DIY

DIY: Część 7 – Montujemy kontroler lotu / Coś z niczego

Ewolucja sprzętu do budowy quadrocopterów postępuje tak szybko, że części kupione nawet rok temu tracą na wartości, a czasem wręcz stają się niesprzedawalne. Tak dokładnie stało się z dwoma modelami, które mam od pewnego czasu. O ile ten po lewej to totalne muzeum, o tyle ten z prawej możecie kojarzyć z serii DIY, gdzie krok po kroku omawialiśmy konstruowanie swojego własnego modelu. Od publikacji poprzednich artykułów minęło już sporo czasu, na blogu zostały opublikowane przeróżne wpisy, a zakończenia jak nie było, tak nie ma. Korzystając z tego, że koptery i tak są niesprzedawalne, ale same części dadzą się jeszcze wykorzystać, zdecydowałem poskładać jeden model z dwóch. Jeżeli przyjrzycie się pierwszemu zdjęciu nieco dokładniej, dostrzeżecie, że obie konstrukcje wyglądają raczej żałośnie, co wynika z faktu, że powstawały pewien czas temu, a moje doświadczenie i wiedza były dużo mniejsze, niż obecnie. Dlatego właśnie rozłożyłem oba urządzenia i zrobiłem z nich jedno. Nie jest to sprzęt z górnej półki, ale w założeniu ma służyć do latania w zasięgu wzroku (bez FPV – nie ma na nie miejsca), a z racji nastałej zimy – także wodoodporny. To jak – zaczynamy?

(więcej…)

Flashowanie odbiornika XM+ przy pomocy Taranisa X9D.

Jeżeli śledzicie moje zmagania z EMax Babyhawkiem, to wiecie, że zarzucam mu brak dwóch rzeczy – buzzera i OSD. Oba te elementy możemy dorzucić do quadrocoptera własnymi siłami, choć wymaga to odrobiny wprawy w lutowaniu. Po podłączeniu OSD okazało się, że nie jest ono w stanie pokazać właściwej wartości RSSI, czyli siły odbieranego sygnału. Jest to istotne, ponieważ dzięki temu wiemy, czy latamy już na granicy zasięgu radiowego, czy też nie. RSSI podawane jest w procentach, więc łatwo się zorientować, jak wygląda sytuacja. Odbiornik od Babyhawka, czyli XM+ nie posiada telemetrii, a więc nie wysyła nam informacji do aparatury, ale mierzy ten parametr. Aby można było go wyświetlić na ekranie, musi on z odbiornika trafić do OSD. Sygnał można podać bezpośrednio do OSD łącząc pole lutownicze RSSI na XM+ z tym na minimOSD, ale niestety nie jest on kompatybilny z tym ostatnim i wymaga po drodze filtra dolnoprzepustowego. Za dużo roboty. Druga opcja to podanie parametru RSSI z kontrolera lotu. Skąd jednak ma on jednak wziąć ten parametr? Otóż XM+ połączony poprzez SBUS będzie wystawiał wartość tego parametru na kanale 8 lub 16. Wystarczy więc skonfigurować w Betaflight, aby interpretowało ten kanał jako RSSI, a wartość automagicznie zostanie dostarczona do OSD. Rewelacja, tylko jest mały szkopuł. Z jakiegoś powodu na kanale 16 nie widać RSSI 🙁 Na szczęście krótka analiza prowadzi nas do wniosku, że wystarczy wgrać nową wersję oprogramowania do odbiornika i wszystko powinno hulać. Chwała FrSky, że współpraca ich odbiorników i aparatur jest tak bezproblemowa! Wgramy nowe oprogramowanie wprost z aparatury i pokażę Wam, że nie jest to trudne! Do roboty!

(więcej…)

Składamy 225-tkę do Freestyle!

Są takie momenty, gdy absolutnie tryskam entuzjazmem! Jednym z nich jest chwila, gdy mam już komplet części potrzebnych do zbudowania kolejnego modelu. Radość jest jeszcze większa, jeżeli komplet, który zakupiłem jest blisko wymarzonej przeze mnie konfiguracji. Po wielu wyśmienitych opiniach sprzętu o nazwie Kiss postanowiłem włożyć dużo większe, niż zwykle, środki w złożenie quadrocoptera na wysokiej klasy podzespołach. Jest to uczciwie mówiąc, pierwsza konstrukcja, która należy do górnej półki i tego typu modelu nie powstydziłyby się znane Wam z Youtube postacie, które bawią się w latanie Freestyle. Z racji tego, że wiele się nauczyłem od swojej pierwszej konstrukcji – tutaj będę objaśniał krok po kroku składanie modelu w taki sposób, aby był możliwie solidny i przemyślany. Nie będzie uproszczeń, drogi na skróty i łatwych momentów. W zamian uzyskamy quadrocopter, który po tzw. „krecie” po prostu otrzepiemy i będziemy latać dalej. Do dzieła!

(więcej…)

DIY: Część 6 – montujemy silniki

W ostatniej części skończyliśmy dystrybucję zasilania. Z każdego ESC sterczą nam 3 przewody, które wypadałoby połączyć z silnikami. Tym sposobem pozostanie nam tylko podłączenie regulatorów oraz zasilania do kontrolera lotu i będziemy mogli się przekonać, jak radzi sobie nasz świeżo zbudowany sprzęt. Do pracy!

(więcej…)

DIY: Część 5 – kończymy dystrybucję zasilania – diody i regulator 5V

W poprzedniej części skończyliśmy na przylutowaniu ESC, czyli regulatorów obrotów oraz przewodu zasilającego wraz z końcówką XT60. Dziś pora na oświetlenie oraz regulator napięcia dla kontrolera lotu. Zapraszam !

(więcej…)

DIY: Robimy własny przewód do ładowania baterii

Musiałem dziś naładować wreszcie baterię od aparatury. Tak się akurat składa, że ogniwo Turnigy 2650 mAh, 11.1V (3S), którego używam, nie posiada końcówki XT60. Takową z kolei dysponuje ładowarka Turnigy Accucell 6, której od niedawna używam. Nie ma wyboru – trzeba przygotować przejściówkę, która pozwoli na doładowanie baterii.

(więcej…)

DIY: Część 4 – montujemy ESC

W poprzednich częściach dyskutowaliśmy o liczeniu parametrów, dobieraniu części, wyjaśnialiśmy do czego służą – sama teoria. Dziś wreszcie wchodzimy w część praktyczną ! Bierzemy lutownice w dłoń i zabieramy się za montaż ESC, czyli regulatorów obrotów do silników bezszczotkowych. Uwaga, będzie gorąco ! 🙂

(więcej…)

DIY: Część 3.5 – Bezpieczeństwo

Wiem, że większość z Was czekała na pierwszy artykuł związany z właściwą budową koptera i informuję, że jest w dużej mierze napisany. Wczorajszy test modelu, w którym wymieniłem silniki przekonał mnie jednak do opublikowania krótkiego, ale ważnego wpisu już teraz. Chodzi mi o temat, który jest niezmiernie istotny, ale też traktowany nie do końca poważnie przez część użytkowników sprzętu latającego. Budując własny kopter wkraczamy na grunt modeli, które nie wybaczają błędów tak jak zabawki, którymi dotychczas lataliśmy. Kopter taki jest zagrożeniem zarówno dla sprzętu, jak i ludzi, w tym nas w szczególności. Ja też po raz pierwszy na poważnie się o tym przekonałem.
Obiecuję, że nie będzie pociętych palców, ale szkody – jak najbardziej. I najlepiej uczyć się na cudzych błędach, więc czerpcie z tego materiału garściami !

(więcej…)