
      Jeśli chodźi o FPV możesz poszukać np hubsana 107d sam w sumie poluje na niego bo używany w PL kosztuje w granicach 250-350 sprawny nowy ponad 500-600, mówisz że obraz z FPV nie będzie dla Ciebie zadowalający nie możesz też dużo wymagać od modelu za 500 zł że będzie idealny, jeśli chcesz coś nagrywać w dobrej rozdzielczości i dobrym podglądem FPV niestety ale musisz zainwestować więcej $$$. Zastanów się również nad zakupem czegoś z innego rynku bo w PL przeplacisz dość nie wąsko sam się o tym przekonałem że lepiej poczekać miesiąc (tak wiem pokusa jest tak silna że już by się chciało to trzymać w rękach więc rozumiem Cię doskonale :-)) jak już zdecydowałem się że kupię jednak MJX X600 oczywiście też odwiedziłem sklep modelarski i spytałem o jego cenę i byłem bardzo zdziwiony usłyszałem 500zł gdzie z chin mogłem go mieć za 120 zł więc się dużo nie zastanawiałem i skusiłam się na zakup z chin i to był bardzo dobry wybór i za te 500 miałbym 4 takie hexy z chin gdzie mógłbym je rozbijać w nieskończoność. Na koniec powiem Ci o oczekiwaniach tak myślałem że skoro model kosztuje w PL 500 zł to pewnie posiada dużo bajerów np opcję powrót do domu gdzie okazało się to wielką ściemą oczywiście hexa wracała ale gdzie? Bo napewno nie do mnie chodź i tak z modelu byłem bardzo zadowolony a najbardziej z tego że nie przeplacilem. I zastanów się nad hubsanem i zobaczysz czy to jest to co by Cię kręciło.

  • XMAN

    Co prawda to prawda to prawda ja w sumie nie myślałem o tym jakiego quada kupić i za ile, poprostu kupiłem coś co miało latać, w sumie nie żałuję zakupu i wydaniu ponad 300 stowek bo x bee 3.1 nauczył mnie sporo, więc na dzisiejszy dzień jakbym miał zaczynać jaką kolwiek przygodę z tym tematem napewno bym zasięgnął większą rzeszę informacji i na początek kupił coś tańszego. Ale dzięki Panu który prowadzi ten świetny blog jestem odrobinę mądrzejszy 🙂 chodź nie powiem że też go nie nękałem trudnymi pytaniami dotyczących danego modelu.
    PS. i jak zawsze świetne wytłumaczenie pewnych kwestii czytelnikom !